Wii Sports (Wii)
Premiera Świat - 19 listopad 2006 Premiera Polska - 8 grudzień 2006
Ocena użytkowników: dobra
0 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu: n.a.
Deweloper: Nintendo Dystrybutor: Lukas Toys Wydawca: Nintendo
Gatunek: Sportowa
Rozgrywka: Singleplayer/Multiplayer
Na tę platformę mamy: 17 screenów, 1 video, 1 recenzji, 6 newsów,
Sporty wydestylowane
[ zobacz inne recenzje 1 ] Najlepsza recenzja dodana przez
Dyscypliny machane
W skład Wii Sports wchodzi pięć gier opartych na istniejących dyscyplinach sportowych. Są to tenis, kręgle, golf, baseball i boks. Dyscypliny te zostały świetnie dostosowane do kontrolera Nintendo Wii, czyli Wiilota, ale stało się to kosztem pewnej komplikacji owych gier sportowych. Uproszczenia bywają czasem niebezpieczne, gdyż zbyt proste zasady i mała różnorodność mogą prowadzić do nudy, ale na szczęście w tym przypadku obawy takie są bezpodstawne. Wystarczy przyjrzeć się poszczególnym segmentom Wii Sports.
Pierwszy na liście jest tenis, między innymi dlatego, iż moim zdaniem jest to najlepiej w Wii Sports zrealizowana dyscyplina. Rozgrywkę rozpoczynamy serwując. Aby to zrobić, unosimy rękę z kontrolerem do góry i tym samym wyrzucamy piłeczkę do góry, a potem energicznym wymachem posyłamy ją na drugą stronę kortu. Sama rozgrywka składa się z serii backhandów i forehandów. Gracz nie ma kontroli nad tym, gdzie biega jego Mii-ludek, gdyż ten zupełnie samodzielnie podąża za odbijającą się piłeczką. Zadaniem rozgrywającego jest jedynie wyczuć moment i machnięciem Wiilota odbić piłkę. Wydaje się to być przesadnie uproszczone, ale to złudzenie. Po pierwsze liczy się czas wymachu, gdyż od niego zależy, w którą stronę poleci piłka. Jeśli mija nas z prawej strony to im wcześniej ją uderzymy tym bardziej w lewo poleci, a późne odbicie pośle ją w prawo - zupełnie jak w prawdziwym tenisie. Ponadto prędkość i kierunek machnięcia Wiilotem ma wpływ na siłę oraz wysokość odbicia. Tenis w Wii Sports bardzo dobrze reaguje na polecenia wydawane przy użyciu kontrolera. Warto w tym miejscu zaznaczyć, iż podczas rozgrywki w tym segmencie w ogóle nie korzysta się z przycisków na kontrolerze - wszystko załatwiane jest przy użyciu gestów.
Prostota gry i sterowania wcale nie łączy się z prostotą modelu fizycznego. Nic nie jest tu oskryptowane, piłka zachowuje się realistycznie, za każdym razem inaczej i właśnie dzięki temu te wirtualne, tenisowe rozgrywki są żywe, emocjonujące i naturalne.
Granie w kręgle wymaga używania przycisków, aby ustawić swoją postać przed rzutem. Pomimo tego rozgrywka jest nadal bardzo prosta. Kiedy już odpowiednio ukierunkujemy swojego zawodnika unosimy rękę w pozycję startową, przytrzymujemy przycisk spustowy na Wiilocie co sprawia, iż Mii-ludek zaczyna rozbieg i w tym czasie cofamy dłoń za siebie, po czym wykonujemy rzut do przodu puszczając spust. Obroty nadgarstka podczas rzutu umożliwiają podkręcanie kuli, a tym, co dzieje się dalej, zajmuje się fizyka całkiem realistycznie ukazująca rozbijanie kręgli.
Golf oferuje kilka "dołków", ale niestety nie ma ich za wiele, co jest trochę rozczarowujące. Pomimo tego mechanika gry działa i przynosi sporo zabawy. Możemy wybierać różne kije golfowe, a uderzenia wykonuje się wymachem Wiilota. Przed wysłaniem piłeczki na orbitę gracz ma możliwość wykonywania dowolnej ilości machnięć testujących siłę uderzenia i dopiero kiedy uzna, iż już czuje to, co chce zrobić, naciska przycisk na kontrolerze i wykonuje kluczowy wymach. Także tutaj model fizyczny jest bardzo przyzwoity, a granie przynosi sporo radości, ale właśnie w tym segmencie Wii Sports miałem największe problemy w wyczuciem siły uderzenia. Albo posyłałem piłeczkę blisko, albo wysyłałem ją w zaświaty.
Jestem rdzennym mieszkańcem Europy, więc nie powinien nikogo dziwić mój stosunek do baseballu. Nie tylko nie bardzo rozumiem zasady tej gry i nie czuję potrzeby ich poznania, ale też niespecjalnie mam ochotę mieć z nią cokolwiek wspólnego. Niemniej w Wii Sports, po okrojeniu i uproszczeniu rozgrywki, baseball jest całkiem przyjemną pozycją. Jedyne, co robi gracz, to rzuca lub próbuje odbić piłkę. Cała reszta rozgrywki, podczas której Mii biegają po stadionie, rozgrywa się bez naszego udziału, ale jest uzależniona od naszych, poprzedzających tę dodatkową akcję, rzutów i odbić. Odgrywając rolę miotacza możemy jedynie wykonać wymach Wiilotem, który zdeterminuje prędkość piłki, oraz nacisnąć odpowiednie przyciski, które wywołują wykonywanie różnie podkręconych rzutów. Zadanie pałkarza jest jeszcze mniej skomplikowane, chociaż jest trudniejsze. Należy machnąć kijem baseballowym w odpowiednim momencie i z możliwie dużą siłą, aby wybić piłkę jak najdalej. Kluczowe jest tutaj wyczucie czasu, ale przy pierwszych partiach każdy stara się też machać jak najsilniej i właśnie przy graniu w Wii Sportowy baseball można nabawić się pierwszych kontuzji. Należy pamiętać, że Wiilot ma małą masę i bardzo silne wyrzuty ramion wykonywane z równie lekkim obiektem w rękach prowadzą do urazów. Po pierwszym dniu grania w Wii Sports miałem uczucie jakby ktoś w nocy próbował urwać mi ręce.
Ostatnią, ale nie najmniej zabawną, dyscypliną jest boks. Jest to jedyny segment omawianej gry, który korzysta z Wiilotowej przystawki zwanej oficjalnie Nunchakiem, a mniej oficjalnie gruchą. Wii Sports skutecznie rozpoznaje odchylenia obydwu podkontrolerów i na tej podstawie odtwarza sobie ich położenie względem siebie, co umożliwia odchylanie się na boki podczas walki oraz zadawanie ciosów nisko, wysoko, prostych i sierpowych oraz osłanianie się rękawicami. Co prawda nie mamy możliwości chodzenia po ringu, ale możliwość bicia przeciwnika przy użyciu gestów przypominających faktyczne zadawanie ciosów w pełni rekompensuje to ograniczenie. Jedyne, co trochę przeszkadzało mi w Wii Sportowym boksie, to niemożność wykonywania szybkich serii ciosów. Gra wymaga od gracza, aby zachowywał odpowiednie odstępy czasowe między uderzeniami, bo jeśli warunek ten nie jest spełniony, to cios nie zostaje zadany. Początkowo jest to bardzo irytujące i czyni rozgrywkę dość chaotyczną, ale kilkudniowy trening nauczy każdego, jak walczyć skutecznie, robić pauzy między ciosami i wykonywać proste oraz sierpowe wtedy kiedy się tego pragnie. Walka z przeciwnikiem sterowanym za pomocą sztucznej inteligencji jest zabawna, ale tak naprawdę najlepsze są pojedynki z żywym przeciwnikiem. Jednak ważne jest to, aby wymachy Wiilotem i gruchą kończyły się w powietrzu, a nie na twarzy drugiego gracza, który przecież stoi tuż obok.
Techniczny nokaut
Wii Sports to interesująca produkcja składająca się z masy osobliwie uzupełniających się elementów. Sterowanie jest w każdym segmencie maksymalnie uproszczone, ale złożony model odwzorowania ruchów Wiilota, który wyróżnia nawet najmniejsze różnice w gestach, sprawia, że ma się uczucie faktycznego granie w tenisa lub kręgle. Ponadto z jednej strony odwzorowanie dyscyplin sportowych jest bardzo uproszczone, a nad wieloma aspektami rozgrywki nie ma się bezpośredniej kontroli, ale z drugiej strony system fizyczny jest na tyle realistyczny, iż czyni rozgrywkę żywą i prawdziwą, a przy tym za każdym razem inną. Graficznie i dźwiękowo gra jest bardzo prosta, wygładzona, muzyka jest lekka i bardzo neutralna. Niemniej sam projekt wizualny gry w swojej prostocie jest przyjemny dla oka, a cała ścieżka dźwiękowa odpręża choć i czasem nuży.
Przydatna jest opcja umożliwiająca ustawienie lateralizacji, czyli dominującej ręki dla każdego gracza i każdego segmentu Wii Sports oddzielnie. Dzięki temu leworęczni gracze nie muszą męczyć się machając Wiilotem, a co za tym idzie - rakietą do tenisa albo kijem do baseballa przy użyciu prawej ręki. Dobrze, że Nintendo pamiętało o tej sprawie.
Trenuj i bądź fit
Grając w pojedynkę tak naprawdę najwięcej czasu spędza się grając w trybie treningu. Składa się on z masy mini-gier powiązanych z dyscyplinami sportowymi, które odwzorowuje Wii Sports. Na przykład treningi tenisowe zawierają zwykłe odbijanie piłek na drugą stronę siatki, trafianie nimi w poruszające się na przeciwległym końcu kortu bramki oraz rozbijanie pojawiających się na murze tarczy. Tymczasem mini-gry związane z kręglami wymagają od gracza rzutów w coraz większe liczby pionów lub turlania kuli przez tor zastawiony różnie rozstawionymi ściankami. Każda z tych treningowych mini-gier rozgrywana jest na punkty, a za nie można dostawać medale. Zdobycie złotych odznaczeń we wszystkich mini-grach wymaga naprawdę dużego samozaparcia oraz trenowania, więc dla niektórych graczy może to oznaczać niezłą zabawę.
Ciekawostką jest tryb fitness. Każdy z użytkowników konsoli może skorzystać z niego tylko raz dziennie. Kiedy się to uczyni, gracz rozgrywa trzy losowo wybrane minigry, a na zakończenie Wii Sports ocenia wiek sprawnościowy grającego. Wyniki zapisywane są w pamięci i tworzą wykres, dzięki któremu można obserwować swoje postępy. Mnie ten tryb prawdę mówiąc nie przekonał do regularnego uruchamiania gry, ale może to kwestia mojego wrodzonego lenistwa.
Sportowe Łiiwalizacje
Można oczywiście grać samemu w główne gry, a przy tym ćwiczyć swoją zręczność i podnosić wyświetlany na ekranie poziom umiejętności walcząc z coraz trudniejszymi przeciwnikami kontrolowanymi przez konsolę, ale prawdziwa zabawa zaczyna się dopiero wtedy, gdy przy Wii zbierze się kilka osób. Wii Sports to genialny tytuł imprezowy, przy którym można się poruszać, pośmiać i uczestniczyć w żywej rywalizacji. Sporo radości przynoszą te sporty, które rozgrywa się na zmianę, ale największą przyjemność daje granie w te segmenty Wii Sports, które umożliwiają zabawę kilku graczom jednocześnie. Tenis i boks są szczególnie grywalne w swojej multiplayerowej, split-screenowej formie. Należy tylko pamiętać, że granie w omawiany tytuł wymaga sporo przestrzeni, aby grający nie zdemolowali otoczenia i nie zrobili sobie nawzajem krzywdy. Nierzadko może okazać się, iż nasze pomieszczenie z konsolami, w którym można spokojnie grać w kilka osób przy użyciu padów na innej konsoli, tu nagle okaże się zbyt małe.
Wbrew pozorom Wii Sports nie wykorzystuje kontrolera w pełni, bo skupia się na jego możliwościach wykrywania ruchów, a praktycznie w ogóle nie korzysta z Wiilotowego celowania, które przydaje się jedynie do wybierania opcji w menusach. Nie jest to w żadnej mierze problem, ale nie można uznać omawianej gry za pełne narzędzie do nauki korzystania z oryginalnego systemu kontroli jaki oferuje najmłodsza, stacjonarna konsola Nintendo.
Łii! Sport!
Wii Sports nie jest tytułem, nad którym można spędzić wiele godzin pod rząd. Brakuje w niej różnorodności oraz treści. Jest to raczej typ produkcji, do jakiej można często wracać, aby rozegrać szybką partyjkę tenisa lub golfa ze znajomymi, którzy akurat wpadli na kawę. Jeśli właśnie teraz kupujecie Wii i chcecie spędzić cały weekend z konsolą, to lepiej dokupcie jeszcze jedną grę, gdyż wielogodzinne sesje z omawianym tytułem byłyby zbyt nużące i męczące. Pomimo tego to świetny produkt, nadający się do grania z doskoku, mistrzowsko korzystający z Wiilotów i promujący nową formę kontroli rozgrywki. Być może promowanie Wii takim tytułem spowodowało przypięcie tej konsoli casualowej etykietki, ale nie można omawianej produkcji odmówić tego, że - będąc pokazem możliwości kontrolera - potrafi dostarczyć solidnej dawki dobrej zabawy. Ode mnie Wii Sports dostaje 8 na 10. Aha, i nie oczekujcie od tej gry, iż uczyni z Was atletów. Na pewno wymaga nieco więcej ruchu niż dowolna produkcja kontrolowana klasycznym padem, ale to nie jest WiiFit, a ruch jest tu dość oszczędny.
Przyjemnego machania kończynami górnymi i możliwie niewielkiej ilości urazów!
recenzja dodana przez:
quaz
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ proste, ale świetne sterowanie Wiilotem
+ realistyczna fizyka rozgrywki
+ bezbłędny tenis
+ sympatyczna warstwa wizualna
+ genialny multiplayer przy jednej konsoli
+ możliwość wyboru "ręczności" gracza
+ ciekawe treningi i tryb fitness
+ korzystanie z Mii-ludków
− bardzo prosta grafika
− nużąca muzyka
− brak sieciowego multiplayera
− jednak nie do ćwiczeń fizycznych
− ograniczenia szybkości uderzeń w boksie
− trudny do wyczucia golf
− mało pól golfowych
− nudnawy dla europejczyka baseball
Ocena wszystkich
recenzentów
8.0
Grafika 70%
Dźwięk 60%
Gameplay 80%
Chimaira: Będzie homerun? (Wii)
Chimaira: Bierz zamach, bierz... (Wii)
Chimaira: Eee... Gdzie jest ręka a gdzie kula? (Wii)
Chimaira: Uch, to zabolało... (Wii)

