Gaminator. Gry online.

graj lub zgiń
Szukaj

Jesteś tutaj pierwszy raz. Bardzo nam miło. Zarejestruj się, aby zyskać dostęp do największej bazy video o grach, możliwości wrzucania swoich treści, a także do systemu podpowiadania gier – Game Connect.

Logowanie

Zamknij Wyślij uwagę
 

Crisis Core: Final Fantasy VII (PSP)

Lubię to! 10

Premiera Świat - 13 wrzesień 2007 Premiera Polska - 9 lipiec 2008

Ocena użytkowników: bardzo dobra

5 osób chce zagrać w tą grę

miejsce w rankingu: n.a.

Deweloper: Square Enix Dystrybutor: Cenega Polska Wydawca: Square Enix

 

Gatunek: RPG, Akcja/Arcade

Tematyka: Fantasy, Rozgrywka: Singleplayer

Moja ocena: 1 2 3 4 5

 

grasz?
close

Game market

zgłoś tę grę

Na tę platformę mamy: 40 screenów, 4 video, 2 recenzji, 2 newsów,

Obiektywny fan FF VII

[ zobacz inne recenzje 2 ]
Najlepsza recenzja dodana przez Fax Fax
Czy można w ogóle podchodzić do recenzji Crisis Core: Final Fantasy VII, nie będąc fanem serii Final Fantasy? Moim zdaniem nie. W końcu producent przygotował ten tytuł właśnie dla miłośników Siódemki, więc oceniać Crisis Core można tylko wtedy, gdy zna się najsłynniejszego przedstawiciela gatunku jRPG wszech czasów. Jednak z drugiej strony, fani podchodzą do tematu swojej ukochanej gry z takim nastawieniem, że ciężko pisać o jakimkolwiek obiektywizmie. I dlatego, choć moja przygoda z konsolami zaczęła się właśnie od Final Fantasy VII, chciałbym podejść do Crisis Core z odrobiną dystansu do legendy. Nie mogę bowiem zrozumieć, jakim cudem ten tytuł jest tak wysoko oceniany i rzadko kiedy schodzi poniżej dziewiątek. Fani wydają się przymykać oko na oczywiste błędy i niedociągnięcia, bo przecież gra nawiązuje do Final Fantasy VII. Zostawmy więc na chwilę miłość do tego jRPG i spójrzmy, czy Crisis Core potrafi obronić się sam.

Ten dzieciak ma być bohaterem?!


Początek gry kompletnie mnie odrzucił i był wręcz sporym szokiem, bo ciężko było mi zrozumieć głupoty, które atakują mnie z ekranu PlayStation Portable. Do tej pory Zack wydawał mi się postacią wręcz tragiczną, co doskonale pokazuje choćby wspaniałe anime Last Order i krótkie nawiązania w kierunku tego bohatera w Final Fantasy VII. Nie mogłem więc zrozumieć, czemu producent zamienił go w dzieciaka, będącego kompletnym idiotą, którego jedynym marzeniem jest zostanie bohaterem. W sumie nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że bez jakichkolwiek problemów morduje on dziesiątki przeciwników na swojej drodze, którzy bronią tak naprawdę swojego domu przed agresją ze strony korporacji Shinra. Jego naiwność, głupota i durne miny spowodowały, że odłożyłem ten tytuł na półkę. Załamałem się pierwszymi godzinami, gdyż nie było w nich kompletnie klimatu Final Fantasy VII, a cała gra przypominała mi pozycję dla dzieciaków. W końcu jednak powróciłem do rozgrywki i na szczęście okazało się, że im dłużej siedziałem z Crisis Core, tym bardziej byłem zadowolony z tego powrotu. Początkowy niesmak zastąpiło zrozumienie, że tylko odpowiedni kontrast mógł pokazać przemiany głównego bohatera tej produkcji. To, co przyjmował on bez pytań na początku historii, później powoduje, że ta postać staje się bardziej wartościowa. Choć mimo wszystko scenariusz mógł być bardziej delikatny dla Zacka, bo naprawdę ciężko przeżyć jego początkowe zachowanie. Jest on jak szczeniak, który zachwyca się otaczającym go światem i wszystko przyjmuje z radością. Nawet to, że zatłukł właśnie ludzi, broniących swojego kraju.

Sephiroth? Swój chłop!


W trakcie kolejnych godzin poznajemy nie tylko słynną organizację Soldier od podszewki, ale i jej najbardziej znanego członka z zupełnie nowej perspektywy. Sephiroth, a więc główny przeciwnik w Final Fantasy VII, wcielenie zła i szaleństwa, nie zawsze był czarnym charakterem. Crisis Core daje nam możliwość poznania go, jako pozytywną postać. Dowiemy się także, co się wydarzyło w jego życiu, że dokonała się w nim tak tragiczna przemiana. W dodatku powracają i inni bohaterowie, jak Aeris i Tifa, a możliwość poznania historii miecza z Siódemki, czyli słynnego Buster Sworda, to nie lada gratka dla fanów. Główna linia fabularna dotyczy przede wszystkim rozłamu w organizacji Soldier i sekretów, które doprowadziły do wydarzeń znanych z Final Fantasy VII. Na naszej drodze odwiedzimy wiele znajomych miejscówek, jak choćby Wutai, Nibelheim czy Midgar, ale nie zabrakło i pomniejszych smaczków, jak krótkiej informacji o organizacji Avalanche, którą założył Barret, a nawet i młodziutka Yuffie pojawi się na kilka chwil. Wszystkie te nawiązania to wielka przyjemność dla miłośników VII, jednak wielu nowych bohaterów nie trzyma zbyt wysokiego poziomu. Dialogi momentami są niebywale wręcz przegadane i czuć, że pisano je na siłę, bez większego pomysłu i polotu. Samo obserwowanie narastającego napięcia w korporacji Shinra i jej wpływu na grupę elitarnych żołnierzy wypada znakomicie i ogólnie fabuła trzyma się nieźle, jednak Siódemka była prawdziwym mistrzostwem i jej prolog niestety nie sprostał do końca zadaniu. Nie można tworzyć scenariusza tylko w oparciu o legendę innej gry, trzeba wnieść nieco świeżego spojrzenia i to widać w samej rozgrywce, natomiast scenariusz mógłby być lepszy. Ewentualnie producent mógł wziąć poprawkę, że fani mają o dziesięć lat więcej na karku i chcą bardziej dorosłego grania, a nie dziecinnych dylematów Zacka. Na szczęście pod koniec gry Crisis Core się pięknie rozkręca i kończy historię we wzruszający sposób.

Losowe walki kiedyś znaczyły coś innego


Starcia z przeciwnikami, obok fabuły, to nadal najważniejszy element Final Fantasy. Jednak przygody Zacka zrywają z systemem, który dzieli walkę na tury i stawiają na zręczne palce grających. Losowe i narzucone przez grę pojedynki nadal toczą się na małych arenach, ale tym razem możemy po nich swobodnie się poruszać. Ręcznie wypłacamy kombinacje ciosów mieczem oraz w czasie rzeczywistym odpalamy czary, których działanie opiera się na materiach z VII. Walki są dynamiczne, efektowne i niestety nieco losowe. Oczywiście można wysilić się i postawić na uniki, zajścia wrogów od tyłu, co zwiększa obrażenia, czy ataki magią z dystansu, ale uderzenia specjalne są już niezależne od nas. Mamy bowiem do czynienia z losowym systemem, który bazuje na założeniach mechanizmu jednorękiego bandyty. Trzy okienka, w których zmieniają się obrazki bohaterów, służą właśnie do najpotężniejszych ataków. Ich siła nieco zależy od emocji bohatera, więc im szybciej pokonamy wrogów, tym bardziej wzrasta ich poziom, ale tak naprawdę to iluzoryczna zależność i gracz ma niewiele do powiedzenia. W dodatku odpalenie tej zabawki zasłania cały ekran, a my oglądamy, co też tym razem wypadnie. Może to być zabójcza kombinacja, bonus do punktów życia i magii czy awans na kolejny poziom, ale gdy przypomnę sobie wielogodzinne zdobywanie punktów doświadczenia w Siódemce, to żal mi, że tak płytki stał się nowy system. W dodatku materii nie można łączyć ze sobą w kombinacje dwóch czynników, a przywoływanie bestii to również losowy patent. Skoro mogę przywołać potężnego Bahamuta, to chce go mieć na polu walki na każde moje zawołanie, a nie gdy przypadkiem dokona tego za mnie los. I tak naprawdę nie ma mowy o niespodziewanych walkach, bo poziomy tak zaprojektowano, że szybko można się zorientować, w którym momencie dojdzie do starcia. Wąskie korytarze od czasu do czasu przechodzą w większe miejscówki, więc można wówczas zgadywać, że zaraz zostaniemy zaatakowani.

Mapa świata to tylko wspomnienie


Zwiedzanie świata także nie do końca zagrało. Kilkanaście rozdziałów rzuca nas po całej planecie, ale nie ma mowy o podróżach na gigantycznej mapie świata, której zwyczajnie nie ma. Droga wiedzie praktycznie zawsze do celu, a różnorodność zadań dodatkowych nie zachwyca, bo każda misja niezwiązana z głównym wątkiem sprowadza się praktycznie do podobnych działań. Monotonia szybko się wkrada i ciężko mi zrozumieć, kto chciałby poświęcić kilkadziesiąt dodatkowych godzin na bieganie po identycznie zaprojektowanych poziomach, w których cały czas trzeba powtarzać starcia z wrogami. Swoboda, która tak zachwycała w VII, wyparowała i zastąpiła ją droga po sznurku. Przede wszystkim warto sprawdzić misje, które pchają do przodu scenariusz. Jak wspominałem, ten w końcu się rozkręca, a kolejne wydarzenia może nie wgniatają w fotel, ale sprawiają sporą satysfakcję. I tak naprawdę okazuje się, że gracze nowi w temacie będą się lepiej bawili niż fani. Dlaczego?

Nie zna Pan FF VII? A to bardzo dobrze


Crisis Core: Final Fantasy VII to jeden z najpiękniejszych tytułów na PlayStation Portable. Zachwycają modele postaci, różnorodne poziomy i przepiękne efekty użycia czarów. Do tego świetnie prezentują się liczni wrogowie, starcia z szefami zabijają spektakularnością, a wstawki przerwynikowe, to absolutne mistrzostwo świata. I nigdy wcześniej nie widziałem tak doskonałej mimiki bohaterów na przenośnej konsoli. Po prostu kolejny tytuł, który pokazuje moc zabawki Sony. W dodatku duża część dialogów dostała głosy aktorów (część z nich pochodzi z filmu Advent Children), ścieżka dźwiękowa trzyma bardzo wysoki poziom, więc oprawa graficzna i muzyczna lekko zgarnia ode mnie dziewiątki. I teraz trudno się nie zakochać w tak dopracowanej grze, nowi gracze docenią zręcznościowy system walki, prosty rozwój postaci oraz liniowe poziomy, w których nikt się nigdy nie zgubi. Dynamiczna akcja, ciekawa fabuła i proste sterowanie wypadają na plus, podobnie jak rozbudowane menu, dostęp do sklepików i przystępność samouczków. I tylko fani gdzieś w tym wszystkim będą musieli się odnaleźć i, tak jak ja, mogą narzekać, że ich marzenie o powrocie do świata Siódemki nie zostało spełnione. Osobiście chciałbym ocenić ten tytuł niżej, ale Crisis Core wygląda obłędnie i brzmi świetnie, więc punkty składowe zapewniają grze wysoki wynik. Jednak ciężko ten tytuł uznać za prezent dla fanów, ponieważ smaczków jest zbyt mało w stosunku do nieudanych zmian. I choć ciężko w to uwierzyć, gracz, który nigdy nie ukończył FF VII, będzie lepiej wspominał czas spędzony z tą pozycją niż wieloletni fan.

Podobała Ci się recenzja? Jeśli tak kliknij "graj"

recenzja dodana przez: Fax Fax który uważa że gra ma takie plusy i minusy

+ Plusy

+  Piękna grafika
+ Filmy przerywnikowe
+ Świetna muzyka
+ Solidna, ale nie do końca idealna fabuła
+ Dynamiczne walki
+ Smaczki dla fanów
+ Zakończenie

Minusy

  Losowy system walki
 Scenariusz mógłby być lepszy
 Brak swobody
 Naiwny początek gry
 Spłycenie rozgrywki

dlatego Fax
ocenia tę grę na:

8

Grafika 90%

Dźwięk 90%

Gameplay 70%

Ocena wszystkich
recenzentów

8.5

Grafika 95%

Dźwięk 95%

Gameplay 85%

[ + dodaj screen ]

Zack: ArrgHhh! (PSP)

Zack: HeHeHe Co ty taki poważny? (PSP)

Zack: Zgubiłem Się! (PSP)

Legolas: Chwila na pogawędkę (PSP)

Postacie [3]

Zack Fair
Cloud Strife
Buster Sword
Przejmij panowanie nad grą

Teraz

Użytkownicy, którzy lubią tę grę:

Tym, którzy lubią tę grę, podoba się też:

Gaminator.tv

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka