Gaminator. Gry online.

graj lub zgiń
Szukaj

Jesteś tutaj pierwszy raz. Bardzo nam miło. Zarejestruj się, aby zyskać dostęp do największej bazy video o grach, możliwości wrzucania swoich treści, a także do systemu podpowiadania gier – Game Connect.

Logowanie

Zamknij Wyślij uwagę
 

Dissidia: Final Fantasy (PSP)

Lubię to! 4

Premiera Świat - 18 grudzień 2008 Premiera Polska - 11 czerwiec 2009

Ocena użytkowników: bardzo dobra

2 osób chce zagrać w tą grę

miejsce w rankingu: n.a.

Deweloper: Square Enix Dystrybutor: Cenega Polska Wydawca: Square Enix

 

Gatunek: Akcja/Arcade Podgatunek: Bijatyka Cechy gry: TPP

Tematyka: Fantasy,

Moja ocena: 1 2 3 4 5

 

grasz?
close

Game market

zgłoś tę grę

Na tę platformę mamy: 51 screenów, 7 video, 1 recenzji, 2 newsów,

20 lat minęło...

[ zobacz inne recenzje 1 ]
Najlepsza recenzja dodana przez mnq mnq
Seria Final Fantasy to jedna z najbardziej leciwych, współcześnie znanych nam marek w branży elektronicznej rozrywki. Po raz pierwszy na rynku zaistniała w 1987 roku, by po wielkim kasowym sukcesie zachęcić swoich twórców do stworzenia kolejnych odsłon. Do dnia dzisiejszego ukazało się blisko 40 tytułów sygnowanych marką Final Fantasy. W przeciągu ostatnich lat, firma Square-Enix raz za razem obchodziła kolejne jubileusze związane z cyklem „Ostatecznej Fantazji”.

W 2008 roku przyszedł czas na jedną z ważniejszych rocznic, oto bowiem serii Final Fantasy stuknęło równo 20 lat obecności na rynku. Takie wydarzenie nie mogło obejść się bez wielkiej fety. Square-Enix postanowiło z tej okazji zrobić coś specjalnego dla sympatyków cyklu (oraz przy okazji napełnić swoje portfele). Dissidia Final Fantasy to gra będąca swoistego rodzaju przekrojowym podsumowaniem dotychczasowego dorobku serii. Zapraszam do recenzji.

mnq


Dissidia Final Fantasy OST - Main Theme

Aleja gwiazd


Dissidia Final Fantasy to produkt łączący w sobie dwa skrajnie różne od siebie gatunki, czyli bijatykę oraz RPG. W swojej karierze Square-Enix miało już podobny eksperyment – The Bouncer – który wbrew szumnym zapowiedziom, okazał się być nad wyraz spektakularną klapą. Czy podobny los spotkał Dissidię? Już na początku mogę was zapewnić, że nie, ale po kolei.

Fabuła gry prezentuje się następująco. Trwający od wieków konflikt pomiędzy Cosmos, czyli boginią ładu i porządku, a Chaosem, bogiem zła i dysharmonii wchodzi w decydującą fazę. Czynnikiem, który może przechylić szalę zwycięstwa na jedną ze stron są magiczne kryształy, które posiadają wielką magiczną moc. Aby odnieść zwycięstwo, zarówno Cosmos jak i Chaos sprowadzają do swojego wymiaru najlepszych wojowników wywodzących się z różnych światów, którym przypadnie w udziale stoczyć decydującą bitwę.

Spotykamy tu wszystkich znanych i lubianych. Siły światła reprezentują główni bohaterowie poszczególnych części Final Fantasy, od pierwszej do dziesiątej. Po drugiej stronie barykady stają ich odwieczni wrogowie, czyli najczarniejsze z czarnych charakterów w historii serii. Mamy tu więc do czynienia z całą plejadą gwiazd w jednym miejscu. Niestety twórcy gry nie pokusili się o stworzenie odrębnych kampanii dla łotrów, toteż ponownie musimy zadowolić się rolą „tych dobrych”.

Odyseja Fantazji


Rdzeniem rozgrywki jest tryb Story Mode, w skład którego wchodzi dziesięć odysei, każda z nich odpowiada jednemu z bohaterów. Poszczególne odyseje różnią się od siebie poziomem trudności. W obrębie każdego z dziesięciu rozdziałów, rozgrywamy pięć pomniejszych etapów, gdzie naszym zadaniem jest odzyskanie kryształu, który reprezentuje uniwersum wybranej części Final Fantasy.

Zabawa rozgrywa się na dwóch płaszczyznach. Pierwszą z nich stanowi mapa, która wyglądem przypomina klasyczną grę planszową. Na każdej z plansz rozmieszczone są skarby, przeciwnicy oraz tzw. Chaos Stigma, czyli punkt, do którego musimy dotrzeć, aby zaliczyć dany poziom. Po dotarciu do finiszu, każdy etap jest podsumowany oraz przeliczany na punkty. To jaką wartość uda nam się uzbierać, zależy od tego ile walk stoczyliśmy, z jakim stanem zdrowia ukończyliśmy poziom, czy też od ilości zachowanych Destiny Points. Na podobnej zasadzie podsumowany jest postęp po zaliczeniu całego rozdziału, z tą różnicą, że tu sumują się wszystkie noty otrzymane w każdym z pięciu etapów.

Na początku każdej planszy otrzymujemy określoną ilość Destiny Points. Dopóki gracz nie wyczerpie ich zapasu, istnieje szansa, że pod koniec etapu otrzyma dodatkowy bonus. DP są odbierane przez grę za wykonywane ruchy, jednak istnieje sposób na ich odzyskanie. Tym sposobem jest pokonanie niektórych przeciwników pod określonym warunkiem, np. zwyciężenie walki w 10 sekund (wbrew pozorom wykonalne), zadanie obrażeń krytycznych czy chociażby wyjść z potyczki bez najmniejszego zadrapania. O tym, czy dany przeciwnik oferuje taką możliwość informuje nas wykrzyknik umiejscowiony nad figurką, która reprezentuje go na mapie.

Trzeba dodać, że do niektórych skarbów i przedmiotów nie mamy dostępu od razu. Również silniejsi przeciwnicy wymagają od nas odpowiednio rozwiniętych postaci, przez co zaliczenie każdej z odysei w stu procentach wiąże się z koniecznością co najmniej dwukrotnego podejścia. Ukończenie wszystkich odysei jest warunkiem do odblokowania jedenastej, w której finalizuje się akcja całej gry. Shade Impulse (bo tak nazywa się ostatni rozdział), stanowi nie lada wyzwanie. O ile przez wszystkie poprzednie kampanie przebijemy się raczej bez większych problemów, tutaj zaczyna się prawdziwa jazda bez trzymanki. Poziom trudności jest raczej wyśrubowany i bez dobrze rozwiniętych postaci nie mamy tutaj czego szukać.

Let the body hit the floor


O ile samo poruszanie się po mapie nie przysparza jakiś większych emocji, to drugi moduł rozgrywki, czyli walka, dostarczy ich w hurtowych ilościach. Co tu dużo mówić, starcia są zrealizowane niesamowicie. Dynamika oraz efekciarstwo towarzyszące pojedynkom są wprost przytłaczające. System walki został zrealizowany na modłę filmu Final Fantasy VII: Advent Children. Oznacza to, że walcząc zdecydowanie więcej czasu spędzamy w powietrzu wykonując niesamowite ewolucje.

Przyznam, że pierwsze półtorej godziny zabawy zajęło mi głównie przyzwyczajenie się do tempa rozgrywki. Złapanie orientacji sprawia początkowo trochę trudności, na szczęście z pomocą przychodzi intuicyjne sterowanie oraz system automatycznej lokalizacji przeciwnika. Wystarczy wcisnąć jeden przycisk i oczy naszej postaci natychmiast kierują się na wrogą postać - rozwiązanie bardzo proste i niezwykle pomocne.

Kiedy już opanujemy sterowanie oraz orientację w terenie, czas przejść do kopania tyłków. Ataki, do których mamy dostęp zostały podzielone na dwie główne grupy – Bravery oraz HP. Pierwsza grupa, czyli Bravery Attack służą do pozbawiania przeciwników punktów odwagi (Bravery Points), które obrazują morale przeciwnika. Dopóki oponent posiada BP, nasze ataki uderzające w jego zdrowie fizyczne są skuteczne tylko w około pięćdziesięciu procentach.

Jeśli uda nam się w odpowiednio krótkim czasie wyprowadzić wystarczająco silną kombinację ciosów, możemy doprowadzić do sytuacji, w której wola walki przeciwnika zostaje złamana na parę chwil. Wówczas mamy kilka cennych sekund, aby dopaść delikwenta i zadać decydujący cios. Wówczas korzystamy z drugiej grupy ataków, czyli HP Attack, które pozbawiają punktów życia. Mechanizm ten to oczywiście broń obusieczna, toteż sami musimy się mieć przez cały czas na baczności.

Jakby tego było mało, w obrębie każdej z grup, wydzielono dwie podgrupy ataków - wykonywane w powietrzu lub na ziemi. Każdy z bohaterów różni się od pozostałych technikami walki oraz typami ataków. Jedni świetnie sobie radzą w powietrzu lub na ziemi, inni potrzebują maksymalnego zbliżenia, aby być skutecznymi, lub wprost przeciwnie, preferują walkę na dystans. Praktycznie wszystkie ataki, to charakterystyczne dla każdej postaci zagrania, które znamy z gier, w których występowały. Niektóre akcje są dodatkowo nagradzane, np. przygwożdżenie przeciwnika do ściany jednym silnym ciosem.

Od czasu do czasu na arenie zmagań pojawia się power-up (EX Core), który pozwala nam wejść w stan EX Mode. Będąc w stanie EX Mode, nasz bohater zmienia swój wygląd lub broń mając przez kilka chwil szansę na wyprowadzenie ataku specjalnego. Podczas wykonywania technik specjalnych musimy wypełniać instrukcje pojawiające się na ekranie (wciskanie odpowiednich kombinacji przycisków), których poprawne wykonanie determinuje siłę naszego uderzenia. Specjale są diabelnie efektowne oraz często oznaczają koniec pojedynku (nierzadko trafiają się tacy twardziele, na których i to za mało).

W grze pojawiają się również Summony, które kolekcjonujemy podczas przemierzania kolejnych plansz. W menu postaci możemy podpiąć, jednego z posiadanych Summonów, które aktywowane są automatycznie, kiedy spełniony zostanie określony warunek. Rola Summonów sprowadza się z reguły do nakładania premii, chociaż trafiają się o charakterze ofensywnym lub defensywnym.

Warto również wspomnieć o świetnie zaprojektowanych miejscówkach. Areny są z reguły kilkupoziomowe i w większości stanowią odzwierciedlenie najbardziej charakterystycznych miejscówek w historii serii. Powalczymy chociażby w zamku Pandemonium (FF II), wieży Kefki (FF VI), wnętrzu planety (FF VII) czy świecie kryształów (FF IX). Na każdej z aren znajduje się wiele elementów, z którymi możemy wejść w interakcję, jak ściany po których można biegać; możliwe do zdemolowania kolumny, zbiorniki, platformy; lub specjalne szyny, które niczym w Tony Hawks Pro Skater możemy „grindować”, aby szybciej poruszać się po lokacji.

Bijatyka ci to, czy RPG?


Kiedy postanowimy na chwilę odsapnąć od walki, szybko do nas dotrze, że Dissidia posiada całą masę elementów RPG. Najbardziej widocznym jest awansowanie postaci na wyższe poziomy doświadczenia, jednak kiedy zagłębimy się w menu znajdziemy tabele ze statystykami, wykaz możliwych do podpięcia umiejętności, czy sklep z ekwipunkiem.

W kwestii ekwipunku mogę powiedzieć, że naprawdę jest w czym wybierać. Wraz z postępami w grze otrzymujemy dostęp do coraz to szerszego asortymentu broni, elementów pancerza czy akcesoriów. Wszystkie te przedmioty podnoszą statystyki naszych bohaterów oraz oferują dodatkowe efekty (np. zwiększenie przyśpieszenia czy siły ataku itd.). Oczywiście uzyskanie dostępu do prawdziwie zabójczych zabawek wymaga sporo pracy ze strony gracza. Możliwość ich zakupu oraz użytkowania okupiona jest warunkami jak odpowiedni próg doświadczenia, czy rzadko spotykane przedmioty, które są wliczone w cenę rynsztunku.

Z rozwojem postaci wiąże się również dostęp do coraz to lepszych ataków oraz zdolności wspomagających. Każdy z bohaterów posiada na starcie pewien zestaw standardowych umiejętności, ale im dalej w las, tym większe możliwości zyskujemy. Aby podpiąć jakąś zdolność, musimy posiadać odpowiednią ilość przeznaczonych do tego punktów. Tych oczywiście nigdy nie jest wystarczająco dużo, toteż zestaw umiejętności powinniśmy dobierać do charakteru postaci. Na przykład w przypadku bohatera, który świetnie spisuje się w powietrzu, w pierwszej kolejności wybieramy i rozwijamy zdolności, które poprawiają jego skuteczność właśnie podczas przebywania w przestworzach. Wachlarz możliwości jest naprawdę imponujący, dzięki czemu całkiem swobodnie możemy kształtować postać pod nasz styl gry. Oprócz punktów doświadczenia, za wygrane walki zdobywamy Ability Points, które wpływają na stopień opanowania danej zdolności przez postać. Kiedy uzbieramy dla danej umiejętności odpowiednią ilość AP, wówczas zostaje oznaczona jako Master, dzięki czemu zabiera o połowę mniej wymaganych do podpięcia punktów.

Dodatki


Jednym z niekwestionowanych plusów Dissidii jest cała masa dodatków. Tymi, które bezpośrednio przedłużają żywotność gry są dodatkowe tryby zabawy. Pierwszym z nich jest Quick Battle, w którym po prostu staczamy szybki pojedynek z wybranym przez siebie oponentem. Kolejnym wariantem jest Arcade Mode, gdzie staczamy serię pięciu potyczek z coraz to silniejszymi przeciwnikami. Za wygraną otrzymujemy punkty PP, które mają swoją funkcję, ale o tym za chwilę.

Dalej mamy Duel Colloseum, coś w rodzaju karcianki, gdzie za pokonywanie przeciwników otrzymujemy medale, które pełnią rolę waluty. Za zdobyte medale możemy kupować karty reprezentujące skarby (z reguły przedmioty potrzebne do zakupu lepszego ekwipunku), lub wymienić je na punkty PP. Tryb ten zostaje odblokowany dopiero po zaliczeniu odysei Shade Impulse. Ostatnim grywalnym bonusem jest Distant Glory, które poziomem trudności przebija nawet jedenasty rozdział gry. Zrealizowany jest on na wzór odysei, z tą różnica, że tutaj walki toczymy z samymi herosami lub łotrami (zależnie od wybranej postaci) na bardzo wysokich poziomach doświadczenia, wyposażonych w świetny ekwipunek.

Przejdźmy zatem do wspomnianych wyżej punktów PP. Służą nam one jako środek płatniczy w PP Catalogu, czyli swoistego rodzaju sklepie. PP Catalog oferuje m.in. możliwość zakupu alternatywnych skórek dla postaci, dodatkowych odzywek, ikonek, trudniejszych wersji innych trybów gry (np. Arcade Mode), oraz wielu innych rzeczy. Punkty PP, jak już wspomniałem, możemy zdobyć w Arcade Mode lub poprzez wymianę medali z Duel Colloseum. Dodatkowym źródłem są bonusowe skrzynie, które pojawiają się przy kolejnych podejściach do każdej z kampanii.

W grze zaimplementowany jest również kalendarz, z którym wiąże się jeden z ciekawszych patentów. Zanim w ogóle rozpoczniemy jakiekolwiek działania, na początku zabawy zakładamy swój profil. Wówczas gra pyta nas o dzień, w którym najczęściej gramy. Nie jest to bez znaczenia, ponieważ wskazany przez nas dzień jest dniem premiowanym. Jeśli zasiądziemy do konsoli w tym konkretnym dniu, możemy się spodziewać bonusów w postaci dwukrotnego mnożnika zdobywanych punktów, lepszego ekwipunku oraz masy innych rzeczy.

Na tym jeszcze nie koniec. Twórcy gry postanowili dać graczom wiele pomniejszych bajerów. Znajdziemy chociażby przekrojowe kompendium wiedzy na temat postaci oraz Summonów występujących w grze. Jest również odtwarzacz, który pozwala nam swobodnie przesłuchać cały soundtrack. Dużo tego prawda? Ale to jeszcze nie wszystko. Dissidia posiada bowiem swoistego rodzaju system achievmentów (tutaj nazwane Accomplishment), który obrazuje nasze dokonania na polu rozgrywki.

Technicznie


Od strony wizualnej Dissidia Final Fantasy prezentuje się bardzo ładnie. Niesamowite wrażenie robią przede wszystkim efekty specjalne oraz animacje postaci. Wszystko działa bardzo płynnie, i nawet przy istnym pokazie fajerwerków nie zauważyłem chociażby najmniejszego widocznego spadku ilości wyświetlanych klatek. Przy tym wszystkim odnoszę jednak wrażenie, że gra wygląda nieco gorzej od wydanego rok wcześniej Crisis Core.

Świetne wrażenie robi ścieżka dźwiękowa. Aktorzy podkładający głos pod postacie dobrze wywiązali się ze swojego zadania. Obyło się raczej bez zgrzytów, jedyne co zauważyłem to głos Zidane'a (FF IX), którego barwa ani trochę nie przypomina tej z wersji japońskiej i jakoś średnio pasuje mi do tej postaci, ale to raczej mało znaczący detal. Muzyka, którą usłyszymy w grze to zbiór najbardziej rozpoznawalnych utworów z poszczególnych części serii. Kawałki pochodzące ze starszych odsłon cyklu doczekały się nowego masteringu oraz odświeżonych aranżacji. Mówiąc krótko – jest czego posłuchać.

Jedyną rzeczą, która naprawdę mnie irytowała podczas rozgrywki, jest mało funkcjonalny system zapisu. Jeśli dajmy na to przed cięższym pojedynkiem chcemy zrobić quick save, program po wykonaniu zapisu nie powraca do rozgrywki, tylko przenosi nas do menu głównego, skąd sami musimy załadować właśnie zapisaną grę. Na dłuższą metę jest to rozwiązanie mocno frustrujące. Również kamera potrafi czasami płatać psikusy ustawiając się tak, że nie widzimy absolutnie niczego poza ścianą.

Podsumowanie i ocena


Dissidia Final Fantasy to zdecydowanie jedna z ciekawszych pozycji oferowanych przez konsolkę PSP. Kupując tą grę możecie mieć pewność, że otrzymacie solidny produkt w świetniej oprawie audio-video, zapewniający mnóstwo dobrej zabawy oraz niemalże pękający w szwach od sporej ilości dodatków. Dissidia to również pewien powiew świeżości na nieco skostniałym rynku bijatyk. Naprawdę nie jestem w stanie opisać, czy wymienić całej zawartości jaką niesie ze sobą ta gra, albowiem jest ona po prostu ogromna. Aż trudno mi uwierzyć, że w produkcji na przenośną konsolę można zmieścić tak wiele. Dlatego myślę, że 9 na 10 to ocena w pełni zasłużona dla tej świetnej gry. Gorąco polecam!

Podobała Ci się recenzja? Jeśli tak kliknij "graj"

recenzja dodana przez: mnq mnq który uważa że gra ma takie plusy i minusy

+ Plusy

+  zróżnicowane postacie
+ dynamika i efektowność rozgrywki
+ mrowie dodatków
+ świetna muzyka
+ dobra oprawa audio-video
+ ciekawe areny
+ jak na bijatykę, bardzo rozbudowana

Minusy

  brak kampanii dla złych postaci
 irytujący system zapisu gry
 czasami praca kamery

dlatego mnq
ocenia tę grę na:

9

Grafika 90%

Dźwięk 100%

Gameplay 90%

Ocena wszystkich
recenzentów

9.0

Grafika 90%

Dźwięk 100%

Gameplay 90%

[ + dodaj screen ]

GregoryFear: Ach te japońskie gry nigdy nie widać co się dzieje:p (PSP)

GregoryFear: Synek vs tatko kto wygra? (PSP)

GregoryFear: I znowu trzeba uratować świat (PSP)

GregoryFear: Zidane (PSP)

Przejmij panowanie nad grą

Teraz

Użytkownicy, którzy lubią tę grę:

Gaminator.tv

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka