God of War III (PS3)
Premiera Świat - 16 marzec 2010 Premiera Polska - 17 marzec 2010
Ocena użytkowników: bardzo dobra
7 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu: n.a.
Deweloper: Sony Computer Entertainment Dystrybutor: Sony Computer Entertainment Polska Wydawca: Sony Computer Entertainment
Gatunek: Akcja/Arcade, Przygoda Cechy gry: TPP
Tematyka: Fantasy,
Na tę platformę mamy: 19 screenów, 7 video, 1 recenzji, 45 newsów,
Sadyzm niekontrolowany
[ + dodaj własną recenzję ] Recenzja dodana przez
E. Siekiera
Eugeniusz Siekiera
Finalny rozdział przygód Kratosa rozpoczyna się w miejscu, w którym przyszło ostatnio się z nim pożegnać. Armia Tytanów wspina się po zboczach Olimpu, by wyrównać stare rachunki z greckim panteonem, a w samym środku tego zamieszania znajduje się nasz bohater, wściekły, bezwzględny i zdeterminowany jak nigdy wcześniej. Przyznam, że stęskniłem się za skurczybykiem.
Kratos to sadysta. To rzeźnik, którego interesuje tylko jedna kwestia. W swej szalonej wendecie urywa, patroszy, przebija, nadziewa, wyrywa, rozcina, rozpruwa. Cokolwiek, w dowolnej konfiguracji. To brutalny, bezwzględny psychol, który nie cofnie się przed niczym, byle tylko dokonać swej zemsty i zatopić stal w cielsku Zeusa. To zarazem jego ostateczny cel, gdy zaś go zrealizuje, jego życie straci sens, a długa i krwawa wędrówka znajdzie swój finał. Nim jednak umówi się na małe rendez vous z gromowładnym, przyjdzie mu przemielić całą armię mitologicznych kreatur, wielu bezbronnych ludzi, którzy przypadkowo nawiną mu się pod ostrza oraz kilku bogów i potężnego Tytana przy okazji. Żadna z dotychczasowych części - tym bardziej zaś żaden inny slasher w dziejach - nie był tak brutalny, tak krwawy, tak szokująco widowiskowy. Nawet kloc drewna posadzony przed telewizorem zapali się do rzeźni, gdy tylko zasmakuje w krwi wrogów.
Jak wcześniej, efektowne wykańczanie pomniejszych przeciwników (centaury, syreny, cyklopy, cerbery, meduzy etc.) wiąże się z krótkimi, ale diablo efektownymi sekwencjami quick time events. Teoretycznie można by się przyczepić, że w ostatnich latach takowa formuła była wykorzystywana gdzie popadnie i w związku z powyższym zdążyła się już wszystkim przejeść, ale z drugiej strony nigdy jeszcze nie udało jej się przybrać tak efektownej wizualizacji. Widać to zwłaszcza w przypadku starć z bossami. Walka jest w tym przypadku najczęściej wieloetapowa, a poszczególne sekcje wieńczy pioruńsko widowiskowy popis sadyzmu w wykonaniu bohatera i jego zabójczych zabawek. To, co chłopak wyczynia i jak obchodzi się nawet z największymi bydlakami przechodzi ludzkie pojęcie. Dla takiego Kronosa jesteśmy rozmiarów pchły, a i tak kopiemy jego gigantyczny zadek, wieńcząc dzieło zniszczenia wybebeszeniem flaków Tytana. Dosłownie.
Na podstawowym wyposażeniu znajdują się rzecz jasna osławione Ostrza Ateny (tu przemodelowane na Ostrza Wygnania, choć naturalnie zasada działania pozostała identyczna). Większość broni, którą zdobywamy sukcesywnie w miarę rozwoju scenariusza to kombinacje i wariacje ostrzy na łańcuchach, z wyjątkiem przepotężnych nemejskich rękawic, które zdobywamy powaliwszy na glebę Herkulesa. Powraca kilka artefaktów zdobytych w poprzednich odcinkach cyklu, jak chociażby skrzydła Ikara, z pomocą których pokonujemy niewielkie rozpadliny, ponadto wpada do puli kilka nowych, wyjątkowo interesujących zabawek. Jest więc łuk Apolla, którym można wypalać niektóre przejścia oraz kosić wrogów znajdujących się poza zasięgiem, głowa Heliosa przydatna w sytuacji, gdy trzeba rozświetlić ciemności, znaleźć ukrytą skrzynię z jakimś ciekawym fantem bądź oślepić wrogów. Są również buty Hermesa, pozwalające na sztuczki rodem z Prince of Persia, czyli bieganie po ścianach na krótkich dystansach (działa to tylko w wybranych miejscach, więc o powtórce z Księcia Persji można zapomnieć).
God of War III to nie tylko krwawa, niekończąca się rzeź. Zgodnie z tradycją serii, trójka zgrabnie łączy akcję z elementami logicznymi. Zagadki, które przyjdzie nam rozwiązać, są intuicyjne, więc nie zatrzymują nas niepotrzebnie w jakimś miejscu, z drugiej zaś strony rozwiązanie niektórych przynosi satysfakcję ze względu na pomysłowość, z jaką zostały skonstruowane. Tu kłania się szczególnie ogród Hery, w którym korzystając ze złudzeń optycznych wejdziemy po nieistniejących schodach oraz osławiony labirynt Dedala, jak żywo przypominający strukturę z filmu Cube (czyli wielki sześcian złożony z szeregu mniejszych). To swoją drogą niesamowite, z jaką lekkością scenarzyści maglują i przerabiają dla swoich potrzeb grecką mitologię, biorąc z niej najciekawsze wątki i lepiąc z wykorzystanych skrawków zupełnie nową, podporządkowaną losom Kratosa opowieść.
Serię od zawsze cechował również kapitalny design lokacji i związana z tym oprawa graficzna. Jak pamiętamy, dwójka to chyba ostatni wielki tytuł wydany na udającą się na emeryturę PS2. Była zarazem najlepiej prezentującą się grą na tej zasłużonej konsoli. W przypadku najnowszej odsłony można się pokusić o podobne stwierdzenie. Z wyjątkiem Uncharted 2 nie ma na chwilę obecną tytułu, który wyglądałby w akcji (statyczne screeny nie są w stanie oddać tego przepychu i rozmachu) równie spektakularnie. Sztab grafików po raz kolejny stanął na wysokości zadania, dając światu jedną z najpiękniejszych, najbardziej dopracowanych produkcji w historii. To, co się dzieje na ekranie, po prostu wypala oczy. Gdy rozcinasz podbrzusze centaura, wyrywasz mu flaki, łapska masz skąpane we krwi, otacza cię gęsty wianuszek przeciwników, a w tle gigantyczny Tytan wspina się na szczyt Olimpu, naprawdę nie wiesz, gdzie oczy podziać, na czym się skupić.
Plenery porażają rozmiarami, ujęcia kamery są w takich sytuacjach niezwykle filmowe, a zręczne oddalenia i zmiany perspektywy doskonale ukazują skalę batalii. Momentami jesteś niewiele widocznym punktem na ciele Tytana. I nawet wtedy nie tracisz kontroli nad postacią, a wróg nie przestaje atakować. Wrażenie potęguje dodatkowo zmiana perspektywy, gdy nagle podłoże staje się pionową ścianą, bo gigant pozostaje w nieustannym ruchu. Naturalnie takie akcje są wyreżyserowane i wszystko bazuje na skryptach - nie przeszkadza to jednak w tym, by co krok zbierać szczękę z podłogi. Wszystko jest tu duże, monumentalne, porażające - nawet zamknięte, ograniczone przestrzenie zaskakują ilością zdobień, przywiązaniem do szczegółów. Dopełnieniem przepełnionego detalami otoczenia jest stały framerate i kapitalna animacja, czy to naszego bohatera, czy wrogów. Każdy powyższy element składa się na zamknięty, skończony obraz, którego wykreowanie wymagało ogromnych nakładów pracy i poświęcenia. Ale opłacało się, gdyż ten rozpadający się na naszych oczach, tonący w chaosie świat jest upajająco piękny.
Niemal równie dobrze wypada dźwięk. Niemal, bo choć pod adresem samej muzyki zastrzeżeń mieć nie można (podobnie jak sama rozgrywka, jest po prostu monumentalna i śmiało mogłaby robić za podkład do filmów pokroju 300 czy Clash of the Titans), tak tradycyjnie zęby nieco zgrzytają przy polonizacji. Linda w roli Kratosa czy Żebrowski wcielający się w Herkulesa średnio mnie przekonują. Teoretycznie panowie nieźle wywiązali się ze swej roboty, podobnie jak reszta obsady (może z wyjątkiem pewnego Tytana), mimo wszystko jednak daleko im do oryginalnych odpowiedników. Na szczęście, zgodnie z nową świecką tradycją Sony udostępnia kilka ścieżek dźwiękowych do wyboru, a zatem nic nie stoi na przeszkodzie, by gracze niewładający językiem Szekspira w wystarczającym stopniu ograniczyli się jedynie do polskich napisów, decydując się na oryginalny dubbing i niezrównanego Terrence'a C. Carsona w roli Kratosa.
God of War III uzależnia, a piorunująco szybki, efektowny balet nie pozwala oderwać oczu od ekranu. Może nie ma tak przekombinowanej fabuły i metroseksualnego bohatera (o ile to dla kogoś zaleta), jak seria Devil May Cry, nie może też pochwalić się liczbą combosów na miarę Bayonetty, ale w swej sprawdzonej, znanej wszystkim formule po prostu nie ma sobie równych. Patrząc właśnie tymi kategoriami śmiem twierdzić, że studio Santa Monica w stu procentach spełniło wszystkie przedpremierowe obietnice. Zapowiadali zwieńczenie historii, epickie starcia, ogromnych bossów, wymagające batalie z dziesiątkami przeciwników jednocześnie, sprawdzony system walki wzbogacony o kilka nowych zabawek oraz kapitalną oprawę graficzną. Wszystkie powyższe wytyczne znalazły swoje odbicie w recenzowanym projekcie.
Przeciwnicy God of War III zarzucają mu wtórność, powtarzanie utartych schematów. Przepraszam, u licha, spodziewaliście się samochodówki? Przemodelowanego dokumentnie sterowania? Rozterek moralnych, ścieżek dialogowych czy może kamery ukazującej akcję z perspektywy pierwszej osoby? Nie dajmy się zwariować. Kto szukał tu diametralnego odświeżenia marki, ten sam sobie winien, bo nikt takowego nie obiecywał. Miało być intensywnie, szybko i krwawo, dokładnie w stylu, jaki prezentowały wcześniejsze odcinki cyklu. GoW III to nie tylko genialne zwieńczenie serii. To również koronny dowód na to, że czasem miast silić się na innowacje, lepiej podążyć sprawdzoną ścieżką, do której wszyscy zdążyli się już przyzwyczaić. Ścieżką niejako rozpoznawalną, będącą wizytówką sagi. Najnowsza odsłona nie jest rewolucyjna pod żadnym względem. Jest po prostu równie wybitna, jak część poprzednia, do puli dorzuca "jedynie" rozmach i widowiskowość adekwatne do możliwości technologicznych obecnej generacji konsol. To w moim przekonaniu wystarczyło, by porozstawiać konkurencję po kątach. Lepszego slashera po prostu nie znajdziecie.
recenzja dodana przez:
E. Siekiera
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ świetne zwieńczenie zasłużonej serii
+ monumentalna, wielka, zjawiskowa
+ krwawa, dynamiczna, satysfakcjonująca
+ płynna animacja, przepiękna oprawa
+ design lokacji, projekty przeciwników
+ porywająca ścieżka dźwiękowa
+ grywalna jak diabli
− sporadyczne problemy z kamerą


@Moskit
Ps3 ma moc rozrywania gaci na kawałeczki. Ja chciałem sobie kupić odtwarzacz Blu-Ray`a, ale mój kolega doradził mi kupno chlebaczka podając sporą ilość argumentów. Oszczędzaj kasę bo warto.
A co do recenzji zgadzam się w 100%
Kurde, jak ja bym z wielką chęcią zagrał w GoW 3. Z tego co w sieci wyczytałem i w prasie przejrzałem, to trudno się z oceną Siekiery nie zgodzić. :) Jak sobie kupię PS3 to kupuję remake'i GoW1 & 2, a następnie biorę się za trójeczkę. ;]
Kamera nigdy nie była mocną stroną GoW...