Gaminator. Gry online.

graj lub zgiń
Szukaj

Jesteś tutaj pierwszy raz. Bardzo nam miło. Zarejestruj się, aby zyskać dostęp do największej bazy video o grach, możliwości wrzucania swoich treści, a także do systemu podpowiadania gier – Game Connect.

Logowanie

Zamknij Wyślij uwagę
 

Prototype (Xbox 360)

Lubię to! 4

Premiera Świat - 9 czerwiec 2009 Premiera Polska - 26 czerwiec 2009

Ocena użytkowników: bardzo dobra

0 osób chce zagrać w tą grę

miejsce w rankingu: n.a.

Deweloper: Radical Entertainment Dystrybutor: Licomp Empik Multimedia Wydawca: Activision

 

Gatunek: Akcja/Arcade Cechy gry: TPP

Tematyka: Science-Fiction, Rozgrywka: Singleplayer

Moja ocena: 1 2 3 4 5

 

grasz?
close

Game market

zgłoś tę grę

Na tę platformę mamy: 39 screenów, 7 video, 1 recenzji, 12 newsów,

[Masakra]

[ zobacz inne recenzje 1 ]
Najlepsza recenzja dodana przez Ingmar Ingmar
Nowy York - symbol kultury zachodniej, dominacji kapitalizmu i przewodnictwa USA. Świat, który znacie, właśnie się zmienia. W mieście szaleje morderczy wirus. Płoną drapacze chmur, kolejne dzielnice ogarnia chaos. Armia odcina wyspę wojskowym kordonem. Na ulice wyjeżdżają czołgi, przestrzeń powietrzną przecinają helikoptery. Największy koszmar mieszkańców Ameryki dopiero się zaczął.

Adam "Ingmar" Jank

Ja, wirus


Prototype to gra o otwartej strukturze, którą możemy zaszufladkować jako przygody superbohatera. Gatunkowo najbliżej jej do Crackdowna, ale i najnowszy Spider-Man okazuje się zaskakująco podobny. Z jednym wyjątkiem - omawiany tytuł epatuje przemocą, zniszczeniem i mroczną atmosferą.

Wcielamy się w postać Alexa Mercera, ochoczo realizującego kolejne podpunkty podręcznika "Jak zostać stereotypowym anty-bohaterem". Cierpi na zanik pamięci, budzi się w ponurym miejscu, musi się bronić, w wyniku czego odkrywa niezwykłe moce. Standard? Niezupełnie. Znaczy, tak, scenariusz to miks różnych spiskowych teorii dziejów. Prezentuje przeciętną jakość. Taki typowy film sensacyjny klasy B. Niestandardowe tymczasem są moce naszego herosa. Alex jest zmiennokształtnym, zdolnym błyskawicznie modyfikować swoje ciało. I wchłaniać ciała innych, zdobywając urywki wspomnień. Dzięki takiemu rozwiązaniu fabułę poznajemy dwutorowo. Część pierwsza, obowiązkowa, to cut-scenki i misje. Przeżywamy serię zwrotów akcji, oglądamy poczynania ważkich postaci. Nie jest to ani ciekawe, ani przejmujące. Część druga, w znacznej mierze nieobowiązkowa, obejmuje wspomnienia pożeranych istot. Możemy obejrzeć ponad sto przerywników - chaotycznych, niezrozumiałych, nieuporządkowanych. Poznajemy intrygę z różnych punktów, układając w głowach wizję spójną i fascynującą. Jedna z ciekawszych metod przedstawienia scenariusza, jakie dane mi było oglądać. Jestem pod wrażeniem.

Uberheros


Wspominałem już, że Mercer jest zmiennokształtnym. Dlaczego to takie ważne? Ano dlatego, że oferuje szerokie spektrum możliwości. Nie ograniczają nas moce jednego superbohatera. Przejmujemy kontrolę nad herosem idealnym, gotowym w ułamku sekundy zmieniać taktykę. W jednej chwili jesteśmy powolnym, opancerzonym monstrum, by w następnej przeistoczyć się w najszybszą istotę świata i latać między helikopterami.

Kolejne moce zdobywamy wraz z postępem w scenariuszu. Gra posiada coś w rodzaju systemu rozwoju postaci. Może to jeszcze nie RPG, ale też nie typowa rąbanka. Podczas grania kolekcjonujemy "punkty ewolucji", za które możemy wykupywać nowe zdolności. Dodatkowe, mordercze ciosy, zwiększoną ilość punktów życia, przyspieszone poruszanie - ilość dostępnych ulepszeń może przytłoczyć. I wymaga opanowania złożonego sterowania. Niektóre chwyty wymagają nawet trzy-przyciskowych kombinacji. Niezbyt to wygodne, ale cóż, za zróżnicowanie trzeba płacić. Chcę jednak nadmienić, że nie jest to wygórowana cena. Kombinacje wyglądają straszniej na kartce niż w rzeczywistości, a oferują masę frajdy. Wszak w ilu innych tytułach możemy kopnąć z helikopter, zmiażdżyć wrestlingowym rzutem czołg, użyć gigantycznej macki do czyszczenia ulic i nabić na pale wrogów w promieniu dziesięciu metrów? W Prototype to dopiero rozgrzewka!

Co oferuje rozgrywka? Możemy wyróżnić jej dwa zasadnicze elementy: przemieszczanie się oraz walkę. Zwiedzać nie będziemy, na konwersacje również nie starczy nam czasu. Alex porusza się w nietypowy sposób. Ogółem - preferowaną drogą okażą się dachy domów i ściany wieżowców. Tak, możemy biegać po ścianach. Bez żadnych ograniczeń. Wystarczy przytrzymać spust pada, a Mercer przyklei się do powierzchni pionowej, rozpoczynając szalony wyścig. W dalszej kolejności mamy skakanie oraz możliwość ograniczonego latania. Jak wygląda całość? Fenomenalnie. Przemieszczamy się niezwykle szybko, sterując w sposób wygodny, ale pozwalający na dużą dozę dowolności. A co najważniejsze - rozgrywka ani na moment nie traci płynności. Bez względu na to ile czołgów, helikopterów i zarażonych trafiało na ekran - konsola nie dostała czkawki. Potężny plus dla twórców.

Walka również nie zawodzi. Podstawą są częste zmiany mocy. Każda oferuje unikalne ruchy i sprawdza się w innych okolicznościach. Gigantyczne ostrze poszatkuje zatwardziałych wrogów oraz opancerzone pojazdy. Szpony - rodem z filmu o X-Menach - doskonale pomogą odnaleźć szczyptę prywatności w tłumie. Potężne, biotyczne pięści udowodnią nam, czemu Hulk nigdy nie miał problemów z czołgami, a długa, giętka macka wystarczy, by nagle znaleźć się trzydzieści metrów wyżej, obok kabiny pechowego pilota śmigłowca. A właśnie! Możemy przejmować pojazdy - czołgi oraz helikoptery - a także korzystać z broni ręcznej wojaków. Potężna gama możliwości, lecz tak naprawdę jedyne moce Alexa zapadają w pamięć. Biegać z pukawką możemy w dziesiątkach innych produkcji, korzystać z arsenału zmiennokształtnego monstrum - tylko tutaj.

Wspomniałem o dwóch zasadniczych elementach rozgrywki. Jest jeszcze trzeci, nieco zepchnięty na dalszy plan. Chodzi mianowicie o działanie w ukryciu. Alex może bez problemu wtopić się w tłum. Wystarczy, że wchłonie jakiegoś człowieka, a będzie mógł "zmienić skórę". Możemy przejąć jednego z żołnierzy, usiąść za kółkiem czołgu i walczyć z zarazą w imię wolnych Stanów Zjednoczonych. Przynajmniej w teorii. W praktyce - gra oferuję jedynie kilka zadań pobocznych, hołdujących takiemu rozwiązaniu, a żadne z nich nie ma związku ze słowem "kamuflaż".

Szkarłatna piaskownica


Miejscem naszych działań jest Nowy York. Miasto... mało ciekawe. Gdyby nie opis na pudełku, kilka znanych nazw i nagromadzenie żółtych taksówek na ulicach - nigdy bym nie zgadł. Metropolia wygląda jak każda inna - są wieżowce, są ulice i są mieszkańcy. Jednak podczas rozgrywki nie odczuwamy tego, że akcja rozgrywa się na realnym obszarze, że obok nas giną ludzie, toczy się szare życie. Bo ono się nie toczy. Generowane losowo samochody i postacie nie przypominają wielkomiejskiego chaosu. Raczej kolorową makietę, na której ktoś poustawiał figurki. W sposób niejednokrotnie komiczny - stłoczył trzydzieści taksówek na jednej ulicy, zbił w kupę setkę mieszkańców i postawił na środku placu.

Jakie jeszcze jest miasto? Wtórne. Kolejne dzielnice wyglądają tak samo albo bardzo podobnie. Nawet pod koniec gry musiałem korzystać z mapy, by wiedzieć, gdzie się znajduję. Wszędzie te same domy, ludzie, samochody, ulice. Przynajmniej do czasu. Wraz z postępem w rozgrywce miasto nabiera charakteru. Z nudnej planszy przekształca się w plac boju. Ścierają się dwie siły: wojsko i zaraza. Muszę przyznać - dzielnice, opanowane przez wirus, prezentują się znacznie lepiej. Chaos na ulicach, wszechobecne krzyki, pożary, stada kruków przykrywające dachy i zupełnie zmieniona kolorystyka - ciemna, szkarłatna, niepokojąca. Ale wróćmy do opisu miasta.

W Nowym Yorku nie czeka nas zbyt wiele rozgrywek. Jeśli nie lubisz soczystej, chaotycznej masakry - trzymaj się z daleka od Prototype. Nic więcej tu nie znajdziesz. Misje z wątku głównego starają się ją urozmaicić, zmienić zasady, wyprowadzać nowe wyzwania na ulice; trzon nigdy się nie zmienia. Walczymy i uciekamy. Wypełniamy szkarłatem kolejne dzielnice. Co się tyczy misji pobocznych - można by po nich oczekiwać pewnej odmiany. Ale nie! Jeśli wątek główny nazwiemy rzeźnią, to na misje poboczne zabraknie określenia. "Zabij setkę zarażonych w ciągu minuty!", "Wykorzystaj rakietnicę, by zniszczyć pięćdziesiąt helikopterów!" itd. Walka staje się jeszcze bardziej krwawa, szybka i chaotyczna. Jeśli szukasz odmiany, to możesz pobiegać po kilku wieżowcach na czas. Żadnego ratowania matek z dziećmi, pomagania biednym i słabszym. Nawet świata nie ratujmy. Szukamy odpowiedzialnych za nasz obecny stan i wybijamy wszystko po drodze. Jak przystało na anty-bohaterów!

Wymownie milczmy


O oprawie graficznej pisałem już przy okazji opisu Nowego Yorku. Idąc w ślad za miastem, cała gra jest nieco powtarzalna. Budynki wyglądają tak samo, a po ulicach biegają klony. Jeśli zaczniemy przyglądać się pożeranym ludziom - co chwila wchłaniamy tego samego grubaska i tę samą panienkę. Podobnie sprawa wygląda w przypadku samochodów, wrogów, drzew itd. Widać w Ameryce kultura masowa panuje w najlepsze. Pomijając nawet tę powtarzalność - Prototype nadal wygląda przeciętnie. Tekstury w niskich rozdzielczościach atakują nas z każdej strony. Jednak przy ilości elementów znajdujących się jednocześnie na ekranie - wcale to nie dziwi. Możemy skoczyć z czterdziestego piętra w sam środek walki, nie odczuwając przy tym spadku płynności. Świetna sprawa.

Podobają mi się również animacje Alexa oraz, na swój sposób, ilość posoki. Twórcy się nie patyczkowali. Rozrywanie ludzi nie może wyglądać przyjemnie. I nie wygląda - jest po prostu obrzydliwe. Jucha, fruwające kończyny, szkarłatne plamy - jeśli lubicie te klimaty, polubicie i Prototype'a.

Ścieżka muzyczna jest niepokojąca. To chyba najlepiej pasujące określenie. Jeśli miałbym oglądać proces umierania świata czy nawet postępującą katastrofę - pasowałaby całkiem zgrabnie. Słuchając jej czujemy, że "coś wisi w powietrzu", nadciąga kataklizm. Przejmująca i niepokojąca. W przeciwieństwie do aktorów. Mam wrażenie, że z uśmiechem na twarzy mogliby powiedzieć: "ładna pogoda, szkoda, że w Nowym Yorku giną tysiące". Najlepiej spisują się żołnierze. Najwyraźniej ogrywanie chłodnej kalkulacji nie wymaga pokładów talentu. A sam Alex? Nadaje się na zimnego psychopatę, znacznie gorzej wychodzi mu zaangażowanie uczuciowe. To jeden z tych aktorów, którzy emocje najlepiej oddają "wymownie milcząc".

[Masakra]


Nie powiem, że Prototype mnie zaskoczył. W żadnym wypadku. Od miesięcy na niego czekałem, przeglądając nowe materiały i wyglądając kolejnych zapowiedzi. Byłem przygotowany, wiedziałem, co mnie czeka. I nie zawiodłem się. Widowiskowa, dynamiczna, wypełniona przemocą produkcja. Świetny system walki, przyjemne bieganie po wieżowcach i zaskakująco strawna oprawa fabularna. Dwanaście intensywnych, zapadających w pamięć godzin. Szkoda, że na tym możliwości tytułu się wyczerpują. Eksploracja miasta nie jest czynnością ciekawą, misje poboczne sprowadzają się do wybijania kolejnych fal wroga. Brakuje jakiegoś przedłużenia rozgrywki, motywacji do kolejnego przejścia. Alex Mercer to bohater jednego wieczoru. Wypełnionego czołgami, helikopterami i różnymi potwornościami. Na pewno nie będziecie się nudzić, narzekać na powolne tempo akcji czy brak wrażeń. Zaraza to najlepsza rzecz, jaka mogła spotkać Nowy York. Przynajmniej dla nas, graczy.

Podobała Ci się recenzja? Jeśli tak kliknij "graj"

recenzja dodana przez: Ingmar Ingmar który uważa że gra ma takie plusy i minusy

+ Plusy

+  Dynamiczna i widowiskowa rozgrywka
+ Świetny, złożony system walki
+ Akcja ani na chwilę nie zwalnia - także sprzętowo
+ Zmiennokształtny bohater - mocami może obdarować całą ekipę
+ Wspomnienia wchłanianych osób
+ Niepokojąca ścieżka muzyczna
+ Krwawa i brutalna!

Minusy

  Gra na 10-12 godzin
 Miastu brakuje "duszy", postaciom - życia
 Niezbyt ciekawe zadania poboczne
 Podstarzała oprawa graficzna
 Krwawa i brutalna...

dlatego Ingmar
ocenia tę grę na:

8

Grafika 70%

Dźwięk 80%

Gameplay 80%

Ocena wszystkich
recenzentów

8.0

Grafika 70%

Dźwięk 80%

Gameplay 80%

[ + dodaj screen ]

OsaX Nymloth: Nie chciałbym znaleźć się po niewłaściwej stronie lufy... (Xbox 360)

OsaX Nymloth: Gho! To bolało! (Xbox 360)

OsaX Nymloth: Coś tam pierdykło (Xbox 360)

OsaX Nymloth: Bonzai kamikadze! (Xbox 360)

Przejmij panowanie nad grą

Teraz

Użytkownicy, którzy lubią tę grę:

Gaminator.tv

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka