Dział zapowiedzi pełen jest materiałów prezentujących nadchodzące gry. Spisujemy nasze przemyślenia i wrażenia z testowania wczesnych wersji gier.
Playtest
Betatest Risen - już graliśmy!
4
Eugeniusz Siekiera
Fabularne niuanse pozwolę sobie darować; każdy zainteresowany tematem już dawno prześledził wszelkie związane z nim kwestie. Miast powtarzania starych, suchych informacji, skupię się na tym, co zniecierpliwionych fanów w tej chwili najbardziej interesuje - mechanizmach rozgrywki, a także sprawach związanych z oprawą i optymalizacją.
Wcielając się w rolę rozbitka, lądujemy na tajemniczej wyspie. Miejsce to dość osobliwe i - jak się wkrótce okaże - zamieszkane, więc na powtórkę z Robinsona Crusoe nie ma co liczyć. Choć dookoła rozciągają się iście rajskie plenery, na podziwianie widoczków nie ma czasu. Ledwie zdążymy strzepnąć piach z poszarpanych gaci, na dzień dobry otrzymujemy questa, ten zaś będzie okazją do odbycia pierwszej rozmowy (dialogi prowadzimy identycznie jak w Gothicu) i poznania przyjaznej duszy (do tego kobiety!). Jeszcze rekonesans najbliższej okolicy, zebranie walającego się tu i ówdzie złomu i skombinowanie prowizorycznej broni. Na początek musi wystarczyć sękaty konar. Możemy ruszać na spotkanie przygody.
Wystarczy godzina zabawy, by przekonać się, jak silnie Risen zakorzeniony jest w rozwiązaniach znanych z poprzednich produkcji Piranha Bytes. Pierwszy napotkany okaz miejscowej fauny wydaje się nową, ciekawszą wersją Ścierwojada. Chwilę po rozpoczęciu przygody trafiamy do jaskini - tu korzystamy ze znalezionej pochodni i zaglądamy do kilku skrzyń. Praktycznie każda pomniejsza czynność, łącznie z czymś tak trywialnym jak zbieranie roślinek, oprawianie zwierzyny, smażenie mięsa, siadanie na ławie bądź korzystanie z posłania jest wierną kopią tego, co doskonale znamy. To wszystko sprawia, że choć wykreowany przez twórców świat wydaje się bardziej kolorowy i sielankowy (przynajmniej na pierwszy rzut oka, póki nie wgłębimy się w fabułę), masz nieodparte wrażenie, że to kolejna odsłona Gothica, nie zaś zupełnie nowa opowieść.
Zgodnie ze starym zwyczajem, gra pozbawiona jest etapu kreacji postaci przed rozpoczęciem właściwej rozgrywki. Nie przydzielasz na dzień dobry punktów umiejętności, nie masz wpływu nawet na imię bohatera (kolejny raz wcielamy się w przypadkowego bezimiennego), więc w punkcie startu każdy gracz staje dokładnie z taką samą postacią. Przeciwnicy skomplikowanych drzewek rozwoju, miliona wymyślnych statystyk mogą odetchnąć z ulgą - Risen wzorem swych starszych braci w zakresie szkieletu rozwoju postaci jest grą dość, powiedziałbym, prymitywną. System jest szalenie uproszczony, a ekipa po raz kolejny stawia na opowieść i klimat, nie babranie się w tabelach. Po zdobyciu kolejnego poziomu doświadczenia otrzymujemy punkty, które pomogą nam rozwijać wybrane umiejętności. Nim jednak przypakujemy sobie statystyki, należy udać się do nauczyciela, który za odpowiednią opłatą podszkoli nas w danym rzemiośle. Wypisz wymaluj Gothic. Powracają również umiejętności związane z otwieraniem zamków czy akrobatyką. Zaręczam że każdy, kto choć raz zawitał do Khorinis, z miejsca się w tym wszystkim odnajdzie.
Tak jak poprzednio, scenariusz został podzielony na rozdziały, a wraz z jego rozwojem poznajemy poszczególne strony konfliktu. Pierwszą są Inkwizytorzy, grupa trzymająca władzę na wyspie i dysponująca najbardziej zaawansowanym sprzętem. Wrogiem numer jeden inkwizycji są wyjęci spod prawa banici, którym nie spodobał się zamordyzm najeźdźców. Do tego tygla należy wrzucić jeszcze magów. Trzy frakcje i możliwość wstąpienia w szeregi każdej z nich to kolejny element łączący Risena ze starymi produkcjami Piranii. W zależności od decyzji gracza zmienia się nastawienie napotkanych osób, opowiedzenie się po którejś ze stron znajdzie swe odzwierciedlenie również w dostępie do konkretnego uzbrojenia i otrzymywanych questach (praca dla jednych wyklucza interesy z wrogiem).
Sama walka prezentuje się raczej standardowo. Lewym klawiszem myszy podnosimy przedmioty/rośliny/etc., zaś po złapaniu za jakiś oręż tym samym przyciskiem wymierzamy ciosy. Prawy służy do blokowania, co jest konieczne, jeśli interesuje nas wykonanie silnego kontrataku. Im wyższy poziom naszej postaci i bardziej rozwinięte umiejętności związane z fechtunkiem, tym ciekawsze animacje samej walki i możliwość wykonywania bardziej zaawansowanych sekwencji.
Względem poprzedniej części Gothica Risen jest bardziej liniowy, a sam świat mniej rozległy, co jednak niekoniecznie trzeba postrzegać jako wadę. Tu każdy zakamarek wydaje się wyglądać inaczej, każdy rejon wyspy zaskakuje różnorodnością. W dość znacznym stopniu udało się uniknąć charakterystycznego chociażby dla Obliviona znużenia, w którym oddane do naszej dyspozycji terytorium było co prawda gigantyczne, ale za mało urozmaicone, przez co dłuższe wędrówki szybko zaczynały nudzić. Jest to o tyle znaczące, że w Risenie nie znajdziemy wierzchowców, które pozwalałyby na szybkie wycieczki. Na szczęście świat przedstawiony jest wystarczająco urzekający, by na tę drobną niedogodność nie narzekać.
Na chwilę obecną oprawa gry prezentuje się bardzo przyzwoicie. Elementem, którzy powala szczególnie, są rzecz jasna wszelkiej maści plenery. Roślinność porastająca wyspę jest niezwykle barwna i zróżnicowana, monumentalne skały wyglądają szalenie sugestywnie, a w promieniach słońca przebijających przez grube listowie można się zakochać. Kapitalnie oddano warunki pogodowe (niemała w tym zasługa dobrze wykorzystanego HDR), a sam cykl dobowy prezentuje się wręcz modelowo. Niezgorzej wyglądają również zabudowania, starożytne świątynie czy ludzkie osady. Niestety nowy projekt to także powtarzanie starych grzechów. Jak w poprzednich produkcjach ekipy, na polu oprawy po raz kolejny słabują modele postaci. Są kiepsko uszczegółowione, mimika twarzy leży kompletnie, a animacje przypominają swym poziomem gry sprzed paru ładnych lat. Pozytywnie nie wyróżnia się nawet główny bohater opowieści - żelastwem macha jak przysłowiowym cepem, dość topornie i bez większej finezji. Animacje dotyczące poruszania się, biegu czy skoku również nie należą do szczególnie urodziwych, ale to, jak pamiętamy, było charakterystyczne dla wszystkich poprzednich tytułów Piranha Bytes.
Nie mam za to absolutnych zastrzeżeń co do muzyki. Jest po prostu kapitalna, aż ocieka klimatem starych przygód bezimiennego i choć wydaje się bardziej łagodna, nastrojowa, idealnie wpisuje się w tło wydarzeń rozgrywanych na tropikalnej wyspie. Niby trudno się dziwić, zważywszy że za ścieżką dźwiękową stoi Kai Rosenkranz, człowiek odpowiedzialny za muzykę do wszystkich Gothiców, cieszy natomiast, że po raz kolejny udało mu się stworzyć coś niebanalnego, co zostaje w pamięci gracza na długo po zakończeniu przygody. Temat lektorów użyczających głosu poszczególnym personom opowieści pozwolę sobie przemilczeć, bowiem w udostępnionej becie wszyscy nawijali językiem Goethego; (rodzimy wydawca, firma Cenega, zapowiedział już polonizację kinową).
Pozostając jeszcze na chwilę w temacie wizualnych fajerwerków, należy z konieczności wspomnieć o optymalizacji, która nie była mocną stroną ostatniego Gothica. Powiem wymijająco - jak na betę jest nieźle, choć żywię głęboką nadzieję, że w tym temacie program zostanie jeszcze odpowiednio dopracowany. Na dwuletniej maszynie (8800GTX, 2 GB RAM) i maksymalnych ustawieniach nie trafiały się nagłe spadki płynności, choć na otwartej przestrzeni animacja często niebezpiecznie zbliżała się do granicy 24 fps.
Co tu dużo kryć, zasiadając do tego tytułu, byłem pełen obaw. Jako oddany fan pierwszych dwóch odsłon Gothica, nie do końca wiedziałem, czego się spodziewać, a wizja tropikalnej wyspy od samego początku wydawała mi się średnio ciekawym rozwiązaniem. Teraz już mam pewność, że na nowe dzieło Piranii warto czekać. Bez względu na to, jak wypadnie Arcania, w Risenie żyje duch kultowej serii. Żyje i ma się całkiem dobrze.
Oceń materiał:
Najlepsze gry
-
1.
Drakensang: The River of Time
RPG
Dodatek do staroszkolnego cRPG w niemieckim stylu.
-
2.
Amnesia: The Dark Descent
Przygoda
Ambitny projekt, wielkie nadzieje, zapewne kiepska sprzedaż.
-
3.
Dead Rising 2
Akcja/Arcade
Masowa rozwałka zombiaków po raz drugi.
-
4.
Mafia 2
Akcja/Arcade
Sequel świetnego sandboksa w gangsterskich klimatach.
-
5.
Sid Meier's Civilization V
Strategia
Piąty raz turowo podbijemy świat.
-
6.
StarCraft II: Wings of Liberty
Strategia
Powtórka z rozrywki w stylu Blizzard.
-
1.
Dead Rising 2
Akcja/Arcade
Masowa rozwałka zombiaków po raz drugi.
-
2.
Guitar Hero: Warriors of Rock
Akcja/Arcade
Najmocniejsze muzycznie Guitar Hero w historii serii.
-
3.
Kane & Lynch 2: Dog Days
Akcja/Arcade
Psychol i ponurak powracają nadzy i skąpani we krwi.
-
4.
Mafia 2
Akcja/Arcade
Sequel świetnego sandboksa w gangsterskich klimatach.
-
5.
Super Street Fighter IV
Akcja/Arcade
Rozszerzenie podstawowej wersji Street Fighter IV to nowi zawodnicy, areny ...
-
6.
Tom Clancy's H.A.W.X. 2
Symulator
, Akcja/Arcade
Dogfighty i epickie powietrzne batalie spod znaku kropek.
-
1.
Demon's Souls
RPG
, Akcja/Arcade
Genialny klasyczny hack&slash po japońsku.
-
2.
Guitar Hero: Warriors of Rock
Akcja/Arcade
Najmocniejsze muzycznie Guitar Hero w historii serii.
-
3.
Ratchet & Clank Future: A Crack in Time
Akcja/Arcade
Kolejna odsłona zwariowanej gierki dla starych i młodych.
-
4.
Yakuza 3
Akcja/Arcade
, Przygoda
Kolejna odsłona sagi o japońskiej mafii.
-
5.
Tom Clancy's H.A.W.X. 2
Symulator
, Akcja/Arcade
Dogfighty i epickie powietrzne batalie spod znaku kropek.
-
6.
Mafia 2
Akcja/Arcade
Sequel świetnego sandboksa w gangsterskich klimatach.
-
1.
N.O.V.A.
Akcja/Arcade
Wyobraźcie sobie Halo, ale na iPhone.
-
2.
Dungeon Hunter
RPG
, Akcja/Arcade
Diablo w wersji Gameloftu.
-
3.
Plants vs. Zombies
Strategia
Tower defense z zombiakami w roli głównej.
-
4.
Hero of Sparta II
Akcja/Arcade
Druga część przygód xeroboja Kratosa.
-
5.
Street Fighter IV
Akcja/Arcade
Mobilna wersja najlepszego mordobicia ostatnich lat.
-
6.
Spore Creatures
Akcja/Arcade
Spore Creatures, takie jakie znamy z DSa.

Akurat walka w Gothicu (zwłaszcza II z Nocą Kruka) bardzo mi się podobała. Do grafiki i animacji trochę głupio się przyczepiać, bo gra jest już stara.
Nie umiem wyjaśnić fenomeny tej gry, po prostu grając w jedynkę i dwójkę czułem to coś.
Tam gdzie inni widzą w gothicu klimat ja widzę dłużyzny i obraźliwe dla mojej estetyki wielokąty udające ludzi. To nie dla mnie.
Postacie ruszają się paralitycznie, walka wygląda tak jakby odbywała się na lodzie za pomocą gumowych pał... Za toporna ta gra dla mnie za toporna.
Ale do Risena podejdę, może się przekonam.
Gothic jakoś zawsze mnie nużył, nie łapię fenomenu tej gry.
Ufff...Po tym tekście odetchnąłem z ulgą. W Gothic 1 i 2 grałem parę ładnych razy, a skoro Risen ma 90% Gothica w Gothicu...Yummy.