Gaminator. Gry online.

graj lub zgiń
Szukaj

Jesteś tutaj pierwszy raz. Bardzo nam miło. Zarejestruj się, aby zyskać dostęp do największej bazy video o grach, możliwości wrzucania swoich treści, a także do systemu podpowiadania gier – Game Connect.

Logowanie

Zamknij Wyślij uwagę
 

Resident Evil 5 (Xbox 360)

Lubię to! 4

Premiera Świat - 13 marzec 2009 Premiera Polska - 13 marzec 2009

Ocena użytkowników: bardzo dobra

4 osób chce zagrać w tą grę

miejsce w rankingu: n.a.

Deweloper: Capcom Dystrybutor: CD Projekt Wydawca: Capcom

 

Gatunek: Akcja/Arcade Podgatunek: Survival Horror Cechy gry: TPP

Rozgrywka: Singleplayer

Moja ocena: 1 2 3 4 5

 

grasz?
close

Game market

zgłoś tę grę

Game Scores
  • quaz : 435
    GamerTag:
    quaz9
    Liczba osiągnięć:
    28
  • Primoza : 435
    GamerTag:
    PrimozaPL
    Liczba osiągnięć:
    29
  • Gigaman : 375
    GamerTag:
    GigamanPL
    Liczba osiągnięć:
    25
  • mateusz9876 : 375
    GamerTag:
    kamimak
    Liczba osiągnięć:
    24
  • Spierek : 255
    GamerTag:
    Spierek
    Liczba osiągnięć:
    16
  • icepopo : 240
    GamerTag:
    icepopo
    Liczba osiągnięć:
    16
  • szokinger4044 : 195
    GamerTag:
    marchewqa2007
    Liczba osiągnięć:
    13
  • grem : 180
    GamerTag:
    grem83
    Liczba osiągnięć:
    12
  • bogus : 90
    GamerTag:
    BVarador
    Liczba osiągnięć:
    6
  • Zwirz : 45
    GamerTag:
    Zwirz
    Liczba osiągnięć:
    3

Na tę platformę mamy: 63 screenów, 15 video, 2 recenzji, 54 newsów,

Eksploracja afrykańskiej grozy

[ zobacz inne recenzje 2 ]
Najlepsza recenzja dodana przez Chimaira Chimaira
Ile wyszło już części Resident Evil? Hoho... Szkoda by nawet liczyć, niedługo ten tytuł dobije chyba w ilości odsłon, spin-offów i wszelakich epizodzików do tych dwóch setek gier z Mario. Ale nie dworujmy sobie, albowiem dzisiaj przedstawimy wam najnowszą część serii, czyli Resident Evil 5. I gra ta zdecydowanie nie zasługuje na ironię i sarkazm.

Chimaira
Zager&Evans - In the year 2525

"Ten little niggers" - Agatha Christie


Jak nam wszystkim wiadomo, czwarta odsłona Resident Evil miała miejsce w nieco innym habitacie, aniżeli Racoon City czy choćby wielka posiadłość. Tam naszymi przeciwnikami stali się niejacy Ganados. Jak jest w przypadku Resident Evil 5? Tym razem wędrujemy na spaloną słońcem ziemię Afryki. Proszę wybaczyć to wytarte porównanie, ale w rzeczonym Kijuju zrobiło się naprawdę gorąco. Niejaki Chris Redfield (znamy, znamy...) oraz jego popleczniczka, Sheva Alobar, trafiają do miasta, które w ciągu kilku minut staje się piekłem na ziemi. We wszystko zamieszana jest wiadoma korporacja, teorie spisku oraz morderczy pasożyt. Resident Evil 5 z początku wzbudzał kontrowersje - w końcu masowo eksterminujemy czarnoskórych mieszkańców Kijuju. Ba, więcej - ową swoistą dezynfekcję przeprowadza nie dość że białas, to w dodatku napompowany uber-paker! Jak się jednak okazuje, gra nie posiada żadnych rasistowskich walorów. Sami powiedzcie, jak można myśleć o rasizmie, czy czuć się nieswojo, gdy twarz danego Afrykańczyka właśnie się otwiera i wyłazi z niej swoisty "tentacle monster"? Owszem, uczucie niepewności nam towarzyszy, ale przeplatane jest ono raczej okazjonalnymi cofkami tudzież womitami i lekkim zzielenieniem na twarzy.

Tentacle monster&Cannibal Holocaust w jednym


Tak, trzeba to powiedzieć wprost. Nowy Resident Evil nie jest brutalny w wymiarze krwi. Jest zwyczajnie, z gruntu i do imentu obrzydliwy. O ile sami wywracający białkami oczu antagoniści nie są jeszcze jakoś szczególnie odpychający, ba - mają swój urok, to już mini-bossowie, bossowie czy choćby inne stadia zarażeniem Plagas 2 potrafią sprawić, że wasze śniadanie w panice zacznie szukać drogi wyjścia. Górą.

Przyznaję osobiście i subiektywnie, nie spodziewałem się takiej dawki macek, robali i gore w grze, która zwykle opierała się na radosnym mordowaniu zombiaków. Na szczęście twórcy wyznaczają nowe standardy w grozie komputerowej. Tak, w pewnym sensie grozie, bowiem Resident Evil nie straszy, a przynajmniej nie robi tego w klasyczny sposób. Odwołuje się raczej do drugiej partii definicji horroru, czyli tego "co nas obrzydza". A obrzydzają nas niesprecyzowane robale wkładane do ust. Działają na żołądek macki wychylające się z twarzy. To powykręcane postacie z workami na głowach sprawiają, że mimowolnie zatykamy usta i szukamy ucieczki.

Trzeba przyznać, że ten zabieg udał się twórcom Resident Evil 5 znakomicie. Wszelkie obrazy są bardzo sugestywne i przemawiają zarówno do żołądka, jak i wyobraźni. Nic to, że grafika jest ostra jak brzytwa i wygląda doskonale. Ważne, że widząc takiego potwora mimowolnie przechodzą nas ciarki, zaś kanapka wygląda z powrotem z przełyku.

Umbrella. Nie mylić z Rihanną


Sama warstwa fabularna, choć nie do końca jest to cel ostateczny grania, jest całkiem niezła. Chris powraca w wielkim stylu, w dodatku nie sam, bo z ciemnoskórą partnerką. Do tego nie raz, nie dwa okaże się, że mogą powrócić starzy znajomi. Tacy, których zabiliśmy, czy uznaliśmy za zmarłych. Cała intryga podawana jest spokojnie i powoli, podsycając przy okazji napięcie.
Sama gra szczególnie długa nie jest, ale posiada masę rzeczy do odblokowania, zatem nudzić się nie sposób. Zwłaszcza że dodatkowy tryb gry, nielimitowana amunicja broni czy możliwość grania Shevą to nie lada gratka dla każdego fana Residentów. Ano właśnie, warto wspomnieć i o tym, że gra do najprostszych nie należy. Amunicja jest dość silnie limitowana, zatem często trzeba uciec się do walki wręcz czy QTE. Ano tak. Po pierwsze, na wyposażeniu mamy maczetę. Co prawda nie jest to Maczeta Zagłady rodem z Far Cry 2, ale często stanowi ostatnią deskę ratunku. Następne w kolejce są "klikadełka", czyli Quick Time Events. Zdarza się to nader często, zarówno podczas cut-scenek, jak też i walk z przeciwnikami per se. Nie jest to szczególnie upierdliwe, ba - gdy mamy na tapecie danego wroga i dostanie on na twarz pokaźną porcję ołowiu, czasem się skuli bądź zacznie chwiać na nogach. Wtedy pojawia się nasza szansa. Można podbiec szybko do danego oponenta i za pomocą jakiegoś przycisku efektownie posłać go do piachu.

Rewoler i Melonik, czyli The Avengers


Warto też pomyśleć o naszym partnerze. Sheva nie jest tylko kukiełką. Co prawda, jej AI stoi na niezłym poziomie, ale nie znaczy to, że możemy puścić ją samopas. Bywa, że nasza pomagierka czasem lubi wystrzelać cały magazynek w okno, tudzież pryskać na nas leczącym sprejem, gdy mamy prawie pełne życie, ale cóż - ideałów nie ma. Jest natomiast o tyle przydatna, że po pierwsze odciąga ogień i uwagę przeciwnika, po drugie zaś - bez niej zginiemy marnie. Jest szybka i gibka, zatem może dostać się w miejsca dla napakowanego Chrisa niedostępne. Więcej, czasem może uratować nas z opresji celnym kopniakiem w łeb wroga.
Niestety, to samo dotyczy i nas. Często zdarza się, że radośnie stoimy i strzelamy do wrogich postaci, podczas gdy Sheva już zaczyna jęczeć, że potrzebna jej pomoc. Nie jest to jednak jakoś szczególnie upierdliwe. I tak, dwa zdania wcześniej padło sformułowanie "stoimy i strzelamy". Otóż, moi drodzy, zapomnijcie o bieganiu i waleniu z pukawek do wszystkiego, co się rusza. Aby zacząć walkę, musimy stanąć w miejscu! Nie pomaga w tym także i sterowanie. Do szczytu ergonomii nie należy i ciągłe zabawy z triggerami czy bumperami, na zmianę, by raz dobyć maczety a potem strzelać z shotguna, do najprzyjemniejszych nie należą.

Somewhere over the rainbow...


Żeby było jeszcze zabawniej, kamera jest tzw. "over the shoulder", zatem nie poruszamy się po statycznych lokacjach czy ze stałym widokiem na bohatera. Teraz gra przypomina takie Gears of War. W dodatku biegamy we dwoje, zatem porównanie jest w mechaniczny sposób uprawnione. Czy jest to szczęśliwe ustawienie? No cóż, i tak, i nie. Z jednej strony trzeba się przyzwyczaić do takiej zabawy, zaś z drugiej - wprowadza to znacznie większą dynamikę gry, aniżeli w przypadku kamery statycznej, z lotu ptaka czy jakkolwiek sobie użytkownik zażyczy.

I skoro przy takich aspektach gry jesteśmy, czas powiedzieć o grafice. Otóż ta jest wręcz genialna. Jak na produkcję z takiego segmentu rynkowego, o tak specyficznych cechach, oprawa wizualna zdecydowanie daje radę. Jest czytelna, lśniąca, wyraźna, a przy okazji ostra jak brzytwa. Modele postaci wykonane są świetnie, zaś wrogowie po prostu porażają. Wszelkie obrzydlistwa, mięcho, robale, krew, macki, są wykonane niezwykle sugestywnie, o czym wspomniałem już nie raz, nie dwa.

Gdy idzie o udźwiękowienie, jest naprawdę dobrze. Po raz kolejny aż chce się użyć zbitki słów "cholernie sugestywne". Krzyki, wrzaski czy śmiechy przeciwników przyprawiają o ciarki na tyłku, zaś sphincter ani od razu kurczy się, gdy przyduszającemu nas wrogowi nagle twarz otwiera się, ukazując jakąś ohydną paszczę. Zaiste, jest na co popatrzeć i czego posłuchać.

End of days


Czas na podsumowanie. Resident Evil 5, choć jest z gruntu zwykłą strzelanką z zombiako-pasożyto-mutantami (nie mogłem się powstrzymać...), choć nie stanowi kroku milowego w grozie, choć operuje bardziej na obrzydliwości niż strachu, jest eksplikacją horroru akcji najlepszego sortu. Produkcja owa jest cholernie dynamiczna, ciekawa zarówno samotnie, jak i w okazjonalnym trybie co-op, a także posiada silny aspekt replayability. Mimo niejednokrotnego ukończenia tejże gry, nadal w jakiś dziwny sposób czujemy się do niej przyciągani. Twórcy zdecydowanie nie zaliczyli spadku formy, zatem ocena nie będzie zbytnim zaskoczeniem. Ideał to to nie jest, ale nie mamy też do czynienia ze zwykłym horrorkiem klasy B. Przynajmniej nie w sferze realizacji.

Podobała Ci się recenzja? Jeśli tak kliknij "graj"

recenzja dodana przez: Chimaira Chimaira który uważa że gra ma takie plusy i minusy

+ Plusy

+  dynamiczna
+ na dwie osoby
+ obrzydliwa do imentu ;)
+ świetna graficznie
+ niezła fabuła jak na horror w konwencji klasy B

Minusy

  nieco toporna w sterowaniu
 czasem AI pomocniczki potrafi sprawić problemy

dlatego Chimaira
ocenia tę grę na:

9

Grafika 90%

Dźwięk 90%

Gameplay 90%

Ocena wszystkich
recenzentów

9.0

Grafika 90%

Dźwięk 90%

Gameplay 90%

[ + dodaj screen ]

Kostek: Cienie tajemniczych ludzi (Xbox 360)

Kostek: Idąc przed siebie... (Xbox 360)

Kostek: Ponure pomieszczenie (Xbox 360)

Woland: 'sup, melon farmer? (Xbox 360)

Postacie [2]

Beretta 92FS
Chris Redfield
Przejmij panowanie nad grą

Teraz

Użytkownicy, którzy lubią tę grę:

Tym, którzy lubią tę grę, podoba się też:

Gaminator.tv

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka