Need for Speed: Hot Pursuit (Xbox 360)
Premiera Świat - 18 listopad 2010
Ocena użytkowników: bardzo dobra
2 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu: n.a.
Deweloper: Criterion Games Dystrybutor: EA Polska Wydawca: Electronic Arts
Gatunek: Samochodowa Podgatunek: Wyścigi
Game market
zgłoś tę grę
Platformy:76.9 zł
Na tę platformę mamy: 3 screenów, 23 video, 2 recenzji, 20 newsów,
Najlepszy wabik na laski? Policyjne Gallardo!
[ zobacz inne recenzje 2 ] Najlepsza recenzja dodana przez
Chimaira
Chimaira
Najpiękniejsze w nowym NFS jest to że nie próbuje nam mydlić oczu. Nie ma tu żadnych durnych opowiastek, wcielających się w cudze umysły ludzi czy tego typu bzdur. Oprawa fabularna nie istnieje i bardzo dobrze. Kiedy mam się bawić w policjantów i złodziei, to nie chcę mieć niepotrzebnego pseudoemocjonalnego bagażu.
Nasza kariera przebiega dwutorowo - wcielamy się i w gliniarza i w uciekiniera. Niezależnie od tego jak się moralnie określimy, mamy do wyboru różne typy wyścigów, które - mimo ładnych nazw - pozostają starymi dobrymi time trialami czy innymi race’ami. Jest tylko maleńki problem - tego prawdziwego mięska, czyli realnych pościgów jest tak naprawdę niewiele w stosunku do durnych zadań w stylu „sprawdź jak szybko reagujesz na wezwanie”. Na szczęście ogółem nie jest tak źle, bo nawet zwykłe wyścigi są cholernie emocjonujące. Oczywiście najbardziej hardkorowe są pościgi policyjne - i to z obu stron. Poza klasycznym staranowaniem delikwenta mamy też do wyboru postawienie kolczatki, blokady drogowej, wezwanie helikoptera, czy - uwaga, proszę usiąść - impuls elektromagnetyczny. To ostatnie urządzonko jest szczególnie zabawne, bowiem przez jakiś czas namierzamy takiego zbiega, po czym - gdy nie zaliczymy „skuchy” - pasek zdrowia spada mu o kilka punktów wskutek usmażenia elektroniki.
Trzeba przyznać, że dynamika gry jest całkiem niezła. Poczułem się, jakbym wrócił do ciężkich lat 90-tych i pierwszych odsłon Need For Speed. Żadne tam sandboksy czy inne otwarte jazdy po bezdrożach. Hot Pursuit kultywuje zapomnianą już chyba tradycję przejazdu z punktu A do punktu B, z ewentualnymi skrótami. Niby jest opcja „free ride” ale mam wrażenie że dodano ją na odwal się - żeby nikt nie marudził, że gra jest taka hermetyczna.

Tras jest całkiem sporo, a co warto dodać, wszystkie przebiegają przez dzicz. Tak, nie napotkamy ani jednej trasy w środku miasta. No cóż, mimo burnoutowej przeszłości Criterion chyba nie chciało ryzykować radosnych karamboli podczas ścigania jakiegoś za szybkiego i koniecznie wściekłego.
Niestety nie jest tak różowo jeśli idzie o samochody. W zasadzie mam tu typowo hamletowską rozterkę. Z jednej strony gra trzyma się starej szkoły i jest pozbawiona naklejek, ręcznego ustawiania biegów i wszelkiego rodzaju tuningowego badziewia. Na szczęście, bo tuning akceptuję tylko - jako stary dziad - w grach z Rally Championship w tytule. Tutaj, jeśli dostaję Caymana, Mustanga czy Lamborghini to nie obchodzi mnie grzebanie w statystykach. Siadam za kierownicą i pruję do przodu. I wszystko byłoby ok, gdyby to prucie faktycznie występowało. Niestety tak nie jest i odróżnienie samochodów (pomijając klasę) przychodzi z trudnością. Mało tego - mimo tego, że niemal co chwilę odblokowujemy jakiś nowy bajer, tak naprawdę niewiele z nich się przydaje. Przykładowo - przez kilka godzin gry mamy powoli rosnącą kolekcję radiowozów, tylko co z tego, jeśli przed Fordem Shelby najlepsze jest to co na początku czyli policyjna Impreza? Co z tego, że w garażu lśnią „porszaki” jeśli ich osiągi są nieakceptowalne na drodze i znów zasiadamy za kierownicą starego, dobrego Subaru (niekoniecznie ze złotymi felami)? Co gorsza większość samochodów na drodze zachowuje się niemal identycznie w danych warunkach? Ok, jeśli pada, wiadomo że łatwiej wykręcić niespodziewanego bączka. Ale dajmy na to mamy słoneczny poranek, dobrą nawierzchnię i w tym momencie gdyby mnie zapytać czym jechałem, musiałbym podrapać się intensywnie po głowie. Ok, Mustang (no niech będzie że Shelby...) jak to Mustang nie potrafi skręcać. Lamborghini (ostatecznie Zonda) ma największy wygar i wtedy autentycznie czułem prędkość i adrenalinę pompowaną w żyły. Ale niestety - reszta samochodów się po prostu niczym od siebie nie różni.
Marudzę, ale na multiplayerze widać, że często ludzie nie traktują tego utylitarnie (jak niżej podpisany), a po prostu chcą pojeździć jakimś Aston Martinem czy innym Maserati. I skoro jesteśmy przy grze sieciowej trzeba to powiedzieć jasno i wyraźnie. NFS: Hot Pursuit nie nadaje się do grania samemu. Można, owszem, pograć, popykać, ale prawdziwy pazur gra pokazuje dzięki tak zwanemu Autologowi. Najprościej powiedzieć, że to taki NFSowy Facebook. Mamy ścianę, porównujemy wyniki ze znajomymi, zapraszamy się do gier, nękamy ich tym, że jesteśmy od nich lepsi - słowem, społecznościowa zabawa na całego. I wtedy faktycznie rośnie motywacja do grania.
Oprawa jest całkiem niezła. Grałem i na Pececie i na Iksie i specjalnych różnic nie ma, choć powiedziałbym, że jednak to blaszak miał mocniejszą wydajność. Co prawda chrupania nie ma, ale na X360 gra wyglądała minimalnie słabiej. Ścieżka dźwiękowa to klasyczne już kupienie licencji na masę fajnej muzy. Gra kupiła mnie tym, że najpierw odpaliła Bad Religion, a potem 30 Second to Mars. Jest naturalnie masa techniawki oraz bliżej niesprecyzowane patetyczne kawałki podczas policyjnych pościgów, ale to na szczęście nie drażni w jakiś znaczący sposób.
Nowy NFS to naprawdę świeża rzecz w serii, a żeby było śmieszniej - Hot Pursuit jest tak orzeźwiający przez to, że wraca do prymitywnego arcade’u. Do tego zabawa społecznościowa i mamy gotowy hit. I choć już przed odpaleniem gry możemy obejrzeć trailer następnej części w planie wydawniczym, nie zmienia to faktu, że warto poświęcić kilka chwil na zabawę w policjantów i złodziei.
recenzja dodana przez:
Chimaira
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ powrót do korzeni i nie były to czcze przechwałki
+ totalny arcade
+ świetna oprawa muzyczna
+ dynamika i syndrom "jeszcze jednego wyścigu"
− część samochodów wydaje się być zbędna w kategorii użyteczności
− mogłoby być więcej pościgów, a nie kretyńskich time triali bez stłuczki... ;)
Ocena wszystkich
recenzentów
8.5
Grafika 90%
Dźwięk 95%
Gameplay 80%
E. Siekiera: I po blokadzie (Xbox 360)
E. Siekiera: Jeśli tym jeździ policja, nie chcę wiedzieć, czym jeżdżą przestępcy (Xbox 360)
E. Siekiera: Mamy kłopoty (Xbox 360)

