Gaminator. Gry online.

graj lub zgiń
Szukaj

Jesteś tutaj pierwszy raz. Bardzo nam miło. Zarejestruj się, aby zyskać dostęp do największej bazy video o grach, możliwości wrzucania swoich treści, a także do systemu podpowiadania gier – Game Connect.

Logowanie

Zamknij Wyślij uwagę
 

Bulletstorm (Xbox 360)

Lubię to! 0

Premiera Świat - 22 luty 2011 Premiera Polska - 25 luty 2011

Ocena użytkowników: bardzo dobra

0 osób chce zagrać w tą grę

miejsce w rankingu: n.a.

PEGI 18

Deweloper: People Can Fly Dystrybutor: EA Polska Wydawca: Electronic Arts

 

Gatunek: Akcja/Arcade Podgatunek: Strzelanka Cechy gry: FPP

Tematyka: Science-Fiction,

Moja ocena: 1 2 3 4 5

 

grasz?
close

Game market

zgłoś tę grę

Bulletstorm
Platformy:
PC PS3 Xbox 360
cena od

72.0

masz 17 ofert tej gry. zobacz je>
Dotyczy gry Bulletstorm
Game Scores
  • Spierek : 630
    GamerTag:
    Spierek
    Liczba osiągnięć:
    35
  • quaz : 525
    GamerTag:
    quaz9
    Liczba osiągnięć:
    29
  • szafolud : 445
    GamerTag:
    szafolud
    Liczba osiągnięć:
    26
  • grem : 425
    GamerTag:
    grem83
    Liczba osiągnięć:
    25
  • Zwirz : 410
    GamerTag:
    Zwirz
    Liczba osiągnięć:
    25
  • KaeReL : 305
    GamerTag:
    KaeReL PL
    Liczba osiągnięć:
    21

Na tę platformę mamy: 19 video, 1 recenzji, 48 newsów,

Odświeżająca Symfonia Krwi

[ zobacz inne recenzje 1 ]
Najlepsza recenzja dodana przez quaz quaz
Nie czekałem na Bulletstorma. Oczekiwałem od People Can Fly, twórców Painkillera, szybkiej i solidnej, ale prostej i zwyczajnej strzelanki. Krwawej, relaksująco odmóżdżającej i pozbawionej głębi. Demo postawiło moje wyobrażenie o tej grze na głowie, a oczekiwanie stało się faktem. W końcu nadszedł ten dzień.

Przyzwyczailiśmy się już do czegoś do czego nie powinniśmy się przyzwyczajać. Powiedzenia „dobre jak na polskie warunki”. Na szczęście krajowa branża gier powoli wyrywa się z tego pełnego poczucia niższości dołka i zaczyna tworzyć produkcje dobre na miarę branży ogólnoświatowej. Call of Juarez, Wiedźmin i recenzowany dziś Bulletstorm to tylko niektóre przykłady.

Jeśli więc pochwalę grę w tej recenzji za coś to dlatego, że jest dobre jak na światowe warunki, a czepiać się będę nawet bardziej niż zwykle, bo jeśli naprawdę mamy coś znaczyć na tym poletku to musimy od siebie wymagać. Pod warunkiem, że będzie się czego czepiać. Tyle słowem wstępu, jedziemy.

Poznajcie Graysona Hunta. Byłego żołnierza, aktualnie nadużywającego alkoholu kosmicznego pirata, pałającego żądzą zemsty na swoim byłym przełożonym. Pirata z językiem tak pełnym absurdalnych wulgaryzmów, iż nawet płukanie ust hektolitrem kwasu solnego nie byłoby w stanie ich oczyścić. Grayson rozbija się razem z tym co zostało z załogi jego statku na planecie, która niegdyś była wspaniałym kurortem, a teraz zamieniła się w piekło na ziemi pełne schizofrenicznych gangów, agresywnych mutantów i potworów podejrzanie przypominających Godzillę.

A razem z protagonistą ląduje tam jego najgorszy wróg. Tak zaczyna się opowieść pełna absurdalnych bluzgów, radości z oglądania rozczłonkowywanych, podpalanych, perforowanych i przerabianych na mielonkę przeciwników oraz... dramatycznych dialogów?

Kiedy w pierwszej chwili zobaczyłem tę osobliwą mieszankę radosnego, nieco toaletowego poczucia humoru i prób prowadzenia poważnej fabuły myślałem, że będzie tylko jeden sposób, aby zdzierżyć to połączenie. Ale okazuje się, że to jednak ze sobą gra. Oto celowo sztampowa, zabawna opowieść z paroma zwrotami akcji, odrobiną barwnej chemii między postaciami oraz bohaterem trawionym sprzecznymi uczuciami, który radzi sobie z wszechobecną przemocą zaglądając do butelki i redukując stres zaporowymi ilościami żartów z podtekstami seksualnymi.

Zapewne część odbiorców będzie irytował ten niski humor, ale ja sam w paru chwilach nie mogłem powstrzymać uśmiechu przy niektórych absurdalnych sucharach. Tekst o zabijaniu penisów to komediowe złoto, z najniższej półki, ale jednak złoto. Niezależnie od niechęci wobec takiego poziomu żartu jest on tu potrzebny. Oto tytuł, w którym celowo rozrywamy wrogów na kawałki, nadziewamy, podpalamy, amputujemy narządy rodne i miażdżymy głowy potężnym butem. Bez tego absurdalnego humoru gra stałaby się trudnym do wytrzymania, bolesnym pokazem okrutnych tortur, których oglądanie może radować tylko miłośników nastej odsłony tasiemcowego torture porn jakim jest Piła. Żarty zamieniają przemoc Bulletstorm w zabawną rzeź nie tak odległą od kreskówek ze strusiem Pędziwiatrem i kojotem w roli głównej.

Rozgrywka, na pierwszy rzut oka, wydaje się bezmyślną rzezią, ale to tylko powierzchowne wrażenie, bo Bulletstorm wymaga o gracza więcej myślenia niż większość obecnych na rynku pierwszoosobowych strzelanek. Wszystko za sprawą skillshotów, czy jak to nazwano w zlokalizowanej wersji, superstrzałów. Przeciwników można, a nawet należy zabijać na różne, wyszukane sposoby. Gra zawiera wbudowaną, podręczną listę wszystkich punktowanych metod.

Strzał w szyję lub w głowę albo tyłek. Wrzucanie na kaktusy, stalowe pręty i w przepaść, podpalanie, strzelanie w krocze i urywanie głowy. Owijanie wroga ładunkami wybuchowymi i wkopywanie w grupkę przeciwników, a następnie detonowanie. Gra zawiera ponad 100 skillshotów, niektóre mają związek z określonym uzbrojeniem, inne wykorzystywaniem otoczenia. A najlepsze jest to, że skillshoty można ze sobą łączyć co mnoży zdobywane przy ich pomocy punkty. Zatrujmy się na chwilę gazem z trującego zielska (skillshot Zielono Mi), podpalmy wrogów (zabijanie ich zanim zgasną daje skillshot Kiep) i rozwalmy ich energetyczną smyczą o sufit (skillshot Pięścią w Stół) zanim zgasną. Gazylion punktów!

Gra punktuje taką kreatywność na każdym kroku, a sami przeciwnicy nie są zbyt niebezpieczni co pozwala nam nimi względnie swobodnie manipulować. Najgorsze co można zrobić to przechodzić grę jak zwykłą strzelankę po prostu strzelając do wrogów. Wtedy będzie zbyt łatwa i nudna. Ale zabijać z wyobraźnią godną najbardziej pokręconych seryjnych morderców trzeba, bo za zdobywane punkty możemy w specjalnych zasobnikach kupować broń, amunicję oraz ulepszenia do naszego oręża.

O dziwo twórcy nie zburzyli czwartej ściany i całkiem sensownie połączyli skillshoty z fabułą gry czyniąc je częścią wykreowanego uniwersum. Duże brawa za wysiłek włożony w to, aby żaden element nie wydawał się sztucznie doklejony do świata gry.

Ogromną rolę odgrywa tu oryginalne uzbrojenie oraz umiejętności bohatera. Posyłające wrogów w powietrze kopniaki i wślizgi, smycz przyciągająca oponentów i wyrzucająca ich w grupowo w górę to podstawowe zabawki, które czynią manipulowanie latającymi w zwolnionym tempie przeciwnikami łatwiejszym.

Każda spluwa ma specjalny strzał i tak: zwykły karabin zamienia się w przepalający kilku wrogów rail gun, pistolet wypluwa z siebie, poza pociskami, podpalające flary, broń strzelająca dwoma granatami na łańcuchu może zarówno plątać jak i przecinać tych, którzy stoją nam na drodze. Pociskami ze snajperki możemy sterować, a specjalny strzał pozwala polatać też ciałem trafionego i zdetonować je w określonym momencie. Nie będę wymieniał tu wszystkich zabawek, ale nie byłem tak zaskoczony zmyślnością i różnorodnością wachlarza bratobójczych urządzeń od czasu pierwszego Unreala.

Jedynym irytującym elementem rozgrywki jest motoryka postaci. Brak skoku i kontekstowe naciskanie określonego przycisku do przeskakiwania osłon mógłbym zrozumieć, ale wszechobecne niewidzialne ściany to zło. Jeszcze mogę przełknąć, że gra nie pozwala nam spaść w przepaść, ale fakt, iż niemożliwe jest zeskoczenie ze schodów z wysokości metra... Co za idiotyczne ograniczenia! Zabawne, że w sieciowym trybie Anarchii ich nie ma.

Kampania dla pojedynczego gracza to ostra jazda bez trzymanki na 6 do 8 godzin, w której będziemy walczyć z kilkoma ogromnymi bossami, zabijemy na różne sposoby setki wrogów w rozgrywce, która każde pomieszczenie czyni mikrosandboxem z ragdollami i zobaczymy kilka widowiskowych quick time eventów.

Zaraz, quick time eventów? Pseudo filmiki z naciskaniem przycisków wyświetlanych na ekranie? Czy to nie z takich skryptów śmiali się twórcy przy okazji stworzenia reklamogry Duty Calls promującej Bulletstorm, która parodiowała tytuły pokroju Call of Duty? Nagle pod koniec gry mamy do czynienia z walką, która żywo przypomina oskryptowaną końcówkę Modern Warfare. Jest widowiskowa, dramatyczna i właściwie by mi nie przeszkadzała, ale przecież z tego śmiał się marketing Bulletstorma. Wywołuje to lekki niesmak.

Na uznanie zasługują niesamowite widoki, nieprawdopodobnie dobre projekty lokacji i przyzwoite animacje. Bulletstorm to piękna gra i tylko czasem jakaś rozmyta tekstura psuje nieco wrażenie, ale nie jest to duży problem. Epicka muzyka symfoniczna zamiennie z gitarową elektroniką świetnie podkreślają klimat i dynamikę poszczególnych scen, a głosy są naprawdę dobrze dopasowane do postaci.

Bulletstorm zostało zlokalizowane kinowo, czyli przy użyciu napisów. Nazwy skillshotów są naprawdę porządne, gdyż zamiast być tłumaczeniami anglojęzycznych wersji zostały na nowo wymyślone i korzystają z dwuznaczności wielu słów naszego pięknego języka. Dodam, że wszystkie nazwy skillshotów w tej recenzji są autentyczne i pojawiają się w grze. Niestety dialogi zostały przełożone gorzej, w paru miejscach nieudolnie zmieniając absurdalne żarty w bezsensowne teksty.

Poza kampanią możemy też grać w trybie Echo, na który składa się seria wyciętych z tejże kampanii kawałków poziomów, na których dostajemy określony zestaw uzbrojenia i mamy przejść je uzyskując jak najwięcej punktów. Zaskakujące jest to ile zabawy daje powtarzanie poziomu i wymyślanie nowych taktyk, aby wycisnąć z każdego wroga jak najwięcej i pobić wynik kumpla lub uplasować się wysoko na globalnej liście wyników. Tryb Echo jest naprawdę świetny.

Szkoda tylko, że w niektórych poziomach, które według założeń powtarzamy wielokrotnie, zdarzają się koszmarne spowalniacze pochodzące prosto z kampanii - na przykład drzwi, które towarzysz Graysona otwiera przy użyciu panelu sterowania i robi to baaardzo wooolno. Rozumiem coś takiego w kampanii, ale w trybie Echo powinno to zniknąć, bo kiedy oglądamy tę scenkę 20 raz robi się ona naprawdę nudna.

Do tego dochodzi jeszcze rozgrywka sieciowa, czyli kooperacyjny tryb Anarchii. Przypomina on Hordę z Gears of War, czyli walkę czterech graczy z kolejnymi falami coraz silniejszych przeciwników, ale tutaj celem jest nie tylko przeżycie, ale uzyskanie określonej liczby punktów ze skillshotów. Dzięki dodaniu wielu wykonywanych drużynowo superstrzałów, kupowaniu i ulepszaniu uzbrojenia przed każdą falą przeciwników oraz okazjonalnymi dodatkowymi wyzwaniami zabawa jest naprawdę niezła.

Niestety zdecydowanie lepiej jest grać ze znajomymi, bo rozgrywka z obcymi często kończy się tym, że poszczególni gracze wyrywają sobie posyłanych w powietrze wrogów, nie dają nam dokończyć planowanego skillshota i ogólnie przeszkadzają. Aha, i nieoczekiwanie tryb Anarchii zaskakująco jest całkiem grywalny w pojedynkę.

Mamy tutaj klasyczne już zdobywanie poziomów i ubarwianie pancerza swojego żołnierza, ale niestety nie mamy podzielonego ekranu. Anarchia wydaje się idealna do takiej zabawy przy jednej konsoli i brak ten jest naprawdę wkurzający.

I oto cały Bulletstorm. Strzelanka, w którą gra się inaczej, która naprawdę dobra staje się kiedy zaczniemy kombinować jak wycisnąć więcej punktów z każdego kolejnego przeciwnika, kolejnego pomieszczenia, kolejnej grupki mutantów. Jakiej broni użyć? Jak kogo zabić? Dawno nie grałem w coś równie odświeżającego. People Can Fly z dużą pomocą Epic Games i mniejszą Danger Close oraz DICE, stworzyli tytuł godny światowej czołówki branży elektronicznej rozrywki, a nieco ubogi multiplayer i drobne niedoróbki techniczne nie mogą tego zmienić. Ode mnie dostaje w pełni zasłużone 9 na 10.

Udanego i finezyjnego masakrowania zmutowanych gangów! Game on!

Podobała Ci się recenzja? Jeśli tak kliknij "graj"

recenzja dodana przez: quaz quaz który uważa że gra ma takie plusy i minusy

+ Plusy

+  rewolucyjny system skillshotów
+ piękna grafika, niezła muzyka
+ zabawny humor, nawet jeśli czasem niskich lotów
+ wymyślne uzbrojenie
+ świetne projekty poziomów
+ przyjemna opowieść
+ świetny tryb Echo z biciem wyników
+ przyzwoity kooperacyjny, sieciowy tryb Anarchii

Minusy

  spowalniacze w powtarzanych Echo
 brak split-screenu
 ubogi multiplayer
 niewidzialne ściany wszędzie
 drobne niedoróbki

dlatego quaz
ocenia tę grę na:

9

Grafika 90%

Dźwięk 90%

Gameplay 90%

Ocena wszystkich
recenzentów

9.0

Grafika 90%

Dźwięk 90%

Gameplay 90%

Przejmij panowanie nad grą

Teraz

Newsy

Najlepsze gry

The Elder Scrolls V: Skyrim

gatunek: RPG
Data polskiej premiery
11 listopad 2011

1. Drakensang: The River of Time RPG

Dodatek do staroszkolnego cRPG w niemieckim stylu.

2. Amnesia: The Dark Descent Przygoda

Ambitny projekt, wielkie nadzieje, zapewne kiepska sprzedaż.

3. Dead Rising 2 Akcja/Arcade

Masowa rozwałka zombiaków po raz drugi.

4. Mafia 2 Akcja/Arcade

Sequel świetnego sandboksa w gangsterskich klimatach.

5. Sid Meier's Civilization V Strategia

Piąty raz turowo podbijemy świat.

6. StarCraft II: Wings of Liberty Strategia

Powtórka z rozrywki w stylu Blizzard.

1. Dead Rising 2 Akcja/Arcade

Masowa rozwałka zombiaków po raz drugi.

2. Guitar Hero: Warriors of Rock Akcja/Arcade

Najmocniejsze muzycznie Guitar Hero w historii serii.

3. Kane & Lynch 2: Dog Days Akcja/Arcade

Psychol i ponurak powracają nadzy i skąpani we krwi.

4. Mafia 2 Akcja/Arcade

Sequel świetnego sandboksa w gangsterskich klimatach.

5. Super Street Fighter IV Akcja/Arcade

Rozszerzenie podstawowej wersji Street Fighter IV to nowi zawodnicy, areny ...

6. Tom Clancy's H.A.W.X. 2 Symulator , Akcja/Arcade

Dogfighty i epickie powietrzne batalie spod znaku kropek.

1. Demon's Souls RPG , Akcja/Arcade

Genialny klasyczny hack&slash po japońsku.

2. Guitar Hero: Warriors of Rock Akcja/Arcade

Najmocniejsze muzycznie Guitar Hero w historii serii.

3. Ratchet & Clank Future: A Crack in Time Akcja/Arcade

Kolejna odsłona zwariowanej gierki dla starych i młodych.

4. Yakuza 3 Akcja/Arcade , Przygoda

Kolejna odsłona sagi o japońskiej mafii.

5. Tom Clancy's H.A.W.X. 2 Symulator , Akcja/Arcade

Dogfighty i epickie powietrzne batalie spod znaku kropek.

6. Mafia 2 Akcja/Arcade

Sequel świetnego sandboksa w gangsterskich klimatach.

1. N.O.V.A. Akcja/Arcade

Wyobraźcie sobie Halo, ale na iPhone.

2. Dungeon Hunter RPG , Akcja/Arcade

Diablo w wersji Gameloftu.

3. Plants vs. Zombies Strategia

Tower defense z zombiakami w roli głównej.

4. Hero of Sparta II Akcja/Arcade

Druga część przygód xeroboja Kratosa.

5. Street Fighter IV Akcja/Arcade

Mobilna wersja najlepszego mordobicia ostatnich lat.

6. Spore Creatures Akcja/Arcade

Spore Creatures, takie jakie znamy z DSa.

Gaminator.tv

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka