Tekken 6 (PSP)
Premiera Świat - 27 październik 2009
Ocena użytkowników: bardzo dobra
1 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu: n.a.
Na tę platformę mamy: 12 video, 1 recenzji, 24 newsów,
Rozwinięcie - tak, rewolucja - nie tym razem
[ zobacz inne recenzje 1 ] Najlepsza recenzja dodana przez
E. Siekiera
Eugeniusz Siekiera
Na wstępie należy wyraźnie zaznaczyć - Tekken 6 nie jest w żadnym stopniu rewolucją czy diametralnym odświeżeniem marki. Wydaje mi się, że jedynym wabikiem skłaniającym do zakupu tej odsłony jest jeszcze większy wachlarz postaci do wyboru. Trzeba jednak przyznać, że gabinet to nader osobliwy i zróżnicowany, bowiem tym razem o tytuł najlepszego staje na arenie aż 40 zawodników. Co ciekawe, wszyscy są dostępni od samego początku.
Nie mogło zabraknąć najbardziej charakterystycznych postaci z uniwersum Tekkena (Law, Jin, Paul, King, Hwoarang, Heihachi i inni), a do starej gwardii dołączyło 6 zupełnie nowych postaci. Nie wszystkie wydają się trafione, ale na różnorodność doprawdy nie sposób narzekać. Tak więc obok przerażająco wygimnastykowanej, wyginającej śmiało ciało Zafiny, mamy spasionego, choć zaskakująco szybkiego Boba, metroseksualnego Leo, szukającego zemsty Miguela czy Alisę, kobietę cyborga, która solidnie potrafi przywalić z buta, a w kierunku zwijającego się w bólu przeciwnika posłać na dokładkę eksplodującą głowę.
Namco sprezentowało nam również nowego bossa, kończącego zabawę w podstawowych trybach gry. Jest nim Azazel, przerośnięty demon, który bardziej pasowałby do kolejnego Diablo niż rasowej bijatyki. Bydle jest ospałe i dość powolne z uwagi na ogromne gabaryty, którymi potrafi przysłonić cały ekran, ale powalenie draba niekoniecznie musi okazać się proste, gdyż niemilec ma w swym repertuarze kilka podstępnych zagrywek. Tyle dobrego, że Namco nie pokusiło się i nie uczyniło zeń postaci grywanej, gdyż zaburzyłby świetnie zbalansowany poziom umiejętności pozostałych zawodników. Dodatkowo w trybie Arcade stajemy w szranki z gigantycznym robotem, który - analogicznie jak Azazel - pasuje tu jak pięść do nosa.
Jak poprzednio, ogromny nacisk położono na "kustomizację" postaci. Za zdobywaną podczas walk kasę można zaszaleć, kompletnie zmieniając podstawowy wizerunek każdego z wojowników. Ciuchy, gadżety, dodatki, fryzury - opcji jest od zatrzęsienia, więc miłośnicy zmieniania fatałaszków spędzą w wirtualnym sklepie pewnie drugie tyle, co na arenie. Z drugiej strony poszczególne fanty sporo kosztują, więc zakupowe szaleństwo wymaga tym samym odpowiednio dużych nakładów czasu.
System walki nie zaliczył diametralnych zmian, choć pojedynki wydają się bardziej dynamiczne z uwagi na to, że trudniej się gra w defensywie, a zatem rozsądniej jest przeć do przodu niż unikać ataków przeciwnika. Jedną z konkretnych nowości jest tak zwana furia. W momencie, gdy zbieramy solidny łomot i od przegranej dzieli nas jeden cios, otrzymujemy pomocną dłoń w postaci bonusu do zadawanych obrażeń, co z kolei sprawia, że czasem nawet z podbramkowej sytuacji można wyjść zwycięsko.
Tempo rozgrywki jest niezwykle szybkie, każda postać ma swój unikalny styl, a także ogromną paletę ciosów i combosów, które na spokojnie możemy szlifować w trybie Practice. W przypadku większości dostępnych postaci gra się mniej więcej tak jak wcześniej, co najwyżej do puli trafiło kilka nowych kombinacji. Z drobnymi wyjątkami (jak chociażby Yoshimitsu), żadne konkretne rewolucje nie dotknęły również sterowania, dlatego każdy, kto zagrywał w poprzednią odsłonę, z miejsca może wskoczyć w skórę ulubionego zawodnika i spróbować swych sił w jednym z kilku dostępnych trybów. Do wyboru mamy - Arcade, Story, Ghost, Challenge i Network.
Wprawne oko wychwyci, że z repertuaru wyleciał dostępny na dużych platformach tryb scenariuszowy, przypominający chodzoną nawalankę z drobnymi wkrętami RPG. Starty dużej nie ma, bo z uwagi na sterowanie i szalejącą kamerę okazał się zupełnie nietrafiony, smucić może natomiast ostatnia atrakcja na naszej liście. Darmo tu szukać multiplayera z prawdziwego zdarzenia, gdyż zabawa z drugim graczem została okrojona jedynie do opcji Ad Hoc (niezbędne są również dwa egzemplarze programu).
A co poza tym? Arcade i Story chyba nie wymagają wyjaśnień. Ten pierwszy to klasyczna drabina kolejnych pojedynków z rosnącym stopniowo poziomem trudności. Tryb Story dorzuca dodatkowo kilka plansz tytułem wstępu i świetnie wyreżyserowaną animację, zamykającą wątek fabularny dla każdego zawodnika. Trudno oprzeć się pokusie odblokowywania zakończeń kolejnych postaci, gdyż przygotowane na ten cel cut-scenki tradycyjnie już urywają głowę (podobnie zresztą jak doskonałe intro). Ghost naśladuje zapisane style walki innych graczy, z kolei tryb Challenge oferuje trzy formy rozgrywek - Time Attack, czyli próbę czasową, Survival (przeżyj jak najdłużej na jednym pasku życia) oraz Gold Rush, w którym celem jest zarobienie jak największej kasy (po każdym trafionym ciosie z przeciwnika dosłownie sypie się mamona, zasilająca nasze konto).
Od technicznej strony również trudno doszukać się jakichkolwiek drastycznych zmian. Dark Resurrection był modelowym przykładem na to, jak wiele można wycisnąć z PSP przy zachowaniu zdrowego kompromisu pomiędzy szczegółowością aren i zawodników a doskonałą płynnością. Można w zasadzie powiedzieć, że mamy do czynienia z powtórką z rozgrywki. Poszczególne modele prezentują się wzorcowo, animacja jest bez zarzutu, a tła zaskakują detalami, kolorystyką i ilością ruchomych obiektów, choć z całą pewnością nie wygrywają z miejscówkami, które zaprezentowano nam ostatnio. Co nieco podpatrzono również u starszej konkurencji i niczym w pamiętnym Mortal Kombat 3 mamy kilka wielopoziomowych aren, na których przebiwszy się przez podłogę spadamy piętro niżej. Wszystko to sprawia, że pod względem grafiki Tekken 6 plasuje się w ścisłej czołówce tytułów wydanych na PSP, choć naturalnie nie robi już tak kolosalnego wrażenia, jak oglądany w akcji kilka lata temu Dark Resurrection. Co prawda pod adresem edycji na duże platformy (PS3, X360) dało się słyszeć liczne głosy niezadowolenia, jeśli idzie o wizualną stronę programu, ale i oczekiwania były w tym przypadku znacznie większe.
Końcowa ocena może wydać się dziwna, zważywszy, że to prawdopodobnie najlepsza bijatyka dostępna na PSP. Sęk w tym, że mamy do czynienia z rozwinięciem idei wyrażonej za sprawą wcześniejszej odsłony. Mówienie o zastoju jest, być może, przesadą, ale odniosłem wrażenie, że Namco nie ma ciekawego pomysłu, w jakim kierunku pchnąć dalej serię. Dlatego też dla graczy posiadających Dark Resurrection zakup najnowszej części wydaje się średnio opłacalny.
recenzja dodana przez:
E. Siekiera
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ stary dobry Tekken
+ ogromny wybór zawodników
+ i spore możliwości ich kustomizacji
+ przyswajalny system walki
+ grafika, animacja, płynność
+ tradycyjnie już kapitalne cut-scenki
− w stosunku do Dark Resurrection niezbyt wiele zmian
− niektóre areny wyglądają średnio
− brak multi z prawdziwego zdarzenia
− kompletnie nietrafiony boss
Ocena wszystkich
recenzentów
8.0
Grafika 90%
Dźwięk 80%
Gameplay 90%

