Skate 2 (PS3)
Premiera Świat - 21 styczeń 2009 Premiera Polska - 23 styczeń 2009
Ocena użytkowników: bardzo dobra
2 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu: n.a.
Na tę platformę mamy: 20 screenów, 2 video, 1 recenzji, 8 newsów,
Skate 2 - ale decha!
[ + dodaj własną recenzję ] Recenzja dodana przez
HIV
Grę otwiera mistrzowskie intro, a w zasadzie dynamicznie zmontowany film, potraktowany jajcarskim klimatem, przedstawiający moment wyjścia z mamra głównego bohatera oraz ucieczkę z rzeczonego kilku skaterów. Po rozbudowanej, lecz łatwej w oswojeniu kustomizacji postaci jesteś już gotowy do podbicia miasta San Vanelona - zmodernizowanego pod kątem skate-atrakcyjności (wszak metropolię nawiedził kataklizm w postaci trzęsienia ziemi). Musisz bowiem wiedzieć, że miasto jest spore, żeby nie napisać ogromne, i napakowane skateparkami oraz wszelkimi obiektami, które możesz przechrzcić dechą. Dotarcie z jednego końca miasta na drugi to nie lada wyzwanie, zajmujące sporo czasu i wymagające znajomości jego topografii. Wszystko poznasz z czasem lub... skorzystasz z możliwości teleportacji. Parki, osiedla, dzielnice opływające gotówką, dzielnica portowa, a nawet system kanałów ściekowych - prędzej czy później dotrzesz w każde z tych miejsc, zapodając niesamowite wygibasy. Jako że odbudowywane miasto trzymane jest w garści przez korporację Mongo, strażnicy porządku mają za zadanie powstrzymać ciebie i tobie podobnych zapaleńców przed eksploracją terenów niepożądanych. Wystarczy zatem wysupłać trochę grosza, aby zaprzyjaźniony koleżka przybył z pomocą, służąc swoim łomem w celu zdjęcia blokady, uniemożliwiającej dostęp do miejscówki lub obiektu. Na chodnikach roi się od przechodniów, którzy - jak to w życiu - nic tylko przeszkadzają, szczególnie mundurowi (hłehłe!), a po ulicach suną samochody, bliski kontakt z którymi żadnemu skaterowi nie wyszedł jeszcze na zdrowie. Gdy wpakujesz się w kłopoty i goni cię kilku ochroniarzy, po wykonaniu telefonu do znajomego "goryla" możesz obserwować z błogą miną, jak ciska kolesiami po ścianach. Warto również wspomnieć o koleżce specjalizującym się w wypompowywaniu wody z basenów, które - o czym wie każdy skater - stanowią idealne pole do małpich figli na desce. Fajne patenty, nawet bardzo.
Tryb kariery nie uległ zmianom, stanowi powielenie schematu, kopię tego z "jedynki". Szwędając się po mieście wyszukujesz (foto)reporterów prestiżowych mediów tematycznych (Skateboard Mag, Trasher?), aby wykonywać dla nich kompletnie zwariowane sekwencje, które uwieczniają na zdjęciach lub filmach, dzięki czemu zarabiasz kasę niezbędną do progresji. Ze znajomymi deskorolkowcami eksplorujesz miasto w poszukiwaniu kolejnych miejscówek do przejęcia, co stanowi cel nadrzędny. Tak naprawdę nie warto doszukiwać się tutaj jakiejkolwiek filozofii, tudzież większych zmian. Ot, naparzasz triki, wyszukujesz miejscówki, wydajesz kasę - i tak się to kręci na czterech kółkach. Nowością jest przesympatyczny, wbudowany tryb Hall of Meat, w którym twoim zadaniem jest poobijanie swojego skatera jak najdotkliwiej. Poobijanie to w zasadzie mało powiedziane. Widząc urwisko lub jakąkolwiek architektoniczną strukturę z różnicą poziomów, rzucasz się na łeb, na szyję - i to dosłownie, bowiem w locie możesz kierować nieszczęśnikiem, a im bardziej go połamiesz, tym lepiej. Trochę to chore, ale jakże życiowe. Wystarczy odpalić YouTube i troszkę pogrzebać, aby sprawdzić, jak urazowy jest to sport. Developer pojechał więc po bandzie, lecz cóż tu ściemniać - lot na główkę z wysokości 3. piętra z dotkliwym lądowaniem na asfalcie czy też zderzenie z pędzącym samochodem dają ogrom radości. Dla sadystów jak znalazł.
Czytając recenzje gier traktujących o skateboardzie zawsze szlag mnie trafiał, gdy autorzy popisywali się znajomością tajemniczych terminów, określających poszczególne triki. Zasiadłem zatem przed kompem z ambitnym planem pominięcia w tekście wszelkich grindów, foot- oraz handplantów, finger flipów, manuali, ale... No właśnie, już to zrobiłem. Nie da się bowiem pominąć terminologii podczas recenzowania tak specyficznej, mocno symulacyjnej produkcji. Skate 2 ma wiele do powiedzenia w temacie trików (nie "tricków", jak twierdzi wielu znawców od siedmiu boleści - radzę pamiętać o tym) - tak zgrabnie wykonywanych akrobacji, a przy tym z dostępnej niezwykle szerokiej palety, nie uświadczysz w żadnej innej grze. Wykonywanie figur jest intuicyjne, natomiast gra jako taka stanowi wielkie wyzwanie, bowiem intuicyjność w tym przypadku nie idzie w parze z precyzją, przynajmniej moim zdaniem. Podsumowując, jest to gra niezwykle rozbudowana i trudna zarazem.
Skate 2 prezentuje się zacnie. Oprawa graficzna nie jest może tak dopakowana, żeby urywała łeb na wysokości pasa, lecz nie sposób cokolwiek jej zarzucić. W San Vanelona urzeka przede wszystkim oświetlenie (lekko zalatujące Burnoutem), architektura oraz animacja poszczególnych trików, czy też uogólniając - ruchów postaci. Kolo po zejściu z deski porusza się strasznie dupkowato, fizyka potrafi kuleć (szczególnie kolizje), animacja zasuwa w 60 klatkach na sekundę, ale występują problemy z framerate'em (grałem w wersję na PS3, wersja na X360 ponoć radzi sobie lepiej), jednak ogólnie jest to kawał solidnego kodu okraszony klimatycznym soundtrackiem. Może i troszkę mierzi ustawienie kamery, osadzonej na wysokości kolan zawodnika, oraz jej praca podczas skręcania, nieraz ograniczając widoczność, lecz można się przyzwyczaić do takiego rozwiązania. Można również, a nawet trzeba przestawić się na nowy tryb główkowania pod kątem wykonywania zadań, bowiem za możliwością biegania po miejscówkach poszła opcja przesuwania przedmiotów, np. skoczni, rurek i half-pipe'ów. Poszerza to niezwykle horyzonty - rozgrywka staje się bardziej pasjonująca. Ze zdwojoną siłą uderza również multiplayer. W Sieci, oprócz trybów znanych z prequela oraz opcji przesyłania fotek i nagrań wideo, pojawiły się zadania do wykonywania w kooperacji ze znajomymi. Gwoździem programu jest natomiast poręczny edytor, dzięki któremu możesz budować swoje skateparki, a także ściągać wytwory innych graczy. Mistrz!
Mogę to napisać z pełną odpowiedzialnością: na rynku "desek" panuje posucha, klęska nieurodzaju, a Skate 2 idealnie trafia w tę niszę i zasiada na tronie. Nie dlatego, że jest jedynym aktualnie liczącym się przedstawicielem gatunku, lecz stanowi pełnoprawny sequel świetnej gry. Ot, sequel pełną gębą. Zgodnie z dewizą "więcej, lepiej, ładniej", w Skate 2 jest "więcej, lepiej, ładniej". Ogromny obszar do eksploracji oraz możliwości idących za przesuwaniem obiektów, świetne triki i kozacki multiplayer stanowią o głębi tej gry. Mocno odtwórczej gry, warto dodać, lecz w swojej klasie nie mającej konkurencji. Polecam.
recenzja dodana przez:
HIV
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ masa zaawansowanych trików
+ możliwość zejścia z dechy i przesuwania przedmiotów
+ zaawansowane architektonicznie miasto
− tylko dla fanów deskorolki
− momentami wariująca fizyka
− koleś po zejściu z dechy porusza się jak skończona pokraka

