Uncharted 3 (PS3)
Premiera Świat - 1 listopad 2011
Ocena użytkowników: bardzo dobra
5 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu: n.a.
Na tę platformę mamy: 3 screenów, 20 video, 2 recenzji, 41 newsów,
Trudne początki Uncharted 3
[ + dodaj własną recenzję ] Recenzja dodana przez
Nikt nie odmówił trzeciej odsłonie przygód Nathana Drake'a tego, iż jest dobrą grą, ale odbiór był zaskakująco chłodny, a internetowe wojny między recenzentami i graczami wyjątkowo gwałtowne. Co się stało? Czy Naughty Dog powinęła się noga?
Na pierwszy rzut oka nic specjalnego nie odróżnia Uncharted 3 od Uncharted 2. Znajomy zestaw bohaterów, taka sama lekkość opowieści, podobne motywy humorystyczne, jeszcze bardziej epickie wydarzenia. Nic nowego, ale nie wyrzuca się do śmieci sprawdzonej formuły. Nathan znowu będzie podążał śladami swojego domniemanego przodka, sir Francisa Drake'a, ponownie w tle majaczy jakieś zapomniane, ukryte miasto, a na naszej drodze stanie nowa plejada czarnych charakterów.
I chociaż opowieść nie powala to jest bardzo przyjemna i sympatyczna. Ta część skupia się bardziej na zażyłości Nathana i jego starszego kumpla, Wiktora Sullivana. Ba, fragment rozgrywki przenosi nas nawet do niespokojnego dzieciństwa Nate'a i możemy na własne oczy zobaczyć, że już wtedy skakał on po dachach i strzelali do niego źli ludzie. Wyraziści są też ci źli - szczególnie Katherine Marlowe, w którą w polskiej wersji wcieliła się Krystyna Janda i był to strzał w dziesiątkę. Warto zaznaczyć, że pełna lokalizacja jest chyba nawet lepsza od tej z Uncharted 2, gdzie już było świetnie, nawet jeśli ponownie pojawia się kilka drobnych wpadek tłumacza.
Uncharted 3 kolejny raz koncentruje się na prowadzeniu opowieści w duchu egzotycznej przygody i robi to świetnie. Pełne adrenaliny, oskryptowane akcje i dające mało kontroli przerywniki fabularno-klimatyczne występują tu na każdym kroku. Czy to źle? Cóż, ten tytuł zawiera najlepszą scenę wędrówki przez pustynię jaką widziałem w grach. Samo to jest już wartością. Oczywiście nie brakuje tu przyjemnych zagadek (a niektóre z nich należą nawet do najtrudniejszych w serii - chociaż ogólnie nie są zbyt trudne), masy eksploracji i niezłych, wielopoziomowych strzelanin. Autorzy kolejny raz umiejętnie przeplatają te elementy.
Graficznie gra kolejny raz powala. Oczywiście malowane ręcznie tekstury i nieco kreskówkowe animacje postaci nie każdemu będą się podobać, ale U3 wygląda i brzmi wyśmienicie. To wciąż jedna z najładniejszych gier na rynku, a lekka stylizacja ratuje ją przed starzeniem się.
Więc co poszło nie tak? Czemu Uncharted 3 nie jest tak globalnie kochane przez recenzentów jak druga odsłona gry? Przyjrzyjmy się rozgrywce. U3 zaczyna się od wesołej bójki w barze, która pokazuje, że mechanika walki wręcz została rozbudowana. Poza zadawaniem ciosów możemy też teraz kontrować ataki przeciwników i wykonywać chwyty. Dodatkowo potyczki urozmaicone są kontekstowo - Nathan rozbija na głowach adwersarzy butelki, uderza ich drzwiczkami od szafek i tańczy policzkując martwymi rybami (na to ostatnie nie mam pewnych dowodów).
Nie jest to nic wybitnie skomplikowanego czy rewolucyjnego, ale to pozytywne, drobne urozmaicenie. Zagadki i eksploracja, jak już wspomniałem, to też nadal mocna strona zabawy. Niemniej pozostał jeszcze jeden kluczowy element - strzelanie. I tu pojawia się rysa. Pęknięcie. Wyłom. Strzała w kolanie poszukiwacza przygód. Wrzód na zdrowym ciele. Choroba weneryczna u atrakcyjnej kurtyzany. Pleśń na powierzchni świeżo otwartego dżemu. Tak, ktoś coś spartaczył!
W pierwszej chwili niełatwo zorientować się co jest nie tak. Celujemy i strzelamy, wszystko jest na miejscu. Przeciwnicy giną. Ale coś zaczyna uwierać niczym wkurzona mrówka pod ubraniem, swędzieć jak początki uczulenia. Grasz dalej, ale popychasz celownik niczym pchający kamień Syzyf... z paraliżem górnej połowy ciała! Zabijanie przestaje bawić, walki stają się zbyt trudne, nazbyt długie i zaczynają być męczące. Pojawia się błędne wrażenie, że w tej, na dobrą sprawę strzelance, jest za dużo... strzelania.
Spostrzegawczy fani serii szybko zaczęli krzyczeć i po ponad miesiącu od premiery łatka dodała w opcjach możliwość włączenia alternatywnego stylu celowania, który przypomina mierzenie z broni rodem z Uncharted 2. Przetestowałem obydwa tryby celowania i na dłuższą metę różnica jest wyraźna. Wielu recenzentów przebrnęło przez grę nie zdając sobie sprawy z tego prawie podprogowego, nieuświadomionego problemu. Ten podstawowy model celowania jest popsuty, ale nie w wyraźny sposób. Jest po prostu kiepski, słaby i toporny. Jakby wyjęty z innej, gorszej gry. Myślę, że to jest główny powód większości słabszych ocen U3. Recenzenci czuli, że bawią się gorzej, nawet jeśli nie wiedzieli dlaczego, a dopiero porównanie obydwu modeli strzelania sprawia, iż wszystko staje się jasne.
Czy są jeszcze jakieś powody narzekań? Że gra jest liniowa i ma mnóstwo skryptów? Nie inaczej było w poprzednich odsłonach. A może to, że kampania dla pojedynczego gracza trwa tylko około 8 godzin? To nie tak znowu mało, szczególnie w grze, która zawiera rozbudowany moduł rozgrywki sieciowej.
A moduł multiplayerowy bardzo przypomina to co oferowało Uncharted 2. Samodzielne i drużynowe deathmatche, kradzieże bożków będących odpowiednikami flag, wykonywanie różnych zadań i tak dalej. Pojawia się tu system kumpli, czyli granie w dwuosobowych poddrużynach, których członkowie mogą odradzać się koło siebie i przybijać żółwika nad ciałem wspólnie zamordowanego przeciwnika. Bo nic tak nie umacnia przyjaźni jak wspólny trup.
Są też różne dopalacze uruchamiane po zdobyciu określonej ilości medali, które otrzymuje się nie tylko za zabijanie wrogów. Jest rozwijanie postaci, tworzenie klas, a nawet dość rozbudowane personalizowanie wyglądu naszego zawadiaki. Ot, klasyka multiplayera. Mniej ogranym motywem są dynamiczne mapy, na których może np. rozpętać się burza piaskowa w czasie walki. Miłe urozmaicenie.
Jest też bardzo przyjemny tryb kooperacji, który zawiera kilka fabularyzowanych misji oraz Arenę będącą podróbką Hordy, czyli walki z kolejnymi falami przeciwników. To nic nowego. Nowością jest za to ciekawa mieszanka Areny z trybem rywalizacyjnym, w której dwóch graczy dołącza do Hordy i utrudnia pozostałym dwóm graczom wykonywanie zadań.
Jak widać oferta multiplayerowa jest bardzo przyjemna, ale jest tu jeszcze jedna nowość, której w Uncharted brakowało. Granie na podzielonym ekranie, będące podobno efektem ubocznym dostosowania silnika do telewizorów 3D (tak, U3 obsługuje też 3D). Nareszcie misje coopowe, Arena i nawet granie na serwerach można uskuteczniać we dwójkę przy jednej konsoli. Dla tej radości można nawet przymknąć oko na ten popularny ostatnio, żenujący split-screen nie wykorzystujący całego ekranu.
I oto całe Uncharted 3. Pomimo tego co twierdzą liczni recenzenci i niezależnie od wpadki z kiepskim systemem celowania - to dobry i godny następca poprzedniej odsłony. Nadal przyjemny, rozrywkowy, oferujący kilka godzin świetnej, przygodowej jazdy bez trzymanki w pojedynkę i potencjalne dziesiątki godzin multiplayera. Świetna gra skrzywdzona spartaczonym, domyślnym trybem celowania, której jedyną realną wadą jest to, iż nie jest wyraźnie lepsza od Uncharted 2 - skok jakości jest tu malutki. Mimo to zasługuje na miano gry rewelacyjnej. Trzeba tylko pamiętać, aby przetestować obydwa tryby celowania, bo prawdopodobnie dla większości graczy ten drugi, niedomyślny okaże się lepszy.
Udanego bezczeszczenia kolejnych grobowców, w których już i tak czekają na nas uzbrojeni po zęby przeciwnicy! Game on!
recenzja dodana przez:
quaz
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ Uncharted to nadal świetna przygoda
+ piękna, widowiskowa oprawa
+ świetna, różnorodna, rozgrywka
+ przeplatanie strzelania, eksploracji i rozwiązywania zagadek
+ sympatyczni, zabawni bohaterowie
+ świetny multiplayer
+ nareszcie granie na podzielonym ekranie
+ obsługa telewizorów 3D
− bardzo kiepski, domyślny model celowania (można zmienić)
− nie jest wyraźnie lepszą grą od Uncharted 2


Ale i tak to świetna gierka. Teraz czekać jedynie na gta 5