Gaminator. Gry online.

graj lub zgiń
Szukaj

Jesteś tutaj pierwszy raz. Bardzo nam miło. Zarejestruj się, aby zyskać dostęp do największej bazy video o grach, możliwości wrzucania swoich treści, a także do systemu podpowiadania gier – Game Connect.

Logowanie

Zamknij Wyślij uwagę
 

Metro 2033: The Last Refuge (Xbox 360)

Lubię to! 1

Premiera Świat - 16 marzec 2010 Premiera Polska - 19 marzec 2010

Ocena użytkowników: dobra

1 osób chce zagrać w tą grę

miejsce w rankingu: n.a.

Dystrybutor: CD Projekt Wydawca: THQ

 

Gatunek: Akcja/Arcade Podgatunek: Strzelanka Cechy gry: FPP

Tematyka: Science-Fiction, Rozgrywka: Singleplayer/Multiplayer

Moja ocena: 1 2 3 4 5

 

Game market

zgłoś tę grę

Na tę platformę mamy: 9 screenów, 13 video, 1 recenzji, 18 newsów,

Udany debiut, nie do końca udana gra

[ zobacz inne recenzje 1 ]
Najlepsza recenzja dodana przez KoZa KoZa
Metro 2033 jest intrygującym projektem. Nie dość, że jest to debiut nowego ukraińskiego studia na światowym rynku, to na dodatek gra powstała na podstawie książki. A samo to jest już wydarzeniem chyba niemal unikalnym. Jak się udał eksperyment? Cóż, z przygody jestem zadowolony, ale... jeszcze kilka miesięcy pracy i mógłbym być zachwycony.

Tytuł mówi o świecie gry więcej niż można byłoby się spodziewać. Po wojnie - kolejnej w dziejach ludzkości, znając jednak życie wcale nie ostatniej - powierzchnia Ziemi przestała być zdatną do jakiegokolwiek użytku. Co więcej, wszelkie próby osiedlenia się na niej kończyły się śmiercią - czy to z powodu trujących oparów, promieniowania, czy też agresywnych mutantów. Siłą rzeczy, mieszkańcy Moskwy musieli przenieść się do tuneli metra i dalej wieść swoją walkę o przetrwanie w podziemiach, które okazały się schronieniem niemal idealnym. Właśnie w takim miejscu poznajmy Artyoma, czyli chłopaka, w którego przyjdzie nam się wcielić. Ze względu na śmierć jednego z Rangerów, którzy patrolują podziemia, została mu powierzona misja przedarcia się do jednej z ościennych stacji w celu poproszenia o pomoc w odparciu nowego zagrożenia, tajemniczych The Dark Ones. Oczywiście, nic nie jest takie proste, jakim z początku się wydawało, zaś przygoda Artyoma zamienia się w grę o naprawdę wysoką stawkę.

Twarzowe gogle Światełko w tunelu Przywieźli zaopatrzenie Najpopularniejszy pub w metrze

Z jednej strony fabuła jest naprawdę solidna, a jej założenia intrygują. Niestety, ze scenariuszem są związane też dwa problemy. Po pierwsze, bohater jest niemy, że tak to ujmę, w sposób naprawdę unikalny. Dotąd mieliśmy albo prawdziwe niemowy - jak bohater BioShocka czy Gordon Freeman z serii Half-Life - albo zwyczajne gaduły. Natomiast Artyom odzywa się jedynie podczas... ekranów wczytywania, nawiązując w jakiś sposób do wydarzeń w grze. Natomiast jeśli ktoś go o coś zapyta, za każdym razem trafi na ciszę. Co ciekawe, po chwili milczenia ów petent dalej będzie kontynuował swój wywód. Irytujące i po prostu głupie rozwiązanie. Po drugie, tak naprawdę bez przeczytania książki w pewnym momencie już nie wiemy, po co idziemy dalej, czemu mamy się dostać do jakiejś bazy wojskowej i o co tak właściwie chodzi. Skąd wiem? Ponieważ nie czytałem jeszcze książki i w pewnym momencie nie wiedziałem już, jaka jest motywacja głównego bohatera. Myślałem, że przespałem jakąś cut-scenkę, nie usłyszałem jakiegoś dialogu czy też może po prostu wykazałem się ignorancją. Jednak po przedyskutowaniu sprawy z OsaXem, który najpierw czytał, później grał, okazało się, że faktycznie jest coś na rzeczy.

To, czym Metro 2033 może podbić serce gracza, jest naprawdę unikalny klimat. Powiadam wam, grajcie w nocy i ze zgaszonym w pokoju światłem - wrażenia gwarantowane. Tak jak mało rzeczy mnie rusza, tak podczas spaceru po metrze klimat mogłem kroić nożem. Ciemność, uczucie zaszczucia i ciągłe niedobory amunicji sprawiają, że naprawdę można poczuć strach przed wejściem do kolejnego pokoju czy kolejnej kondygnacji. Bardzo ciekawym rozwiązaniem jest również konieczność osobistego wykonywania pewnych czynności. Jeśli filtr w mace tlenowej się zapchał, sami musimy go wymienić na nowy. Jeśli snop światła latarki zaczyna słabnąć, musimy wyjąć z plecaka ręczny generator prądu i ją trochę podładować. Ba, jeśli mamy na wyposażeniu broń pneumatyczną, sami musimy pilnować ciśnienia w mechanizmie!

Jednak i tu pojawia się pewne "ale". Mianowicie, gdzieś od połowy gry klimat zostaje solidnie osłabiony przez wyskakujące zewsząd hordy mutantów. Metro 2033 nie jest grą, która sezonowo powinna się zmieniać w postapokaliptyczną wersję Poważnego Sama. A tak niestety wygląda spora część starć. Nic, tylko chaos i plączące się pod nogami stada przerośniętych buldogów. Na szczęście, pojawiają się też czasem potyczki z mniejszymi ilościami bardziej wymagających stworów, ale to powinna być zasada, a nie święto.

Lokalny bard ma wzięcie Na zgliszczach świata Cholera, znów nie zapłacili rachunku za światło A życie toczy się dalej...

Przy okazji walki trzeba wspomnieć o kilku kwestiach, które - jak udało mi się ustalić - nie były najwyraźniej problemem w wersji PeCetowej, a w xboxowej niestety są. Po pierwsze, pomoc w celowaniu polega na tym, że w bliżej niesprecyzowanym momencie znacznik przylepia się do przeciwnika, blokując również na nim kamerę. Jeśli więc w tym momencie sami będziemy chcieli wycelować, a włączy się ów skrypt, całość zakończy się efektownym strzałem w pustkę. Ponadto, konsola często stara się udawać, że nie widziała naszego celnego headshota. Ba, żadnego strzału nie widziała. Ponownie - myślałem, że to problem z moim brakiem umiejętności, ale przedyskutowałem ten fakt z Googlem i okazało się, że albo inni recenzenci również nie mają skilla, albo faktycznie detekcja trafień nawala.

Spore wrażenie - jak na debiut szczególnie - robi oprawa graficzna, której w zakresie bogactwa detali naprawdę ciężko coś zarzucić. Projekty postaci są ciekawe i dopracowane, a tunele metra wyglądają idealnie przytłaczająco. Kuleje niestety projekt map pod kątem liniowości. Tak jak rzadko narzekam na fakt, że muszę podążać wytyczoną przez twórców ścieżką, tak przy okazji Metra czułem się po prostu osaczony przez ściany. Gdy trafiałem do jakiegoś większego skupiska ludzi i chciałem sobie pozwiedzać, niby przypadkiem w drzwiach stawał cywil, innego przejścia pilnował strażnik, a przy kolejnym wisiała blaszana kurtyna.

Jak pisałem wcześniej, jeszcze kilka miesięcy pracy naprawdę wyszłoby na dobre temu projektowi. Do niemalże każdej części składowej Metro 2033 można dopiąć jakieś "ale", czasem naprawdę pokaźnych rozmiarów. Mimo wszystko, samo doświadczenie z gry jest ciekawe i zdecydowanie odświeżające. Ostatecznie w rubryce ląduje 7/10 - gdyby nie wspomniane wyżej niedoróbki techniczne, najwyraźniej o rodowodzie czysto konsolowym, byłaby spokojnie ósemka. Warto jeszcze na koniec nadmienić, że na przejście całości trzeba mniej więcej 7 godzin. Jako że multi nie uświadczycie, zabawa na trybie single się kończy. Odpowiedź na pytanie, czy w takim razie warto wydać 200 zł na nówkę, zostawiam wam.

Podobała Ci się recenzja? Jeśli tak kliknij "graj"

recenzja dodana przez: KoZa KoZa który uważa że gra ma takie plusy i minusy

+ Plusy

+  klimat!
+ ciekawy koncept na fabułę
+ solidna oprawa audio-wizualna
+ odświeżające przeżycie

Minusy

  z czasem fabuła zaczyna słabować
 hordy potworów
 problemy z detekcją trafień podczas strzelania
 tylko 7 godzin zabawy
 sezonowo niemy bohater

dlatego KoZa
ocenia tę grę na:

7

Grafika 80%

Dźwięk 80%

Gameplay 70%

Ocena wszystkich
recenzentów

7.0

Grafika 80%

Dźwięk 80%

Gameplay 70%

[ + dodaj screen ]

E. Siekiera: Twarzowe gogle (Xbox 360)

E. Siekiera: Światełko w tunelu (Xbox 360)

E. Siekiera: Przywieźli zaopatrzenie (Xbox 360)

E. Siekiera: Najpopularniejszy pub w metrze (Xbox 360)

Przejmij panowanie nad grą

Teraz

Użytkownicy, którzy lubią tę grę:

Gaminator.tv

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka