Sid Meier's Civilization Revolution (Xbox 360)
Premiera: nie znamy jeszcze daty premiery
Ocena użytkowników: bardzo dobra
0 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu: n.a.
Platformy:181.0 zł
Na tę platformę mamy: 19 screenów, 3 video, 1 recenzji, 1 newsów,
Cywilizacja-konsolizacja
[ zobacz inne recenzje 1 ] Najlepsza recenzja dodana przez
Dla nowych w temacie
Jeśli od zarania dziejów jesteś, drogi czytelniku, konsolowcem, możliwe, że w ogóle ominęła cię cywilizacyjna mania na PeCetach. Seria to stara i z tradycją. Nie ma to jednak dla ciebie żadnego znaczenia. Liczy się tylko fakt, że teraz może również grzać miejsce w czytniku twojego next-gena. I na tym się skupmy, odstawiając na razie na bok nazwisko Sida Meiera.
Civilization Revolution to klasyczna strategia turowa, nastawiona na rozwój imperium w czterech różnych wymiarach: kulturowym, naukowym, ekonomicznym i wojskowym. Wybierając standardowy scenariusz, obejmujemy władzę nad jedną z 16 cywilizacji i, poczynając od roku 4.000 przed spacerem Chrystusa po jeziorze, prowadzimy ją do szeroko pojętej dominacji nad światem. A jakie dostajemy do tego narzędzia? Od tak podstawowych, jak budowa miast, dróg czy armii, przez bardziej zawoalowane, jak dobór odpowiednich technologii, na wysublimowanym przodownictwie kulturowym kończąc. Oczywiście, z budową miast wiąże się też rozbudowa infrastruktury tychże, dbanie o poziom kultury i optymalny wzrost populacji. Wbrew złożonemu brzmieniu, wszystko to sprowadza się do iście banalnych czynności. Lud uchodzi za niecywilizowany? Budujemy świątynię - end of topic. Zbyt mały wskaźnik "żywych narodzin" - czas postawić akwedukt. I tak dalej. Dzięki zaimplementowanej w grze swoistej encyklopedii wszystkie te powiązania są bardzo łatwe do opanowania. W szczególności, ze mamy również doradców, którzy przy najbardziej podstawowych sprawach są w stanie faktycznie pomóc.
Wraz z upływem czasu przeprowadzimy naszą cywilizację przez cztery epoki - od starożytności, po współczesność. Oczywiście, z wejściem w nową erę wiążą się takie rzeczy, jak nowy wystrój architektoniczny miast czy generałowie, przesiadający się z konia do jeepa. Warto jednak zauważyć, że skoro nowe rozdziały w historii świata zależą od rozwoju technologicznego, nieraz trafią się sytuacje, w której czołgami będziemy atakowali wraże zaprzęgi konne. Cóż, jeśli komuś się nie powodzi, to na ogół na całej linii i w interesie gracza leży wykorzystanie takich właśnie sytuacji.
W zależności od poziomu trudności jedna partia może trwać circa od dwóch do sześciu godzin. Przy czym gracz wprawiony poradzi sobie nawet z "boskim wyzwaniem" w ciągu czterech okrążeń wskazówki dookoła zegara. U podstaw takiego czasu gry leży właśnie owa "konsolizacja". Żeby "między-mordzie" było możliwie przystępne, twórcy zdecydowali się na zredukowanie skali. W sytuacji, gdy nasze imperium osiąga szczyty rozwoju poprzez dominację terytorialną, władamy "raptem" piętnastoma metropoliami.
I skoro już przy interface'ie jesteśmy, to... jest to właśnie ten moment, w którym padam na kolana i biję pokłony twórcom! Nie spodziewałem się, że można w tym zakresie wymyślić coś, co będzie szybsze od machania myszką po ekranie. Myliłem się, i to bardzo. Przyciski pada zostały obłożone tak błyskotliwie, że po dwóch-trzech kwadransach w świecie Cywilizacji lata się po wszystkich menusach z prędkością światła. Przejście od jednostek do ekranu miast to kwestia kliknięcia, przewijanie się między metropoliami - kolejne kliknięcie. Sprawa prosta, przyjemna i, przede wszystkim, diablo intuicyjna. To właśnie ten pozytywny aspekt "konsolizacji" - twórcy wspinający się na wyżyny inwencji w celu zaprojektowania czegoś tak pięknie prostego.
Dla starych wyjadaczy
Nie można jednak w tej recenzji pominąć ludzi, którzy zdążyli osiwieć przy kolejnych odsłonach Cywilizacji. Co poniekąd martwiące, ta sekcja dotyczy również osób, którym... nieobca jest logika. Niestety, ktoś zapomniał o sumiennym przestudiowaniu podczas beta-testów takich rzeczy, jak drzewko rozwoju technologicznego. Możesz mieć zaawansowane bombowce, nie mając jeszcze podstawowej wiedzy o samochodach. Co tam - można nawet w kosmos polecieć, zanim wyprodukuje się pierwszego Forda T! Co gorsze, przeciwnik może dysponować łucznikami, którzy się uchowali od starożytności, i którzy... owe bombowce zdejmą. Momentami absurd goni absurd.
