Gaminator. Gry online.

graj lub zgiń
Szukaj

Jesteś tutaj pierwszy raz. Bardzo nam miło. Zarejestruj się, aby zyskać dostęp do największej bazy video o grach, możliwości wrzucania swoich treści, a także do systemu podpowiadania gier – Game Connect.

Logowanie

Zamknij Wyślij uwagę
 

Just Cause 2 (Xbox 360)

Lubię to! 3

Premiera Świat - 23 marzec 2010 Premiera Polska - 26 marzec 2010

Ocena użytkowników: bardzo dobra

1 osób chce zagrać w tą grę

miejsce w rankingu: n.a.

Deweloper: Avalanche Studios Dystrybutor: Cenega Polska Wydawca: Square Enix

 

Gatunek: Akcja/Arcade Podgatunek: Strzelanka Cechy gry: TPP, Free Roam

Moja ocena: 1 2 3 4 5

 

grasz?
close

Game market

zgłoś tę grę

Game Scores
  • ReV1752 : 235
    GamerTag:
    ReV1752
    Liczba osiągnięć:
    15
  • jakubek120 : 50
    GamerTag:
    jakubo120
    Liczba osiągnięć:
    4

Na tę platformę mamy: 22 video, 1 recenzji, 18 newsów,

Wielka draka na chińskiej wyspie

[ zobacz inne recenzje 1 ]
Najlepsza recenzja dodana przez Chimaira Chimaira
Z przygodami Rico Rodrigueza mieliśmy już do czynienia jakiś czas temu. Radosna rozwałka na ogromnej mapie oraz "krew, ogień i strzelanie" jakby to zaśpiewała Anja Orthodox. I przy okazji masę co mniejszych, a i większych błędów. A teraz dostajemy sequel – Just Cause 2. Jak sprawuje się nowa odsłona skakania, latania, jeżdżenia i ostrego terroru na azjatyckich terenach? Świetnie. Tylko i aż.

Chimaira

O fabule naprawdę nie warto się rozpisywać, bowiem można ją niemal uznać za jeden z minusów gry. Jest miałka, przewidywalna, jasno określona, bez potwornych plot twistów (z wyjątkiem jednego – zaraz po prologu) i wszelakich elementów zaskoczenia. Tak naprawdę, jest tylko przyczynkiem do totalnej rozwałki, jakiej jesteśmy świadkami, uczestnikami, a przede wszystkim – inicjatorami. Z kronikarskiego obowiązku wypada jednak powiedzieć kilka słów. Oto mamy Agencję (po prostu – Agencję), Rico Rodrigueza, oraz Toma Sheldona, który podobno przeszedł na stronę wroga. Rzecz dzieje się na fikcyjnym archipelagu azjatyckich wysp, Panau. Lądujemy tam zatem i dalej już wszystko zależy od nas.

Główny rdzeń gry to podział na misje dla Agencji oraz etapy związane z poszczególnymi frakcjami. Co ciekawe, misje agencyjne odblokowujemy dopiero wtedy, gdy wykonamy odpowiednią ilość misji dla jednej z trzech frakcji lub gdy wywołamy odpowiednio dużo chaosu (o czym za chwilę). Samej osnowy fabularnej jest niewiele, choć zawiera się ona w, powiedzmy, kilkunastu godzinach gry. Ale to tylko na szybko, czym przecież Just Cause 2 nie stoi. Czym zatem możemy się pobawić? Twórcy oddali w nasze ręce naprawdę sporo narzędzi do kształtowania naszej piaskownicy. Podstawowym czynnikiem w grze jest chaos. Generujemy go, atakując rządowe patrole, niszcząc choćby pomniki prezydenta Panay czy po prostu dewastując elementy otoczenia – konkretnie te, które da się zniszczyć i otrzymać wartość punktową. Wraz z postępem we wzniecaniu chaosu, towarzyszy nam przy okazji odblokowanie kolejnych misji fabularnych oraz przedmiotów z czarnego rynku. Wśród tych ostatnich znajdziemy zarówno bronie, pojazdy, jak też i możliwość szybkiego przeniesienia się w dowolny punkt mapy, który już kiedyś odkryliśmy. Co prawda, za wszystko płacimy ciężkie pieniądze, ale w późniejszych etapach gry bez takiego czołgu ani rusz... Dodatkowo, każdą broń czy pojazd możemy ulepszać za pomocą zestawów, które znajdziemy na terenie Panau. Nawet byle pistolecik po odpowiednich ulepszeniach stanowi całkiem niezły argument ostateczny.

Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze... linka i spadochron. Otóż, nasz bohater posiada na przedramieniu specjalną linkę z hakiem, dzięki której może przyciągać się do wszelakich stabilnych powierzchni, w tym pojazdów. Ciekawe jest to, że linka ma długość ponad stu metrów (sic!), a gdy na przykład spadamy z tysiąca metrów i tuż nad ziemią przyciągniemy się do powierzchni, nic nam się nie dzieje. To, myślę, da pojęcie o tym, jak daleko Just Cause 2 stało od realizmu w kolejce do produkcji. Nie ma co ukrywać, ta gra to totalny arcade. Spadamy z kilkuset metrów, by tuż nad ziemią otworzyć spadochron. Potem łapiemy się samochodu. W międzyczasie ostrzeliwujemy się przed dwoma jeepami wypełnionymi strażnikami. Przeskakujemy z auta na auto (bez utraty prędkości oczywiście!), zabijamy kogo trzeba, wsiadamy za kierownicę i rura, byle dalej od źródła chaosu...

Samych akrobacji z wykorzystaniem linki i spadochronu jest multum. Przyczepiamy wroga do samochodu – i jazda. Ściągamy niemilucha z wieży strażniczej, jasna sprawa. Robimy z niego piniatę... Czemu by nie? Co prawda, nasza kreatywność ograniczona jest mimo wszystko przez zamysły twórców, ale nie w jakiś zauważalny sposób.

Cała zabawa odbywa się zarówno na lądzie, jak też i na wodzie, i w powietrzu. Najczęściej oczywiście będziemy popylać wszelakimi samochodami czy rikszami (sic!), choć nie brakuje i jednostek pływających oraz latających, ba – nie ma to jak porządny szturm helikopterem czy choćby ostre pikowanie w myśliwcu. Wszystko wykonane świetnie i ze smakiem.

Niestety, gra nie jest wolna od kilku wad. Teren jest naprawdę ogromny, mamy tu zarówno ośnieżone górskie szczyty, pustynię, strefy zurbanizowane, jak i klasyczny tropik. I to wszystko na jednym archipelagu. Gorzej, że gdy musimy odpalić misję na drugim końcu świata, to trzeba tam najpierw dojść. W późniejszych etapach gry mamy odblokowane sporo rzeczy, zatem korzystamy z dobrodziejstw czarnego rynku, jednak zanim to się stanie, musimy realnie połazić po tych wszystkich wioskach i wioseczkach. Naturalnie każdą można odblokować, wykonać na 100% i tak dalej. Tak, są za to trofka i acziki.

Drugą wadą jest niestety pewna ilość bugów. Zdarzają się stanowiska przeciwpowietrzne, których nie idzie zniszczyć, czy zawieszone w powietrzu stacjonarne karabiny maszynowe. Rozumiem, że przy tak ogromnej grze o błędy nietrudno, ale jak się czepiamy, to się czepiamy, nieprawdaż?

Osobna sprawa to voice acting. Wszyscy, ale to absolutnie wszyscy mówią z wodewilowym, obco brzmiącym akcentem! Rico, Jade, Tom, Panay, po prostu wszyscy... Z początku nawet to bawi, potem człowiek się przyzwyczaja, a na końcu nieco już irytuje. Poza tym jednak, oprawa dźwiękowa jest rzetelna. Brakuje tylko jednego – muzyki. Ta pojawia się w kluczowych momentach, jednakże podczas jazdy samochodem albo leci partyjna agitka, albo wsłuchujemy się w warkot silnika. Niezbyt ciekawie...

Graficznie Just Cause 2 wymiata. Nie powiem, żeby to było jakieś wizjonerskie dzieło sztuki, ale w kwestii realizmu, modeli, dokładności tekstur (poza tymi na górskich szczytach) jest super. Cała mapa to obiekt 3D, bezszwowy. Jeśli tylko chcemy dostać się do Zeppelina czy na szczyt jakiejś góry – jest nam to dane. Sama roślinność czy elementy zurbanizowane są zrealizowane zdecydowanie dobrze. Może te industrialne elementy są nieco surowe, ale taka już ich natura.

Podsumujmy szybciutko, żebyście mogli już zabrać się do gry. Just Cause 2 nie jest idealne. Ma kilka niedoróbek i błędów, ale poziom rozwałki jest iście mistrzowski. Możemy niszczyć wiele rzeczy, w dobrej sprawie, z rozmachem, epicko i po bożemu. Ilość akrobacji, kombinacji i możliwych sposobów przejścia misji z początku oszałamia. Z pewnością, nawet jeśli nie będziecie chcieli wymaksować całości, Just Cause 2 zapewni wam kilkanaście godzin porządnej i radosnej zabawy. Dixi.

Podobała Ci się recenzja? Jeśli tak kliknij "graj"

recenzja dodana przez: Chimaira Chimaira który uważa że gra ma takie plusy i minusy

+ Plusy

+  Rozwałka!
+ oprawa wizualna
+ dla jednych dość krótka, dla innych - multum do zrobienia

Minusy

  brak muzyki!
 przy takim ogromie, nieuniknione błędy
 durna fabuła

dlatego Chimaira
ocenia tę grę na:

8

Grafika 80%

Dźwięk 70%

Gameplay 90%

Ocena wszystkich
recenzentów

8.0

Grafika 80%

Dźwięk 70%

Gameplay 90%

Gry z serii [2]

Przejmij panowanie nad grą

Teraz

Użytkownicy, którzy lubią tę grę:

Gaminator.tv

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka