Dział zapowiedzi pełen jest materiałów prezentujących nadchodzące gry. Spisujemy nasze przemyślenia i wrażenia z testowania wczesnych wersji gier.
Playtest
Pierwszy Far Cry był, trzeba przyznać, całkiem niezłym uderzeniem w światek gier komputerowych. Produkcja, o której wcześniej mało kto słyszał, zerwała czapki, skórę oraz tkankę ......
Data polskiej premiery7 listopad 2008
Far Cry 2 na platformę PS3 - już graliśmy!
11
Jaki jest Far Cry 2? Taki sam, tylko znacznie lepszy.
Zapytacie, skąd o tym wiemy? Ano stąd, że już w niego graliśmy, na konsoli PlayStation 3 i właśnie na świeżo, tuż po sesyjce, spisujemy dla was nasze wrażenia.
Chimaira z padem & duch Doombka z zeszytem
Teatrem naszych działań będzie, uwaga - Afryka. Szczerze mówiąc, nawet po głębszym zastanowieniu, trudno przypomnieć sobie jakiegokolwiek FPSa na taką skalę, który rozgrywałby się na tym dość starym kontynencie. Można zatem pół-bezpiecznie przyjąć, że Far Cry 2 przeciera pewien szlak.
Naszym zadaniem jest unieszkodliwienie niejakiego Szakala, który bawi się w sprzedaż broni dwóm rywalizującym ze sobą frakcjom. Te oczywiście skwapliwie korzystają z dóbr, jednak po pewnym czasie eskalacja tegoż konfliktu przybiera nader niebezpieczny rozmiar. W tym momencie powinien pojawić się nasz bohater, aczkolwiek, jak zwykle, coś idzie nie tak.





Bez zegarka w ręku, intro do gry trwa dobre kilkanaście minut. Nie jest to jednak statyczny filmik, a kontynuowanie pewnej tradycji, sięgającej czasów Unreal i Half-Life. Tym razem twórcy, a konkretnie Ubisoft Montreal, nie bawili się w pokazywanie bunkra. Jak pamiętamy, w pierwszym Far Cry łaziliśmy przez chwilkę, w ramach tutoriala, po bunkrze, by potem wydostać się na powierzchnię. Tam gracz dostawał obuchem w głowę, ze względu na doskonałe efekty graficzne.
Teraz nie ma takich ceregieli - momentalnie zostajemy zabici oprawą wizualną. Gra zaczyna się od razu na otwartej przestrzeni, a konkretnie podczas jazdy zdezelowanym jeepem do hotelu. Już od pierwszych sekund rozgrywki poziom adrenaliny idzie niebezpiecznie w górę, gdyż szczegółami otoczenia można by bez problemu poderżnąć gardło. Kierowca naszego pojazdu powoli nakreśla nam sytuację. Niestety, w pewien sposób po drodze sprawy się komplikują i, tak czy inaczej, do Szakala czeka nas daleki marsz. Zaczynamy natomiast jak bohater GTA czy Gothic - ot, zwykły najemnik, który poprzez wypełnianie misji "zarabia" na swoją pozycję wśród ziomków z Afryki.
A skoro już przy tym jesteśmy, warto wspomnieć o pewnej bardzo ciekawej cesze, jednej z pierwszych, jakie sprawiają, że szczęka mimowolnie opada w dół. Chodzi mianowicie o malarię. Nasz bohater jest niestety chory i po pierwsze, gdy nie bierze tabletek z chininą, natychmiast pojawiają się objawy rodem z Call of Cthulhu. Cóż takiego? Ano mroczki, zamglenia, trzęsący się nieco obraz... Aby się od tego ratować, musi regularnie zażywać leki. Co więcej, na ogromnej mapie obszary odblokowujemy stopniowo. Gdy więc bohater pojedzie za daleko od cywilizacji, może się niestety zdarzyć, że złapie go atak i wtedy jesteśmy, no cóż, ugotowani.
Kontynuując ten temat, pod względem urealnienia rozgrywki, czeka nas niemała rewolucja. Po pierwsze, wytrzymałość broni. Nasze pukawki nie są z niezniszczalnego materiału. Im dłużej, częściej i bez odpoczynku ich używamy, tym większa szansa jest na to, że się po prostu zatną. I wierzcie mi, nie ma nic bardziej działającego na poziom adrenaliny, niż to, że w ogniu walki nagle zmagamy się z zamkiem do naszego karabinu...
Kolejna arcyciekawa rzecz to cykl dobowy. Ot, mieliśmy to już w Gothic i Crysis, prawda? Ano tak, ale tutaj występuje realny, 24-godzinny cykl dobowy. Wynika z tego kilka doskonałych taktycznych możliwości. Pierwsza z brzegu - za dnia podjeżdżamy pod wrogi obóz, za pomocą lornetki skanujemy to i owo, wyznaczamy sobie potencjalne drogi ataku, po czym...
Wracamy do swojej chatki (ang. safe house), gdzie oprócz składu naszej broni oraz punktu zapisu, możemy się zwyczajnie przekimać, nastawiając wcześniej budzik na określoną godzinę. Ustawiamy zatem zegarek na późny czas i w nocy atakujemy obozowisko wroga. Proste, genialne i cholernie grywalne.





Czas na walkę. Ujmując rzecz ogólnie, jest po prostu doskonale. Starcia są dynamiczne, szybkie oraz nierzadko śmiertelnie dla nas niebezpieczne. Gdy wokół słychać świst kul, z drzew lecą gałęzie i liście, gdzieś niedaleko wybucha granat, można naprawdę poczuć się jak w strefie wojny...
Nasz bohater nie jest oczywiście niezniszczalny. Dzięki bogom, twórcy zrezygnowali z kretyńskiego, acz utrzymanego w kanonie zdobywania bezimiennych apteczek. Teraz mamy do dyspozycji strzykawki z bliżej nieokreśloną substancją, które możemy aktywować i tym samym podratować nasze zdrowie. Oczywiście pojawia się w tym momencie niezła animacja leczenia. Ale, gdy nasze zdrowie spadnie niebezpiecznie nisko, stają się dwie rzeczy.
Pierwszą z nich, gdy zdołamy wydostać się z krzyżowego ognia, jest także animacja, uruchamiana tym samym przyciskiem co standardowe leczenie. I tu, przyznaję to subiektywnie, jak ktoś ma słaby żołądek, nie polecam tej gry. Otóż nasz bohater, i jest to ukazane z anatomiczną dokładnością, po prostu wyrywa nożem bądź kombinerkami kulę z rany w np. nodze. Może być i ręka, aczkolwiek najbardziej hardcore'owym momentem był ten, w którym protagonista po prostu wygryzł zębami kawałek ciała, by wydostać pocisk. Wziąwszy pod uwagę możliwości graficzne Far Cry, wygląda to nadzwyczaj realistycznie. I makabrycznie przy okazji.
Drugą możliwością jest kumpel. Wymaga to szerszego wyjaśnienia. Otóż w grze mamy system kumpli (ang. buddies), którzy dają nam misje, alternatywne sposoby ukończenia niektórych etapów, bądź... Służą właśnie do tego, o czym teraz mowa, mianowicie - gdy jest z nami naprawdę źle, wyciągają nas z ognia walki. I tutaj następuje już climax, zaś adrenalina wylewa się każdym porem na skórze. To nie przesada; te przebitki, gdy kumpel ostrzeliwuje wrogów, jednocześnie wlokąc nas za fraki, bądź pod ramię wyciągając nas z krzyżowego ognia naprawdę potrafią dać po głowie.
Ponieważ teren gry jest wręcz ogromny, pojawiły się także i pojazdy. W sumie jest ich kilkanaście, my zdołaliśmy podczas gry użyć tylko trzech. Trzeba przyznać, że model jazdy jest świetny, a na pewno bardziej realistyczny względem pierwszego Far Cry. Bardzo łatwo też obsługiwać dany wehikuł, zaś w ramach realizmu - nie możemy jednocześnie jechać i strzelać. Trzeba się przesiąść na stanowisko strzelca, by położyć ogień na wraże instalacje.