Kolejnym gigantycznym wręcz problemem jest model walki. Logika podpowiada, że ta powinna opierać się na statystykach i, ewentualnie, pewnej dozie szczęścia. Praktyka w Cywilizacji dobitnie pokazuje, że to jednak fortuna gra pierwsze skrzypce. W pewnym momencie doszedłem do sytuacji, w której nie zaczynałem walki, jeśli - statystycznie - nie miałem przynajmniej trzykrotnej przewagi w mocy uderzeniowej. A i tak potrafiłem przegrać. I to w starciu moich czołgów z pikinierami wroga. Frustracji z tego tytułu jest co nie miara, a człowiek zaczyna po prostu wątpić w całą "strategiczność" produkcji Firaxis...
Poniekąd zawiodą się też wszyscy wielbiciele prawdziwych wyzwań. Jak już pisałem, na boskim poziomie trudności idzie rozłożyć wszystkich na łopatki w cztery godziny i to bez żadnych bardziej stresujących sytuacji podbramkowych. Co gorsze, po trzeciej-czwartej partii każda kolejna zaczyna już do złudzenia przypominać poprzednią. Civilization Revolution sprawdza się najlepiej w roli bezstresowej zabawy w sobotni wieczór, kiedy nie chce się człowiekowi nigdzie ruszać z domu. Jedyny stres, jaki może nas dopaść, będzie spowodowany idiotycznie przegraną walką. A tak - cała reszta to czysta przyjemność.
Dla wzrokowców i słuchowców
Graficznie konsolowa Cywilizacja jest... radosna i pocieszna. Wszystkie jednostki prezentują się z lekko komiksowo-karykaturalnym zacięciem, zaś batalie zostały okraszone animacjami w identycznym stylu. Wielką zaletą oprawy jest jej spójność - w tej konwencji zostało wykonane wszystko, dzięki czemu siedzenie przed telewizorem jest naprawdę odprężające. Niestety, nie można też narzekać na nadmiar detali, których na pewno dałoby się jeszcze trochę na płytkę wcisnąć. Większość obiektów jest możliwie prosta, zaś mapom brakuje jakiegoś wyraźnego urozmaicenia - jeden scenariusz do złudzenia przypomina drugi, trzeci i czwarty zarazem.
Dużo gorzej ma się sprawa z udźwiękowieniem. Seria znana była ze świetnych linii dialogowych doradców, które pojawiły się już bodaj w drugiej odsłonie (czyli w poprzedniej epoce, 100 lat przed telefonami komórkowymi). Zawsze były nagrane z dowcipem i przysłowiowym "jajem". Tu tego zabrakło i, co gorsza, w zamian dostaliśmy tylko jakieś niestrawne teletubisiowo-muminkowe mamrotanie pod nosem, skazujące nas na czytanie owych wypowiedzi. Cięcie kosztów, kryzys czy zupełnie nietrafiony koncept "artystyczny"? Ciężko stwierdzić. Sytuacji nie ratuje w żadnym stopniu muzyka - tej po pierwszych trzech godzinach ma się na tyle dosyć, że szybko znajduje się jakieś własne playlisty, które znacznie milej prowadzą człowieka po drodze ku dominacji nad światem.
Dla lubiących podsumowania
Ocena Cywilizacji jest dosyć trudna. Miałem jednak od początku silne postanowienie, że nie będę piętnował gry tylko za odmienność względem serii. Ponieważ ta odmienność jest przecież podyktowana nową platformą, nowym środowiskiem i innymi oczekiwaniami graczy. Z drugiej strony, jak już pisałem we wstępie, droga do prostoty nie musi od razu wieść do prostactwa, a niestety kilka rozwiązań zdecydowanie się o nie otarło. Gdyby nie feralna walka i nieprzemyślane drzewko rozwoju technologicznego, mogłoby być naprawdę dobrze. Trzeba liczyć na to, że jeśli kiedyś pojawi się dwójka, poprawi błędy protoplasty. Lepsze AI, wyższy poziom trudności dla najtwardszych, doszlifowanie koncepcji i wtedy będziemy mogli mówić o prawdziwym daniu nie tylko dla niedzielnych graczy, ale i strategów. A na razie - trochę naciągnięte 8 na 10. I to dla owych niedzielnych graczy.
recenzja dodana przez:
KoZa
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ genialny, intuicyjny interface
+ dużo sensownych uproszczeń
+ udany eksperyment z Cywilizacją dla konsol
+ przyjemna oprawa graficzna
+ grywalność potrafi wessać przy odpowiednim podejściu do gry
− audio
− od pewnego momentu - wtórna
− dla weteranów - zbyt prosta
− garść idiotycznych uproszczeń i braku konsekwencji
Ocena wszystkich
recenzentów
8.0
Grafika 70%
Dźwięk 50%
Gameplay 80%
Mystique: O nie! To ci Galowie! Do wioseł! (Xbox 360)
Mystique: Zwiad czy inżynieria? (Xbox 360)
Mystique: Być Zulus Czaka. Norisa Czaka. (Xbox 360)
Mystique: Doradca naukowy, doktor Merkwurdigliebe (Xbox 360)

