Gaminator. Gry online.

graj lub zgiń
Szukaj

Jesteś tutaj pierwszy raz. Bardzo nam miło. Zarejestruj się, aby zyskać dostęp do największej bazy video o grach, możliwości wrzucania swoich treści, a także do systemu podpowiadania gier – Game Connect.

Logowanie

Zamknij Wyślij uwagę
 

Far Cry 2 (Xbox 360)

Lubię to! 5

Premiera Świat - 21 październik 2008 Premiera Polska - 7 listopad 2008

Ocena użytkowników: bardzo dobra

3 osób chce zagrać w tą grę

miejsce w rankingu: n.a.

Deweloper: Ubisoft Montreal Dystrybutor: Ubisoft Wydawca: Ubisoft

 

Gatunek: Akcja/Arcade Podgatunek: Strzelanka Cechy gry: FPP

Rozgrywka: Singleplayer/Multiplayer

Moja ocena: 1 2 3 4 5

 

Game market

zgłoś tę grę

Na tę platformę mamy: 13 video, 1 recenzji, 28 newsów,

Daleki Krzyk od pierwowzoru

[ zobacz inne recenzje 1 ]
Najlepsza recenzja dodana przez quaz quaz
Far Cry w 2004 roku był swego rodzaju objawieniem. W świecie, w którym ciągle jeszcze walczyły między sobą twory, wywodzące się koncepcyjnie i technologicznie z Unreala oraz Quake'a, pojawił się nowy gracz. Oferował otwarty teren gry, piękną grafikę, egzotyczną lokalizację akcji pod postacią tropikalnej wyspy oraz niesamowicie naturalną sztuczną inteligencję przeciwników, którzy niekoniecznie byli skuteczni, ale sprawiali wrażenie żywych ludzi.

Jednak to nie Far Cry 2 jest duchowym następcą klasyka sprzed paru lat, ale Crysis stworzony przez tego samego developera, który wydał na świat pierwowzór, czyli przez Crytek. Tymczasem prawa do tytułu pozostały w rękach Ubisoftu i tytułowym sequelem zajęła się zupełnie inna grupa twórców. Jak prezentuje się ów produkt i jak wiele zostało w nim z poprzednika?

Staś, Nel i AK-47


Ponownie odwiedzimy egzotyczną lokalizację, ale tym razem zamiast tropikalnych wysp trafimy do wstrząsanego wewnętrzną wojną, nieokreślonego państewka w Afryce. Niewiele jest gier, koncentrujących uwagę na tym kontynencie, więc samo to czyni Far Cry 2 godnym uwagi. Trzeba przyznać, że twórcy włożyli bardzo wiele wysiłku w zaprezentowanie Afrykańskiej przyrody. Moja ignorancja, ograniczana jedynie kilkudziesięcioma obejrzanymi w życiu filmami dokumentalnymi, uniemożliwia mi ocenę wierności odwzorowania środowiska tego kontynentu, ale z pewnością stworzony obraz jest bardzo wiarygodny.

Zmienny cykl pory dnia oraz dynamiczna pogoda, która najpierw wypala sawannę na popiół, aby godzinę później targać gałęziami flory podczas jednej z nieczęstych, ale gwałtownych burz, światło przeświecające przez krzewy i korony drzew, tworzące smugi w wilgotnym powietrzu oraz zwierzęta zmierzające do wodopoju - wszystko to robi ogromne wrażenie i ukazuje kunszt grafików Ubisoftu.

Innym istotnym elementem wtopienia gracza w prezentowany świat jest sposób, w jaki twórcy gry posługują się pierwszoosobową perspektywą. Nie tylko nigdy nie mamy okazji zobaczyć akcji z jakiegokolwiek innego widoku, ale też wszystkie animacje kamery są bardzo płynne i naturalne. Kiedy wsiadamy do samochodu, przesiadamy się między miejscem dla kierowcy a paką z karabinem maszynowym, chwytamy lotnię lub oglądamy jedną z dość brutalnych animacji samoleczenia, podczas których nasz protagonista wyciąga sobie z ciała kule oraz szrapnele albo gasi pokryte ogniem ramię - gra nie pozwala nam zapomnieć, iż jesteśmy osobnikiem, który to wszystko przeżywa.

Nie można także zbyt mocno narzekać na udźwiękowienie gry, gdyż zarówno klimatyczna, kojarząca się z Afrykańskimi klimatami, muzyka, jak i odgłosy natury oraz broni świetnie uzupełniają wizualne doświadczenia. Jeśli coś dziwi i zaskakuje to sposób, w jaki komunikują się postacie w Far Cry 2. Wszystkie wypowiedzi cechuje dość płaska intonacja i szybkie tempo mówienia. Zupełnie jakby brakowało miejsca na DVD, aby nagrać wszystkie kwestie i dlatego zmuszano aktorów do pospiesznego mówienia. Brzmi to nieco nienaturalnie, a zrozumienie wygłaszanych w obecności głównego bohatera monologów wymaga czasem nieco więcej wysiłku oraz skupienia niż powinno.

Far Creed


O ile jednak Far Cry 2 prezentuje, podobnie jak poprzednik, egzotyczne miejsce akcji oraz pozostaje nadal pierwszoosobową strzelanką, to poza tym jest to produkcja o całkowicie odmiennym klimacie, założeniach i mechanice.

Największą różnicą jest naprawdę duża doza otwartości rozgrywki. O ile pierwszy Far Cry prezentował otwarte, ale liniowe lokacje, o tyle w sequelu mamy do czynienia z modelem bardziej zbliżonym do gier typu GTA. Teren jest otwarty, duży i chociaż wypełniony naturalnymi przeszkodami to jednak można się po nim poruszać względnie dowolnie. Niestety, FC2 ma syndrom Assassin's Creed, co oznacza, że chociaż mamy do dyspozycji spory obszar, to nie ma w nim zbyt wiele do zrobienia. Kilkadziesiąt misji fabularnych, atakowanie konwojów, aby uzyskać dostęp do nowych rodzajów broni, szukanie poukrywanych na mapie diamentów i tym podobne zajęcia zapewniają co prawda całkiem długi czas gry, gdyż ukończenie omawianego tytułu zajmuje ponad 20 godzin, ale brakuje w tym doświadczeniu różnorodności.

Tak naprawdę cały czas robimy to samo. Jedziemy w określone miejsce, przedzieramy się przez posterunki obsadzone zawsze wrogimi i agresywnymi, a do tego odradzającymi się, strażnikami, strzelamy, po czym dane zadanie kończy się po wysadzeniu w powietrze określonego pojazdu, kradzieży jakiegoś przedmiotu albo uśmierceniu stosownej liczby miejscowych.

Najgorsze przy tym jest to, iż podróżowanie, które w Assassin's Creed było świetne dzięki genialnemu le parkour, tutaj jest zwyczajnie nudne. Gra zmusza nas do pokonywania setek albo i tysięcy kilometrów kilkoma rodzajami pojazdów, a na domiar złego - co drugi zakręt wymusza walkę z powracającymi z grobów strażnikami posterunków. Początkowo polowanie na wroga, zastawianie pułapek lub siłowe przedzieranie się przez grupki uzbrojonych przeciwników jest zabawne, ale dość szybko zaczyna nużyć, a rzut oka na mapę, aby sprawdzić, gdzie znajduje się kolejny cel misji, potrafi być bardzo zniechęcający.

Na domiar złego, w grze występują dworce autobusowe umożliwiające szybkie, teleportujące podróże, ale jest ich zdecydowanie za mało. Gwoździem do trumny tego podróżniczego modelu zabawy jest system zapisywania stanu gry, który na konsoli nie przypomina tego znanego z wersji PC. Tutaj możemy sejwować tylko w określonych lokacjach oraz czasem bezpośrednio po wykonaniu jakiegoś zadania, ale takie ograniczenie nieco mnie zaskoczyło, gdyż zachowany stan rozgrywki jest wyraźnie pełny, albowiem po załadowaniu go nadal wszystkie obiekty w otoczeniu są w takim stanie jak były. Skoro więc zapis jest pełny i zawiera w sobie całość sytuacji, to dlaczego nie może być dostępny w każdej chwili? A kiedy zginiemy po przejechaniu kilku posterunków to naprawdę może zalać nas krew.

Obraz Afryki zapewne wydawałby się prawdziwszy, gdyby nie fakt, że poza małymi, neutralnymi lokacjami, w których otrzymujemy misje, wszyscy mieszkańcy są uzbrojeni po zęby i nas nienawidzą. Kraj, w którym toczy się akcja, musieli opuścić wszyscy normalni mieszkańcy, a pozostali tylko najemnicy oraz bojownicy dwóch frakcji, którzy strzelają do nas nawet wtedy, gdy dla nich pracujemy, a wyjaśnione jest to w ten sposób, że niby nasza współpraca z tymi organizacjami jest tajna i nikt o niej nie wie.

Czas Apokalipsy w Jądrze Ciemności


Sama opowieść jest nawet interesująca. Główny bohater zostaje wynajęty, aby zabić Szakala - handlarza bronią zaopatrującego obydwie strony konfliktu w kraiku będącym miejscem akcji. Już na samym początku nasz najemnik, wybierany spośród wachlarza różnych postaci, zaczyna chorować na malarię i trafia w ręce osobnika, którego miał zlikwidować, ale ten raczej pomaga protagoniście, chociaż wyraźnie daje do zrozumienia, iż nie da się zabić. Niedługo potem następuje seria misji, podczas których staniemy się chłopcem na posyłki dla obydwu walczących frakcji, a Szakala nie tyle będziemy ścigać, co poznawać go poprzez efekty jego działań.

Skojarzenia z Jądrem Ciemności albo Czasem Apokalipsy są właściwie na miejscu, a opowieść może się wydać nawet interesującą, ale niestety jej rozwój jest nieco zbyt powolny i zaśmiecony całkiem nieciekawymi zadaniami przez co uwaga gracza nie koncentruje się zbyt długo na fabule.

Z kumplem raźniej, chyba że go rozwalą


Głównym zadaniem gracza jest bieganie oraz jeżdżenie po sawannach oraz gąszczach i strzelanie do kolejnych stad Afrykanów oraz białych, którzy występują w poprawnej politycznie równowadze kolorystycznej. Od czasu do czasu protagoniście pomagają kumple, którzy rekrutują się z tego samego wachlarza postaci co nasz wybrany najemnik. Tak naprawdę wybór bohatera jest decyzją określającą, którego z dostępnych żołnierzy nie napotkamy w grze, a sam system kumpli jest prosty, ale i dość ciekawy.

Zwykle jeden z nich oferuje nam alternatywne metody ukończenia zadań fabularnych, co nierzadko prowadzi do znacznego wydłużenia tychże misji, a drugi jednorazowo podnosi nas z pola walki w razie zgonu, leczy, ostrzeliwuje się, a następnie odbiega i aktywuje ponownie jako ratownik dopiero za jakiś czas. Pod warunkiem, że przeżyje, bo ratujący kumpel ma bardzo brzydką tendencję do ginięcia, a jeśli już umrze, to pozostaje martwy i musimy szukać sobie nowego. Oczywiście nie giną od razu i można ich jeszcze reanimować, ale to nie zawsze się udaje.

Szczególnie zaskoczyła mnie sytuacja, gdy okazało się, iż szprycuję mojego towarzysza leczącymi zastrzykami tylko po to, aby ulżyć mu w agonalnych cierpieniach. Tutaj gra ukazuje swoje mroczne oblicze, gdyż zamiast strzykawki możemy też przyłożyć do głowy kumpla pistolet i skrócić jego męki znacznie szybciej. Jest to jedna z tych rzeczy, które portretują nieprzyjemną rzeczywistość afrykańskiego, brudnego i brutalnego konfliktu.

Marność tej wojenki ukazuje też awaryjność broni, które, jeśli zdobyte na wrogach, a nie kupione, mają dość krótki żywot. Zacinają się w najmniej odpowiednich momentach, a jeśli nadal usilnie z nich korzystamy, to w końcu wybuchają nam w rękach. Wprowadza to może dość losowy element do rozgrywki, ale też dodaje realizmu temu brudnemu konfliktowi prowadzonemu przy użyciu starej i zniszczonej broni.

Maczeta zagłady, miotacz płomieni piekielnych


A samego uzbrojenia jest bardzo wiele typów. Od różnych pistoletów, poprzez karabiny, snajperki i strzelby, a na wyrzutniach rakiet, moździerzach i miotaczu ognia kończąc. Uzbrojenie wykonane jest naprawdę nieźle, wydaje porządne dźwięki i strzelanie z niego okazuje się być zarówno satysfakcjonujące jak i różnorodne. Sama mechanika walki jest na tyle przyzwoita, iż Far Cry 2 okazuje się być jednak całkiem dobrym FPS-em. Do arsenału dochodzi jeszcze maczeta, która kładzie na ziemię każdego wroga jednym ciosem - ale, co osobliwe, kiepsko radzi sobie z ćwiartowaniem krzaków - oraz ładunki rzucane w postaci granatów i koktajli Mołotowa.

Przy tych ostatnich warto wspomnieć o systemie ognia, pełniącego dość ważną rolę w rozgrywce, której akcja toczy się na wysuszonych słońcem sawannach. W tej grze prawie wszystko jest łatwopalne, a wiatr ciągle wieje, przenosząc ogień. Oznacza to, iż możemy wywoływać pożary, które otoczą przeciwników, odetną im drogę ucieczki albo zwyczajnie pochłoną i strawią. Ogień nigdy nie rozprzestrzenia się naprawdę daleko, ale mechanizm jego działania jest bardzo satysfakcjonujący i nieco urozmaica dość monotonną czasami rozgrywkę. Nierzadko też płomienie pojawiają się nieoczekiwanie, na przykład pod wpływem wybuchających samochodów, i wymykają się spod kontroli, komplikując sytuację.

Wolna Afrykanka


Gdy kampania dla pojedynczego gracza już się nam znudzi albo też ją ukończymy, zawsze możemy skorzystać z trybu dla wielu graczy. Tutaj mamy dość klasyczne pomysły na zabawę. Deathmatch oraz jego drużynowa odmiana, kradzieże flag, które zostały tutaj zastąpione diamentami oraz Uprising, w którym każda drużyna przejmuje punkty na mapie przy użyciu jednego VIP-a, a kiedy już uzyska kontrolę nad wszystkimi - wygrywa wykańczając Ważną Personę przeciwnego obozu. Multiplayer w Far Cry 2 jest przyzwoity, ale niestety jego mechanika i niewielka liczba trybów gry sprawia, iż prawie niczym nie wybija się on ponad to co oferuje konkurencja.

Jest tylko jeden, robiący wrażenie element, a okazuje się nim być bardzo prosty i całkiem potężny edytor map. Tak, edytor map na konsoli, niesłychane. Możemy łatwo, szybko i przyjemnie wygenerować teren, ukształtować jego rzeźbę według własnego pomysłu, rozmieścić drzewa, budynki oraz inne obiekty, a potem udostępnić ją w sieci dla wszystkich. Ta wbudowana aplikacja robi wrażenie, gdyż jest jednocześnie niezwykle łatwa w obsłudze, a jej możliwości są całkiem spore. Szkoda tylko, że za tym potężnym narzędziem nie stoi gra o lepszej mechanice walki sieciowej.

Nie Far Cry, ale przyzwoita gra


Powiedzmy sobie prawdę: Far Cry 2 nie jest następcą poprzednika. Gatunkowo są to podobne gry, ale brak jest w nich ciągłości fabularnej, charakteryzują się zupełnie innym klimatem oraz całkowicie odmiennym stylem oferowanej zabawy. Tak naprawdę Ubisoft wykorzystał posiadaną markę, aby sprzedać całkiem inny produkt i chociaż nie jest to wcale zła gra, nie jest ona też tym, czego można by oczekiwać po jej tytule.

FC2 jest dość nierówną produkcją. Z jednej strony piękny, dopracowany i wspaniale zaprezentowany świat, ale z drugiej brakuje w nim życia oraz nie ma zbyt wiele do roboty na jego obszarze. Olbrzymie, oszałamiające przestrzenie szybko stają się zmorą podczas wielogodzinnych podróży przerywanych dziesiątkami bliźniaczych potyczek ze strażnikami na posterunkach. Niezły model walki oraz ciekawa mechanika kumpli nie ratuje niestety dość monotonnych misji fabularnych, a sztuczna inteligencja przeciwników raz świetnie radzi sobie ze ściganiem nas, a innym razem okazuje się niesamowicie głupia.

Niemniej jest coś w tej grze, coś wciągającego i klimatycznego, co sprawia, iż ma się ochotę jeszcze moment przejechać się po sawannie, postrzelać i popatrzeć na widoki, a fabuła potrafi w paru momentach przyciągnąć uwagę. W FC2 długość rozgrywki jest praktycznie problemem, gdyż tak naprawdę nie ma w tym tytule dość treści, aby zająć gracza ciekawą rozgrywkę na tyle godzin, ile ten tytuł wymaga od grającego, jeśli pragnie się go ukończyć. Za taki zestaw cech Far Cry 2 dostaje ode mnie 8 na 10.

Podobała Ci się recenzja? Jeśli tak kliknij "graj"

recenzja dodana przez: quaz quaz który uważa że gra ma takie plusy i minusy

+ Plusy

+  Afryka dzika i piękna
+ niezły model strzelania
+ długość rozgrywki
+ łatwy i potężny edytor poziomów
+ ciekawe motywy fabularne
+ system kumpli
+ dostępny arsenał
+ ogromny, otwarty teren gry

Minusy

  ogromny, otwarty teren gry i nudne podróże
 nierówne AI przeciwników
 nużąca rozgrywka
 frustrujące save'y tylko w określonych miejscach
 za mało różnych zajęć
 wszechobecna wrogość wobec gracza niszczy iluzję realnego świata

dlatego quaz
ocenia tę grę na:

8

Grafika 90%

Dźwięk 90%

Gameplay 80%

Ocena wszystkich
recenzentów

8.0

Grafika 90%

Dźwięk 90%

Gameplay 80%

Postacie [5]

Ingram MAC-10
AK-47
  • Nazwa: AK-47
  • A.K.A.: AK47, Kałasznikow, KBK AK, Kałach
  • Typ: Broń
SWD Dragunow
Desert Eagle
FN Minimi
  • Nazwa: FN Minimi
  • A.K.A.: M249 SAW
  • Typ: Broń
Przejmij panowanie nad grą

Teraz

Użytkownicy, którzy lubią tę grę:

Gaminator.tv

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka