Mirror's Edge (Xbox 360)
Premiera Świat - 11 listopad 2008 Premiera Polska - 14 listopad 2008
Ocena użytkowników: bardzo dobra
3 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu: n.a.
Deweloper: EA Digital Illusions CE Dystrybutor: EA Polska Wydawca: Electronic Arts
Gatunek: Akcja/Arcade Podgatunek: Strzelanka Cechy gry: FPP
Game market
zgłoś tę grę
-
Noizz : 690
- GamerTag:
- mortal52
- Liczba osiągnięć:
- 29
-
quaz : 605
- GamerTag:
- quaz9
- Liczba osiągnięć:
- 30
-
Zwirz : 400
- GamerTag:
- Zwirz
- Liczba osiągnięć:
- 20
-
Kemer : 310
- GamerTag:
- Kemer00
- Liczba osiągnięć:
- 15
-
Gigaman : 265
- GamerTag:
- GigamanPL
- Liczba osiągnięć:
- 15
-
Doombek : 105
- GamerTag:
- MacDoombek
- Liczba osiągnięć:
- 6
-
Primoza : 85
- GamerTag:
- PrimozaPL
- Liczba osiągnięć:
- 5
-
grem : 70
- GamerTag:
- grem83
- Liczba osiągnięć:
- 4
Na tę platformę mamy: 7 screenów, 15 video, 1 recenzji, 45 newsów,
Bieg po szkle
[ zobacz inne recenzje 1 ] Najlepsza recenzja dodana przez
Dowolne bieganie po sterylnych dachach
Atakowaną przez Mirror's Edge dziedziną jest le parkour, czyli narodzona we Francji sztuka poruszania się, polegająca na efektywnym przemieszaniu się z jednego miejsca do drugiego i pokonywaniu przeszkód przy użyciu możliwości ludzkiego ciała. Wiele gier dotykało już tego tematu, a z najbardziej znanych - Tomb Raider, Prince of Persia oraz Assassin's Creed, ale wszystkie z nich ukazywały akcję z perspektywy trzeciej osoby. Tymczasem Mirror's Edge konsekwentnie prezentuje rozgrywkę poprzez oczy protagonistki, posłańca imieniem Faith. W grze, w której głowa bohaterki wykonuje dość gwałtowne ruchy, a działania zależne są od ruchów ciała niewidocznego w większości z pierwszoosobowej perspektywy, taki zabieg może wydawać się dość ryzykowny, ale twórcy omawianego tytułu mieli pomysł na to, jak przeprowadzić ten eksperyment i doprowadzili go do końca. Czy jest on udany?
Mirror's Edge zaskakuje gracza od samego początku. Najpierw tym, czego doświadczamy zaraz po uruchomieniu gry, czyli wizualną stroną tytułu. Akcja gry toczy się w dystopijnej metropolii, która dla odmiany nie jest brudna, bura i szara jak większość totalitarnych miast przyszłości. Tutaj mamy do czynienia z ogromnymi ilościami prawie niezmąconej bieli oraz, stosowanymi pojedynczo, ostrymi barwami. Kontakt z taką stylistyką wizualną na pewno jest odświeżającym doświadczeniem, chociaż nie każdemu graczowi ten czysty i nieco odrealniony sterylnością klimat będzie pasował. Dopasowują się do tego dwuwymiarowe, animowane przerywniki filmowe, które mają swój własny styl i chociaż mnie on nie przypadł do gustu, to należy mu przyznać, iż jest oryginalny i charakterystyczny.
Jednak to co jest najważniejsze od strony wizualnej, jeśli chodzi o grę w klimatach le parkour, to ruch. I trzeba przyznać, iż został on przygotowany mistrzowsko pomimo pozornie ryzykownego zabiegu z pierwszoosobową kamerą. Gra świetnie tworzy wrażenie biegu, przekazuje uczucie przyspieszenia oraz uderzeń przy nieudanych lądowaniach, a sama dynamika kamery została przygotowana tak, aby nie dezorientować gracza.
Ekran podczas rozgrywki pozbawiony został wszelkiego interface'u. Jedynie na środku ekranu znajduje się kropka, która w innej grze pełniłaby rolę celownika, ale tutaj jest po prostu jedynym stałym punktem, na którym można zawiesić wzrok. Podobno niektórzy gracze podczas testów odczuwali mdłości z powodu realistycznego zachowania kamery i stąd ta kropka, ale jako iż ja nigdy nie miałem z tym kłopotów, to z radością wyłączyłem pseudocelownik, aby cieszyć się całkowitym brakiem interface'u. I chociaż mdłości nie miałem, to muszę przyznać, że skoki nad przepaściami zostały przygotowane tak, iż wywołują u grającego przyspieszenie tętna. Robi to wrażenie.
Foniczna strona gry też prezentuje wysoki poziom. Co prawda, głosy postaci są dość płaskie, nieciekawe i pozbawione emocji, ale same efekty dźwiękowe i muzyka zostały przygotowane świetnie. Szczególne wrażenie robi piosenka Still Alive w wykonaniu Lisy Miskovsky, która moim zdaniem należy do czołówki najlepszych utworów stworzonych na potrzeby gier komputerowych. Tylko zastanawiam się, czemu ten kawałek musi mieć taki sam tytuł, jak wielki przebój z gry Portal?
Fabuła omawianego tytułu nie jest ani zła, ani dobra. Tak naprawdę jest jej po prostu niewiele i brakuje jej sporo elementów, ale posiada sporą dozę specyficznego klimatu, współgrającego z rozgrywką. Bohaterką jest niejaka Faith, której zajęciem jest bycie tak zwanym biegaczem, czyli osobą odpowiedzialną za piesze przekazywanie nieocenzurowanych wiadomości w świecie wszechobecnej kontroli informacji. Posłańcy - tacy jak nasza protagonistka - są ostatnią metodą komunikacji buntowników w świecie pełnym kamer oraz filtrowanej poczty internetowej. Niestety, nie wiemy, dlaczego panujący reżim jest zły, gdyż przedstawiony świat wydaje się całkiem spokojnym, czystym i wygodnym miejscem. Co prawda, matka bohaterki zginęła podczas krwawo stłumionych zamieszek, ale tak naprawdę wydaje się, iż totalitarna władza nie robi nic złego poza niszczeniem wszelkiego buntu przeciwko systemowi.
Zresztą, większość wątków ME jest zbyt słabo rozwinięta. Owszem, Faith jest kurierem przenoszącym informacje, ale robi to tylko w pierwszej misji, gdyż resztę gry pochłania ją prywatne śledztwo, dotyczące tego, jak to jej siostra-policjantka została wrobiona w morderstwo dobrego polityka (oksymoron). Sama dystopia zarysowana jest zbyt prosto, większość wątków nie tyle się pojawia, co zostaje zasygnalizowana, a sama gra kończy się bez sensownych wyjaśnień. Nawet postacie są niesamowicie przewidywalne i można z łatwością domyślić się, kto okaże się zdrajcą, kto przyjacielem, a komu stanie się krzywda, aby zmotywować bohaterkę do działania. Ilość wykorzystanych klisz robi wrażenie, ale niekoniecznie dobre.
Trzyprzyciskowy le parkour
Ruchami Faith, czyli naszej Azjatki, sterujemy głównie przy użyciu dwóch analogów oraz trzech przycisków. Grzybki pełnią praktycznie takie same role, jak w większości konsolowych FPS-ów, czyli jeden odpowiada za ruch, a drugi za rozglądanie się. Ponadto mamy dwa przyciski - jeden do akcji dolnych, a drugi do górnych. Dolne akcje to wślizgi, kucnięcia, lądowania z turlaniem się i zeskoki, a górne to skoki, wspinaczka czy podciągnięcia. To, co dokładnie stanie się po naciśnięciu określonego przycisku, zależy od sytuacji i chociaż wydaje się, iż te dwa przyciski to niewiele, w rzeczywistości naprawdę pozwalają na wykorzystanie całkiem bogatego zasobu ruchów. Trzeci przycisk odpowiada za szybki obrót o 180 stopni, co także bywa często elementem akrobacji, a nie tylko dodatkiem do, służącego rozglądaniu się, analoga.
Pozostałe przyciski na padzie także mają swoją rolę, ale nie są to akcje akrobatyczne. Możemy atakować pięściami i kopnięciami, spowalniać na chwilę czas, odbierać broń przeciwnikom, próbującym uderzyć Faith kolbą, jeśli tylko naciśniemy Y w odpowiednim momencie, a także korzystać z obiektów w świecie gry, co zwykle oznacza uruchamianie wind i tym podobnych urządzeń.
Warto przyjrzeć się nieco bliżej samej mechanice le parkour zastosowanej w Mirror's Edge. Tak naprawdę w omawiany tytuł gra się trochę jak w samochodówkę. Faith rozpędza się biegnąc, traci prędkość wchodząc ostro w zakręty i zachowuje ją, jeśli zakręca powoli. Ponadto, różne ruchy przyspieszają lub spowalniają ją. Dla przykładu - wspięcie się na wysoką przybudówkę na dachu budynku praktycznie zatrzymuje ją w miejscu i wymusza podciągnięcie się na rękach, ale jeśli wbiegniemy z odpowiednią prędkością na ustawione obok skrzynki to przekształcimy pęd poziomy w pionowy i umożliwimy jej wyskok, który pozwoli wylądować na przybudówce szybciej, a przy tym zachować część prędkości.
Z tego powodu praktycznie przez całą grę analizuje się otoczenie w poszukiwaniu najszybszych ścieżek umożliwiających najbardziej płynne przedarcie się przez lokacje. Trzeba przyznać, że kiedy już uda się przebrnąć przez kolejny dach albo pomieszczenie, wykonując idealnie zgraną sekwencję ruchów, to zabawa jest naprawdę satysfakcjonująca.
Skręcony kark i dziury po kulach
Co nie znaczy wcale, że Mirror's Edge jest łatwą grą. Spadanie jest czynnością, którą wykonuje się prawie cały czas, a szczególnie częste są upadki ze zbyt dużej wysokości, zakończone gustownym chrupnięciem pękającego karku i łamanych kończyn. Błędy popełnia się łatwo, a śmierć przychodzi szybko. Na szczęście, gra wypełniona jest checkpointami, których gęste rozmieszczenie skutecznie niweluje frustrację. Jasne, nierzadko grający zmuszeni są startować z tego samego miejsca kilkanaście razy, ale dla mnie szukanie skutecznego rozwiązania sytuacji nigdy nie stawało się nużące. Nawet jeśli zakląłem spadając w przepaść, to czekałem niecierpliwie, aż gra załaduje się ponownie, abym mógł spróbować jeszcze raz.
Spora część każdego rozdziału składa się z czystego, niezmąconego niczym le parkour i chociaż gra jest zupełnie liniowa, to tworzy ją szereg lokacji, które można pokonać na wiele różnych sposobów i szukać tego najszybszego. Abyśmy jednak nie nudzili się za bardzo, od czasu do czasu Faith atakowana jest przez Niebieskich, czyli policję. W większości przypadków nasza Azjatka musi im uciec, więc jedyne, co zmienia się w schemacie rozgrywki, to fakt, iż podczas wykonywania akrobacji zwiększa się presja i trzeba działać szybko, aby nie zarobić kulki w głowę. Na początku gry ucieczki są dość łatwe, ale kiedy pod koniec jesteśmy atakowani przez uzbrojone po zęby oddziały antyterrorystyczne, sytuacja staje się nieco trudniejsza.
W wielu sekwencjach gry bohaterka jest też zmuszana do bezpośredniej konfrontacji. W niektórych z tych sytuacji nadal można uciec, ale dość często trzeba walczyć. Ataki są dość proste i zależne od działania poprzedzającego je. Wyskok lub wślizg kończą się kopnięciem z góry lub w krocze, a obrażenia definiowane są szybkością poruszania się bohaterki. Bieg po ścianie wywołuje obracające wroga i umożliwiające szybkie rozbrojenie kopnięcie z półobrotu. Kiedy stoimy w miejscu Faith wykonuje najsłabsze ataki pięściami. Można też zeskakiwać na wrogów z góry, a naciśnięcie przycisku w odpowiednim momencie, kiedy przeciwnik zamierza się kolbą na protagonistkę, pozwala na rozbrojenie i obezwładnienie agresora. Kiedy już pozbawimy wroga spluwy możemy, jak w klasycznej strzelance pierwszoosobowej, wystrzelać pozostałych wrogów. Niemniej akurat to rozwiązanie, chociaż wykonane dobrze, odbiera graczowi możliwość uzyskania jednego z achievementów, a poza tym - taki sposób walki nie bardzo pasuje do klimatu gry oraz samej protagonistki. Ponadto z bronią nie można wykonywać akrobacji, więc i tak trzeba ją za chwilę odrzucić zanim ruszy się dalej.
Niestety, pomimo tego, że walka działa poprawnie, to sama z siebie jest dość płaska i nieciekawa. Wykańczanie wrogów tymi samymi trzema kombinacjami ataków nie jest zbyt ciekawe, a kiepskie AI przeciwników nie czyni tej rozrywki lepszą. Niestety, ten niezbyt udany model walki czyni Mirror's Edge mocno jednowymiarową grą, gdyż tak naprawdę tylko akrobatyczna część omawianego tytułu jest interesująca, a wszystkie pozostałe elementy są słabszymi dodatkami.
Czas i duchy
Le parkour jest też gwiazdą wszystkich dodatkowych trybów gry. Speed-runy to pokonywanie dostępnych w kampanii rozdziałów na czas, a time triale to specjalne trasy, które także przebiega się w określonym czasie i otrzymuje za to ocenę. Są to też swego rodzaju tryby multiplayerowe, gdyż możemy łatwo porównywać swoje wyniki z osiągnięciami innych graczy, zarówno przyjaciół jak i tych, którzy są najlepsi na świecie, a nawet ściągnąć z sieci tak zwanego ducha, czyli niematerialny obraz prezentujący dokonania rywali i ścigać się z nim na tych trasach. Niestety, wyścig taki nie gwarantuje już takich emocji, jakie generowałby, gdyby był wykonywany z przeciwnikiem, grającym w czasie rzeczywistym, ale lepsze to niż nic.
Niestety, Mirror's Edge nie należy do długich gier. Przejście go zajmuje od 6 do 8 godzin i jeśli dany gracz nie należy do miłośników bicia rekordów oraz pokonywania gry na czas, to zabawa dla niego się kończy. Mnie taka długość pasowała, gdyż omawiany tytuł jest zbyt mało różnorodny, aby mógł podtrzymać moje zainteresowanie dłużej, a gdybym musiał przechodzić go przez dłuższy czas, to zapewne zacząłbym się nudzić.
Udana innowacja, ale mała różnorodność
Mirror's Edge wywołało we mnie dość ambiwalentne uczucia. Mechanika akrobatyki i biegania jest świetna, a twórcy pokazali, że możliwe jest zrobienie pierwszoosobowej gry w klimatach le parkour, co nikomu wcześniej nie wydawało się osiągalne. Poza tym stylistyka i nastrój omawianego tytułu jest nie tylko oryginalny, ale i przyjemny dla oka i ucha. Niestety, wśród słabości natrafiamy na niską różnorodność, niezbyt interesującą fabułę i nieciekawą walkę. Długo wahałem się, czy dać tej grze 7, czy 8, ale ostatecznie uznałem, że rdzeń rozgrywki, czyli to, co najważniejsze, a tutaj jeszcze będące eksperymentem, okazał się być dobrze przygotowany. Dlatego ostatecznie daję Mirror's Edge 8 na 10. Nie jest to bardzo mocne 8, ale ten tytuł zasługuje na taki wynik za dobrze zaimplementowaną innowację.
recenzja dodana przez:
quaz
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ świetny, pierwszoosobowy le parkour
+ proste, ale dające wiele możliwości sterowanie
+ oryginalna stylistyka i grafika
+ świetna muzyka
+ dodatki w postaci speed-runów i time triali
− mała różnorodność rozgrywki
− słaby model walki oraz nie najlepsze AI wrogów
− nieciekawa, niedokończona fabuła
− krótka kampania
− brak normalnego multiplayera
Ocena wszystkich
recenzentów
8.0
Grafika 80%
Dźwięk 90%
Gameplay 80%
Still Alive gameplay
przez
Kot
Time Trial Gameplay
przez
Kot
Gameplay Trailer
przez
Mystique
PC Launch Trailer
przez
garwild
Buko91: Balansowanie na rurze (Xbox 360)
Buko91: Tam nie doskoczę. Nie jestem Spidermanem. (Xbox 360)
Buko91: Nokaut (Xbox 360)
Buko91: Zjazd po poręczy (Xbox 360)
Postacie [1]
- Nazwa: H&K MP5K
- A.K.A.: Kurz, Kurczak
- Typ: Broń

