Gaminator. Gry online.

graj lub zgiń
Szukaj

Jesteś tutaj pierwszy raz. Bardzo nam miło. Zarejestruj się, aby zyskać dostęp do największej bazy video o grach, możliwości wrzucania swoich treści, a także do systemu podpowiadania gier – Game Connect.

Logowanie

Zamknij Wyślij uwagę
 

Wii Play (Wii)

Lubię to! 2

Premiera Świat - 2 grudzień 2006 Premiera Polska - 8 grudzień 2006

Ocena użytkowników: dobra

0 osób chce zagrać w tą grę

miejsce w rankingu: n.a.

Deweloper: Nintendo Dystrybutor: Lukas Toys Wydawca: Nintendo

 

Gatunek: Akcja/Arcade, Dla dzieci Cechy gry: FPP, TPP

Rozgrywka: Singleplayer/Multiplayer

Moja ocena: 1 2 3 4 5

 

grasz?
close

Game market

zgłoś tę grę

Na tę platformę mamy: 3 video, 1 recenzji,

Wii Play Dead

[ zobacz inne recenzje 1 ]
Najlepsza recenzja dodana przez quaz quaz
Wii Sports nie tylko było sukcesem finansowym jako produkt dodawany do konsoli i pomagający w jej sprzedaży. Był to też całkiem niezły zbiór sportowych mini-gier, które z technicznych demonstracji możliwości konsoli przerodziły się w przyzwoity tytuł niosący ładunek rozrywki. Kontynuując trend Nintendo zdecydowało się sięgnąć po kolejną paczkę mini-gier i też dodać ją do kawałka sprzętu. Tym razem padło na dodatkowego Wiilota. Można kupić ten kontroler bez dodatków, ale istnieje także wersja pakowana razem z Wii Play, która ma nieznacznie wyższą cenę. Zadaniem tego tworu jest nauczenie gracza korzystania z innowacyjnego kontrolera i trzeba przyznać, iż z tej misji wywiązuje się całkiem nieźle, ale jest to też produkt mający przynosić nieco zabawy i na tym polu jego sukces nie jest już tak oczywisty.

Wii Play 9 razy



Można by pomyśleć, że przecież Wii Sports już samo z siebie nieźle szkoli użytkownika jeśli chodzi o obsługę Wiilota, ale Wii Play koncentruje się na nieco innej sferze funkcjonalności kontrolera. Sporty zajmowały się głównie wymachami i innymi agresywnymi ruchowo czynnościami, a omawiany produkt zwraca raczej uwagę na funkcję celowania oraz, w nieco mniejszym stopniu, wychyleniach. W skład pakietu wchodzi 9 mini-gier i wszystkie z nich dostosowane są do gry dla dwóch graczy, ale można też bawić się w pojedynkę, bo w tych segmentach, które tego wymagają, konsola przejmuje rolę drugiego gracza. Wii Play zapamiętuje zawsze kilka najlepszych wyników, nagradza określone osiągnięcia punktowe medalami oraz umożliwia parze rozgrywających rywalizację. Cóż, przyjrzyjmy się poszczególnym mini-grom, bo w końcu od ich jakości zależy ocena całości.

Na początku listy jest strzelnica, która w pierwszej chwili sprawiła, iż pomyślałem, że mam do czynienia ze starym Duck Huntem z NESa, ale brakuje złośliwie śmiejącego się psa oraz możliwości strzelania do kaczek. Zamiast tego Wiilotem celuje się i strzela do dysków, baloników, tarcz, a nawet... latających spodków, które porywają nasze Mii-ludki. Amunicja jest nieskończona, a cała rozgrywka podzielona jest na kolejno odtwarzane etapy, w których strzelamy do wspomnianych obiektów. Na koniec następuje podsumowanie punktacji i tyle. W pierwszej chwili strzelnica Wii Play przypomina stare, dobre czasy, które wielu graczy spędzało przed telewizorem z plastikowym pistoletem, a sama technologia jest o wiele dokładniejsza w dzisiejszych czasach, ale po kilku zagraniach zabawa nudzi się z powodu przesadnej prostoty i braku jakiegokolwiek czynnika, który odróżniałby od siebie kolejne podejścia do rozgrywki. Dość szybko daje się zauważyć, iż sekwencje wylatujących na ekran obiektów są zawsze takie same co nie wpływa pozytywnie na grywalność.

Drugi segment jest dziwny. Gra prezentuje na ekranie mniejszy lub większy zestaw Mii-ludków, a naszym zadaniem jest wskazywaniem ich Wiilotem na czas. Przed każdym etapem pojawia się pytanie i czasem chodzi o wskazanie dwóch takich samych osobników, innym razem tego, który najszybciej się porusza, jakoś odróżnia się od pozostałych itd. Etapów jest bardzo wiele, pytań też sporo, a same Mii-ludki przedstawiane są dla utrudnienia i różnorodności w licznych sytuacjach - jak stoją, oglądają mecz tenisa, chodzą, a nawet pływają. Niestety ta mini-gra jest personifikacją nudy. Może wydać się ciekawym i oryginalnym pomysłem przez pierwsze dwa zagrania, ale potem nadchodzi, wywołane zbytnią prostotą, znużenie.

Kolejna mini-gra, tenis stołowy, rozbudziła pewne nadzieje wywołane tym, że segment tenisowy w Wii Sports zapewniał całkiem niezłą rozrywkę. Niestety Wii Playowy ping-pong nijak ma się do tamtej produkcji. Gracz celuje Wiilotem w ekran, a jego celownikiem jest paletka. Jedynym zadaniem gracza jest ustawiać ją na drodze piłeczki. Przypomina to nieco ogromnie uproszczonego Arkanoida w opakowaniu tenisa stołowego i z dziwnym sterowaniem. Ta mini-gra nie oferuje jakichkolwiek wymachów czy innych gestów, które pozwalałyby zbudować iluzję, iż mamy do czynienia w prawdziwą grą w ping-ponga, , a ponadto nie mamy wpływu na kierunek w jakim odbije się piłeczka. Kolejny segment Wii Play, który wywołuje znudzenie w ekspresowym tempie.
Następna pozycja na liście jest dziwna. Na ekranie widzimy Mii-ludka w jakiejś pozie, którego możemy obracać obracając nadgarstek i przesuwać poruszając wycelowanym w ekran Wiilotem. Dodatkowo przyciskami na kontrolerze przeskakujemy między kilkoma pozami, w których może być nasz awatar. Na górze ekranu pojawiają się bańki spadające w dół, na których widać sylwetkę Mii-ludka, a naszym zadaniem jest dopasować nasz "kursor" do owych kształtów co powoduje pękanie baniek i nalicza nam punkty. Liczy się szybkość i celność, bo bańki cały czas opadają, a dół ekranu jest dla nich ostateczną granicą. Z opisu wydawać się to może zagmatwane, ale tak naprawdę koncepcja jest bardzo prosta i można ją pojąć w kilka chwil. Właściwie to jest nawet zbyt prosta i nudzi równie szybko jak wszystkie wyżej wymienione segmenty Wii Play.

W kolejnej pozycji, laserowym hokeju, sterujemy płaską paletką na ukazanej z góry planszy. Przypomina to powietrzny hokej, popularny w różnych salonach gier, w którym to dwóch graczy próbuje wbić płaski dysk, popychany na powierzchni powietrznego stołu do bramki przeciwnika. Tutaj chodzi o to samo, ale obiekty, którymi odbijamy krążek są spłaszczone i możemy je obracać kręcąc nadgarstkiem. Ta mini-gra jest nawet zabawna przez kilka chwil, ale i tutaj przesadna prostota uniemożliwia zbyt długie podtrzymywanie zainteresowania gracza, a fakt, że sterowany przez konsolę przeciwnik jest skończonym idiotą nie ratuje sytuacji. Ponadto celowanie Wiilotem w ekran nijak się ma do fizycznej satysfakcji z uderzania krążka w salonie gier. Tutaj doświadczenie jest zdecydowanie pozbawione tej kinetycznej radości grania w powietrzny hokej.
Łowienie kiepsko narysowanych rybek przy użyciu wędki jest celem następnego segmentu Wii Play. Wiilotem poruszamy wędką i próbujemy delikatnie zbliżyć haczyk do rybek, a kiedy tylko jakaś się złapie należy ją wyciągnąć szarpnięciem. Różne okazy wodnej fauny są różnie punktowane, ale dość duża losowość, trudne do wyczucia sterowanie i okrutna prostota pogrążają i tą mini-grę.

Pierwszą pozycją w pakiecie Wii Play, która zrobiła na mnie lepsze wrażenie i skłoniła do kilku powrotów więcej jest bilard. Rozgrywany wg zasad tzw. dziewiątki (9-ball) i napędzany całkiem sensowną fizyką pozwala nawet nieźle pobawić się jednej lub dwóm osobom. Sterowanie jest proste i satysfakcjonujące. Przyciskami na Wiilocie decydujemy o kierunku, w którym chcemy posłać białą bilę, a miejsce uderzenia na niej wybieramy celując w nie kontrolerem. Kiedy już celownik spocznie na właściwej pozycji naciskamy przycisk, cofamy nieco pilocik, a następnie pchnięciem do przodu wykonujemy uderzenie kijem. Rozwiązanie jest przyjemne, bo szybkością ruchu ręki decydujemy o pędzie uderzanej bili, a przecież Wiilot bardzo dobrze nadaje się do takich fizyczno-kinetycznych rozwiązań i aż prosi się o to, aby z nich korzystać. Bilard z Wii Play nie jest może niczym wielkim, a fizyka mimo wszystko czasami wydaje się nieco zbyt uproszczona, ale to zupełnie przyzwoita pozycja.

Kolejna mini-gra jest grą samochodową. No dobra, właściwie to nie jest. Sterujemy trzymając Wiilota za dwa końce niczym kierownicę, wychylając go na boki skręcamy, a przechylając do przodu i do tyłu przyspieszamy lub zwalniamy. Ponadto możemy skakać szarpiąc zdecydowanie kontrolerem do góry. Tak, skakać. W jakiej grze samochodowej można skakać? Ano w takiej, w której zamiast samochodu pojazdem gracza jest krowa. Tak. krowa. Nie macie omamów. Mówię o łaciatym, mlekodajnym, trawożujnym zwierzęciu. Być może nieco wściekłym, bo nigdy nie widziałem tak pędzącego egzemplarza tego elementu fauny gospodarczej. Nasz Mii-ludek ma przejażdżkę swojego życia na tym żywym wehikule, a zadaniem gracza jest bieg wiejską drogą, skakanie przez płotki oraz tratowanie strachów na wróble, a które otrzymuje się punkty. A wszystko to na czas.

Nie wiem kto to wymyślił i co wtedy brał, ale pomysł jest idiotyczny, a do tego wykonanie nieciekawe. Zmusiłem się może do dwukrotnego zagrania w tą mini-grę i nie znalazłem w niej niczego zabawnego. Nuda w teoretycznie zabawnym opakowaniu. Teoretycznie.
W ten sposób docieramy do ostatniej pozycji na liście dziewięciu mini-gier Wii Play, która, co zaskakujące, okazuje się całkiem przyzwoita. Czołgi, bo tak nazywa się ten segment, jest jedyną pozycją w omawianym pakiecie, która umożliwia korzystanie z Nunchaka, chociaż ten dodatek do kontrolera nie jest konieczny. Mini-gra składa się z serii jedno-ekranowych etapów, po których poruszamy się malutkim czołgiem i rozwalamy inne pojazdy pancerne. Do naszej dyspozycji są pociski, które rykoszetują czasem od ścian oraz miny wybuchające zarówno pod wpływem trafienia jak i wtedy, gdy najedzie na nie gąsienica nieuważnego czołgisty. Analogiem na Nunchaku (lub ewentualnie krzyżakiem na Wiilocie co jest mało wygodne) poruszamy czołgiem, a celując pilotem w ekran wskazujemy gdzie chcemy strzelać. Banalnie proste sterowanie, wiele wcale nie łatwych etapów, różne typy czołgów, które poruszają się wg różnorodnych wzorców i możliwość wspólnego przechodzenia gry we dwójkę rywalizując o zdobywane poprzez niszczenie wroga punkty czynią ten segment Wii Play całkiem przyjemnym. Niemniej i tutaj rozgrywka jest dość uproszczona, a przybycie nudy odsunięte zostaje w nieodmiennie niedaleką przyszłość, bo tak naprawdę omawiane Czołgi stylem rozgrywki przypominają raczej bardzo dobrą, internetową zręcznościówkę tworzoną we Flashu, a nie produkcję na miarę konsoli nowej generacji.

Wii Stay, czyli dziękuję, postoję


Niestety Wii Play jest budżetowym tytułem, dodatkiem do Wiilota, a nie pełnoprawnym produktem, więc prostota jest czymś czego można by się spodziewać. Pomimo tego Nintendo nie walczyło tutaj o grywalność tak jak podziałało przy swoim sztandarowym Wii Sports. Brakuje dobrych modeli fizycznych, ciekawych rozwiązań, które tutaj nierzadko nie wykraczają poza to co można by stworzyć opierając sterowanie na myszy i klawiaturze oraz tego czegoś co sprawia, iż nawet prosta gra może przykuć na całe godziny do konsoli.

Omawiany produkt dobrze radzi sobie z trenowaniem gracza w obsłudze Wiilota, ale w całej paczce brakuje gier, które byłyby najzwyczajniej w świecie zabawne. Bilard i Czołgi to tylko dwie pozycje z dziewięciu i chociaż na pewno są one całkiem przyzwoite to daleko im jest do poziomu rozrywki jaką oferuje Wii Sports. Schematyczność i nuda zabijają ten dodatek do dodatkowego kontrolera.

Z drugiej strony nic w Wii Play nie jest wprost źle zrobione. Nie ma w niej błędów technicznych, gra bardzo dobrze reaguje na działania gracza, a może się zdarzyć, iż ktoś, gdzieś się pośmieje widząc galopującą krowę i, jakimś cudem, zabawi się ze znajomymi grając w bilard czy Czołgi. Nuda i tak jest nieunikniona, ale w końcu mamy do czynienia budżetowym dodatkiem software'owym.

Omawiany zestaw gier jest dość słabym produktem klasy średniej i z tego względu dostaje ode mnie ocenę 5 na 10. Jeśli różnica ceny między samym Wiilotem a kontrolerem zapakowanym razem z Wii Play jest dla Waszego portfela zupełnie nieznacząca to możecie spróbować sięgnąć po ten dodatek, ale całej reszcie zalecałbym, aby kupili to po co przyszli do sklepu, czyli sam pilocik.

Podobała Ci się recenzja? Jeśli tak kliknij "graj"

recenzja dodana przez: quaz quaz który uważa że gra ma takie plusy i minusy

+ Plusy

+  niska cena, bo dodawana do Wiilota
+ bilard jest przyjemny
+ czołgi też niczego sobie
+ korzysta z Mii-ludków
+ można grać we dwójkę

Minusy

  schematyczność, przesadna prostota
 wszystko poza czołgami i bilardem jest potwornie nudne
 czołgi i bilard też zaczynają nużyć chwilę później

dlatego quaz
ocenia tę grę na:

5

Grafika 60%

Dźwięk 60%

Gameplay 50%

Ocena wszystkich
recenzentów

5.0

Grafika 60%

Dźwięk 60%

Gameplay 50%

Przejmij panowanie nad grą

Teraz

Użytkownicy, którzy lubią tę grę:

Gaminator.tv

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka