Gaminator. Gry online.

graj lub zgiń
Szukaj

Jesteś tutaj pierwszy raz. Bardzo nam miło. Zarejestruj się, aby zyskać dostęp do największej bazy video o grach, możliwości wrzucania swoich treści, a także do systemu podpowiadania gier – Game Connect.

Logowanie

Zamknij Wyślij uwagę
 

Resident Evil (PSX)

Lubię to! 4

Premiera Świat - 22 marzec 1996

Ocena użytkowników: bardzo dobra

0 osób chce zagrać w tą grę

miejsce w rankingu: n.a.

Deweloper: Capcom Wydawca: Capcom

 

Gatunek: Akcja/Arcade, Przygoda Podgatunek: Survival Horror Cechy gry: TPP

Rozgrywka: Singleplayer

Moja ocena: 1 2 3 4 5

 

Game market

zgłoś tę grę

Na tę platformę mamy: 28 screenów, 2 video, 1 recenzji, 2 newsów,

Straszny dwór

[ zobacz inne recenzje 1 ]
Najlepsza recenzja dodana przez mnq mnq
Czy jest na tej planecie fan horroru, który nie znałby takiego klasyku gatunku jak legendarna "Noc żywych trupów"? Każdy, kto wspomniany film widział, zapewne gdzieś w myślach zadawał sobie pytanie - "Jakby to było stanąć do nierównej walki z hordami nieumarłych?". W drugiej połowie lat 90-tych to samo pytanie najwyraźniej zadał sobie również pewien Japończyk - Shinji Mikami.

W przypadku tego pana, pytanie to nie pozostało jedynie w sferze rozważań. Postanowił on wprowadzić ideę w życie, i tak w 1996 roku na konsoli PlayStation zagościła pierwsza część, obecnie jednej z najpopularniejszych serii survival horrorów - Resident Evil. Czy po tych wszystkich latach od premiery, masakrowanie truposzy nadal sprawia taką samą frajdę? Zapraszam do recenzji.

mnq


Służba nie drużba


Akcja Resident Evil przenosi nas do 1998 roku, do Stanów Zjednoczonych. Bohaterami gry są Jill Valentine oraz jej partner Chris Redfield. Oboje są członkami wyspecjalizowanego oddziału policji o nazwie STARS (Special Tactics And Rescue Service). Nasi bohaterowie wraz ze swoim oddziałem zostają wysłani z misją wyjaśnienia zagadki tajemniczych morderstw, do których ostatnio doszło na przedmieściach Raccoon City, oraz odnalezienia poprzedniej drużyny, której zlecono to samo zadanie.

Podczas przeczesywania podmiejskiego lasu, drużyna Alpha, do której należą Jill oraz Chris odnajduje wrak śmigłowca. Na miejscu katastrofy brak jakichkolwiek oznak sugerujących, iż ktokolwiek z załogi przeżył kraksę. W chwilę po tym, zostajemy zaatakowani przez rozwścieczone Dobermany, które zapędzają naszych bohaterów w mury opuszczonej rezydencji. Bardzo szybko okazuje się, że miejsce to zostało opanowane przez żywe trupy oraz różnej maści mutanty. Rozpoczyna się bezpardonowa walka o przetrwanie.

Fabuła pierwszego Resident Evil z pewnością nie należy do najbardziej wyszukanych, niemniej doskonale wpasowuje się w konwencję horroru klasy B. Eksplorując kolejne pomieszczenia posępnego dworu rodu Spencerów, odkrywamy przerażającą prawdę o prowadzonych w jego murach eksperymentach biologicznych. Za wszystko odpowiedzialna okazuje się być mega korporacja Umbrella, której zarząd przy pomocy wirusa T pragnie stworzyć idealną broń biologiczną. Cała intryga prowadzona jest w dość infantylny sposób, a następujące zwroty akcji są niespecjalnie zaskakujące.

Kolejne fabularne niuanse poznajemy z porozrzucanej po całej posiadłości dokumentacji, listów, notatek, dzienników oraz wstawek filmowych. To, co najbardziej uderza podczas animacji to niezwykle sztywna gra aktorów oraz niemniej kiczowate dialogi. W tej kwestii wysnułem dwie teorie. Wariant optymistyczny jest taki, że ktoś doskonale wiedział, co robi i poszczególne sceny zostały celowo zaaranżowane w taki sposób, aby jeszcze bardziej przypominały klasyki horrorów z lat 70-tych i 80-tych. Druga, mniej optymistyczna, to taka, że kicz nie był zamierzony i wyszło jak wyszło. Niemniej każdy, kto od czasu do czasu lubi pooglądać horrory z pewnością nieraz uśmiechnie się sam do siebie słuchając poszczególnych kwestii.

Polowanie czas zacząć


Przed rozpoczęciem właściwej zabawy określamy poziom trudności rozgrywki oraz wybieramy postać, którą chcemy zagrać. Co ciekawe, wybór postaci dodatkowo determinuje trudności, z jakimi spotkamy się podczas gry. Jeśli zdecydujemy się wcielić w uroczą Jill, możemy liczyć na drobne fory ze strony gry. Z kolei jako Chris, od samego początku musimy się przygotować na krew, pot i łzy (wiadomo, facet zawsze ma gorzej). Wybór postaci pozwala nam również poznać całą sytuację z odmiennej perspektywy, oraz wymaga nieco innego rozwiązania części łamigłówek.

Gra przez praktycznie cały czas trwania zmusza nas do kombinowania. Przyczyną tego jest mocno ograniczone miejsce w podręcznym zasobniku. W przypadku Jill możemy skorzystać z ośmiu slotów (chociaż czasami i to wydaje się być niewystarczające), z kolei Chris dysponuje tylko sześcioma. Wymaga to przede wszystkim podejmowania trafnych decyzji w doborze ekwipunku. Żelaznym punktem zabawy są regularne kursy pomiędzy kolejnymi pomieszczeniami a specjalnymi pokojami, gdzie znajdują się skrzynie, w których przechowujemy resztę naszego cennego ekwipunku.

Przez praktycznie całą grę nie ma co liczyć na to, że będziemy rozbijać się obładowani bronią i amunicją. Jest to w zasadzie największa bolączka pierwszego Resident Evil, która nie raz, nie dwa da nam popalić. Tutaj amunicja to towar deficytowy, każdy nabój jest na wagę złota. Dość często najlepszym wyjściem okazuje się być ucieczka, lub wymanewrowanie delikwenta, aby zaoszczędzić te kilka pestek na trudniejsze chwile. Na późniejszych etapach gry dostajemy chwilę wytchnienia, gdyż udaje się uzupełnić nadwątlone zapasy amunicji.

Jako, że cała akcja toczy się w obrębie wspomnianej posiadłości, trzeba się nastawić na częste odwiedzanie tych samych lokacji. Sam dwór jest naprawdę spory i nawet pomimo mapy można się pogubić. Z czasem oczywiście idzie się nauczyć rozkładu pomieszczeń, ale fakt, iż ciągle są to te same lokacje sprawia, że przy dłuższych posiedzeniach gra staje się nieco męcząca. Dostęp do kolejnych pomieszczeń oraz rejonów rezydencji zdobywamy poprzez odnajdywanie kluczy i rozwiązywanie raczej mało skomplikowanych zagadek.

Sam dwór wygląda jak żywcem wyjęty filmu grozy. Poszczególne miejscówki są niezwykle klimatyczne. Mamy, więc duszne i ciasne korytarze, urządzone ze smakiem salony oraz gabinety, zapuszczony ogród z basenem, przyległą do dworu stróżówkę, piwnice oraz podziemne laboratorium, dla którego cała rezydencja jest tylko przykrywką.

Niezbędnik survivalowca


Przez nasz podręczny ekwipunek przewinie się całkiem spora ilość przedmiotów. Duża ich część posłuży nam do utorowania sobie dalszej drogi. Obok najróżniejszych gratów, mamy również "artykuły pierwszej potrzeby" - broń, amunicję i medykamenty. Arsenał dostępnych broni nie jest przesadnie rozbudowany, ale za to niezwykle funkcjonalny. Oprócz standardowego noża, skorzystamy ze służbowej Beretty, niezastąpionej w zwalczaniu żywych trupów strzelby, podwędzonego porucznikowi Callahanowi Magnum .44 oraz potężnego granatnika. Epizodycznie skorzystamy z miotacza płomieni oraz wyrzutni rakiet.

Każda z broni charakteryzuje się określoną skutecznością. Nóż, pomimo że nie wymaga naboi, jest ostatnią rzeczą, z którą porwiemy się nawet na zwyczajnego zombiaka. Kilka pestek z Beretty z reguły powstrzymuje słabszych przeciwników, chociaż przy odrobinie szczęścia może się udać posłać kulkę prosto w czerep, co definitywnie ucina dyskusję. Strzelba to pierwszy poważniejszy argument, z bliska rozrywa głowy aż miło, dobra rzecz na lubiące zbijać się w stadka zombiaki. Magnum to prawdziwe cacuszko, jeden strzał z reguły powala niemal każdego maszkarona, oczywiście amunicji nigdy nie ma wystarczająco dużo. Granatnik to zdecydowanie nasz „as w rękawie”. Z siłą tego argumentu mało kto jest w stanie polemizować. Dodatkowo można go naładować trzema typami pocisków: odłamkowymi, zapalającymi oraz kwasowymi.

Od czasu do czasu przyjdzie nam podreperować nadszarpnięty stan zdrowia. Tutaj z pomocą przychodzą nam specjalne lecznicze spraye, których znajdziemy zaledwie kilka sztuk oraz różnego rodzaju zioła. Roślinki dzielą się na trzy kolory - zielone, czerwone oraz niebieskie. Zielone pomagają zregenerować uszkodzenia fizyczne, czerwone same w sobie nie mają żadnych właściwości, jednak zmieszane z zielonymi potrajają ich leczniczą siłę. Zioła koloru niebieskiego pozwalają nam na usunięcie toksyn z organizmu naszej postaci (niektórzy przeciwnicy oprócz zadawania obrażeń fizycznych, dodatkowo wstrzykują nam truciznę).

Ostatnim przedmiotem, na który będziemy urządzać polowania są atramentowe taśmy. Służą nam one do zapisu stanu gry. Nie dość, że stan gry możemy zapisać tylko w określonych miejscach - kultowa maszyna do pisania - to ilość możliwych zapisów jest uzależniona od posiadanych przez nas taśm. Podkręca to dodatkowo i tak dość wyśrubowany poziom trudności gry. Osobiście nie spotkałem się z sytuacją, w której rozpaczliwie poszukiwałbym dodatkowej tasiemki, ale osoby przyzwyczajone do częstego zapisu stanu gry mogą poczuć się trochę niepewnie.

Potwory i spółka


Podczas tej niezwykle ciężkiej nocy, na nasze kruche życie czyhać będzie cały panteon najróżniejszego ścierwa. Początkowo są to ospale, snujące się tu i ówdzie zombiaki. Niedługo po tym na scenę wkraczają okaleczone, ale niezwykle agresywne Dobermany - a to dopiero początek. Jadowite węże i pająki, przerośnięte Szerszenie, Rekiny, Kruki, zmutowane rośliny, śmiertelnie groźni, jaszczurowaci Hunterzy oraz mutanty potrafiące poruszać się po suficie.

Każdy z przeciwników wymaga nieco innej taktyki oraz stosowanej broni. Oczywiście każda pukawka prędzej czy później ubije drania, tyle że jest to zwyczajne marnotrawstwo cennej amunicji. Zombie są bardzo powolne i bezmyślnie człapią w naszą stronę, dość często dają się ominąć. Z ich odstrzałem nie ma większych problemów. Węże, Kruki czy Szerszenie są niewielkich rozmiarów, ale za to atakują w grupach, co wprowadza spory zamęt. Psy są dość szybkie i boleśnie kąsają, również lubią atakować w stadzie. Z Hunterami nie ma żartów, są piekielnie zwinni, wysoko skaczą, a swoimi wielkimi szponami w mgnieniu oka mogą przerobić nas na sieczkę. Bydlaki dodatkowo są całkiem wytrzymali, potrafią przyjąć nawet do trzech strzałów ze śrutówki. Celny strzał z Magnum lub granatnika definitywnie ostudza ich zapał do ataku.

Żeby było ciekawiej, niektórych przeciwników można wykończyć sposobem. Dla przykładu, aby unieszkodliwić pływającego w zalanej piwnicy rekina trzeba wypompować wodę, z kolei agresywną roślinkę wystarczy podtruć pestycydami. W przerwach od eksterminacji szeregowych bestii, pojawiają się momenty, gdy musimy stawić czoła bossom. Wśród szefów spotkamy przerośniętego węża, kosmatego pająka, niezwykle agresywny chwast oraz koniec końców, finalny efekt prac z wirusem T - Tyranta. Niestety pokonanie każdego z nich jest w gruncie rzeczy bardzo prostym zadaniem. Nawet Tyrant kapituluje po przyjęciu na klatę trzech granatów lub kilku strzałów ze śrutówki. Oczywiście powstrzymuje go to tylko na chwilę, by na samym końcu gry stoczyć z nim dramatyczny pojedynek.

Zaplecze techniczne


Od strony graficznej Resident Evil prezentuje całkiem przyzwoity poziom jak na dość ograniczone możliwości pierwszej PlayStation. Zastosowano tutaj bardzo popularny trik, który często i gęsto był wykorzystywany w innych grach na tą platformę. Modele postaci oraz większości obiektów, które da się wykorzystać w grze są w pełni trójwymiarowe. Wszystkie lokacje są z kolei ręcznie malowanymi, prerenderowanymi tłami, które dają złudzenie trójwymiarowości otoczenia.

Dziś już nie robi to takiego wrażenia jak kiedyś, z racji niskich rozdzielczości poszczególnych ekranów. Niemniej dzięki zastosowaniu tego zabiegu udało się utrzymać, jak na owe czasy i oferowane przez konsolę możliwości, niezgorszy wygląd całej produkcji. Modele postaci nie przytłaczają szczegółowością, ale w końcu gra powstała w 1996 roku, gdy pełne 3D w grach było stosunkowo nowatorskim rozwiązaniem.

Taki sposób wizualizacji gry, pociągnął za sobą jedną niezaprzeczalną wadę - brak możliwości operowania kamerą. Ta czasami sprawia wrażenie zawieszonej w absolutnie przypadkowym miejscu, przez co zdarza się, że nie widzimy zbliżających się przeciwników lub lepiej ukrytych przedmiotów. Szczególnie dokuczliwe jest to podczas walki, kiedy nie widzimy, do czego strzelamy. Na szczęście z pomocą przychodzi system automatycznego celowania, który nieco ułatwia sprawę.

Od strony dźwiękowej dzieło Capcomu prezentuje się bardzo dobrze. Pomijając wspomniany wcześniej nienaturalny voice acting, gra posiada przyzwoitą ścieżkę dźwiękową. Efekty wystrzałów, dźwięki otoczenia, czy odgłosy wydawane przez przeciwników brzmią bardzo dobrze. Klimatu grozy świetnie dopełnia posępna muzyka, zwłaszcza wstawki na organach brzmią rewelacyjnie.

Rachunek sumienia


Próbując to wszystko podsumować. Resident Evil to bezsprzecznie klasyka gatunku, której wstyd nie znać. Pomimo prostej i mało zaskakującej fabuły, gra jest niesamowicie wciągająca. Tytuł ten idealnie nadaje się na bezsenną noc, dla osób, które lubią poczuć dreszczyk emocji. Mnie osobiście, raczej średnio zaprawionemu w survival horrorach graczowi, przejście Resident Evil każdym z dwójki bohaterów zajęło około 14 godzin (średnio po mniej więcej 7 godzin na każdą z postaci).

Niezbyt długi czas zabawy jest rekompensowany przez rewelacyjny klimat tej produkcji. Myślę, że pomimo tych kilku niedociągnięć, pierwsza odsłona serii Resident Evil jest naprawdę świetną grą. Z ręką na sercu mogę ją polecić każdemu, kto choć trochę lubuje się w klimatach zombie oraz horrorach. Osobiście wystawiam w pełni zasłużone 9 na 10. Zdecydowanie polecam.

Podobała Ci się recenzja? Jeśli tak kliknij "graj"

recenzja dodana przez: mnq mnq który uważa że gra ma takie plusy i minusy

+ Plusy

+  wciągająca
+ świetny klimat klasycznego horroru
+ muzyka
+ niezłe udźwiękowienie
+ wymagająca
+ dwie postacie do wyboru

Minusy

  za krótka
 czasami poziom trudności
 ustawienie kamery w niektórych lokacjach
 sztywna gra aktorów

dlatego mnq
ocenia tę grę na:

9

Grafika 70%

Dźwięk 90%

Gameplay 90%

Ocena wszystkich
recenzentów

9.0

Grafika 70%

Dźwięk 90%

Gameplay 90%

[ + dodaj screen ]

mnq: No i nie ma głowy ;] (PSX)

mnq: Lepiej nie drażnić kobiety na służbie (PSX)

mnq: Bang! Kolejny zombiak odesłany do krainy wiecznych łowów (PSX)

mnq: Stylowy wystrój :] (PSX)

Postacie [8]

Albert Wesker
Jill Valentine
Beretta 92FS
Barry Burton
Rebecca Chambers
Chris Redfield
Ingram MAC-10
FN Minimi
  • Nazwa: FN Minimi
  • A.K.A.: M249 SAW
  • Typ: Broń
Przejmij panowanie nad grą

Teraz

Użytkownicy, którzy lubią tę grę:

Gaminator.tv

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka