Gaminator. Gry online.

graj lub zgiń
Szukaj

Jesteś tutaj pierwszy raz. Bardzo nam miło. Zarejestruj się, aby zyskać dostęp do największej bazy video o grach, możliwości wrzucania swoich treści, a także do systemu podpowiadania gier – Game Connect.

Logowanie

Zamknij Wyślij uwagę
 

Prince of Persia: The Forgotten Sands (Xbox 360)

Lubię to! 1

Premiera Świat - 18 maj 2010 Premiera Polska - 20 maj 2010

Ocena użytkowników: dobra

0 osób chce zagrać w tą grę

miejsce w rankingu: n.a.

Deweloper: Ubisoft Montreal Dystrybutor: Ubisoft Wydawca: Ubisoft

 

Gatunek: Akcja/Arcade Podgatunek: Bijatyka, Platformówka Cechy gry: TPP

Tematyka: Fantasy,

Moja ocena: 1 2 3 4 5

 

Game market

zgłoś tę grę

Na tę platformę mamy: 12 screenów, 10 video, 1 recenzji, 15 newsów,

Powrót Księcia

[ zobacz inne recenzje 1 ]
Najlepsza recenzja dodana przez Chimaira Chimaira
Książe powraca. I nie chodzi tu bynajmniej o wyrośniętego blondasa, a raczej perskiego niebieskookiego (sic!) bohatera dawnej trylogii Ubisoftu. Czy ma to związek z wchodzącym właśnie na ekrany kin filmem, czy też pieniami co poniektórych, by wrócić do starych klimatów, nieważne. Wraca stara formuła gry, piekielne łamigłówki, łamanie palców na padzie i nieco mroczne klimaty.

Chimaira

Fabularnie Forgotten Sands umiejscowione jest podobno między Sands of Time a Warrior Within. Piszę "podobno", gdyż z powodzeniem ta część mogła by dziać się i po trzeciej (The Two Thrones) odsłonie. Marketingowe gadanie, jakoby miała nam wyjaśnić powód dla którego Książe w Warrior Within rzucał brzydkimi słowami oraz oglądał goły tyłek Shahdee, można między bajki włożyć. Fabuła oscyluje wokół brata Księcia, Malika, oraz armii, której rzekomo użył Król Salomon, by bronić swoich włości. Jak można się domyślać, wszystko idzie nie tak, jak trzeba, zaś my wplątujemy się w walkę ze straszliwym Ifrytem, Rakashem, który opanowuje ciało naszego brata. To sam początek gry, zatem żaden spoiler. I choć można by się upierać, że iście hamletowskie rozterki targają naszym Księciem, że jest on rozbity moralnie, to nic nie usprawiedliwia wcale nie tak gorzkiego happy-endu. I nic nie wiąże tej odsłony z podstawową trylogią. Tyłek Shahdee wychodzi z tego obronną ręką – nadal nie rozumiem, czemu w drugiej części słowo "bitch" i metalowa muzyka były elementem dystynktywnym.

Ale nie będziemy się bawić w komparatystykę fabularną przecież (to by grze na dobre nie wyszło...), skupmy się na tej konkretnej odsłonie. Przede wszystkim jest to nowość bez rewolucji. Ubisoft skupił się na tym, by zadowolić wszystkich ludzi, którym nie spodobał się cel-shadingowy Prince of Persia 2008. A przy okazji wprowadzić nieco mikro zmian tak, by recenzenci nie marudzili, że dostajemy odgrzewany kotlet. Zacznijmy od mięska, czyli tego, co jest nowe. Mamy teraz, moi drodzy, moce żywiołów. Nasz księciunio posiada całe drzewko umiejętności, które rozwijamy za doświadczenie zdobyte na wrogach lub znalezione w sarkofagach. Możemy zwiększyć ataki mieczem, skoki, ilość jednostek magii czy... cztery ataki, niech będzie – żywiołowe. Każdy z nich do czegoś się przydaje (konkretnie – achievementu). Zbroja ziemi najlepsza jest podczas starć z bossami oraz ostatniej walki. Miecz "z lodowym poślizgiem" ładnie kosi grupki wrogów. Ścieżka ognia to strumień płomieni, które się za nami ciągną i w które – taką trzeba mieć nadzieję – wpadnie jakiś wróg. No i mój osobisty faworyt, czyli tzw. "pierdyknięcie" (złagodzone celowo). Atak powietrzny, który wywraca i rani wszystkich wrogów. Na ostatnim poziomie rozwoju generujemy potężny wir, który wciąga piaskowe niemiluchy. Coś wspaniałego.

Ponieważ nasz Książe kuma się z dżinami, a konkretnie niejaką Razią, raz na jakiś czas otrzymuje od niej specjalne moce. Pierwszą jest swoiste zatrzymywanie wody. Efekt wizualny – obłędny. Wyobraźcie sobie, że musimy się dostać gdzieś wysoko, a mamy przed sobą ścianę wody. Wystarczy przytrzymać lewy trigger, by rzeczoną wodę podmrozić i szybciutko wbiec gdzie trzeba. Oczywiście czas tej mocy jest ograniczony, ale kreatywność twórców w wymyślaniu iście diabolicznych "ścieżek zdrowia" już granic nie zna. Do tego dostajemy też możliwość – w pewnym zbiorze lokacji – do generowania wspomnień, czyli urzeczywistniania elementów otoczenia, które są już tylko przeszłością. W praktyce sprowadza się to do robienia platform z powietrza. Na koniec ptaszki rodem z God of War, czyli skakanie po sępach, oraz specjalne ataki powietrzne, gdy chcemy dostać się do znajdujących się daleko wrogów.

No tak, elementy składowe omówione, a jak to wszystko smakuje w jednej potrawie? Doskonale. Co prawda niektóre porcje platformowe układał jakiś sadysta, ale nie jest też tak, że utkniemy na trzy godziny. Warto jednakże zauważyć, że nawet mimo mocy cofania czasu, ginąć można w niektórych momentach bardzo często. Szczytem wszystkiego jest lokacja, w której musimy jednocześnie skakać po zamrażanej co chwila wodzie, potem generować nowe platformy, w międzyczasie walczyć ze skarabeuszami i jeszcze popijać kolejnego energetyka. Poziom trudności nie daje nam wytchnienia, ale nie jest frustrujący. Każdą lokację da się ukończyć, to tylko kwestia wymasterowania odpowiedniej kombinacji skoków i biegania po ścianach.

Drugim ważnym elementem gry są walki. Tu mamy powtórkę ze slasherów. Na ekranie pojawia się nawet i kilkudziesięciu (!) przeciwników, a my turlamy się, machamy mieczem, puszczamy tornada i tak dalej. Niestety, brak tu jakichś fajnych combosów, poza "5 razy X". Ot, po prostu tępa nawalanka. Szkoda nieco, bo można to było bardziej rozwinąć, ale z drugiej strony walka jest drugorzędna wobec elementów platformowych.

Od strony technicznej nowy Prince of Persia prezentuje się nieźle. Grafika jest bardzo ładna, wszystko działa płynnie nawet przy największych rozpierduchach, a także podczas mega epickiej ostatniej walki. Przycinek nie odnotowano. Design wrogów też jest niczego sobie, ot wszelakie wariacje na temat piaskowych stworów. Pomarudzić jedynie można na muzykę. Zapomnijcie zarówno o przepięknych kompozycjach rodem z Sands of Time, czy metalowej łupance z Warrior Within. Szczerze mówiąc, muzyka jest jakaś taka... nijaka. Mało w niej orientu, mało tej perskości, ot, leci sobie z głośników, nie przeszkadza, ale nie powoduje, że zaglądam na Youtube by odsłuchać poszczególne kawałki na komputerze. Szkoda, bo ścieżka dźwiękowa PoP zawsze była najwyższej jakości. Głosy postaci są nagrane świetnie, powraca stary Książe – jest dobrze. Niestety (albo na szczęście) w wydaniu sklepowym będziemy już mieli polską wersję językową. Jeśli ktoś woli polskie głosy, jego sprawa. Ja byłem zachwycony, że na egzemplarzu recenzenckim była oryginalna ścieżka dźwiękowa.

Czas znikać powoli w piaskach pustyni. Jaki jest nowy Książe? To świetna gra, z pewnością minimum dziesięć godzin porządnej rozrywki. Poziom trudności może odstraszyć niedzielnego gracza, ale gra przynajmniej stawia przed nami jakieś wyzwanie, prawda? Szkoda że fabuła, która stroi się na poważną, w zasadzie jest dość oklepana i nie wnosi absolutnie nic nowego do starej trylogii, z którą rzekomo ma mieć związek. Ciekawe są moce żywiołów, zamrażanie wody i piekielne ścieżki zdrowia. Tyle że to wszystko w ten czy inny sposób już było. Poza oprawą i lekką modyfikacją, dostajemy starego dobrego PoPa. A to jednak nieco za mało. Osiem, z plusikiem.

Podobała Ci się recenzja? Jeśli tak kliknij "graj"

recenzja dodana przez: Chimaira Chimaira który uważa że gra ma takie plusy i minusy

+ Plusy

+  powraca stary schemat rozgrywki
+ nieznaczne modyfikacje tegoż
+ niezła oprawa wizualna

Minusy

  poziom trudności nie pozostawia złudzeń
 w zasadzie - to jednak było...
 muzyka jest nijaka

dlatego Chimaira
ocenia tę grę na:

8

Grafika 80%

Dźwięk 80%

Gameplay 90%

Ocena wszystkich
recenzentów

8.0

Grafika 80%

Dźwięk 80%

Gameplay 90%

[ + dodaj screen ]

E. Siekiera: Koniec imprezy (Xbox 360)

E. Siekiera: Książę w formie (Xbox 360)

E. Siekiera: Miasto w ogniu (Xbox 360)

E. Siekiera: Nie przeszkadzajcie sobie, ja tylko przelotem (Xbox 360)

Przejmij panowanie nad grą

Teraz

Użytkownicy, którzy lubią tę grę:

Gaminator.tv

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka