Gaminator. Gry online.

graj lub zgiń
Szukaj

Jesteś tutaj pierwszy raz. Bardzo nam miło. Zarejestruj się, aby zyskać dostęp do największej bazy video o grach, możliwości wrzucania swoich treści, a także do systemu podpowiadania gier – Game Connect.

Logowanie

Zamknij Wyślij uwagę
 

Dead Space (Xbox 360)

Lubię to! 4

Premiera Świat - 14 październik 2008 Premiera Polska - 24 październik 2008

Ocena użytkowników: bardzo dobra

1 osób chce zagrać w tą grę

miejsce w rankingu: n.a.

PEGI 18 Wulgarny język Przemoc

 

 

Gatunek: Akcja/Arcade, Przygoda Podgatunek: Survival Horror Cechy gry: TPP

Tematyka: Science-Fiction,

Moja ocena: 1 2 3 4 5

 

grasz?
close

Game market

zgłoś tę grę

Game Scores
  • Primoza : 690
    GamerTag:
    PrimozaPL
    Liczba osiągnięć:
    39
  • quaz : 675
    GamerTag:
    quaz9
    Liczba osiągnięć:
    39
  • grem : 660
    GamerTag:
    grem83
    Liczba osiągnięć:
    37
  • angorek333 : 560
    GamerTag:
    Lin Aran
    Liczba osiągnięć:
    29
  • Kemer : 535
    GamerTag:
    Kemer00
    Liczba osiągnięć:
    29
  • icepopo : 160
    GamerTag:
    icepopo
    Liczba osiągnięć:
    10
  • Kapitan Zgroza : 90
    GamerTag:
    Kapitan Zgroza
    Liczba osiągnięć:
    6
  • Szychu : 35
    GamerTag:
    szyszkoo
    Liczba osiągnięć:
    3

Na tę platformę mamy: 15 screenów, 16 video, 1 recenzji, 28 newsów,

Martwa Przestrzeń

[ zobacz inne recenzje 1 ]
Najlepsza recenzja dodana przez quaz quaz
Gier w klimatach horrorów jest bardzo wiele, ale rzadko która naprawdę potrafi przestraszyć gracza, a szczególnie jeśli jest on doświadczony. Dla mnie cały czas niedoścignionym ideałem pozostaje Silent Hill 2, który wzniósł się nie tylko ponad poziom konkurencji, ale sięgnął do półek zwykle niedostępnych grom poprzez stworzenie psychologicznie realistycznych postaci i opowiadanie historii nie tylko przerażającej, ale i złożonej, ludzkiej.

Dead Space też jest horrorem, ale idącym w całkowicie odmiennym, bardziej klasycznym kierunku, używającym mroku, zaskoczenia, dźwięku, obrazu oraz brutalności w celu wytworzenia klimatu grozy. Jego fabuła jest prosta i płaska, ale czy to czyni omawiany tytuł słabym? Przekonajmy się.


Łakoma Śmierć wysyła SOS


Istnieje taka, ograna już, klisza pochodząca z gatunku science fiction. W odległym systemie gwiezdnym jakiś statek kosmiczny wysyła sygnał SOS, a potem kontakt z nim się urywa. Bohaterowie zawsze wyruszają na ratunek niczym owce na rzeź, zupełnie nieświadomi tradycji, według której cichy statek musi kryć jakąś straszliwą tajemnicę, a ta uśmierciła już wszystkich i zapewne urządzi sobie powtórkę z anihilacji jeśli tylko będzie miała kogo zabijać.

Nie inaczej jest tym razem. Odległa kolonia górnicza, tajemniczy artefakt, kolejno umierający ludzie i, ostatecznie, ogromny wysyp ożywionych i zmutowanych nekromorfów, które z dużą wprawą przerabiają żywych ludzi na takich, którzy co prawda się ruszają, ale żywymi już nie są.

Kociołek pełen horrorów


Dead Space to mieszanka survival horroru oraz trzecioosobowej strzelanki, więc tak naprawdę w bardzo dużym stopniu przypomina Resident Evil 4. Nie jest to jednak jedyny tytuł, z którym kojarzy się omawiany produkt. Fabuła momentami przypomina nieco film Ukryty Wymiar (Event Horizon), kamera umieszczona blisko za plecami bohatera i sama forma rozgrywki przywodzi na myśl Resident Evil 4, wizualizacja otoczenia może przywołać wspomnienia Dooma 3, powykręcane formy stworów niechybnie kojarzą się z Coś (Thing) Carpentera, sposoby opowiadania fabuły przy użyciu nagrań dźwiękowych, komunikatów radiowych oraz zapisów tekstowych pochodzą wprost z System Shock 2 oraz Bioshock, a jedno z narzędzi używanych przez głównego bohatera działa jak Gravity Gun z Half-Life 2. Niemniej dzisiaj prawie każdy tytuł czerpie coś z innych tworów, więc nie można jednoznacznie źle oceniać Dead Space za te zapożyczenia i inspiracje. Ważniejsze jest to, czy ta mieszanka jest udana.

Dead Space jest horrorem, ale nie psychologicznym, który niczym Silent Hill 2 wnika w nasze lęki i opowiada historie wypływające z głębi duszy bohatera. Omawiany tytuł to bardziej klasyczny koszmar pełen mrocznych lokacji, drapieżnych i wyjątkowo paskudnych potworów, nagłych zdarzeń wywołujących odruchową reakcję mięśni oraz bardzo brutalnych scen gore. Wiadomo, że taki tytuł musi mieć bardzo dobrze wykonaną warstwę prezentacyjną, która zarówno obrazem jak i dźwiękiem wywoła napięcie.

Widzę potworności, słyszę koszmary


I trzeba przyznać, że Dead Space z generowaniem napięcia oraz poczucia zagrożenia radzi sobie świetnie, chociaż nie sięga nigdy po prawdziwy strach oparty na głębszych lękach. Wizualna strona gry jest przygotowana wyśmienicie. Genialne i mroczne wnętrza statku, które pomimo słabego oświetlenia nigdy nie są tak chorobliwie ciemne jak w Doom 3, naprawdę świetnie zaprojektowane potwory, przy których przygotowywaniu twórcy obejrzeli bardzo dużo zdjęć prawdziwych trupów, bardzo brutalne sceny gore z urywaniem kończyn w rolach głównych - to wszystko składa się na obraz jednego z najlepiej wyglądających horrorów w historii gier.

Warstwa dźwiękowa także należy do wyjątkowo udanych. Niepokojąca muzyka symfoniczna jest praktycznie niezauważalna, ale działa na emocje, a sama przestrzeń statku bez przerwy wypełniona jest niepokojącymi odgłosami pozbawiającymi gracza poczucia bezpieczeństwa. Uwaga poświęcona detalom jest ogromna co można chociażby zauważyć w scenach osadzonych w próżni kiedy to główny bohater, Isaac Clarke, słyszy jedynie własny oddech oraz te odgłosy, które przenoszone są materiałem jego skafandra - stłumione huki jego broni oraz naprawdę potężne uderzenia niektórych potworów o podłoże, które przenoszą się poprzez buty i pancerz do hełmu protagonisty. Ta hucząca cisza jest naprawdę niesamowitym doświadczeniem, a niesłyszalny potwór za plecami bohatera potrafi przerazić jeszcze bardziej.

Istotnym elementem prezentacyjnej warstwy jest też interfejs, który w całości przeniesiony został do świata gry. Nie mamy HUD-a pokazującego nasze zdrowie i stan amunicji. Zamiast tego na plecach bohatera widzimy wskaźnik jego zdrowia oraz ilość czasu zanim skończy się zapasowe powietrze podczas przebywania w próżni. Stan magazynka wskazuje holograficzny licznik na trzymanej broni, a mapa i zawartość ekwipunku wyświetlana jest holograficznie przed bohaterem. W ten sposób jeszcze łatwiej wciągnąć się w grę, gdyż jej sztuczność zostaje tym zredukowana.

Jedynymi elementami, psującymi nieco wrażenie wizualne, są dość idiotycznie zachowujące się ragdolle, które wyraźnie są zbyt lekkie i odsuwają się na boki niczym wypełnione helem baloniki. Ciężko jest z grozą patrzeć na ubitego potwora, kiedy jego korpus wydaje się nie ważyć prawie nic i odlatuje na boki pod wpływem najdelikatniejszego dotknięcia.

Fabuła należy niestety do tych mało ciekawych. Główny bohater jest całkowicie niemą, pozbawioną jakiejkolwiek psychiki lub uczuć kukiełką, z którą ciężko jest się identyfikować, dopóki nie jest mordowany przez jakiegoś straszliwego potwora i nareszcie zaczyna okazywać emocje swoimi potępieńczymi wrzaskami. Niestety wtedy już nikt raczej nie chce się z nim identyfikować. Sama opowieść jest płaska i nużąca, a kilka zaskakujących zwrotów akcji nie okaże się nawet trochę zaskakujące dla wyrobionego gracza, który wszystko to już widział. Na domiar złego wszelkie interesujące wydarzenia są umieszczone na początku i na końcu gry, a w środku dominuje mdła pustka.

Odciąłem Ci rękę! To tylko draśnięcie.


Kluczowymi elementami gry są jednak eksploracja oraz walki z hordami nekromorfów, które rozgrywane są bardzo podobnie do tych z Resident Evil 4. Są jednak pewne znaczące różnice. Po pierwsze, Isaac po wycelowaniu broni nadal może chodzić, a kto grał w RE4, wie jak dużą odmianą jest takie podejście. Drugą istotną różnicą jest coś, co twórcy nazwali strategicznym rozczłonkowaniem. Chodzi tu o to, że wrogowie są bardzo odporni na trafienia w głowę oraz korpus i, aby powstrzymać maszkary, należy je pozbawić kończyn niczym Król Artur Czarnego Rycerza w jednym z filmów Monty Pythona. Idea została rozbudowana poprzez wprowadzenie broni strzelających ładunkami o określonym kształcie. Dla przykładu - podstawowy palnik plazmowy może strzelać pionowymi lub poziomymi liniami, które nadają się do odcinania rąk oraz nóg w określonych pozycjach i sytuacjach.

Ta mechanika jest naprawdę niezła i sprawdza się w zabawie, zmuszając gracza do precyzyjniejszego strzelania dającego określone efekty. Dodatkowo Isaac posiada ładowane urządzenie zwane stazą, które pozwala spowolnić na kilka sekund trafiony obiekt, a to wydatnie pomaga przy dokonywaniu precyzyjnych amputacji odnóży przeciwnika. Przypominający Gravity Guna manipulator grawitacyjny ma niestety dość ograniczoną użyteczność bojową, ale spełnia on swoją wolę podczas rozwiązywania wielu prostych zagadek.

Nie potrafię tylko zrozumieć jednej rzeczy. Czemu twórcy nazwali swój system strategicznym rozczłonkowaniem skoro nie ma w nim nic strategicznego. Tak naprawdę jedyna różnica względem innych gier polega na tym, że strzelamy w kończyny zamiast celować w głowy, jak to bywa zazwyczaj. Zmiana celu nie czyni headshotów specjalnie strategicznymi.

Cały system walki byłby świetny, gdyby nie kiepsko rozwiązane ataki w zwarciu. Isaac posiada umiejętność nieskoordynowanego wymachiwania ręką oraz szaleńczego deptania stopą. Problem nie polega nawet na tym, że obydwa te ataki są powolne i mało skuteczne, ale najgorsza okazuje się ich celność, a raczej jej brak. Szczególnie denerwujące są nadepnięcia, które średnio nadają się nawet do niszczenia leżących na podłodze skrzynek z użytecznymi przedmiotami, gdyż nasz protagonista losowo wybiera, którą nogą będzie atakował, a każda z nich trafia gdzie indziej. Na domiar złego, gdy Isaac stoi za blisko ściany lub obiektu, nierzadko zostaje nieznacznie przesunięty podczas deptania, co często usuwa obrany przez nas cel spod jego podeszwy.

Zerograwitacyjny blues


Poza genialnie zrealizowaną próżnią, twórcy umieścili w grze i bardzo dobrze przygotowali jeszcze jedną rzecz kojarzącą się z przestrzenią kosmiczną, a konkretnie brak grawitacji. Co prawda na pokładzie USG Ishimura większość lokacji posiada sztuczne ciążenie, lecz w wielu miejscach napotkamy zerową grawitację. Isaac w takich warunkach może poruszać się po praktycznie każdej powierzchni przy użyciu swoich butów magnetycznych, a ponadto potrafi wyskoczyć i przelecieć do dowolnego podłoża. Poruszanie się w takich warunkach jest mocno dezorientujące, gdyż podłogi, sufity i ściany bez przerwy zamieniają się miejscami, ale przecież właśnie tak istota ludzka reaguje na brak ciążenia.

Dead Space dba o to, aby gracz nigdy nie zgubił się na rozległym pokładzie zwiedzanego statku i dlatego jeden ruch palca na padzie pozwala w dowolnej chwili przywołać holograficzny obraz ścieżki, która zaprowadzi bohatera do jego kolejnego zadania. Rozwiązanie to jest całkiem przydatne i zapobiega błądzeniu, ale w pewien sposób ilustruje nierówny poziom trudności gry. Na średnim stopniu trudności rozgrywka przestaje być łatwa dopiero pod sam koniec gry, a na wyższym dość szybko staje się frustrująca. Niestety brakuje rozwiązania pośredniego przez co mam wrażenie, iż omawiany tytuł będzie dla wielu zbyt łatwy na jednym ustawieniu trudności i zbyt trudny na innym.

Martwa przestrzeń fabularna


Opowieść także prowadzona jest nierówno, gdyż większość wydarzeń skupia się na początku i na końcu gry, a w centralnym segmencie Isaac ciągle proszony jest o naprawianie tego lub innego modułu zwiedzanego planetołamacza, co dość szybko staje się nużące. Trzeba przyznać, że twórcy włożyli wiele wysiłku oraz pracy w formę opowiadania fabuły przy użyciu nagrań dźwiękowych, transmisji głosowych oraz zapisów tekstowych, ale nie za bardzo mieli pomysł, co chcą przy użyciu tych narzędzi przekazać.

Niestety rozgrywka średnio radzi sobie z wypełnieniem tej centralnej pustki fabularnej, gdyż po czwartym z dwunastu rozdziałów gracz ma już dostęp do wszystkich broni i widział już większość elementów służących urozmaiceniu zabawy. Od tego momentu Dead Space przetwarza i ponownie wykorzystuje zaprezentowane już pomysły, a kilka lepszych momentów niespecjalnie ratuje sytuację. Otrzymany efekt jest taki, że mnie omawiany tytuł wydał się zbyt długą grą, a tymczasem ukończyłem ją w zaledwie 11 godzin. Struktura całości zabawy zdecydowanie mogłaby być nieco lepiej przygotowana.

Koszmar tej zimy


Niezależnie od wad w sferze fabularnej oraz nienajlepszej konstrukcji upływu zabawy Dead Space pozostaje świetną grą z dobrą mechaniką, sugestywną grafiką, genialnym dźwiękiem i wspaniale budowanym klimatem, której należy się mocne 8 na 10, a entuzjaści horrorów zapewne daliby temu tytułowi o jeden punkt więcej, gdyż należy on do najlepszych growych dreszczowców ostatnich lat.

Podobała Ci się recenzja? Jeśli tak kliknij "graj"

recenzja dodana przez: quaz quaz który uważa że gra ma takie plusy i minusy

+ Plusy

+  mechanika walki z rozczłonkowaniem w roli głównej
+ przerażające projekty potworów
+ sugestywne sceny gore
+ świetna grafika
+ niesamowite udźwiękowienie działające na emocje
+ próżnia i zerowa grawitacja

Minusy

  niecelna walka wręcz
 nieciekawa fabuła z dziurą w środku
 nużąca centralna partia rozgrywki

dlatego quaz
ocenia tę grę na:

8

Grafika 90%

Dźwięk 100%

Gameplay 80%

Ocena wszystkich
recenzentów

8.0

Grafika 90%

Dźwięk 100%

Gameplay 80%

[ + dodaj screen ]

Woland: Tylko ja i moja przestrzeeeeeń... (Xbox 360)

Woland: Nagły Atak na Spawacza! (Xbox 360)

Woland: Panowie, nie tak wylewnie! (Xbox 360)

Woland: Co ja mówiłem o zachodzeniu od tyłu?! (Xbox 360)

Przejmij panowanie nad grą

Teraz

Użytkownicy, którzy lubią tę grę:

Tym, którzy lubią tę grę, podoba się też:

Gaminator.tv

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka