Gaminator. Gry online.

graj lub zgiń
Szukaj

Jesteś tutaj pierwszy raz. Bardzo nam miło. Zarejestruj się, aby zyskać dostęp do największej bazy video o grach, możliwości wrzucania swoich treści, a także do systemu podpowiadania gier – Game Connect.

Logowanie

Zamknij Wyślij uwagę
 

Spore Origins (Symbian)

Lubię to! 2

Premiera Świat - listopad 2008

Ocena użytkowników: rewelacja

1 osób chce zagrać w tą grę

miejsce w rankingu: n.a.

 

 

Gatunek: Akcja/Arcade, Strategia Podgatunek: MMO Cechy gry: Wolna kamera

Tematyka: Społeczna, Rozgrywka: Singleplayer/Multiplayer

Moja ocena: 1 2 3 4 5

 

Game market

zgłoś tę grę

Na tę platformę mamy: 5 screenów, 17 video, 1 recenzji, 29 newsów,

A Ty kim chcesz być, gdy wyewoluujesz?

[ zobacz inne recenzje 1 ]
Najlepsza recenzja dodana przez Pablos Pablos
O "Spore" napisano już naprawdę sporo. Gra, której celem jest ewolucja zgodna z zapatrywaniami gracza odniosła sukces tak wielki, jak przewidywali producenci. Na nasze telefony komórkowe póki co nie ma żadnych bardziej rozbudowanych gier z tej serii, możemy się cieszyć jedynie tą początkową, w której z zarodka tworzymy postać wedle własnego uznania.

Krążenie wśród szlamu w poszukiwaniu pożywienia może być ciekawe. Zgodnie z teorią Darwina przetrwają jedynie najsilniejsi, nasza więc głowa w tym, by zarodek stanął na górnych szczeblach drabiny żywienia. Należy stać się drapieżnikiem.

"Spore Origins" na telefony komórkowe jest jedną z lepszych gier ostatniego czasu. Absolutnie doskonała gra zręcznościowa, choć chwilami monotonna, to jednak posiadająca tą magię, dzięki której stale chce się do niej wracać. Czym zatem różni się "Spore" na telefony wyposażone w Symbian?

Zasada gry oraz jej główne cechy pozostały dokładnie takie same. Zmieniona natomiast została strona audiowizualna. Twórcy z EA Mobile ponownie w przypadku tego tytułu przeszli samych siebie. Wreszcie można z czystym sumieniem rzec, iż potencjał systemu operacyjnego Symbian został wykorzystany!

Grafika w grze to absolutne arcydzieło. Jest wielowarstwowa - na pierwszym planie obserwujemy nasz zarodek i jego nędzne życie, gdy posuwa się w mule, próbuje dopaść słabszych i uciec przed silniejszymi. Zarówno tytułowy "Spore" jak i inne stworzenia zostały zaprojektowane w taki sposób, by jak najmocniej stał się odczuwalny klimat gry. Stworzenia wyposażone w oczy co chwilę gdzie indziej kierują spojrzenie, bez zastanowienia, na widok ewentualnego pożywienia zmieniają kurs i rozpoczynają pościg. Poruszają się z prawdziwą gracją, co najlepiej widać na przykładzie tych dłuższych kreatur, złożonych z większej ilości elementów. Zakręcają z wdziękiem węża morskiego, bez żadnych zbytecznych ruchów.

Drugi plan to ogół pierwotnego szlamu. Zarodek porusza się na swej własnej głębokości, natomiast gdzieś głębiej, gdzie nie możemy dotrzeć, obserwujemy prawdziwe potwory ewolucji, ledwo widoczne, przez co jeszcze bardziej przerażające. Kreatury, z którymi spotkanie skończyło by się w jeden, ostateczny sposób. Tyle przynajmniej widać na tych planszach, na których jest choć odrobina naturalnego światła.

Twórcy bowiem wprowadzili ciekawą zasadę, próbując odwzorować naturalne środowisko wszystkich ameb i pantofelków, z których - jakby nie było - wszyscy się wykluliśmy. Otóż jeśli ktokolwiek próbował sobie wyobrazić tamte wydarzenia, z pewnością pierwsza myśl brzmiała: "kurde balans, jak te wszystkie stworzenia mogły żyć w takiej ciemności!". I tak też jest w "Spore". Podczas ery wulkanicznej, gdy żadne ewoluujące stworzenie nie było bezpieczne, panowała przysłowiowa egipska ciemność. W "Spore" ta ciemność nabiera nowego wymiaru, ponieważ jesteśmy w stanie ją obserwować. Co więcej, nasz zarodek musi przeżyć - mimo faktu, iż praktycznie nic nie widać. Jedyne jaśniejsze elementy na planszy pochodzą od lepiej rozwiniętych kreatur, które posiadły umiejętność fosforyzacji.

Efekt jest niesamowity. Podążamy przez wielowarstwowe ciemności, nakładające się na siebie, przyzwyczajając wzrok do panujących tu warunków. Przecież nie ma, że boli - przeżyć trzeba. I rozwijać się w dodatku. Niejednokrotnie aby cokolwiek zobaczyć, należy wręcz podążać za rozświetlającymi ciemności stworzeniami. Z kolei innymi razy, gdy wzrok się przyzwyczai i zarodek w skupieniu poluje, nagłe pojawienie się świetlistej istoty powoduje wściekłość, bowiem wszystko zostaje rozjaśnione, kreatury uciekają, a po wszystkim wzrok gracza ponownie musi się przyzwyczajać do mroku.

Podobnie sprawa ma się z dźwiękiem. Tu nie ma żadnej muzyki. Powiedzmy sobie szczerze - i tak by psuła klimat. To jest poważna sprawa, kwestia "być albo nie być". Muzyka tylko by gracza rozpraszała. Natomiast mamy mnóstwo dźwięków. Wydają je nie tyle stwory, które napotkamy, co właśnie te, których nie widać. Te, które kryją się w ciemności, a ich cielska, leniwie poruszające się wśród szlamu rozchlapują go, zaś odgłosy temu towarzyszące mrożą krew w żyłach naszego zarodka. Dźwięki są jak odgłos sondy z okrętu podwodnego - w świecie podwodnym niby nic nie słychać, ale jednak nie panuje tu cisza. Idealne uzupełnienie klimatycznej grafiki.

Pozostałe elementy gry nie uległy większym zmianom, wszak nie było sensu ruszać czegoś, co jest dobre. Pomiędzy kolejnymi etapami gracz otrzymuje dostęp do edytora swego zarodka, gdzie dowolnie może zmieniać jego wygląd oraz cechy fizyczne. Z czasem edytor jest coraz bardziej zaawansowany, a nasz zarodek może zmienić się w prześlicznego stworka lub prawdziwą, piekielną bestię.

Na planszach należy tak długo konsumować mniejsze kreatury, aż napełni się "pasek DNA", prowadzący na kolejny szczebel ewolucji i do następnego etapu. Jednocześnie pochłaniane istoty nieco poprawiają kondycję zarodka. "Spore Origins" na komórki nie był zbyt prosty, lecz ten w Symbianie jest jeszcze trudniejszy. Nie ma najmniejszej równowagi pomiędzy małymi stworami a drapieżcami. Najczęściej etapy wyglądają tak, że nasz zarodek stale ucieka przed niebezpieczeństwem, a posila się tylko gdy natrafi na pożywienie podczas ucieczki.

Tu także prócz głównego trybu "Evolution" istnieje też "Arena", gdzie nasz zarodek może wziąć udział w walkach z istotami stworzonymi na całym świecie. Należy kreaturę tylko zarejestrować, nazwać... i posiadać nieco pieniędzy na koncie, bo jak wiadomo ceny transmisji internetowej na telefonach najtańsze nie są.

Gra dostarcza tak samo dobrej rozrywki jak "Spore Origins" pisany w javie, lecz oczywiście bez porównania ładniejsza grafika i niesamowite odgłosy czynią z symbianowego "Spore" prawdziwą bestię i zjadacza czasu. Jest to jedna z tych gier, które nie opuszczają telefonu komórkowego długie miesiące.

Podobała Ci się recenzja? Jeśli tak kliknij "graj"

recenzja dodana przez: Pablos Pablos który uważa że gra ma takie plusy i minusy

+ Plusy

+  grafika!!!
+ klimatyczne odgłosy
+ system rozbudowy zarodnika
+ totalna kontrola nad wyglądem Spore'a
+ doskonała gra zręcznościowa
+ bonusy na planszach

Minusy

  nie stwierdzono

dlatego Pablos
ocenia tę grę na:

10

Grafika 100%

Dźwięk 90%

Gameplay 100%

Ocena wszystkich
recenzentów

10

Grafika 100%

Dźwięk 90%

Gameplay 100%

[ + dodaj screen ]

Pablos: Tyle oczu... optyk by dobrze zarobił (Symbian)

Pablos: Polowanie na gluta (Symbian)

Pablos: Nic z tego, koleś, mam pole siłowe! (Symbian)

Pablos: Tu meduza, tam predator... nie ma lekko (Symbian)

Przejmij panowanie nad grą

Teraz

Użytkownicy, którzy lubią tę grę:

Gaminator.tv

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka