Gaminator. Gry online.

graj lub zgiń
Szukaj

Jesteś tutaj pierwszy raz. Bardzo nam miło. Zarejestruj się, aby zyskać dostęp do największej bazy video o grach, możliwości wrzucania swoich treści, a także do systemu podpowiadania gier – Game Connect.

Logowanie

Zamknij Wyślij uwagę
 

Lost Planet 2 (Xbox 360)

Lubię to! 0

Premiera Świat - 11 maj 2010 Premiera Polska - 11 maj 2010

Ocena użytkowników: dobra

0 osób chce zagrać w tą grę

miejsce w rankingu: n.a.

Deweloper: Capcom Dystrybutor: Cenega Polska Wydawca: Capcom

 

Gatunek: Akcja/Arcade Podgatunek: Strzelanka Cechy gry: TPP

Tematyka: Science-Fiction,

Moja ocena: 1 2 3 4 5

 

grasz?
close

Game market

zgłoś tę grę

Lost Planet 2
Platformy:
PC PS3 Xbox 360
cena od

79.9

masz 2 oferty tej gry. zobacz je>
Dotyczy gry Lost Planet 2
Game Scores
  • quaz : 135
    GamerTag:
    quaz9
    Liczba osiągnięć:
    12

Na tę platformę mamy: 20 screenów, 16 video, 1 recenzji, 20 newsów,

Sfrustrowana zagubiona planeta

[ zobacz inne recenzje 1 ]
Najlepsza recenzja dodana przez Chimaira Chimaira
Lost Planet 2 szczerze mówiąc, ani mnie ziębiło, ani specjalnie – nomen omen – grzało. Ot, jakaś tam japońszczyzna, sequel Extreme Condition. Ale z czasem, gdy coraz więcej informacji pojawiało się tu i ówdzie, trzeba było spróbować. Warto? Być może tak, ale tylko wtedy kiedy jesteście społecznikami...

Chimaira

Fabularnie jest to typowo japońskie szatkowanie, fragmentaryczność i tysiące wątków na minutę, przeplatane soczystymi WTF ze strony gracza. Tak naprawdę kampania usiłuje być w jakiś sposób fabularna, spina ładnie kilka poszczególnych wątków, ale pierwsze epizody, czy rozdziały nie wnoszą nic, kompletnie nic.

Tu Śnieżni Piraci, tam Piraci-z-Dżungli, gdzie indziej NEVEC, militarna organizacja. Wszystko byłoby super, tylko dlaczego jesteśmy wrzuceni w to, jak jakaś łódka na środku oceanu? Wychodzę teraz na Amerykanina, wiem, ale naprawdę – jakieś rozjaśnienie "kto jest kim" i co najważniejsze "po co" by się przydało. Pojawiają się bohaterowie, ale wszyscy bez twarzy. Wydarzenia z początku sprawiają wrażenie kompletnie oderwanych od siebie – dobrze, że jakoś ze smakiem te wątki łączą się w jeden spójny finał. Szkoda tylko, że są podane tak nieprzyjaźnie.

I od razu musimy powiedzieć sobie wprost – jeśli komukolwiek choćby na moment przyszło do głowy grać w Lost Planet 2 samemu, te wszystkie złotówki wydane na grę będą kompletną stratą. Nie chodzi nawet o to, że de facto nie mamy trybu single, bo kampania to tryb kooperacji. Nie mam także na myśli tego, że fajniej się gra z jakimś Doombkiem przy jednej konsoli, albo trzema kumplami po necie (w LP2 mamy czteroosobowy tryb kooperacji). Głównym problemem jest po prostu Sztuczna Inteligencja. Daję słowo, tak kretyńskiego AI dawno nie widziałem. Chyba było zaimplementowane celowo, jakby twórcy chcieli nam dać do zrozumienia, że w Lost Planet 2 gra się po sieci. Przechodzenie kampanii w trybie offline jednym graczem (można we dwóch), przypomina siadanie na stercie pinezek.

Szczytem wszystkiego niech będzie przykład, gdyby figury retoryczne nie były dość jasne. Otóż w jednym z epizodów prowadzimy wielkie działo kolejowe. Nagle za naszym pociągiem spod ziemi wypada Akrid kategorii G (czyli po prostu boss). Jedynym sposobem by go ubić jest rzeczone ogromniaste działo. W ramach smaczku dodam, że gdy dochodzimy do walki z bossem, pokazuje nam się schemat działa (w ogóle nie opisany) i właściwie nie wiemy dokładnie co mamy zrobić. Ja dopiero po chwili wpadłem na cały mechanizm rozgrywki w tym etapie.

Otóż na początek musimy zanieść specjalne naboje do "prowadnicy" działa. Potem naładować je energią, następnie obrócić odpowiednio platformę z lufą, tak by na celowniku mieć Akrida. No i naturalnie wystrzelić. W międzyczasie Akrid nas uderza, zatem na dole w jednym z pomieszczeń uruchamiamy systemy chłodzenia. I tak aż do wykończenia tego gnojka. Łatwy rachunek – jedna osoba lata z nabojami, druga steruje platformą, trzecia strzela, czwarta w razie czego naprawia działo za pomocą systemów chłodzenia. Super, nie? Ale tylko wtedy, gdy gracie we czterech.

Ten fragment przechodziłem sam i zabicie Akrida zajęło mi godzinę, trzy minuty i trzydzieści jeden sekund (gra pokazuje czas misji). Cieszyłem się jak dziecko, jeśli jakieś kretyńskie AI przyniosło mi nabój...

Capcom zatem wyraźnie daje do zrozumienia – jeśli jesteś aspołeczny, lubisz pykanie w gierki w samotności, nawet nie podchodź do Lost Planet 2. Mało tego, jest nam też wyraźnie zasugerowane, że jeśli nie zaliczamy się do fanów pierwszej części czy że lubimy sobie po prostu postrzelać – nie mamy tu czego szukać. Nie dość że AI jest durne, to przechodzenie gry na jakimkolwiek poziomie trudności wiąże się z nader częstym rzucaniem słów na literki k, ch, p, a nawet j! Teoretycznie najłatwiej jest oczywiście na "easy", ale nawet tutaj jeśli nie jesteś hardkorowcem, możesz zacząć liczyć siwe włosy. Mało tego, nawet w trybie kooperacji można dostać kręćka, gdyż często dochodzi do sytuacji gdzie z naszymi śmiesznymi pukawkami uderzamy na stacjonarne działo, pięć wieżyczek i kilkudziesięciu wrogów jednocześnie. Warto także wspomnieć o tym, że o wydawaniu konkretnych rozkazów naszym podopiecznym można zapomnieć...

Na szczęście nie jest tak źle z umieraniem. Nadal posługujemy się "Energią Cieplną", ale mamy też możliwość użycia niejakiego Harmonizera – dzięki niemu szybko odzyskujemy stracone życie. Do tego posiadamy pewną liczbę "Battle Gauge". Za każdym razem gdy zginiemy, BG spada o 500 punktów. Zdobycie tzw. Data post, czyli punktu odrodzenia podnosi nam BG o 500 punktów. Gdy Battle Gauge spadnie do zera – przegrywamy. Proste i klarowne.

Ale gdyby jeszcze gameplay był jakoś szczególnie płynny i elastyczny, byłoby super. Ale nie jest. O osłonach zapomnijcie, to zwykły shooter TPP. Nasze uzbrojenie zaś może składać się z karabinu, strzelby, snajperki, wyrzutni rakiet oraz tarczy. Przy sobie mamy tylko dwie sztuki ubzrojenia. Naturalnie za kredyty zarobione podczas gry odblokowujemy masę dodatków. Nowe stroje, czy też raczej "części ciała", pukawki, ba – zdolności! To bardzo miły akcent, jednak trzeba sporo grać, by cokolwiek ciekawego wyszło w tej loterii.

Do tego trzeba jeszcze dodać VSy, czyli coś w rodzaju mechów. Jest ich kilka rodzajów, z niektórych możemy zdejmować uzbrojenie (jak np. ogromny minigun) i zasuwać z nim na piechotę. Wszystkie możemy pilotować i wtedy znacząco poprawia się nasza zdolność używania Argumentu Ostatecznego. Gorzej kiedy my nie mamy Vsa, zaś przeciwnik posiada takowe. Cztery.

Przejdźmy wreszcie jeszcze do przyjemnych rzeczy – oprawa. Wizualnie, choć niczym w Crysisie liścia nie przestrzelimy, dżungla, pustynia, czy skute lodem pustkowia prezentują się nieźle. Choć gra to typowa "tunelówka", nie sposób się nie zachwycić dobrze dobranym otoczeniem. Nawet w opustoszałym mieście pustynnym wszystko wygląda świetnie. Osobna sprawa to naturalnie wrogowie. Wyłączając tych z poszczególnych frakcji (których design jest nieźle groteskowy), mowa oczywiście o Akridach. Te mniejsze padają na tyle szybko, że ciężko jest określić gdzie rzyć a gdzie głowa. W przypadku tych dużych jest już łatwiej. Czy będzie to coś na kształt jaszczura (który może nas, za przeproszeniem, połknąć i wysrać), czy też pająkowaty stwór lub ogromny pustynny stwór przywodzący na myśl Czerwia z "Diuny", wszystkie wyglądają obłędnie. Gra nie zalicza spadku płynności w żadnym momencie, nawet gdy jesteśmy spętani walką z megawielkim osobnikiem, a wokół nas fruwają jakieś pomniejsze kapiszony. To się chwali. Muzycznie nie jest źle, motywy przypominają jakby miks z Bad Company, Halo oraz Final Fantasy, jeśli jest to sobie ktoś w stanie wyobrazić. Wszelakie wybuchy piski i wrzaski także dają radę.

Gdyby podsumować jakoś Lost Planet w krótkich, żołnierskich słowach, brzmiałoby to tak. Tylko dla wielu graczy, i to żywych. Tylko dla fanów poprzedniej odsłony, i hardkorowców. Tylko dla wielbicieli zbierania setek przedmiocików i ton DLC. Tylko dla kogoś, kto potrafi konstruować wielopiętrowe wiązanki przekleństw, gdy po raz dziesiąty ginie w tym samym miejscu. Ale nie jest tak strasznie, gra mimo wszystko w jakiś sposób, mimo frustracji, przyciąga. Widoki są fenomenalne, zaś nawet o czwartej nad ranem, gdy wreszcie ubije się jakiegoś Akrida kat. G, człowiek ma ochotę wrzasnąć z radości na całe gardło. Dlatego doceniam pewne elementy, choć nie jest to zdecydowanie coś tak wysmakowanego jak choćby Gears of War, gdzie tryb kooperacji także grał pierwsze skrzypce. Ocena niech będzie osiem, choć takie z minusikiem. Gdy ktoś jest aspołeczny – odejmie jeden punkt. Dla wielbicieli Lost Planet można z kolei podnieść nieco notę. Dixi.

Podobała Ci się recenzja? Jeśli tak kliknij "graj"

recenzja dodana przez: Chimaira Chimaira który uważa że gra ma takie plusy i minusy

+ Plusy

+  dużo rzeczy do odblokowania
+ fajna grafika
+ MEGA BARBURA STREISANDA!

Minusy

  tylko na multi (to dla aspołecznych jednostek)
 durne AI
 strasznie wymagająca, do poziomu frustracji

dlatego Chimaira
ocenia tę grę na:

8

Grafika 80%

Dźwięk 80%

Gameplay 70%

Ocena wszystkich
recenzentów

8.0

Grafika 80%

Dźwięk 80%

Gameplay 70%

[ + dodaj screen ]

GregoryFear: I znowu mas(s)a Bossów (Xbox 360)

GregoryFear: Tradycyjnie: szturm do przodu (Xbox 360)

GregoryFear: No podejdź tu twardzielu... (Xbox 360)

GregoryFear: Ach te ocieplenie klimatu (Xbox 360)

Przejmij panowanie nad grą

Teraz

Newsy

Najlepsze gry

The Elder Scrolls V: Skyrim

gatunek: RPG
Data polskiej premiery
11 listopad 2011

1. Drakensang: The River of Time RPG

Dodatek do staroszkolnego cRPG w niemieckim stylu.

2. Amnesia: The Dark Descent Przygoda

Ambitny projekt, wielkie nadzieje, zapewne kiepska sprzedaż.

3. Dead Rising 2 Akcja/Arcade

Masowa rozwałka zombiaków po raz drugi.

4. Mafia 2 Akcja/Arcade

Sequel świetnego sandboksa w gangsterskich klimatach.

5. Sid Meier's Civilization V Strategia

Piąty raz turowo podbijemy świat.

6. StarCraft II: Wings of Liberty Strategia

Powtórka z rozrywki w stylu Blizzard.

1. Dead Rising 2 Akcja/Arcade

Masowa rozwałka zombiaków po raz drugi.

2. Guitar Hero: Warriors of Rock Akcja/Arcade

Najmocniejsze muzycznie Guitar Hero w historii serii.

3. Kane & Lynch 2: Dog Days Akcja/Arcade

Psychol i ponurak powracają nadzy i skąpani we krwi.

4. Mafia 2 Akcja/Arcade

Sequel świetnego sandboksa w gangsterskich klimatach.

5. Super Street Fighter IV Akcja/Arcade

Rozszerzenie podstawowej wersji Street Fighter IV to nowi zawodnicy, areny ...

6. Tom Clancy's H.A.W.X. 2 Symulator , Akcja/Arcade

Dogfighty i epickie powietrzne batalie spod znaku kropek.

1. Demon's Souls RPG , Akcja/Arcade

Genialny klasyczny hack&slash po japońsku.

2. Guitar Hero: Warriors of Rock Akcja/Arcade

Najmocniejsze muzycznie Guitar Hero w historii serii.

3. Ratchet & Clank Future: A Crack in Time Akcja/Arcade

Kolejna odsłona zwariowanej gierki dla starych i młodych.

4. Yakuza 3 Akcja/Arcade , Przygoda

Kolejna odsłona sagi o japońskiej mafii.

5. Tom Clancy's H.A.W.X. 2 Symulator , Akcja/Arcade

Dogfighty i epickie powietrzne batalie spod znaku kropek.

6. Mafia 2 Akcja/Arcade

Sequel świetnego sandboksa w gangsterskich klimatach.

1. N.O.V.A. Akcja/Arcade

Wyobraźcie sobie Halo, ale na iPhone.

2. Dungeon Hunter RPG , Akcja/Arcade

Diablo w wersji Gameloftu.

3. Plants vs. Zombies Strategia

Tower defense z zombiakami w roli głównej.

4. Hero of Sparta II Akcja/Arcade

Druga część przygód xeroboja Kratosa.

5. Street Fighter IV Akcja/Arcade

Mobilna wersja najlepszego mordobicia ostatnich lat.

6. Spore Creatures Akcja/Arcade

Spore Creatures, takie jakie znamy z DSa.

Gaminator.tv

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka