007: Quantum of Solace (PS3)
Premiera Świat - 31 październik 2008 Premiera Polska - 7 listopad 2008
Ocena użytkowników: bardzo dobra
0 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu: n.a.
Deweloper: Treyarch Dystrybutor: Licomp Empik Multimedia Wydawca: Activision Blizzard
Gatunek: Akcja/Arcade Podgatunek: Strzelanka, Skradanka Cechy gry: FPP, TPP
Rozgrywka: Singleplayer/Multiplayer
Na tę platformę mamy: 13 screenów, 1 video, 1 recenzji, 3 newsów,
Quantum of Solace
[ + dodaj własną recenzję ] Recenzja dodana przez
HIV
Jak na przygody Bonda przystało, gra rozpoczyna się od szybkiej akcji i konkretnego strzelania we włoskiej, malowniczej miejscowości. Brytyjski szpieg rozprawia się z licznymi ochroniarzami Mr. White'a i pojmuje drania, równając przy okazji z ziemią jego posiadłość. Kolejna misja to zwariowana pogoń w Siennie - przez tunele i po dachach za Mitchellem - wieloletnim ochroniarzem Lady M, który okazał się zdrajcą. Następne zadanie ma miejsce w Austrii, gdzie dzielny James przemyka niepostrzeżenie na tyłach opery, aby ostatecznie zdemaskować członków Projektu Tierra i wpakować kilka ołowianych kulek w puste łby snajperów. Zupełnie jak w filmie. Każda sekunda gry wypełniona jest wartką akcją, okraszoną zręcznie skryptowanymi, widowiskowymi sekwencjami. A później? W pewnym momencie odczułem spore zażenowanie faktem, że akcja podąża za fabułą Casino Royale. Pogoń za Mollaką na budowie w Madagaskarze została odwzorowana bardzo wiernie w stosunku do otwierającej film sekwencji. Nie chcę więcej spoilerować fabuły gry, napiszę zatem, że zabieg ów uważam za udany, mimo że ryzykowany, bowiem stosunek misji z QoS do tych z CR wynosi ok. 1:1.
Quantum of Solace nie przynosi powiewu świeżości. Jest to klasyczna strzelanina z perspektywy pierwszej osoby, w której najpierw pociągasz za spust, a później zastanawiasz się, czy postąpiłeś słusznie. W przeprawie przez hordy rzezimieszków pomaga ci szeroki wachlarz giwer (od beretty, przez snajperkę, na ciężkim karabinie maszynowym i granatach kończąc), na próżno jednak szukać niesamowitych gadżetów Bonda, pokroju zegarka robiącego naleśniki. Zresztą, w filmach z Craigiem odstąpiono od tych tanich zagrywek, co moim zdaniem wyszło postaci in plus, dodając jej autentyczności. Szpieg doskonały potrafi za to bez problemów rozbrajać zamki elektroniczne (mini-gra o wybitnie niskim poziomie trudności), włamywać się do komputerów w celu ściągania cennych danych, decydujących o bezpieczeństwie nie tylko narodowym, ale całego świata, czy unieszkodliwiać kamery przemysłowe. Odrobina skradankowego szaleństwa jeszcze nigdy nam - Graczom - nie zaszkodziła. Oczywiście, pan "wstrząśnięty, nie mieszany" potrafi wejść wszędzie butnym krokiem pracownika gazowni, rozwalając pół miejscówki z pomocą butli gazowych, które zalegają dosłownie wszędzie (ciekawostka, swoją drogą), ale nie to stanowi sedno zabawy. Chociaż czemu nie? Bond potrafi też dać solidnie w ryja w zacnie zrealizowanych QTE. Wystarczy podbiec do dowolnego oprycha, aby wypłacić mu "z karata", a kilka razy są to widowiskowe, złożone potyczki popychające akcję do przodu. Dobra rzecz.
Grę ukończyłem na średnim poziomie trudności - natrętne cherlaki, występujące w ilościach hurtowych, nie zdołały doprowadzić mnie do wczesnych objawów nerwicowej pląsawicy. Innymi słowy, w takim wariancie gra jest łatwa i zdecydowanie polecam ci najwyższy poziom, jeśli lubisz wyzwania, kombinowanie w grach nie jest ci obce, a w dodatku masz spore pokłady cierpliwości. A jest ku temu sposobność, gdyż developer zadbał o bardzo interesujący system korzystania z osłon terenowych, zapożyczony z kultowego Gears of War. Do większości obiektów możesz się "przykleić" i w dowolnym momencie wystawić głowę zza zasłony, aby dokładnie przymierzyć i wyeliminować zagrożenie. Możesz również ostrzeliwać się na oślep, wystawiając samą broń ponad głowę i siać spustoszenie bez obawy o własne życie (energię), gdyż skuteczność takiego rozwiązania została stanowczo przesadzona. Przez wybrane zapory możesz przeskakiwać, a nawet płynnie przemieszczać się między nimi, czy też "doślizgiwać" z dystansu. GoW pełną gębą! Do pełni szczęścia zabrakło systemu aktywnego przeładowywania broni, tyle że mogłoby się to skończyć pozwem sądowym ze strony Epic Games. System nie został jednak tak dopracowany, jak w dziele Cliifyego B. - dokazuje niedopracowana fizyka, który to element przeszkadza wielokrotnie podczas przeprawy przez kampanię. W temacie rozgrywek sieciowych jest słabo, mimo zróżnicowanych trybów zabawy, co potwierdza nikłe zainteresowanie na serwerach. Developer dostarczył klasyczny Deathamatch, Free for All oraz zabawę "Bond kontra 6 terrorystów", jednak w sieci ta gra nie sprawdza się w ogóle.
Quantum of Solace toczy pewna ciężka choroba XXI wieku, mianowicie komercjalizacja. Podobnie jak w filmie, w grze zauważalny jest product placement w postaci gadżetów Sony (komórki, laptopy, telewizory; aż dziw bierze, że nigdzie nie ma PS3), na szczęście na tyle subtelny, że nie przeszkadza w chłonięciu tego wirtualnego widowiska. Zabieg ów jestem skłonny zrozumieć i przymknąć nań oko, gdyż reklama jest dźwignią handlu, natomiast nie do wybaczenia jest czas potrzebny na ukończenie gry, wynoszący 6 godzin (bez masterowania w celu wyrwania cennych trofeów). Oprawa graficzna nie powala na kolana. Zarówno otoczenie, jak i modele postaci są niedopracowane, szczególnie zaś animacja tych ostatnich. Ponadto poziom wykonania miejscówek jest bardzo nierówny - tekstury w jaskiniach przyprawiają o torsje, natomiast hotel czy też pociąg zrealizowane zostały na zadowalającym poziomie. Na uznanie zasługuje dynamiczna oprawa dźwiękowa (kino domowe huczy, aż miło!) oraz solidny voice-acting - swoich głosów użyczyli m.in.: Daniel Craig, Eva Green, Mads Mikkelsen i Olga Kurylenko.
GoldenEye 007 na N64 (1997 r.) nie ma sobie równych - wie o tym każde dziecko. Quantum of Solace nie umywa się do dzieła Rare, lecz jest pozycją godną polecenia dla fanów gatunku. Mimo że gra jest stosunkowo krótka, wypełniono ją po brzegi akcją - jest dynamicznie i widowisko, a zatem tak, jak być powinno w grze z agentem MI-6 w roli głównej. Po QoS nie spodziewałem się wiele, tym bardziej więc pozytywnie ją odebrałem. Rzeczonemu tytułowi brakuje rozmachu rodem z Resistance 2, czy też nadchodzącego Killzone 2, a także szlifu godnego czystego diamentu, wielkiego glana na twarz. Przydałyby się tutaj pościgi samochodowe, wybryki w motorówce, wariacje w przestworzach za sterami rozpadającej się i potwornie dymiącej, wiekowej maszyny. Może i QoS nie zgarnie nagród w kategorii "gra roku", ale będę go miło wspominał.
recenzja dodana przez:
HIV
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ wartka, widowiskowa akcja
+ Quick Time Events
+ konkretna rozwałka otoczenia
+ system osłon terenowych
− zaledwie 6 godzin zabawy
− słaby multiplayer
− fizyka potrafi momentami wkurzyć

