Guitar Hero: Aerosmith (Xbox 360)
Premiera Świat - 24 czerwiec 2008 Premiera Polska - 11 lipiec 2008
Ocena użytkowników: dobra
0 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu: n.a.
Deweloper: Neversoft Entertainment Dystrybutor: Licomp Empik Multimedia Wydawca: Activision Blizzard
Gatunek: Akcja/Arcade Podgatunek: Muzyczna
Rozgrywka: Singleplayer/Multiplayer
-
Spox2 : 10
- GamerTag:
- Spox2
- Liczba osiągnięć:
- 1
Na tę platformę mamy: 15 screenów, 1 video, 1 recenzji, 3 newsów,
Najłatwiejsza
[ zobacz inne recenzje 1 ] Najlepsza recenzja dodana przez
Ingmar
Adam "Ingmar" Jank
Zacznijmy od podstaw. Guitar Hero: Aerosmith jest po prostu dużą paczką z piosenkami, dedykowaną trzeciej odsłonie serii. Ni mniej, ni więcej. Nie napotkamy tutaj wysypu rozwiązań, które mogłyby odmienić wizerunek gier muzycznych. Nie napotkamy nawet kreatora wyglądu postaci. Nic. "Tylko" solidne, sprawdzone pomysły.
Wcielamy się w członka zespołu, supportującego Aerosmith podczas koncertów. Konkretniej - w gitarzystę. Tutaj też ujawnia się pierwsza wada tytułu - zagramy jedynie "wioślarzami". Twórcy z determinacją ignorują istnienie czegoś takiego, jak Rock Band. Zresztą, nie tylko pod tym względem. Przechodząc do menu wyboru muzyka - kolejny zawód. Nadal nie możemy tworzyć własnych postaci. Musimy zdać się na domyślną ekipę i gust twórców. Patrząc na wygląd bohaterów - niezbyt ciekawy gust.
Rozgrywka w ogóle się nie zmieniła. Imitujemy granie na gitarze poprzez wciskanie odpowiednich klawiszy. Fajnie? Oczywiście, że tak. Nawet lepiej. Grywalność jest niesamowita, bardzo łatwo popadamy w tzw. syndrom "jeszcze jednej piosenki". Opanowanie wszystkich czterech poziomów trudności to zadanie na wiele godzin grania. No, ale nie aż takie "wiele", jak w przypadku konkurencji. Aerosmith oferuje trzydzieści piosenek podstawowych i jedenaście bonusowych. Jak na dodatek, to w porządku, tyle że ów dodatek... nie współpracuje z wersją podstawową! Tak jest, dobrze czytacie. Mimo iż mechanika rozgrywki w ogóle się nie zmieniła, nie możemy przenosić piosenek między GH3, a Aerosmith. Mało tego - DLC również nie przeniesiemy! Fatalne zagranie.
Wracając do konkretów: omawiany produkt poświęcony jest Aerosmith, ale żeby nie było za nudno (ew. zbyt fajnie) dostajemy jeszcze kilka piosenek wykonanych przez artystów, którzy się zespołem inspirowali. Nie ukrywam, rozwiązanie średnio przypadło mi do gustu. Nie po to kupuję grę sygnowaną przez "Aerosmith", by grać utwory Lenny'ego Kravitza. A co konkretnie zagramy? Same hity, oczywiście. "Dream On", "Walk This Way", "Train Kept A-Rollin", "Love in an Elevator", "Sweet Emotion" i inne. Z utworów dodatkowych warto wymienić: "Cat Scratch Fever" Teda Nugenta, "Always on the Run" wspomnianego już Lenny'ego oraz "Joe Perry Guitar Battle", które powstało z myślą o grze. Naprawdę, jest w czym przebierać.
Pora napisać o największej zmianie w stosunku do innych części - poziomie trudności. Uległ on wyraźnemu... zmniejszeniu. Guitar Hero: Aerosmith jest najłatwiejszą odsłoną serii, co nie oznacza wcale, że nie oferuje żadnych wyzwań. Kilka piosenek nadal może sprawiać problemy - ot, choćby niemal w całości solowe "Joe Perry Guitar Battle". Jak przedstawiają się zmiany? W stosunku do Guitar Hero III o jakiś jeden poziom zaawansowania w dół. Jeśli w trójce zwyciężyłeś "Hard", tutaj powinieneś dać sobie radę na "Ekspercie". Ponadto, łatwiej zaliczyć listę osiągnięć. Praktycznie wszystkie wyzwania opierają się na schemacie "przejdź na dowolnym poziomie trudności". Niewątpliwie omawiany tytuł jest dzięki temu bardziej przystępny. Ale czy lepszy? Według mnie, nie. Wszak "zwykli śmiertelnicy" nie muszą grywać na najwyższym poziomie trudności. Dla nich zarezerwowany jest Easy, ewentualnie Medium. Starzy wyjadacze, tymczasem, grę przejdą i odstawią na półkę. Bo przecież i tak za pierwszym podejściem odblokują wszystkie możliwe bonusy.
W myśl zasady "nie samym singlem człowiek żyje" omawiany tytuł oferuje kilka dodatkowych trybów gry. Zdecydowanie najciekawiej prezentuje się co-op przy jednej konsoli, gdy drugi gracz chwyta za bas/gitarę rytmiczną. Niestety, zabrakło osobnej kampanii, grupowo możemy pobawić się jedynie w Quickplayu. Poza tym Face Off, Pro Face Off i Battle, czyli zmian brak. Chyba na żadne nie liczyliście?
Oprawa muzyczna jest, cóż, świetna. Jakość kawałków nie ucierpiała podczas konwersji na cyfrowe wyzwania, a nawet lepiej - panowie z Aerosmith powtórnie zagrali wiele swoich przebojów, by brzmiały lepiej i dopasowały się do wymogów rozgrywki. Świetny ruch, nic, tylko pogratulować chęci. Co więcej - w przerwach między kolejnymi utworami możemy posłuchać fragmentów wywiadu z mistrzami, komentującymi perypetie swojej kariery. Miło!
Co się tyczy wyglądu gry, jak na produkcję z X360 prezentuje się marnie, jak na grę muzyczną - bardzo fajnie. Bo przecież jakość tekstur czy kanciastość modeli ma tutaj znaczenie drugorzędne. Liczy się klimat i wystrój, nawiązujący do zespołu, obecność miejscówek powiązanych z trasami koncertowymi - Max's Kansas City i Big Game obecne! - i, oczywiście, sami członkowie Aerosmith. Na scenie zobaczymy całą piątkę, wykonującą charakterystyczne ruchy i gesty.
Nie muszę pisać, że dodatek do trzeciej części Aerosmith będzie wspaniałą gratką dla fanów zespołu. Doskonale o tym wiecie; zapewne zdążyliście już pomachać plastikami. Jak sprawuje się w roli tytułu dla mas? Nieźle. Niższy poziom trudności powinien zadowolić tych z was, którzy odczuwali dyskomfort, grając w poprzednie odsłony serii, a solidne, sprawdzone rozwiązania zachęcą tych, którzy nie mieli jeszcze styczności z muzycznym fenomenem. Oczywiście, o ile wpierw nie odrzuci Was brak kariery zespołowej i możliwości tworzenia własnych postaci. Połamania palców!
Ciekawostka: Aerosmith jest ostatnią grą z serii, która obsługuje pady zamiennie z plastikowymi wiosłami. W późniejszych tytułach do pada możemy co najwyżej podpiąć mikrofon.
recenzja dodana przez:
Ingmar
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ Solidne, sprawdzone rozwiązania
+ Wysoka jakość dźwięku
+ Całkiem pokaźna tracklista
+ Stylizowana oprawa graficzna
+ Bardziej przystępna
+ Można pograć na padzie, gitara nie jest wymagana
− Nie współpracuje z GH3, ani żadną inną odsłoną serii
− A nawet DLC!
− Brak obsługi mikrofonu i perkusji
− Brak kreatora postaci
− Nieco za łatwa
Ocena wszystkich
recenzentów
7.0
Grafika 70%
Dźwięk 90%
Gameplay 70%
Ingmar: Dynamic duo #1 (Xbox 360)
Ingmar: Jestem milczącym twardzielem (Xbox 360)
Ingmar: Wioślarskie tricki (Xbox 360)
Ingmar: Bezimienna wokalistka (Xbox 360)










