Gaminator. Gry online.

graj lub zgiń
Szukaj

Jesteś tutaj pierwszy raz. Bardzo nam miło. Zarejestruj się, aby zyskać dostęp do największej bazy video o grach, możliwości wrzucania swoich treści, a także do systemu podpowiadania gier – Game Connect.

Logowanie

Zamknij Wyślij uwagę
 

Prince of Persia (Xbox 360)

Lubię to! 11

Premiera Świat - 2 grudzień 2008 Premiera Polska - 5 grudzień 2008

Ocena użytkowników: bardzo dobra

3 osób chce zagrać w tą grę

miejsce w rankingu: n.a.

PEGI 12 Przemoc

Deweloper: Ubisoft Montreal Dystrybutor: Ubisoft Wydawca: Ubisoft

 

Gatunek: Akcja/Arcade Podgatunek: Platformówka Cechy gry: TPP

Tematyka: Fantasy, Rozgrywka: Singleplayer/Multiplayer

Moja ocena: 1 2 3 4 5

 

grasz?
close

Game market

zgłoś tę grę

Na tę platformę mamy: 31 screenów, 15 video, 2 recenzji, 28 newsów,

Czarno-biała Persja

[ zobacz inne recenzje 2 ]
Najlepsza recenzja dodana przez Ingmar Ingmar
W 2003 roku Ubisoft zdecydował się na przywrócenie do życia marki Prince of Persia. Uzyskany efekt zapierał dech w piersiach: widowiskowe akrobacje wspierane płynną animacją i szeregiem nowinek technicznych. Było świetnie; na tyle by zagranie powtórzyć. Najpierw w postaci dwóch bezpośrednich sequeli, a ostatnio - kolejnej reinkarnacji. Kontrowersyjnej i, nie trzymajmy w napięciu, cholernie udanej.

Adam "Ingmar" Jank

Farah - taki tam osioł


Prince of Persia A.D. 2008 to następny rozdział w rozwoju serii. Świeży, przystępny, zniewalający. Gra zapożycza pewne rozwiązania od "Trylogii Piasków Czasu", jednak głównie bazuje na nowych założeniach. Nie ma manipulacji czasem, mrocznego alter ego, złowieszczego wezyra, ani łuczniczki Farah. No, ta ostatnia może i jest, ale pod postacią osła (ha!), niosącego na grzbiecie worki z kosztownościami.

Scenariusz rzuca nas do starożytnej Persji, w środek rozszalałej piaskowej burzy. Wcielamy się w złodziejaszka, wędrowca i bawidamka, "Księcia" jedynie z przezwiska. Wiatr, nie tylko metaforycznie, wije nam w oczy, a los sprawia, iż obładowany skarbami zwierzak przepada. Nie zdążymy nawet przekląć wszystkich istniejących bóstw, a już w nasze objęcia trafia Elika - piękna księżniczka, za którą w pościg udał się lokalny władca. Wydarzenia rozgrywają się błyskawicznie. Pośpiech. Skok. Walka. Drzewo Życia zniszczone, Aryman uwolniony. Przygoda czeka! A i świat sam się nie uratuje...

Fabuła skupia się na walce między dwoma antagonistycznymi bytami - Ormuzdem i Arymanem. Jest emocjonalna, naiwna, czarno-biała - pasuje do klimatu baśni, który gra stara się imitować. Po tysiącu lat wegetacji, Aryman, pan mroku, przełamał swoje odwieczne więzienie, wylewając na świat zepsucie. Oczywiście, nikt nie pospieszył na pohybel ciemności i ta, jakże niewdzięczna, robota przypadła naszemu duetowi. Tak, duetowi. Wspomniana Elika nie opuści Księcia na krok, wspomagając go mistycznymi mocami. Do dzieła!

Może nie książę, ale skakać potrafi!


System akrobacji uległ całkowitej przebudowie. Pewnie, trochę elementów z "Piasków Czasu" się ostało - ściany i belki to nadal nasi najlepsi przyjaciele - ale nowości przeważają. Jest bardziej widowiskowo, intuicyjnie i wygodnie.

Za większość czynności odpowiada przycisk "A". To jego używamy, by skakać, kołysać się na belkach, wspinać się oraz biegać po ścianach. Weterani starszej "Trylogii" od razu dostrzegą pewną automatyzację ruchów. Kliknięcie - bieg po ścianie, kliknięcie - skok, połączony z wylądowaniem na równi pochyłej, kliknięcie - kolejna platforma osiągnięta. Z przycisków korzystamy rzadziej, zniesiono również rozstrzelenie funkcji. Niemalże wszystko możemy zrobić przy pomocy owego "A" i odpowiednio ustawionej gałki. Gra się prościej i... lepiej. Osiągnięto naprawdę fajny kompromis między klikaniem a podziwianiem. Właśnie, podziwianiem, bo jest na co popatrzeć! To najbardziej widowiskowa część serii. Biegamy po ścianach i suficie, w towarzystwie iskier zjeżdżamy z niebotycznych wysokości, a nawet latamy! Ale wróćmy jeszcze do podstawowych akrobacji...

Pozostałe przyciski odpowiadają za: korzystanie z obręczy, zjeżdżanie po pionowej ścianie oraz użycie mocy Eliki. Zatrzymajmy się przy tych ostatnich. Nasza towarzyszka może pomóc nam przedłużyć skok, wskazać drogę do celu, a nawet uchronić od śmierci. Chociaż "nawet" nie jest na miejscu - ginąć będziemy wielokrotnie, a gra za każdym razem poda nam pomocną dłoń i wyciągnie na najbliższą platformę. Dzięki takiemu rozwiązaniu ani razu nie ujrzymy ekranu ładowania, a savepointem okaże się każda platforma. Pomysł nie jest zły, choć poziom trudności przygody leci na łeb, na szyję. Tu nie można zginąć, ba, nie można się nawet zgubić - wystarczy wskazać odpowiednie miejsce na mapie, a uzyskamy możliwość aktywacji kompasu, który, jak po sznurku, doprowadzi nas do destynacji. Czy to problem? Dla mnie - zdecydowane nie. Nigdy nie lubiliśmy się z ekranem ładowania, szczególnie gdy zbyt często mnie odwiedzał.

Zaraz, zaraz... jaka mapa? - zapytacie. Ano takowa występuje i pomaga w nawigacji po świecie gry skonstruowanym nieco inaczej niż w poprzednich częściach. Otrzymujemy ograniczoną nieliniowość - od samego początku mamy dostęp do świątyni oraz czterech dzielnic, które możemy zwiedzać w niemalże dowolnej kolejności. Owa dowolność została ograniczona jedynie poprzez konieczność zdobywania nowych mocy. Tu na arenę ponownie wkracza...

Elika - księżniczka o boskich mocach


Świat opanowało zepsucie! Dosłownie. Zepsucie w Prince of Persia ma materialną postać - to czarna, śmiercionośna maź, z której wystają poskręcane macki. Pokrywa ściany, płynie w rzekach, wdziera się do płuc, wyniszcza dotknięte istoty. Od momentu rozpoczęcia przygody zdążyła opanować okolicę, a Aryman planuje dalszą ekspansję. Do walki staje nasz duet, wspierany mocą leczenia świata zewnętrznego. Tym też się zajmujemy. Skaczemy pomiędzy kolejnymi platformami, by dotrzeć do specjalnego miejsca, w którym będziemy mogli przeprowadzić rytuał oczyszczenia. Wcześniej czeka nas jeszcze potyczka z bossem. Schemat. Niekończący się, powtarzalny, ale cały czas grywalny. Gra została skonstruowana na jednym, ciągle powtarzanym modelu - skakanie, walka, oczyszczenie. Niby banał, a wciąga jak diabli w piekielne odmęty.

Czas przybliżyć system pojedynków. W każdej dzielnicy toczymy boje tylko z jednym oponentem. Cóż, witajcie w strefie wojny, w obszarze mieszanych uczuć! Zacznijmy od stron pozytywnych. Walka pasuje do reszty rozgrywki - wygląda obłędnie, jest cudownie animowana, a przy tym bardzo prosta w opanowaniu. Więc w czym problem? Ano jest mało satysfakcjonująca. Nieważne czy rozwalamy drobną płotkę czy wielkiego pana apokalipsy - stan uczuć jest podobny. Zachwyt nad wykonaniem i pewne rozczarowanie treścią. Przeszkód na drodze do zaspokojenia mamy kilka. Przede wszystkim - przeciwnicy zbyt często się powtarzają. Jak już wspomniałem: w każdej dzielnicy walczymy z jednym oponentem, lokalnym władyką, trawionym przez zepsucie. Do dyspozycji mamy alchemika, konkubinę, łowcę oraz wojownika. Każdy wygląda inaczej, używa nieco innego stylu i wymaga lekko zmodyfikowanej taktyki. Wróć! - nie wymaga żadnej taktyki. W Prince of Persia A.D. 2008 możemy przejść każdy pojedynek używając tylko przycisku ataku. Nie musimy blokować, unikać, klikać w czasie szybkich zdarzeń. Pewnie, będziemy ginąć. Ale cóż z tego, skoro Elika za każdym razem wyciągnie nas z opresji, a agresor odzyska tylko trochę punktów życia? Ba, po pewnym czasie gra stwierdzi, że jesteśmy wyjątkowo nieudolnym okazem i daruje sobie odnawianie większej części wrogiego paska zdrowia.

Oczywiście, jest na to remedium. To, że mamy prawo ginąć w nieskończoność, nie oznacza przecież, że musimy. Możemy walczyć jak na wytrawnego szermierza przystało - blokować i unikać ciosów, wyprowadzać skomplikowane combosy, aktywnie odpierać zagrania wrogów. Tyle, że to nie rozwiązuje pozostałych problemów: powtarzalności przeciwników oraz nadmiernej ilości zdarzeń, wymagających szybkiego wciśnięcia określonego klawisza. Pewnie, wyglądają fajnie. Ale nie w seriach po trzy, serwowanych co pół minuty! To ma być finezyjna walka czy kurs szybkiego klikania?!

Jeszcze parę informacji technicznych: w czasie pojedynku możemy atakować na cztery sposoby: wyprowadzając cięcia mieczem, skacząc, używając mocy Eliki, bądź umiejętności Księcia do podrzucania przeciwników. Każdy atak jest wstępem do dłuższej kombinacji, w czasie której wciskanie przycisków w niemalże dowolnej kolejności wywoła mordercze połączenie. System walki jest przystępny i przejrzysty. Szkoda, że drzemiący w nim potencjał nie został w pełni wykorzystany...

Piękno starożytnego świata


Nie będę szukał wyrafinowanych określeń i powiem wprost: nowy Prince of Persia jest piękny. Wspaniała oprawa graficzna, zachwycające udźwiękowienie. Nie sugerujcie się zrzutami ekranu, na których gra wygląda nieco zbyt kanciasto, a tekstury wydają się rozmazane. To trzeba zobaczyć w ruchu! Płynna, zapierająca dech animacja, rozległe lokacje, wyglądające jak przeniesione wprost ze stron baśni. Wystrój zwiedzanych obszarów powstał na zasadzie kontrastu: przed oczyszczeniem są mroczne, duszące i niebezpieczne, a po: jasne, kolorowe, wypełnione świecącymi kulkami, które zbieramy, by zdobywać kolejne moce Eliki.

Gra nie stara się być fotorealistyczna, najlepiej oddać naszą rzeczywistość. Nie, dzieło - a jak! - Ubisoftu podąża własną ścieżką. Muszę tu nadmienić, że nie każdemu musi się taka wizja spodobać. Ba, ja też byłem zawiedziony, patrząc jak Ubisoft "psuje" wygląd antycznej Persji, jak dodaje cell-shading i przerysowane elementy. A potem zagrałem, pooglądałem i zbierałem szczękę z podłogi. Tak widowiskowych akrobacji (vide: obserwatorium) nie dane mi jeszcze było oglądać. Nawet kamera, odwieczny wróg gier TPP, zlitowała się nad omawianą produkcją i zalazła mi za skórę ledwie w paru momentach. Jest świetnie.

Oprawa dźwiękowa trzyma poziom poprzedników, co nie powinno być zaskoczeniem. Za muzykę znów odpowiadał duet Stuart Chatwood & Inon Zur, sprawując się wyśmienicie. Utwory są klimatyczne, wpadają w ucho i potrafią tam zagościć na dłużej. Jedyny problem - w czasie rozgrywki nie wszystkie zostały odpowiednio wyeksponowane, przez co obszerna lista zostaje zredukowana do li tylko kilku kawałków. Muszę także pochwalić aktorów - nie ma ich wielu, ale ilość nadrabiają jakością. Aż miło czasem przystanąć i posłuchać, co też Elika i Książę mają sobie do powiedzenia.

Czarno-biała Persja


Biję się w pierś - bo cóż innego pozostało? Zdarzały mi się chwile zwątpienia oraz zniesmaczenia, ale Ubisoft wynagrodził mi je z nawiązką. Prince of Persia A.D. 2008 to jedna z najlepszych gier minionego roku; mój osobisty faworyt. I nie znaczy to, że nie ma wad: rozgrywka została oparta o powtarzalny schemat, walka nie zawsze satysfakcjonuje, a przy tym potrafi sfrustrować. Nie jest idealnie, a mimo to chce się grać dalej, oczyścić jeszcze jeden kawałek świata, przeskoczyć kilka przepaści. Zachwycająca wizualnie i dźwiękowo, doszlifowana - ani jednego błędu, ani jednego spadku płynności! - diabelnie grywalna... dziesiątka. Niech stracę, czasem trzeba dać się ponieść emocjom. Miłego zbierania świetlistych kulek!

Podobała Ci się recenzja? Jeśli tak kliknij "graj"

recenzja dodana przez: Ingmar Ingmar który uważa że gra ma takie plusy i minusy

+ Plusy

+  Diabelnie grywalna
+ Zachwycająca oprawa wizualna i dźwiękowa
+ Widowiskowe akrobacje
+ Intuicyjne, przejrzyste sterowanie
+ Współpraca z Eliką
+ Doszlifowana
+ Otwarty świat

Minusy

  Schematyzm rozgrywki
 Walka mogłaby być jeszcze lepsza...

dlatego Ingmar
ocenia tę grę na:

10

Grafika 100%

Dźwięk 90%

Gameplay 100%

Ocena wszystkich
recenzentów

9.5

Grafika 100%

Dźwięk 95%

Gameplay 95%

[ + dodaj screen ]

Moloch: Normalnie Matrix O_o (Xbox 360)

Moloch: Poprowadzi Cię niebieska ścieżka. (Xbox 360)

Moloch: Takie tam, skakanie. (Xbox 360)

Moloch: Mam wielkiego przy pasku i wybieram się na łowy. (Xbox 360)

Przejmij panowanie nad grą

Teraz

Użytkownicy, którzy lubią tę grę:

Gaminator.tv

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka