Dział zapowiedzi pełen jest materiałów prezentujących nadchodzące gry. Spisujemy nasze przemyślenia i wrażenia z testowania wczesnych wersji gier.
Playtest
To się porobiło. Odświeżona przez Ubisoft marka Księcia Persji, której początki sięgają końca lat 80 ubiegłego stulecia, przerodziła się ostatecznie w trylogię ......
Data polskiej premiery20 maj 2010
Prince of Persia Forgotten Sands - Zapowiedź
16
Eugeniusz Siekiera
Pomieszanie z poplątaniem? Nie, raczej chłodna kalkulacja i pewna inwestycja, bo to, że film zarobi krocie, jest pewne, a gra towarzysząca jego premierze dorzuci do puli kilka(dziesiąt) dodatkowych milionów. Czyżby więc kolejny przykład klasycznego skoku na kasę i typowej filmówki, która sama w sobie nie będzie niosła żadnej treści? Niekoniecznie. Co prawda Ubisoft ostatnio nadwerężyło nasze zaufanie bardzo dobrze zapowiadającym się, a w istocie szalenie przeciętnym Avatarem, ale koniec końców na rzeźbieniu kolejnych przygód wygimnastykowanego Księcia znają się jak nikt. Poza tym, co nie mniej ważne, fabuła gry i filmu to dwie zupełnie różne historie, a jedynym łączącym je węzłem będzie główny bohater.





Wszystkich graczy, których uderzyło odstępstwo od kanonu, zamiana stylu graficznego i znaczne uproszczenie rozgrywki w ostatniej odsłonie serii ucieszy zapewne informacja, że Zapomniane Piaski totalnie rozmijają się z nowymi założeniami, wracając do korzeni, a konkretnie chyba najlepszej odsłony trylogii, czyli Duszy Wojownika. Chronologicznie bowiem patrząc, akcja tego epizodu osadzona będzie pomiędzy Sands of Time a Warrior Within. Dowiemy się zatem, co porabiał książę przed wycieczką na Wyspę Czasu i co w zasadzie wpłynęło na tak drastyczną zmianę jego wizerunku. Piaski Czasu były niezwykle urokliwe, niemalże baśniowe, jak gdybyśmy mieli do czynienia z ruchomym obrazem wyrwanym wprost ze stronic Księgi tysiąca i jednej nocy. Tymczasem kolejny rozdział tej opowieści odmalowano w znacznie ciemniejszych, niemalże ponurych barwach. Co sprawiło, że z beztroskiego młokosa nasz bohater zamienił się w hardego, wyglądającego jak zbir wojownika? Tego dowiemy się właśnie z Zapomnianych Piasków, a jest co opowiadać, bowiem mamy do czynienia z wyrwą liczącą siedem równych lat. Dodać przy tym należy, że estetyka programu zgrabnie połączy motywy znane z wymienionych wcześniej części, będzie więc baśniowo, ale i poważnie.
Pod względem mechanizmów rozgrywki również mamy do czynienia z odświeżeniem starej konwencji.
Esencja programu ma się opierać na zgrabnym połączeniu elementów typowo platformowych z walką. Powracają starcia z większą ilością wrogów i to powracają z przytupem, bowiem tym razem skrzyżujemy ostrze nawet z 50 przeciwnikami jednocześnie (podobnym wynikiem cieszy się God of War III, więc nie w kij dmuchał), zaś całkowita rezygnacja z bloku daje wyraźnie do zrozumienia, że bitka będzie dynamiczna i niezwykle efektowna, wymuszając na graczu ciągły ruch i twórcze wykorzystanie pełnej palety ruchów bohatera.
Nie zabraknie również zakręconych jak słoik ogórków zagadek przestrzennych i przedziwnych, niezwykle złożonych konstrukcji, po których przyjdzie nam się poruszać z gracją i wprawą, której pozazdrościć może sama Lara Croft. Ponownie do dyspozycji gracza zostanie oddana możliwość manipulowania czasem, by w razie źle odmierzonego skoku ratować się cofnięciem akcji o kilka sekund. Zupełną nowością mają być natomiast umiejętności związane z kontrolą żywiołów. Najprostszym przykładem jest tu zamiana wody w ciało stałe. To, co domyślnie jest efektownym strumieniem, po skorzystaniu z nowych mocy Księcia stanie się względnie stałym elementem architektury (względnie, bo szybko wróci do pierwotnego stanu), który z powodzeniem będzie można wykorzystać w pokonaniu kolejnej przeszkody czy rozpadliny. Analogiczne wyzwania czekają na nas w przypadku wykorzystania mocy pozostałych żywiołów. Co ciekawe, kontrola sił natury przyda się również podczas samej walki (tworzenie porywistych tornad pozamiata plac z przeciwników lepiej niż armia sprzątaczek), zaś zdobywane sukcesywnie umiejętności będziemy stopniowo rozwijać, czyniąc naszą postać coraz silniejszą. Generalnie sama rozgrywka ma być bardziej dojrzała i wymagająca, co powinno zadowolić malkontentów narzekających na poziom trudności ostatniej odsłony.





Grę napędza znany z poprzedniego PoPa silnik Anvil, jednakże jak wspomniałem, postanowiono odejść od komiksowej stylistyki programu. O oprawę graficzną bać się raczej nie trzeba, wszak wykorzystane narzędzie napędziło również Assassin’s Creeda, po dziś dzień jedną z najpiękniejszych i najbardziej dopracowanych estetycznie gier w historii. Premierę zapowiedziano na maj i można być raczej pewnym tej daty. Wszak zbieżność z wejściem na ekrany kin filmowych przygód Księcia nie jest przypadkowa, a w tej sytuacji o poślizgu nie może być mowy.
Oceń materiał:
Najlepsze gry
-
1.
Drakensang: The River of Time
RPG
Dodatek do staroszkolnego cRPG w niemieckim stylu.
-
2.
Amnesia: The Dark Descent
Przygoda
Ambitny projekt, wielkie nadzieje, zapewne kiepska sprzedaż.
-
3.
Dead Rising 2
Akcja/Arcade
Masowa rozwałka zombiaków po raz drugi.
-
4.
Mafia 2
Akcja/Arcade
Sequel świetnego sandboksa w gangsterskich klimatach.
-
5.
Sid Meier's Civilization V
Strategia
Piąty raz turowo podbijemy świat.
-
6.
StarCraft II: Wings of Liberty
Strategia
Powtórka z rozrywki w stylu Blizzard.
-
1.
Dead Rising 2
Akcja/Arcade
Masowa rozwałka zombiaków po raz drugi.
-
2.
Guitar Hero: Warriors of Rock
Akcja/Arcade
Najmocniejsze muzycznie Guitar Hero w historii serii.
-
3.
Kane & Lynch 2: Dog Days
Akcja/Arcade
Psychol i ponurak powracają nadzy i skąpani we krwi.
-
4.
Mafia 2
Akcja/Arcade
Sequel świetnego sandboksa w gangsterskich klimatach.
-
5.
Super Street Fighter IV
Akcja/Arcade
Rozszerzenie podstawowej wersji Street Fighter IV to nowi zawodnicy, areny ...
-
6.
Tom Clancy's H.A.W.X. 2
Symulator
, Akcja/Arcade
Dogfighty i epickie powietrzne batalie spod znaku kropek.
-
1.
Demon's Souls
RPG
, Akcja/Arcade
Genialny klasyczny hack&slash po japońsku.
-
2.
Guitar Hero: Warriors of Rock
Akcja/Arcade
Najmocniejsze muzycznie Guitar Hero w historii serii.
-
3.
Ratchet & Clank Future: A Crack in Time
Akcja/Arcade
Kolejna odsłona zwariowanej gierki dla starych i młodych.
-
4.
Yakuza 3
Akcja/Arcade
, Przygoda
Kolejna odsłona sagi o japońskiej mafii.
-
5.
Tom Clancy's H.A.W.X. 2
Symulator
, Akcja/Arcade
Dogfighty i epickie powietrzne batalie spod znaku kropek.
-
6.
Mafia 2
Akcja/Arcade
Sequel świetnego sandboksa w gangsterskich klimatach.
-
1.
N.O.V.A.
Akcja/Arcade
Wyobraźcie sobie Halo, ale na iPhone.
-
2.
Dungeon Hunter
RPG
, Akcja/Arcade
Diablo w wersji Gameloftu.
-
3.
Plants vs. Zombies
Strategia
Tower defense z zombiakami w roli głównej.
-
4.
Hero of Sparta II
Akcja/Arcade
Druga część przygód xeroboja Kratosa.
-
5.
Street Fighter IV
Akcja/Arcade
Mobilna wersja najlepszego mordobicia ostatnich lat.
-
6.
Spore Creatures
Akcja/Arcade
Spore Creatures, takie jakie znamy z DSa.

@DeadPoison
Klimacik był miodzio, muzyka też świetna (był jeden naprawdę zarąbisty kawałek, co siadał w mózgu). System walki w porównaniu z SoT uległ usprawnieniu, to przyznaję. Jakoś nie zauważyłem, żeby w SoT czy TTT Prince był pedałkowaty (Farah, chłopcze, Farah! :)). Jasne, w WW miał pewną zmianę w charakterze, ale jak na mój gust po prostu się stał agresywniejszy. Jak to jest dla ciebie spoko, to cóż... ja jednak wolę trochę bardziej charyzmatyczne postaci. Dahaka to potęga, jeżeli przeszedłeś alternatywny end to wiesz, jak on miecie. Ale nienawidzę tej gry za konstrukcję poziomów, zbyt łatwo było się zgubić, zbyt mało liniowa jak na PoP.
Kaileena jakaś taka grubsza się stała :P Wezyr się zmienił, więc tu nic nie powiem. Otwarte przestrzenie do parkourowania? Patrz WW. Bez sensownego systemu podpowiedzi mówię nie.
Wrażenie to wrażenie, ja nic takiego nie poczułem. A szukanie piasków jako Dark Prince było zajebiste, jeden z poziomów pod koniec, w wyschniętej studni, to jeden z cięższych z jakimi miałem do czynienia.
Chrzanić płatny epilog. Obejrzałem walkthrough na YT i i tak za prawowitą końcówkę będę uważał tą z podstawki.
Dusza wojownika jest dla mnie najlepsza miała najlepszy klimat najlepszy system walki i w ogóole miodzio i cukierki wiec luke100 i Chimaira gusta gustami.
Dobra teraz na serio to po pierwsze muzyka uwielbiałem rockowo orientale klimaty Piasków ale metalowe brzmienie w WW było ehhhh… orgasm XD. System walki usprawiono teraz książe nawala czym popadnie dodatkowo masa broni do podniesienia i wykorzystania. Książę mroczny nie pedałkowaty jak w SOT i TT. Dahaka mniam coś na zasadzie Nemesiza z RE3 on tam jest i czeka. Fabuła naiwna, ale wole to niż kolejnego wezyra który chce zdobyć władzę itp itd. Konsnstrukcja poziomów nie za trudna i nie za prosta w sam raz.
Co mnie irytowało w TT po pierwsze wezyr matko boska ile razy, po drugie co sięstało z Kailiną podczas podróży strasznie szkaradna sie zrobiła. Nagła zmiana z mrocznego księcia z WW w pedalkowatego z SOT. Babilon cholera to była okazja by dodać troche otwartej przestrzeni do parkurowani. Miałem wrażenie też, że nagle książe stał się ocieżały tak jakby po tej podróży nabrał masy XD. Mroczny książę jest zajebisty, ale szybko irytuje szukanie na siłę piasku by nie paść trupem. Właściwie to tyle, ale i tak uwielbiam tą gre tylko ze WW nieco bardziej XD.
Mam proźbę tylko o ie pytanie czy mi się nowy podobał... wole zachować spokój ducha i maciekBWR PoP ten nowy nie zakończył się epilogiem płatnym ??
@Chimaira
Nie, nie w ten sposób. TTT zaczyna się tak, jak się zakończyło WW kanonicznie. Czyli po zdobyciu Life Upgrade'ów i walce z Dahaką.
@E. Siekiera
Hmm, no to to jest dość subiektywny materiał.
Widzę, że raczej mnie nie polubiłeś, i nie dziwi mnie to, idiotycznie wyskoczyłem na początku tych komentarzy z dość dziwną opinią. Ale nie, nie mam na myśli "obiektywny" znaczy że "ja i tylko ja" (btw. może trudno w to uwierzyć, ale nie jestem zbyt samolubną osobą). Po prostu zdajesz się pomijać wszystko to, co Ubi zrobiło w TTT i nawet nie podajesz zbyt logicznego argumentu, dlaczego Dusza a nie Trony. Nawet zwykłego "bo mi się to bardziej podoba".
Oczywiście nie miałbym nic przeciwko stwierdzeni gdzieś w komentach "WW było najlepsze", ale to już poza tekstem. Chyba, że jest czysto subiektywny, to inna sprawa.
Z tym się akurat zgodzę :)
@Dion - luz, grałem w Legendary. ;) I hity od City. ;)
A wyrażam się tak, w kontekście całej serii SoT. Zauważ, że TTT zaczyna się tak jakby druga część w ogóle nie istniała. Sprytny zabieg Ubi, żeby zadowolić masy wkurwionych graczy z ich for. ;)
Otchłań kloaki? Dobrze, że w życiu nie widziałeś naprawdę złej gry ;)
Poza tym, to chyba ma być obiektywny tekst, czyż nie?
>>> Obiektywny, czyli taki, z którym będziesz się zgadzał? Nie masz pojęcia chyba o czym piszesz. Każda opinia w tekście to indywidualne zdanie autora, ty możesz mieć inne, ale musisz się pogodzić z tym, że nie jesteś pępkiem świata :)
Przykro mi to mówić, ale zgadzam się z Luke100. PoP: WW to kupa, uryna i otchłań kloaki...
Fabularnie to mogiła, którą ratuje tylko Kaileena (czasem) i motyw Dahaki.
Stylistycznie przypomina operę typu "gothic BDSM", więcej - nie tłumaczy w ogóle, dlaczego z takiego a nie innego księcia nagle dostajemy Johna Rambo w wersji fantasy.
Do tego wystarczy dodać masę backtrackingu i - gotowe.
@ravael
No. Pogadaliśmy. Tak, grałem. Nie, nie trzeba niczego więcej. Nawet Dahaka na hardzie mnie nie zmotywował do używania specjalnie wymyślnych kombosów.
Trzymanie wrogów? Ano fakt, nawet nie zauważyłem... widzisz?
Mroczny Książę jak na mój gust trochę to ratuje.
Grafika to już inna sprawa.
Nie, ja osobiście takich czasów nie pamiętam. Ale może to dlatego, że nie jestem fanem PoP'a od dawna, i dopiero od kilku lat mam łącze z netem. Na pewno podłączyłem się po premierze trylogii.
@Danio237
Nie chodzi mi tylko o SK. Chodzi mi o momenty przy portalach czasu, w których najlepszym wyjściem, i najbardziej satysfakcjonującym, było ciche zabicie każdego strażnika. Oł, yes!
ile z tych akcji przydało mi się w grze? Przejść WW na jednym combo?
A grałeś może na hardzie? No. Pogadaliśmy. Swego czasu znałem na blachę wszystkie combosy z WW, a i teraz potrafiłbym kilkanaście z rzędu walnąć tak, żeby się nie powtarzały. Przede wszystkim, z TTT wyleciało trzymanie przeciwnika, które samo w sobie dawało kupę możliwości. Oczywiście, było to po to, żeby wrzucić do gry SK, ale były one tak proste, że dało się je przejść z zamkniętymi oczami (czekasz na dźwięk, szybko klikasz i voila). Porównaj sobie listy ciosów normalnego księciunia z WW i z TTT, a szybko ci wyjdzie, że Free Form Fighting System z trójki jest pociachany, czego nie ratuje nawet Mroczny Księciunio.
Klimat każda część miała inny, wszystkie świetny.
Do tego, choć to tylko moje subiektywne wrażenie, TTT wyglądało nieco gorzej od WW. Choćby postać głównego bohatera - wystarczy porównać sobie włosy naszego prynca i już widzimy, że coś jest nie tak.
Swoją drogą, pamięta ktoś jeszcze czasy, kiedy trzeci PoP miał się zwać Kindred Blades, a Dark Prince był ubrany na czarno i miał długie, białe włosy? W tej wersji fabuła toczyła się inaczej (inna śmierć Panny Czas) i jakoś jej konwencja bardziej mi pasowała.
A tam, według mnie cicha eliminacja z trójki nie była wcale taka fajna, ot kolejne QTE. WW rulez, lepsza fabuła niż w pozostałych częściach, znakomity klimat (budował go mrok, dahaka, oraz mocny, podkład muzyczny) oraz sam księciulo wydaje mi się najlepiej przedstawiony w tej części.
@E. Siekiera
Hmm, no tak, sorki, poniosło mnie. Aczkolwiek to strasznie subiektywne spojrzenie, a wydaje mi się, że nawet średnie ocen dla tej gry nie są tak przychylne jak ty. Poza tym, to chyba ma być obiektywny tekst, czyż nie? ;)
Źle się wyraziłem. Po prostu nienawidzę WW. Zmuszałem się do przechodzenia go, zrobiłem to tylko dla fabuły. Trochę przegiąłem, chcąc tylko wyrazić swoje zdanie. Hmm...
@ravael
mówisz? A powiedz mi, ile z tych akcji ci się przydało w samej grze? Oczywiście, walka była bardzo akrobatyczna i w ogóle, ale i tak dało się ją przejść praktycznie na jednym kombosie.
I nie "dodało tylko SK" a "dodało aż SK". Cicha eliminacja wrogów była jednym z najfajniejszych elementów Dwóch Tronów.
Nie rozumiem tylko, jak można WW nazwać najlepszą odsłoną. Wprowadziło dużą innowację, ok, ale skorzystało na niej też TTT, jak na mój gust ulepszając (Dark Prince i właśnie system combo). Fajny klimat. SoT też miało fajny klimat. Zupełnie inny, nie gorszy, nie lepszy, ale też był (tu chyba już wchodzi do akcji subiektywizm). Nic innego poza tymi elementami nie widzę.
WW było najlepszym PoP z trylogii SoT. Siekiera nie jest w tym zdaniu odosobniony.
Najlepszy system walki (ten z TTT był okrojony, doszły tylko SK i łańcuch, a mnóstwo akcji wyleciało, ten z SoT to w ogóle jakaś parodia), świetna fabuła, grafika, muzyka. A to, że nie był tak lalusiowy, jak w Piaskach? Och, nie. Żeby nie było, całą trylogię lubię (i pisałem o tym, także na gami, setki razy), ale to WW jest najbardziej zajebiste.
Tylko ta morda Prince'a ;/ (swoją drogą, to nie jest ryj Gyllenhaala, czy jak mu tam było, ale jest równie brzydki)
No teraz to mnie po prostu trafiło. Zaraz komuś walnę.
>>> Dajesz na parkiet.
PS: A tak w ogóle mogę mieć własne zdanie, czy przed napisaniem lepiej konsultować je z tobą?
"chyba najlepszej odsłony trylogii, czyli Duszy Wojownika."
No teraz to mnie po prostu trafiło. Zaraz komuś walnę. Dusza Wojownika była najgorszym PoP'em w jakiego grałem. Dwa Trony rlz!
Ale moment, moment... ja chcę grać princem, nie Jake'iem Gyllenhaalem! Wot?!
@maciekBWR oj tam, cliffhangerem. Jak dla mnie - jedno z lepszych zakończeń ever made. Jakoś nie czekam na kontynuację.
dobre pytanie, maćku.
Drugie pytanie brzmi: dlaczego ten prync ma tak szpetny ryj? I zupełnie inny od tego z WW lub TTT?
Why Ubi Soft? Why? Czemu robicie spin offy gdy ostatni princz się skończył takim cliffhangerem?!