Jeśli już o obiektach mowa, przejdźmy powoli do samej mechaniki. Zanim dojdziemy do momentów z gwoździem programu, warto wspomnieć o ogółach. Możemy niszczyć naprawdę sporo elementów gry. O pojazdach nawet nie wspominam, zaś wszelkie płotki, zabudowania (poza safe house), instalacje wroga, czy nawet co mniejsze drzewa poddają się brutalnej sile ognia. Mowa oczywiście o ogniu z broni palnej, bowiem ogień jako żywioł to kompletnie inna - i przy okazji genialna - sprawa. Wiele było zapowiedzi o tym, jak to Bestia (posiłkując się określeniem z filmu "Ognisty podmuch") będzie miała wpływ na taktykę, pole walki i ogólne wrażenia wizualne. I co z tego wyszło? Wszystko! Nie mogliśmy się, szczerze mówiąc, doczekać, kiedy wyruszymy jeepem na sawannę i poddamy spopieleniu co większe ilości trawy. I drzew. I zabudowań. I jeszcze kilku innych rzeczy, bowiem ogień to prawdziwy potwór w tej grze. Łatwy do wzniecenia, cholernie ciężki do opanowania, zatem warto uważać, by nie skończyć w płonącym kręgu z którego nie ma wyjścia.
Pomijając już doskonałe efekty wizualne, ogień zachowuje się bardzo, ale to bardzo realistycznie. Działa wraz z podmuchami wiatru, od kilku kępek trawy zajmuje się nieraz całkiem spory obszar sawanny. Da się też, przy małej dozie samozaparcia, podpalić nawet duże drzewa. W dodatku, dzięki temu mamy nowe możliwości taktyczne, gdyż zawsze można uwięzić w ogniu wrogów, a potem, spanikowanych, powystrzelać jak kaczki.
Wyjmując to jednak poza nawias, grafika wygląda wręcz obłędnie. Wszystko jest doskonale uszczegółowione, wyraźne, piękne. Gdy przespaliśmy się w chatce, by załapać się na wschód słońca na sawannie, było to coś niemal ponadczasowego. Fotorealizm zyskuje nowe znaczenie w przypadku Far Cry 2. Jedynym maleńkim problemem jest to, że gdy na horyzoncie pojawią się postacie, widać że to niestety tylko gra. Są jednakże oddane z należytą dokładnością, tak samo zresztą jak różnorakie zwierzęta. Tu też pojawia się drugie "ale", mianowicie to, że nie da się zrobić tzw. "giba" na jakimkolwiek żywym obiekcie w grze. Dla zabawy przywaliliśmy z wyrzutni rakiet w impalę (zwierzątko w stylu antylopy i kozy*), a ta wyfrunęła kilka metrów w powietrze, po czym nieuszkodzona, acz martwa, upadła radośnie na ziemię. To samo dotyczy ludzi. Nie jest to błąd, aczkolwiek w ramach morderczych zapędów testerskich - nieco szkoda.


![Wrażenia wizualne podczas walki robią... wrażenie ;]](http://gfx.gaminator.tv/data/screen/2386/1147/20329-0.jpg)


Gdy zaś idzie o płynność rozgrywki, nie ma z tym absolutnie żadnych problemów. Mimo oszałamiającej grafiki i nierzadko ostrej rzeźni z masą szczegółów w stylu fruwających liści, gra nie zwalnia ani na moment. Wiadomo, w końcu to PS3, nie zaś blaszak, ale mając w pamięci feralne GTA IV, byliśmy nieco zaniepokojeni. Na szczęście niepotrzebnie, gdyż PlayStation na tym polu zdecydowanie daje radę i to nieźle.
Ostatnią rzeczą o której warto by było wspomnieć, jest sterowanie. Gra nie posiada auto-targetingu, zatem ktoś z pecetowym rodowodem może być nieco zdegustowany. Niżej podpisany jednakże, stary "blaszakowy" maniak, stwierdza uroczyście, że po kilkunastu minutach grania, można się spokojnie przyzwyczaić do sterowania dwoma analogami. Sama konfiguracja przycisków może być zmieniana, jednakże nawet ta domyślna jest zrobiona z sensem i głową. Warto nadmienić także, że gra wykorzystuje czujnik ruchu kontrolera PS3. Zatem jeśli ktoś szuka mocniejszych wrażeń podczas jazdy samochodem, po uruchomieniu konkretnej opcji w menu może, za pomocą wychyłów pada, sterować pojazdami.
Czas na słóweczko podsumowania, bowiem tekst i tak jest już dość długi, zapewne część czytelników już dawno śpi. Far Cry 2 to gra ze wszech miar świetna. Po prostu świetna. Posiada doskonałą oprawę audiowizualną, niezły model zniszczeń oraz prowadzenia pojazdu, prawdziwie survivalowe podejście do tematu oraz - przynajmniej na początku - pasjonującą historię. Trzeba jeszcze tylko chwilkę poczekać, ale premiera już niedługo.
Zagrajcie, simply.
---
*mamy oczywiście na myśli kozę, nie naszego redakcyjnego KoZę.
Oceń materiał:
Najlepsze gry
-
1.
Drakensang: The River of Time
RPG
Dodatek do staroszkolnego cRPG w niemieckim stylu.
-
2.
Amnesia: The Dark Descent
Przygoda
Ambitny projekt, wielkie nadzieje, zapewne kiepska sprzedaż.
-
3.
Dead Rising 2
Akcja/Arcade
Masowa rozwałka zombiaków po raz drugi.
-
4.
Mafia 2
Akcja/Arcade
Sequel świetnego sandboksa w gangsterskich klimatach.
-
5.
Sid Meier's Civilization V
Strategia
Piąty raz turowo podbijemy świat.
-
6.
StarCraft II: Wings of Liberty
Strategia
Powtórka z rozrywki w stylu Blizzard.
-
1.
Dead Rising 2
Akcja/Arcade
Masowa rozwałka zombiaków po raz drugi.
-
2.
Guitar Hero: Warriors of Rock
Akcja/Arcade
Najmocniejsze muzycznie Guitar Hero w historii serii.
-
3.
Kane & Lynch 2: Dog Days
Akcja/Arcade
Psychol i ponurak powracają nadzy i skąpani we krwi.
-
4.
Mafia 2
Akcja/Arcade
Sequel świetnego sandboksa w gangsterskich klimatach.
-
5.
Super Street Fighter IV
Akcja/Arcade
Rozszerzenie podstawowej wersji Street Fighter IV to nowi zawodnicy, areny ...
-
6.
Tom Clancy's H.A.W.X. 2
Symulator
, Akcja/Arcade
Dogfighty i epickie powietrzne batalie spod znaku kropek.
-
1.
Demon's Souls
RPG
, Akcja/Arcade
Genialny klasyczny hack&slash po japońsku.
-
2.
Guitar Hero: Warriors of Rock
Akcja/Arcade
Najmocniejsze muzycznie Guitar Hero w historii serii.
-
3.
Ratchet & Clank Future: A Crack in Time
Akcja/Arcade
Kolejna odsłona zwariowanej gierki dla starych i młodych.
-
4.
Yakuza 3
Akcja/Arcade
, Przygoda
Kolejna odsłona sagi o japońskiej mafii.
-
5.
Tom Clancy's H.A.W.X. 2
Symulator
, Akcja/Arcade
Dogfighty i epickie powietrzne batalie spod znaku kropek.
-
6.
Mafia 2
Akcja/Arcade
Sequel świetnego sandboksa w gangsterskich klimatach.
-
1.
N.O.V.A.
Akcja/Arcade
Wyobraźcie sobie Halo, ale na iPhone.
-
2.
Dungeon Hunter
RPG
, Akcja/Arcade
Diablo w wersji Gameloftu.
-
3.
Plants vs. Zombies
Strategia
Tower defense z zombiakami w roli głównej.
-
4.
Hero of Sparta II
Akcja/Arcade
Druga część przygód xeroboja Kratosa.
-
5.
Street Fighter IV
Akcja/Arcade
Mobilna wersja najlepszego mordobicia ostatnich lat.
-
6.
Spore Creatures
Akcja/Arcade
Spore Creatures, takie jakie znamy z DSa.

Dobrze widziec że na ps3 działa płynnie. Zaraz zamawiam tę grę bo choc planowałem to od dawna, po tym tekście już nie mam wątpliwości.
@quaz - generalnie rzecz biorąc nie jest tak, że rozpieprzysz wszystko w zasięgu wzroku. Ale da się to i owo wysadzić w powietrze, wraz z przeciwnikami ;) Jest tam, położyliśmy na nim rączki, taki fajny granatnik z celownikiem optycznym - potrafi rozpierniczyć trzy samochody jednocześnie, parę drzewek i kilku ludzi :D Była taka akcja - coś pięknego, bo liście poderwały się z upadających gałęzi i zrobiły taki wirek :D
AI, cóż... Graliśmy na easy raczej ;) Bo obawiałem się swojego skila z padem. Ale generalnie z gośćmi nie jest źle. Padają, kryją się, przeskakują from cover to cover, strafe'y to normalka. Słowem - porządna robota.
Gibowania w większości gier dziś nie ma. Pewno to wina chęci otrzymywania dla gier niższych kategorii wiekowych. A Far Cry nie jest typem gry, która chciałaby być ultra-brutalna i tak.
Pogra się parę tygodni to się zobaczy czy są bugi.
I ucieszyliście mnie info o niszczeniu otoczenia, bo generalnie filmiki reklamowe pokazywały dosyć statyczne pod tym względem obiekty (trafienie wyrzutnią rakiet między jakieś płotki i inne drewniane obiekty - stojący tam przeciwnik odlatuje, a sceneria twardo stoi).
Jeszcze mnie interesuje mocno jak jest z AI przeciwników i możliwościami skradania. Czy AI jest sprytne czy realistyczne (czyli bywa realistycznie głupie jak w pierwszy FC)?
Obelix- ta gra jes tak ogromna i ma tyle ficzerów że pewie jakby byly jakieś bugi to nawet byśmy ich nie zauwazyli.
@Dziubus - wszystkie mniejsze obiekty roślinne da się, jak to się mówi "level to the ground" ;)
@Obelix - no cóż, przynajmniej my nie zauważyliśmy żadnych baboli. :) Poza tym zauważ, że brak giba to nie jest bug, tylko zwyczajny "ficzer". Po prostu nie ma giba. I tyle. Zostaje rag-doll. W końcu nie wszystkie gry muszą być jak SoF. :P
Chrzanić DRMy, kupuje. Chociaż poza Impalą (biedne Chevrolety...) odniosłem wrażenie że ta gra jest bez błędów, dobrze przeczytałem czy mi się wydaje?
Jedno pytanie, czy można sobie w dżungli utorować tą maczetą drogę wg. praw fizyki....
Powiedzcie że tak!!
Wow, po tym tekście po prostu oniemiałem. Nie ma bata, gierkę muszę mieć! będę męczył komp kumpla a zagram w to.
Ach, fakt, kontaminowałem... Poprawione. ;) Wiesz, jestem na świeżo i jeszcze mi adrenalina nie zeszła... Nie wiem jak jutro do roboty wstanę ;D
Bardzo fajny i zachęcający tekst. Zachęcający do gry, do której mnie już dawno zachęcać nie trzeba ;)
Tylko mała uwaga. Określenie "stary kontynent", jeśli mnie pamięć nie myli, raczej odnosi się do Europy, nie do Afryki.