Gaminator. Gry online.

graj lub zgiń
Szukaj

Jesteś tutaj pierwszy raz. Bardzo nam miło. Zarejestruj się, aby zyskać dostęp do największej bazy video o grach, możliwości wrzucania swoich treści, a także do systemu podpowiadania gier – Game Connect.

Logowanie

Zamknij Wyślij uwagę
 

Grand Theft Auto IV: The Lost and Damned (Xbox 360)

Lubię to! 7

Premiera Świat - 17 luty 2009 Premiera Polska - 29 październik 2009

Ocena użytkowników: bardzo dobra

0 osób chce zagrać w tą grę

miejsce w rankingu: n.a.

PEGI 18 Narkotyki Online Przemoc Wulgarny język

Deweloper: Rockstar Games Dystrybutor: Cenega Polska Wydawca: Rockstar Games

 

Gatunek: Akcja/Arcade Cechy gry: Free Roam

Moja ocena: 1 2 3 4 5

 

Game market

zgłoś tę grę

Na tę platformę mamy: 8 screenów, 9 video, 1 recenzji, 6 newsów,

Grand Theft Motorcycle

[ zobacz inne recenzje 1 ]
Najlepsza recenzja dodana przez quaz quaz
Skrzypiące zawiasy obwieszczają otwarcie się drzwi obskurnego klubu, a na schodki wysypuje się kilku obficie wytatuowanych, odzianych w skórzane kurtki motocyklistów. Rzucają kilka słów ochrypłymi głosami, wsiadają na swoje stalowe rumaki i ruszają na ulice Liberty City, aby jeździć po nich w zwartym szyku i pokazywać środkowy palec innym uczestnikom ruchu drogowego.

Ściągalne Liberty City


Tak rozpoczyna się kolejna przygoda na terenie miasta, które wcześniej oglądaliśmy zza pleców Nico Bellica. Oto początek pierwszego, kupowanego i ściąganego z sieci dodatku do jednej z najlepszych gier ubiegłego roku - Grand Theft Auto IV. Podobno Rockstar otrzymało od Microsoftu bardzo dużą sumę pieniędzy, aby dwa rozszerzenia GTA IV, omawiane tu The Lost and Damned oraz kolejne - dopiero planowane, wyszły tylko na Xboxa 360. Czy była to opłacalna inwestycja?

Większość sprzedawanych na Xbox Live dodatków do gier ma jedną paskudną cechę: są malutkie. Zazwyczaj to drobne, nieciekawe epizodziki, które wypełniają zabawą ze dwie lub trzy godziny i pozostawiają po sobie głównie gorzki smak rozczarowania. Często ma się wrażenie, że twórcy gry celowo wycięli z całości jakiś fragment, aby móc go potem oddzielnie sprzedać.

Z pewnością nie można tego powiedzieć o The Lost and Damned. Owszem, jest to jeden z najdroższych dodatków do gier na Xbox Live Marketplace, bo kosztuje aż 1600 punktów (trudne do przeliczenia na złotówki z powodu zmiennych kursów walut i różnych cen samych punktów, które nie są oficjalnie dostępne w Polsce), ale tak naprawdę wypchany został ogromną ilością treści. Nowe programy telewizyjne w grze, misje dodatkowe, bronie i pojazdy, zmienione i odnowione tryby rozgrywki sieciowej, więcej muzyki w programach stacji radiowych oraz sam wątek fabularny, który przechodzi się jakieś 8-10 godzin. To przecież tyle czasu, ile zajmuje przejście niejednego, pełnego tytułu, a mamy przecież do czynienia z dodatkiem.

Samo The Lost and Damned funkcjonuje w obrębie GTA IV jak oddzielna gra. Rozpoczynając rozgrywkę od nowa wybieramy, czy chcemy bawić się z zainstalowany dodatek, czy też może powrócić do przygód protagonisty podstawki - Nico Bellica. Oznacza to, że wszystko to co nowego oferuje TLaD jest obecne tylko w nim. Nie możemy bawić się nowymi broniami, grając w oryginalne GTA IV, a zestawy trybów rozgrywki sieciowej są odmienne w zależności od tego, którą z podgier uruchomiliśmy.

Born to be wild!


Brudni, brzydcy, w skórach i na motorach. Oto nowi bohaterowie GTA IV, a protagonistą jest Johnny Klebitz - wiceszef gangu motocyklistów zwanego The Lost. Jest on postacią zupełnie inną od Nico Bellica. Przede wszystkim zdecydowanie bardziej sam kieruje swoim losem i nie wydaje się tak zmuszany przez okoliczności do działania, ale co za tym idzie - jest zdecydowanie trudniejszym do polubienia bohaterem. Niestety, jest też mniej wielowymiarowy i zdecydowanie nie tak interesujący jak protagonista podstawowego Grand Theft Auto IV.

Szefem gangu jest Billy, który na samym początku opowieści powraca z odwyku i odbiera przywództwo z rąk, działającego w roli zastępcy, Johnny'ego. Dość szybko dochodzi do konfliktu między tymi dwiema postaciami - konfliktu, który okazuje się być osią całej opowieści. Początkowo można odnieść wrażenie, że Johnny pragnie dobra gangu i przeciwstawia się lekkomyślności aktualnego przywódcy, ale dość szybko całe to starcie okazuje się być jedynie walką o władzę nad The Lost.

Sama opowieść nie jest tak dobra, jak ta prezentowana w GTA IV, ale nie zmienia to faktu, że mamy do czynienia z solidnym, wciągającym scenariuszem wypełnionym dobrze napisanymi dialogami. Akcja The Lost and Damned toczy się w tym samym czasie co wydarzenia prezentowane przed podstawkę, a co za tym idzie - historie Johnny'ego oraz Nico przeplatają się oraz uzupełniają. Nie pojawiają się jakieś sensacyjne fakty, ale możemy dowiedzieć się, jak diamenty trafiły do śmieci, z których potem wyciągał je protagonista GTA IV, oraz poznać bliżej pewien ponury epizod z życia jego kuzyna - Romana.

Mamy okazję ponownie spotkać pewne znane już osoby, jak Elizabetha czy Ray Boccino, a miejscem akcji jest to samo miasto. Pomimo tego Rockstar zdołało ukazać Liberty City z nieco innej perspektywy i w nieco innym świetle. Poza, możliwym do wyłączenia, filtrem generującym szum na ekranie, gra jest identyczna pod względem wizualnym jak GTA IV, ale mimo to miasto, będące jednym z głównych bohaterów, wydaje się inne. Jest to zapewne zasługa Johnny'ego oraz jego kumpli, ale też tego, iż większość misji ma miejsce w zupełnie innych lokacjach niż te odwiedzane przez Nico.

Warto też pochwalić The Lost and Damned za mocne zakończenie. O ile punkt kulminacyjny opowieści o pewnym Serbie pojawiał się trochę zbyt wcześnie i za długo przed końcem, o tyle historia Johnny'ego odnajduje swoją konkluzję w blasku eksplozji, pośród odgłosów wystrzałów i w otoczeniu mocnych akcentów fabularnych. Innymi słowy - zakończenie tego rozszerzenia GTA IV jest satysfakcjonujące.

Osoby, które nienawidziły tego, że podstawka zmusza je do spotykania się z przyjaciółmi protagonisty, nie muszą się tym więcej przejmować. Johnny ma kumpli, z którymi może skoczyć na piwo, ale oni i tak pozostają jego przyjaciółmi, nawet jeśli tego nie robi. On tymczasem może do woli korzystać z ich usług, takich jak sprzedaż broni czy dostarczenie motocyklu do aktualnej lokacji. Najciekawsza jest jednak możliwość wzywania wsparcia, dzięki której dołącza się do nas kilku motocyklistów, aby pomóc nam w walce z przeciwnikiem.

Co ciekawe, jeśli kumple przeżyją daną misję, zwiększają się ich umiejętności bojowe, a jeśli zginą - zostają zastąpieni nowymi, niedoświadczonymi. Teoretycznie oznacza to, że warto o nich dbać, ale batalie często są na to zbyt chaotyczne, a profity wynikające z rozwinięcia ich zdolności zbyt mało widoczne. Warto jest tylko rozwijać dwóch głównych kumpli, Terry'ego oraz Claya, którzy nie giną, a osiągnięcie przez nich maksymalnego poziomu jest nagradzane achievementem.

I'm a Highway Star!


Wsiadamy na motocykl, a z radia dochodzą nas dźwięki znajomych piosenek oraz całkiem sporego zestawu nowych. Jest tam hip-hop, metal oraz mniej lub bardziej klasyczny rock. Dlatego też pędząc asfaltowymi wstęgami będą towarzyszyć nam utwory Busta Rhymes, Sepultury, Cannibal Corpse, Bathory, Kreatora, Iron Maiden, Deep Purple, AC/DC, Aerosmith, Saxona czy The Doors oraz wielu innych. Brakuje mi tylko utworu Born to be Wild Steppenwolfa.

A co będziemy robić, kiedy już usadowimy się na siedzeniu jednego ze stalowych rumaków i zagłębimy w labirynt miasta? Czekają nas standardowe pościgi, wybuchy, porwania, wymuszenia i kradzieże. Pomimo tego, że naprawdę oryginalnych pomysłów nie ma tu zbyt wielu, to Rockstar potrafi jakoś zbudować dookoła misji otoczkę, która czyni wiele wykonywanych zadań trudnymi do wyrzucenia z pamięci. Niestety, najtrudniej pozbyć się widoku całkowicie nieocenzurowanego penisa, którym raczy nas jeden z pracodawców Johnny'ego. Nie mam pojęcia, czemu twórcy zdecydowali się wsadzić do swojej opowieści coś takiego, ale podejrzewam, iż tęsknią ostatnio za uwagą, którą poświęcały im różne, zbulwersowane media. Cóż, pewno mały skandal sprzedaży nie zaszkodzi.

Poza zadaniami, będącymi częścią fabuły, gracze otrzymują też kilka zajęć dodatkowych, a najciekawsze z nich to wojny gangów oraz wyścigi motocyklowe. Obydwa rodzaje aktywności są rozsypane po mapie i wymagają stawienia się na miejscu w siodle stalowego rumaka. Potyczki z gangami to nic innego, jak grupowe polowanie na przedstawicieli wrogiej bandy cyklistów. Nie jest to przesadnie różnorodne zajęcie, ale mimo wszystko te batalie na drogach potrafią dostarczyć nieco rozrywki. Wyścigi są o wiele zabawniejsze, gdyż, niczym w stareńkim Road Rashu, uczestnicy okładają się kijami do baseballa. Dwa przyciski służą uderzeniom wykonywanym w prawo i w lewo, a przytrzymanie ich dłużej pozwala zadać mocniejszy cios, który nierzadko zrzuci rywala z motoru. Niby nic wielkiego, a trzeba przyznać, iż tego typu nieczysta rywalizacja potrafi przynieść bardzo wiele radości.

Wheels of Steel


Osoby zaznajomione z GTA IV zadają sobie pewno jedno pytanie podczas czytania tego tekstu. Jak Rockstar mogło zrobić dodatek tak silnie oparty na motocyklach, skoro ich fizyka w oryginale czyniła je prawie bezużytecznymi? Przecież Nico spadał z siedzenia jednośladów przy spotkaniu z każdym krawężnikiem, na co drugim zakręcie i przy zetknięciu z jakimkolwiek obiektem. Jasne, może i jest to przy pewnych prędkościach dość realistyczne, ale z punktu widzenia rozgrywki - kompletnie bezużyteczne. Tymczasem w The Lost and Damned prawie w ogóle nie korzysta się z samochodów. Ja sam, przechodząc to rozszerzenie, przejechałem się trumną na kołach może ze trzy razy. I za każdym razem żałowałem, że nie jadę motocyklem. Nie, nie jestem masochistą.

Model jazdy jednośladami został bardzo poważne zmodyfikowany na potrzeby omawianego TLaD. Jest on o wiele bardziej arcade'owy i zdecydowanie mniej realistyczny, ale to akurat wyszło mu na dobre. Teraz przemierzanie Liberty City na siedzeniu motocykla jest czystą przyjemnością, a upadki zdarzają się tylko przy wyjątkowo silnych zderzeniach. Mam też wrażenie, że ruch uliczny został tu nieco ograniczony, aby gracz rzadziej rozbijał sobie głowę o maski samochodów, ale może to być błędne odczucie.

Jak na porządny dodatek przystało, w The Lost and Damned nie mogło zabraknąć nowego sprzętu, a w przypadku takiej gry jak GTA IV są to pojazdy i bronie. Produkt tak mocno skoncentrowany na jednośladach obfituje głównie w nowe rodzaje motocykli, zarówno cięższe krążowniki szos, jak i lżejsze oraz szybsze modele sportowe. Chciałbym powiedzieć, że wprowadza to znaczącą różnorodność, ale niestety większość z nich jest do siebie podobna. Wyróżnić można ze trzy albo cztery podtypy, a najwięcej różnic jest natury estetycznej.

O wiele lepiej jest z nowym uzbrojeniem. Obrzyn nie jest może najsilniejszą bronią, ale jego niewątpliwą zaletą staje się możliwość strzelania z niego podczas jazdy motocyklem, co czyni go najsilniejszą spluwą wykorzystywaną podczas poruszania się pojazdami. Automatyczny pistolet właściwie niczym nie różni się od normalnego pistoletu z podstawowego GTA IV, ale jego znaczna szybkostrzelność czyni go użytecznym. Automatyczna strzelba to potężne narzędzie, które ścina zastępy wrogów niczym świeżo zaostrzona kosa zboże, a do tego bardzo szybko zamienia samochody w wybuchowe pochodnie. Granatnik nie jest może tak potężny, jak wyrzutnia rakiet, ale umożliwia wykańczanie przeciwników schowanych za przeszkodami i ładnie wysyła samochody na orbitę. Do tego dochodzą jeszcze bomby rurowe, które jako jedyne nie wydają się zbyt dużą innowacją, gdyż działają prawie tak samo, jak granaty. Być może mają trochę większą siłę uderzeniową, ale nie udało mi się tego jednoznacznie potwierdzić. Niemniej tych kilka nowych broni bardzo skutecznie urozmaica oferowane przez The Lost and Damned pościgi oraz strzelaniny dodając im nieco świeżości.

Wanted Dead or Alive


TLaD oferuje także coś nowego dla miłośników rywalizacji sieciowej i to oferuje całkiem sporo, bo cały zestaw nowych trybów gry. Co prawda, niektóre są dość podobne do tych znanych z nierozszerzonego GTA IV, ale nawet wtedy jest to odświeżająca zmiana.

Witness Protection dzieli graczy na dwie drużyny. Jedna przejmuje rolę policjantów, eskortujących autobus pełen świadków koronnych, których należy porozwozić do różnych lokacji w mieście. Zadaniem motocyklowego gangu, czyli ich przeciwników, jest zniszczenie ochranianego pojazdu. Przypomina to mocno znane z podstawki Cops'n'Crooks, ale gra się w to zupełnie inaczej, bo napastnicy z gangu zawsze zaczynają rozgrywkę na motocyklach, a ich celem nie jest mobilny, mało żywotny osobnik, a powolny, wytrzymały pojazd.

W multiplayerze pojawiają się, poznane już w trybie dla jednego gracza, wyścigi motocyklowe z możliwością okładania się kijami do baseballa. Ciekawe, że często o wiele zabawniejsze jest zrzucenie rywala na asfalt przy użyciu celnego ciosu niż dotarcie na metę na dobrej pozycji. Niby prosta modyfikacja dostępnych już w podstawce wyścigów, a czyni rozrywkę o wiele barwniejszą.

Bohaterem Lone Wolf Biker jest jeden z motocyklistów, który jako jedyny zdobywa pieniądze, zaliczając rozmieszczone na mapie punkty kontrolne. Zadaniem pozostałych graczy jest go wykończyć, a ten, któremu się uda, przejmuje jego rolę i tym samym możliwość uzyskiwania decydujących o zwycięstwie profitów. W tym trybie zabawa jest zróżnicowana - zazwyczaj naprawdę świetna, ale czasami, gdy Samotny Wilk okaże się tchórzliwy i skuteczny w uciekaniu, nieco nużąca.

Own The City przypomina nieco wojny gangów z San Andreas. Dwie drużyny walczą o zaznaczone na mapie terytoria. Aby przejąć daną strefę, należy wykończyć wszystkich sterowanych przez AI obrońców oraz wybić ewentualnych, znajdujących się tam graczy. Przypomina to nieco Turf War z GTA IV, ale procedura zdobywania danego terenu jest o wiele bardziej złożona.

Club Business jest podobne do Mafiya Work z podstawki, ale zamiast rywalizacji w wykonywaniu zlecanych, losowych zadań wszyscy gracze należą do jednego gangu i działają w kooperacji. Jest to jedyny co-opowy tryb z TLaD i sprawdza się całkiem nieźle, a do tego można w niego grać więcej razy niż w misje polegające na współpracy, które oferowało GTA IV.

Zaskakująco zabawnym okazuje się tryb Chopper vs Chopper, który został przewidziany dla dwóch graczy. Jeden ucieka po mieście motocyklem i zalicza punkty kontrolne, a drugi goni go praktycznie niezniszczalnym helikopterem bojowym, próbując go unicestwić. Kiedy mu się uda, następuje zamiana ról. Zabawa jest naprawdę udana, pomimo tego, że dość ciężko jest sterować helikopterem kontrolowanym przez nieco chaotyczny system fizyczny. Bardzo podobną minigrę dla dwóch graczy zawiera Saints Row 2, ale trudno jest posądzać Rockstar o plagiat, biorąc pod uwagę, że SR2 wyszło całkiem niedawno.

Run to the hills!


Jak można podsumować ten dodatek wypełniony odzianymi w skóry cyklistami? Solidna, motocyklowa opowieść na jakieś 8-10 godzin, garść nowych i odświeżonych trybów sieciowych, sporo nowego sprzętu, muzyki oraz innej treści i wysoka jakość wykonania czyni The Lost and Damned jednym z najlepszych dodatków, w jakie zdarzyło mi się kiedykolwiek grać. Szkoda trochę, że fabularnie TLaD nie dorasta do poziomu historii Nico Bellica, ale mimo tego, oceniając omawiane rozszerzenie do GTA IV, nie mogę dać mniej niż bardzo mocne 9/10.

Podobała Ci się recenzja? Jeśli tak kliknij "graj"

recenzja dodana przez: quaz quaz który uważa że gra ma takie plusy i minusy

+ Plusy

+  bardzo dobra opowieść
+ odświeżony klimat miasta
+ poprawiony model jazdy motocyklami
+ nowe jednoślady i bronie
+ wsparcie kumpli
+ nowy zestaw sieciowych trybów gry

Minusy

  opowieść nie tak dobra, jak w GTA IV
 Johnny nie tak interesujący, jak Nico
 mało znaczący rozwój umiejętności kumpli
 małe różnice między nowymi motocyklami

dlatego quaz
ocenia tę grę na:

9

Grafika 90%

Dźwięk 100%

Gameplay 90%

Ocena wszystkich
recenzentów

9.0

Grafika 90%

Dźwięk 100%

Gameplay 90%

[ + dodaj screen ]

Doombek: Motor pierwsza klasa (Xbox 360)

Doombek: Słuchaj, człowieku man! To nie tak jak myślisz... (Xbox 360)

Doombek: Prawie mu się w dupsko wparkował (Xbox 360)

Doombek: Szybciej bo się spóżnimy do kościoła (Xbox 360)

Przejmij panowanie nad grą

Teraz

Użytkownicy, którzy lubią tę grę:

Gaminator.tv

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka