Gaminator. Gry online.

graj lub zgiń
Szukaj

Jesteś tutaj pierwszy raz. Bardzo nam miło. Zarejestruj się, aby zyskać dostęp do największej bazy video o grach, możliwości wrzucania swoich treści, a także do systemu podpowiadania gier – Game Connect.

Logowanie

Zamknij Wyślij uwagę
 

Dead Rising 2 (Xbox 360)

Lubię to! 3

Premiera Świat - 24 wrzesień 2010 Premiera Polska - 24 wrzesień 2010

Ocena użytkowników: bardzo dobra

3 osób chce zagrać w tą grę

miejsce w rankingu: n.a.

Dystrybutor: Cenega Polska Wydawca: Capcom

 

Gatunek: Akcja/Arcade Podgatunek: Bijatyka Cechy gry: TPP

Tematyka: Horror,

Moja ocena: 1 2 3 4 5

 

grasz?
close

Game market

zgłoś tę grę

Na tę platformę mamy: 24 screenów, 16 video, 1 recenzji, 23 newsów,

Świt zombiaczego sandboksa

[ zobacz inne recenzje 1 ]
Najlepsza recenzja dodana przez Chimaira Chimaira
Zombiaki. Wszyscy je kochamy, natomiast niewiele osób wie, że sam termin jest dziełem przypadku. W „Nocy żywych trupów” ani razu nie pada słówko na „z”, zaś cały koncept bierze się z tego, że występujący w filmie Romero statyści dostali koszulki z napisem „Grałem zombie w Nocy Żywych Trupów”. Od roku 1968 zatem ślamazarne istoty, które nadal są w ludzkiej powłoce, ale już niekoniecznie z osobowością, straszą nas z ekranów i kart książek. Pewnym ewenementem i złamaniem konwencji powolnych acz nieubłaganych zombiaków były filmy Zacka Snydera (remake „Świtu Żywych Trupów”) oraz Danny’ego Boyle’a („28 Dni Później”). Tam otrzymaliśmy zombiaczy motorek w tyłku. I przechodząc płynnie do światka gier, w 2006 roku, jako jeden z tak zwanych „launch title” na Xboksa 360 ukazuje się Dead Rising. Gra wręcz wyborna, ale przy tym nieziemsko frustrująca. Konieczność powtarzania pewnych elementów rozgrywki, nieprzyzwoity poziom trudności oraz ogólna „chropowatość” sprawiły, że nie wszyscy byli w stanie zaakceptować taki a nie inny model grania. Teraz Capcom wypuszcza w świat sequel. Co się zmienia? Da się grać? Warto kupić? Już odpowiadam.

Chimaira

Zapomnijcie o płaskim Franku Weście, teraz pierwsze skrzypce gra niejaki Chuck Greene oraz jego córka Katey. Chuck co prawda werwy ma w sobie tyle co kanarek nasmarkał, ale to na jego relacji z córką zbudowany jest cały profil psychologiczny tych postaci. I choć Dead Rising 2 nadal ma sporo elementów niemalże komediowych, to nie da się ukryć, że przez to, co dzieje się z córką Chucka, gra jest bardziej mięsista. O co chodzi? Otóż nasza mała została ugryziona kiedyś przez zombiaka, co sprawia że każdej doby musi dostać zastrzyk z Zombrexu. Wszystko po to by nie zamieniła się w coś na kształt dziewczynki ze „Świtu”... i o 6:37 nie rozszarpała gardła swojemu ojcu. I trzeba przyznać, że jest to rozwiązane całkiem nieźle w kwestii „chwytania za serce”. Gdy pierwszy raz aplikujemy Zombrex Katey, patrzy się na swojego ojca i mówi z uśmiechem „widzisz, nie bolało”. Mina Chucka jest tym bardziej bezcenna, że poprawiono znacznie mimikę twarzy w Dead Rising 2. I sprawia, że ogarnia nas jakiś niesprecyzowany bliżej smutek. Na szczęście gra jako taka nie jest szczególnie ponura. Nadal mamy do czynienia z zabawą stereotypami rodem z USA, pięknymi kobietami (których ulubionym zajęciem jest kręcenie tyłkiem) oraz tym, że fabuła (poza znajdowaniem Zombrexu) zasadza się na tym, że mamy trzy dni do końca kwarantanny a także tą samą ilość czasu na udowodnienie, że to nie my jesteśmy odpowiedzialni za uwolnienie zombiaków w Paradise City.

Brazylijska samba. PrawieSłuchajcie, zaraz wam takie solo zagram, że normalnie wszystkim szczęki opadną!Z drogi śledzie, bo motor jedzie!Zginiesz od przedawkowania pac-mana


Mechanika grania nie uległa istotnej zmianie. Przedzieramy się przez względnie otwarty teren gry i masakrujemy prawdziwe rzesze truposzy. W stosunku do pierwszej części na pewno wzrosła ich ilość na ekranie i - co ciekawe - rozczłonkowanie, fruwające w powietrzu kończyny i potoki krwi są znacznie bardziej satysfakcjonujące. Do tego dostaliśmy możliwość łączenia przedmiotów. W pierwszej odsłonie wiadomym było, że bić zombiaki możemy za pomocą nawet nożyczek i zestawu perkusyjnego. Teraz natomiast po znalezieniu tak zwanych „combo cards” siadamy za stołem z narzędziami i montujemy własne fanty. Ot, dla przykładu bejsbol i gwoździe dadzą nam... nabijaną gwoździami pałkę. Możemy łączyć jednak znacznie więcej fantów - wózki inwalidzkie, widły, piły mechaniczne, butle z gazem, co tylko dusza zapragnie. Nie jest to też li i jedynie kwestia estetyki. Wzorem poprzednika zdobywamy poziomy doświadczenia za pomocą punktów prestiżu. Gdy zaś perforujemy zombiacze zewłoki za pomocą własnoręcznie stworzonych broni, dostajemy znacznie więcej PP niźli gdybyśmy pacyfikowali ich w konwencjonalny sposób. To fajna sprawa i powoduje, że mimowolnie mamy więcej powodów do levelowania bohatera. I tu trzeba wspomnieć o jednej rzeczy - Dead Rising 2 jest znacznie prostsze od poprzedniczki. Nie oznacza to, że przejście gry to przechadzka po parku, ale zdołano osiągnąć rozsądny kompromis między dostawaniem łomotu a poziomem frustracji. Nadal zginąć jest łatwo, ale znacznie szybciej też zdobywamy różne fanty i - przede wszystkim - wskakujemy na kolejne poziomy doświadczenia co przekłada się na więcej slotów inwentarza, dodatkowe punkty życia czy choćby kolejne karty combo.

Unikamy zatem przypadłości z jedynki, gdzie po piętnaście razy resetowaliśmy grę, bo nie dało się pokonać „pierwszego Carlita”. Jeśli się uprzemy, to za jednym posiedzeniem (w sensie resetu fabuły) możemy przejść niemal całą grę. Oczywiście jedno przejście nie odblokuje wszystkiego, nie uratujemy każdego, etc. etc. Dead Rising 2 ma silny aspekt tzw. replayability, zatem nawet trzecie podejście do gry będzie nieco inne, bo skupimy się na tych a nie innych wyborach i w efekcie przejdziemy tę produkcję nieco inaczej.

Cenzura - nowy efekt graficzny, przełom!On jest tru. Po prostu.Hell, yeah!Tylko nie gitarą!!!


Co ciekawe, w żaden sposób rozgrywka się nie nudzi. Mimo przebijania się przez setki, jeśli nie tysiące trupów, cały czas jest ciśnienie na parcie do przodu. Mimo, że kolejne epizody („sprawy” jak kto woli) migają jak w kalejdoskopie, dostajemy przy okazji także i masę misji pobocznych, a także sami podczas eksplorowania miasta znajdziemy wiele okazji do wykazania się jako bohater pożeranych przez zombie ludzi. Warto przy okazji zauważyć, że ocaleni mają teraz znacznie lepsze AI. Są też nieco twardsi, zatem trudniej jest ich stracić.

Jakby tego było mało, do gry dołączony jest tryb multiplayer. Niestety, poza tym że jest to coop na cztery osoby (wyglądających jak Chuck) nie jestem w stanie nic powiedzieć. Przedpremierowy egzemplarz miał ten feler, że trzeba było grać na konsoli odłączonej od Live’a, zatem z testowania sieci nici. Przypuszczalnie przedłuży on i tak niezły przebieg gry (w przypadku chęci masterowania wszystkiego).

Jak prezentuje się oprawa? Mimo że nadal jest dość surowo, znacznie poprawiono silnik. Generowanie setek zombiaków naraz to nie lada zadanie, ale gra na szczęście wychodzi z niego obronną ręką. Same zombiaki są bardzo różnorodne i nie miałem wrażenia „już tego gościa gdzieś widziałem”, a przynajmniej nie cały czas. Powtórzę też - mimika twarzy jest znacznie lepsza, wyrażanie emocji nie przychodzi naszym zbitkom polygonów z jakimś szczególnym trudem. Nieco gorzej jest z otoczeniem, ale na szczęście wzorowane na Las Vegas Paradise City posiada miejscówki, które wywołują opad szczęki, zwłaszcza kasyno w podwodnym klimacie. Cut-scenki na silniku gry wyreżyserowane są całkiem nieźle, do nich także przyczepić się nie sposób. Gorzej niestety z dźwiękiem. Najczęściej jest to bliżej nieokreślone plumkanie rodem z centrum handlowego.

Szybkie podsumowanie. Dead Rising 2 to nie tylko „lepiej i więcej”. To „znacznie lepiej i cholernie więcej”. Capcom poprawił niemal wszystkie niedoróbki poprzedniej części, uczynił ją bardziej przystępną, nie tracąc przy tym tego szczególnego pazura, który pozwala odróżnić ten produkt od całej masy survival horrorów rodem z Japonii. Właściwie jedynym konkretnym zarzutem jest średnia oprawa muzyczna. Poza tym nie mam zastrzeżeń, bawiłem się znakomicie i zamierzam jeszcze nie raz do gry wrócić. Stąd, choć początkowo w ocenie końcowej miała pojawić się ósemka, odważnie staję naprzeciw marudom i stwierdzam niniejszym, że Dead Rising 2 to gra, której do ideału w gatunku brakuje tylko jednego punktu.

Podobała Ci się recenzja? Jeśli tak kliknij "graj"

recenzja dodana przez: Chimaira Chimaira który uważa że gra ma takie plusy i minusy

+ Plusy

+  poprawiono niemal wszystkie wkurzające w jedynce rzeczy
+ animacja postaci
+ fabuła
+ otwartość
+ kombinowanie przedmiotów

Minusy

  oprawa dźwiękowa nieco kuleje

dlatego Chimaira
ocenia tę grę na:

9

Grafika 90%

Dźwięk 70%

Gameplay 100%

Ocena wszystkich
recenzentów

9.0

Grafika 90%

Dźwięk 70%

Gameplay 100%

[ + dodaj screen ]

OsaX Nymloth: Brazylijska samba. Prawie (Xbox 360)

OsaX Nymloth: Słuchajcie, zaraz wam takie solo zagram, że normalnie wszystkim szczęki opadną! (Xbox 360)

OsaX Nymloth: Z drogi śledzie, bo motor jedzie! (Xbox 360)

OsaX Nymloth: Zginiesz od przedawkowania pac-mana (Xbox 360)

Przejmij panowanie nad grą

Teraz

Użytkownicy, którzy lubią tę grę:

Tym, którzy lubią tę grę, podoba się też:

Gaminator.tv

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka