Rock Band (Xbox 360)
Premiera Świat - 20 listopad 2007
Ocena użytkowników: bardzo dobra
0 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu: n.a.
Na tę platformę mamy: 18 screenów, 4 video, 1 recenzji, 51 newsów,
Grupowe szaleństwo
[ + dodaj własną recenzję ] Recenzja dodana przez
Ingmar
Adam "Ingmar" Jank
"Here It Goes Again", OK Go
Zacznijmy może od wyłożenia podstaw. Obie serie są bardzo podobne. Podobne do tego stopnia, iż Rock Band z powodzeniem mógłby nazywać się Guitar Hero 4. Bardzo zbliżony model rozgrywki, powielony wygląd kampanii singlowej i multiplayera, a nawet specyfiki samego grania. Jeśli mieliście styczność z którymkolwiek z "Herosów" - poczujecie się jak w domu. "Zachowano" nawet tak nieistotne elementy, jak pięciogwiazdkowy system oceniania wykonania piosenki czy sposób obliczania mnożnika punktów. Dobra, czy coś w ogóle różni serie? Tak! - sposób podejścia do zabawy. Rock Band ma z założenia być grą towarzyską, tytułem, który możecie odpalić na każdej imprezie. Główny nacisk został więc położony na aspekt towarzyski - wspólne granie.
"Countdown to Insanity", H-Blockx
Podstawowa kampania przeznaczona jest dla przynajmniej dwóch muzyków, korzystających z odmiennych instrumentów. Do wyboru mamy gitarę elektryczną, basową, mikrofon oraz perkusję. Jak widać - nastąpiła odmiana. Omawiany produkt wspiera wszystkie standardowe "przyrządy", nie zaś li tylko "wiosła". Oczywiście, wiąże się to z koniecznością dokonania dodatkowych wydatków - każdy instrument swoje kosztuje... - ale zabawa jest nieporównywalnie lepsza. To coś więcej, niż co-opowa kariera z Legends of Rock. Coś na kształt osiedlowego, niszowego zespołu, który wolne chwile spędza grywając po garażach. Może nie zastąpi przyjemności, płynącej z samodzielnego brzdąkania, ale z pewnością uświetni każdą imprezę. To karaoke dla wszystkich, nawet tych, co nie lubią śpiewać!
Przygodę rozpoczynamy od stworzenia zespołu. Tak, tak, stworzenia. Mamy wpływ na nazwę, a dzięki pomocy dosyć rozbudowanego kreatora - także na wygląd postaci. Aż chcę zakrzyknąć: wreszcie! Koniec z wcielaniem się w kanciastych brzydali przygotowanych przez twórców. Nastał czas kanciastych brzydali, za których prezencję możemy obwiniać jedynie siebie samych! To, naturalnie, pewien przytyk do przygotowanych "części". Fajnie, że możemy powołać do życia naszego rockowe alter ego, ale czemu dostajemy raptem cztery twarze i sześć fryzur? Wybór niewielki, ale cóż, lepszy taki, niż żaden. Na szczęście, możemy retuszować wygląd herosów za pomocą stroju. Tu nie mogę (i nie chcę) się do niczego przyczepić - twórcy przygotowali masę ciuszków, od fikuśnych fatałaszków po Bardzo Mroczne kreacje. I drugie tyle dodatków - zegareczki, kolczyki, chusty, okulary, no panie, prawdziwy sklep odzieżowy.
"Go with the Flow", Queens of the Stone Age
Co możemy robić, gdy już wykreujemy nasz unikatowy image? Grać, oczywiście! Tylko i wyłącznie. Wybieramy piosenkę z listy i rozpoczynamy szaleństwo. Zabawa przypomina połączenie gier z serii Guitar Hero z Karaoke Revolution. Za granie na "wiosłach" i "bębnach" odpowiada system ze wspomnianej wielokrotnie serii - musimy w odpowiednim momencie nacisnąć guziczek / uderzyć w talerz, co w zaskakująco przyjemny sposób imituje korzystanie z prawdziwych instrumentów. Nowością jest wokal. Jak łatwo się domyślić - musimy śpiewać. Gra wyświetla tekst oraz specjalną zieloną kreskę, mającą pomóc w określeniu tonacji, jakiej oczekuje od nas system.
Grając poprawnie zbieramy punkty. Dla całego zespołu jest tylko jeden licznik, ale już mnożnik punktów oraz zbiornik energii każdy ma osobny. To chyba najlepsze z możliwych rozwiązań. Nie denerwujemy się, gdy "ten frajer z lewej znowu wszystko zepsuł", a jednocześnie mamy świadomość, że tylko razem możemy osiągnąć wysoką punktację.
Mnożnik punktów to rozwiązanie znane już z innych gier rytmicznych - im więcej nutek pod rząd zagramy poprawnie, tym więcej punktów będzie każda z nich warta. Również ów "zbiornik energii" nie jest czymś nowym. Ładujemy go poprzez zagranie specjalnych, świecących sekcji piosenki. Jeśli go aktywujemy - odpalimy tzw. tryb "Overdrive" - mnożnik zostanie dwukrotnie zwiększony, publika bardziej doceni nasz występ, a nieszczęśliwi członkowie ekipy będą mogli wrócić na scenę. Właśnie! Wszyscy wiemy, że łatwiej jest mówić, niż grać, a publiczność bywa surowa dla amatorów. Jeśli pomylicie się wystarczająco wiele razy - zostaniecie wygwizdani i będziecie musieli opuścić scenę. Jeśli jednak ktoś inny odpali lokalną odmianę "Star Powera" - wracacie do gry, znów możecie podbijać świat. Naprawdę przyjemne rozwiązanie, szczególnie gdy poziom niektórych "artystów" nieco odbiega od reszty.
"Highway Star", Deep Purple
No dobrze, ogół już opanowaliśmy, przejdźmy do szczegółu. Na pierwszy ogień idzie tracklista. Zaczynamy z 45 piosenkami podstawowymi oraz 13 bonusowymi. Co to za podział? Utwory z pierwszej grupy to hity - podbiły listy notowań, wpisały się na stałe do kanonu gatunku. Druga grupa, tymczasem, zapewnia nam rozgrywkę ze strony artystów niszowych, powiązanych z Harmonix. Czyje piosenki zagramy? W myśl hasła "dla każdego, coś miłego" przekrój otrzymujemy niezły. Red Hot Chilli Peppers, Bon Jovi, Aerosmith, Weezer, Jet, Radiohead, Nirvana, Nine Inch Nails i tak dalej. Tracklista jest naprawdę mocna, a dodatkowo wspiera ją 9 kawałków regionalnych, które wzbogaciły edycję europejską. Znajdziemy tam Muse, Oasis, a nawet - czy raczej przede wszystkim - Tokio Hotel z szałowym "Monsoon". Kawałek obowiązkowy na każdej imprezie. Z miejsca możemy złapać pozytywny nastrój! Czy to już koniec? Nie, w przypadku Rock Banda - dopiero początek. Jednym z największych plusów omawianego tytułu jest niesamowita ilość dostępnego DLC. W chwili obecnej możemy pobrać ponad 600 piosenek. Liczba robi wrażenie, podobnie jak fakt, iż twórcy ciągle ją powiększają. Takiego wsparcia oczekuję od gry muzycznej.
Pomówmy o poziomie trudności. Podobnie jak w przypadku Guitar Hero dostajemy czterostopniową skalę. Nawet oznaczenia te same. Jednak poziom wyzwania nie przekłada się już tak bezpośrednio. Ogółem - Rock Band jest łatwiejszy o jakieś "pół" stopnia. Ludzie, który wcześniej wymiatali na medium, teraz powinni przejść i harda. Nie jestem zwolennikiem takich ułatwień, ale omawiany tytuł wychodzi z porównania obronną ręką. Ponownie - dzięki DLC. Możemy pobrać naprawdę rzeźnickie utwory, a niższa skala wyzwania podstawowych piosenek ułatwia podejście do tytułu nowicjuszom, więc i zwiększa wartość imprezową.
Wreszcie - warto napisać o nowościach w rozgrywce względem "Herosów". Warte odnotowania są dwie - system solówek oraz tzw. "Big Rock Ending". Sekwencje solowe w piosenkach zostały wyróżnione specjalnym tłem oraz licznikiem wykonania - każda zagrana nutka zwiększa stosowny procent. Wyższe wartości procentowe wiążą się z bonusem punktowym. Od teraz warto jeszcze większą uwagę przywiązywać do poprawności solówek. Urozmaicenie niby fajne, ale prawie nieodczuwalne. W przeciwieństwie do "dużego, rockowego zakończenia". Część piosenek została wyposażona w specjalną sekcję końcową, podczas której mamy możliwość zagrania własnej, autorskiej kompozycji, by jeszcze mocniej wywindować licznik. Muszę przyznać, że rozwiązanie jest po prostu świetne! Zapewnia taki fajny, mocny finisz. Można się wyszaleć, można nadwyrężyć palce.
"Train Kept A-Rollin", Aerosmith
Cały czas pisałem o rozgrywce dla kilku osób. Czy samotnicy również mają szansę dobrze bawić w Rock Bandzie? Jak najbardziej! Dla miłośników solowych wystąpień przygotowane zostały kampanie singlowe, osobne dla gitary, perkusji oraz wokalu. Rzekłbym, że to jawna dyskryminacja bassu, ale - tak naprawdę - kto by się tym przejmował? Nikt...
Kolejnym z możliwych sposobów "zabicia wolnego czasu" są tryby, w których ze sobą rywalizujemy. Tug Of War - granie konkretnych sekcji na zmianę - oraz Score Duels - granie nieprzerywane. Nowości, jak widać, brak. Wszystko to już widzieliśmy Guitar Hero. Podobnie jak co-opa, choć wersja czteroosobowa, którą oferuje omawiany tytuł jest wyraźnym krokiem w ewolucji gatunku. W każdy z powyższych trybów możemy rozgrywać będąc offline, jak i online. No i fajnie. Do pełni szczęścia brakuje jedynie równie sieciowej kampanii. Tej ostatniej zakosztujemy jedynie w postaci offline. A szkoda.
"Green Grass and High Tides", The Outlaws
Na zakończenie zostawiłem ocenę oprawy graficznej, jako iż w tego typu produkcjach ma ona znaczenie drugorzędowe. Rock Band stawia na większy realizm niż konkurencyjna seria, co wyraźnie odbija się na stylu graficznym. Guitar Hero było mocno przerysowane, nie bało się również odrobiny kiczu. Nadawało to rozgrywce naprawdę fajny klimat, którego tutaj nie uświadczymy. Miast grywać po zamkach i kościołach, odwiedzamy typowe miejscówki - kluby, większe kluby i jeszcze większe kluby. Na scenie zazwyczaj jest ciemno, a jedyne źródło światła stanowią "żarówiaste" halogeny. Muszę przyznać, że zastosowane rozwiązanie może się podobać. O ile Guitar Hero to wizja artystycznej kariery wprost z narkotycznego snu, o tyle Rock Band rzeczywiście przypomina prawdziwe koncerty. Pytanie tylko, czy to dobrze.
Omawiając wrażenia wizualne nie można pominąć jeszcze jednej rzeczy - wyglądu przycisków. Tak, tak, zatrzymajmy się na chwilę nad drobnymi szczegółami. W roli nutek występują tutaj prostokąty, które wyglądają równie fajnie, co kółeczka z "Herosów". Jeśli jednak miałbym zwrócić na coś uwagę - padłoby na wygląd "hammer-onów" i "pull-offów". Nie świecą się, nie migają, po prostu są mniejsze. I trudniejsze do zauważenia. Panowie z Harmonix skopiowali tak wiele elementów Guitar Hero, że spokojnie mogliby powielić i ten. Wygodniej by się grało.
Pisałem o tym na początku, napiszę raz jeszcze - Rock Band nie przyniósł rewolucji na miarę pierwszej części "Herosów". Zaoferowane przez niego zmiany wydają się być czymś intuicyjnym i naturalnym. Obsługa czteroosobowych zespołów, kreator tworzenia postaci, parę dodatków - Big Rock Ending! - i znaczne wydłużenie żywotności, poprzez zalanie rynku setkami utworów w DLC. Wystarczyło? Wystarczyło! Powstał tytuł odpowiedni dla wszystkich - starych wyjadaczy i nowicjuszy, tytuł, który uświetni każdą imprezę, tytuł, który powinniście wypróbować. Warto na własnych skórze przekonać się, gdzie leży podłoże muzycznego fenomenu, który rozgrywa się na naszych oczach. Połamania palców!
recenzja dodana przez:
Ingmar
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ Czteroosobowa kampania podstawowa
+ Solidna tracklista
+ Ponad 600 utworów jako DLC!
+ Kreator tworzenia postaci - wreszcie jest
+ Wiele rozwiązań "przeniesionych" z GH - fani poczują się jak w domu
− (Zbyt) Wiele rozwiązań "przeniesionych" z GH...
Najlepsze gry
-
1.
Drakensang: The River of Time
RPG
Dodatek do staroszkolnego cRPG w niemieckim stylu.
-
2.
Amnesia: The Dark Descent
Przygoda
Ambitny projekt, wielkie nadzieje, zapewne kiepska sprzedaż.
-
3.
Dead Rising 2
Akcja/Arcade
Masowa rozwałka zombiaków po raz drugi.
-
4.
Mafia 2
Akcja/Arcade
Sequel świetnego sandboksa w gangsterskich klimatach.
-
5.
Sid Meier's Civilization V
Strategia
Piąty raz turowo podbijemy świat.
-
6.
StarCraft II: Wings of Liberty
Strategia
Powtórka z rozrywki w stylu Blizzard.
-
1.
Dead Rising 2
Akcja/Arcade
Masowa rozwałka zombiaków po raz drugi.
-
2.
Guitar Hero: Warriors of Rock
Akcja/Arcade
Najmocniejsze muzycznie Guitar Hero w historii serii.
-
3.
Kane & Lynch 2: Dog Days
Akcja/Arcade
Psychol i ponurak powracają nadzy i skąpani we krwi.
-
4.
Mafia 2
Akcja/Arcade
Sequel świetnego sandboksa w gangsterskich klimatach.
-
5.
Super Street Fighter IV
Akcja/Arcade
Rozszerzenie podstawowej wersji Street Fighter IV to nowi zawodnicy, areny ...
-
6.
Tom Clancy's H.A.W.X. 2
Symulator
, Akcja/Arcade
Dogfighty i epickie powietrzne batalie spod znaku kropek.
-
1.
Demon's Souls
RPG
, Akcja/Arcade
Genialny klasyczny hack&slash po japońsku.
-
2.
Guitar Hero: Warriors of Rock
Akcja/Arcade
Najmocniejsze muzycznie Guitar Hero w historii serii.
-
3.
Ratchet & Clank Future: A Crack in Time
Akcja/Arcade
Kolejna odsłona zwariowanej gierki dla starych i młodych.
-
4.
Yakuza 3
Akcja/Arcade
, Przygoda
Kolejna odsłona sagi o japońskiej mafii.
-
5.
Tom Clancy's H.A.W.X. 2
Symulator
, Akcja/Arcade
Dogfighty i epickie powietrzne batalie spod znaku kropek.
-
6.
Mafia 2
Akcja/Arcade
Sequel świetnego sandboksa w gangsterskich klimatach.
-
1.
N.O.V.A.
Akcja/Arcade
Wyobraźcie sobie Halo, ale na iPhone.
-
2.
Dungeon Hunter
RPG
, Akcja/Arcade
Diablo w wersji Gameloftu.
-
3.
Plants vs. Zombies
Strategia
Tower defense z zombiakami w roli głównej.
-
4.
Hero of Sparta II
Akcja/Arcade
Druga część przygód xeroboja Kratosa.
-
5.
Street Fighter IV
Akcja/Arcade
Mobilna wersja najlepszego mordobicia ostatnich lat.
-
6.
Spore Creatures
Akcja/Arcade
Spore Creatures, takie jakie znamy z DSa.

