Gaminator. Gry online.

graj lub zgiń
Szukaj

Jesteś tutaj pierwszy raz. Bardzo nam miło. Zarejestruj się, aby zyskać dostęp do największej bazy video o grach, możliwości wrzucania swoich treści, a także do systemu podpowiadania gier – Game Connect.

Logowanie

Zamknij Wyślij uwagę
 

Red Dead Redemption (PS3)

Lubię to! 3

Premiera Świat - 18 maj 2010 Premiera Polska - 21 maj 2010

Ocena użytkowników: bardzo dobra

0 osób chce zagrać w tą grę

miejsce w rankingu: n.a.

Deweloper: Rockstar Games Dystrybutor: Cenega Polska Wydawca: Rockstar Games

 

Gatunek: Akcja/Arcade Podgatunek: Strzelanka Cechy gry: TPP, Free Roam

Rozgrywka: Singleplayer/Multiplayer

Moja ocena: 1 2 3 4 5

 

Game market

zgłoś tę grę

Na tę platformę mamy: 12 screenów, 19 video, 2 recenzji, 51 newsów,

W samo południe z Rockstarem

[ zobacz inne recenzje 2 ]
Najlepsza recenzja dodana przez Chimaira Chimaira
Nie będzie kłamstwem stwierdzenie, że Rockstar robi niemal identyczne gry od wielu lat. Wraz z GTA 3 zaczyna się pewien okres w tworzeniu sandboksów, który kontynuowany jest po dzień dzisiejszy. Jednakże w przeciwieństwie do takiej choćby Bethesdy, produkty szkockiego (z pochodzenia) dewelopera to prawdziwe majstersztyki. Koncentracja na najmniejszych szczegółach przypomina filmy Jamesa Camerona. I choć czasem jak się zastanowimy, zobaczymy masę durnot, nie sposób nie docenić pewnego kunsztu w tworzeniu gier. Zatem - czy Red Dead Redemption to GTA na Dzikim Zachodzie, czy też kompletnie inne podejście do otwartej rozgrywki? Odpowiedź na to pytanie już za chwilę.

Chimaira

Akcja Red Dead Redemption osadzona jest w roku 1911. I w pewien sposób przypomina fenomenalną książkę Kena Keseya (tak, tego od „Lotu nad Kukułczym Gniazdem”), „Rodeo”. Starzy kowboje gryzą już ziemię na preriach Zachodu, Indianie powymierali, zaś już tylko patrzeć jak ulicami będą pędzić automobile zamiast dyliżansów. Przez cały czas rozgrywki towarzyszy nam uczucie tego przemijania - jakby tuż przed końcem wieku. Pewna era dobiega końca i musi ustąpić nowemu porządkowi rzeczy. Choć nie jest to powiedziane explicite podczas różnorakich wątków fabularnych, ta melancholia i nostalgia dominuje podczas grania.

Nasz bohater (i choć raz może być to bohater) to John Marston. Co mnie najbardziej cieszy, to fakt, że nie jest ostatnim gnojem. Bądźmy szczerzy, Tommy Vercetti był kawałem drania, Nico Bellic to przykład absurdalnego „nie zabijam” i bezkompromisowych rzezi w misjach, zaś Carl Johnson chyba nie wymaga dodatkowego komentarza. Tym razem zaś Marston, to w gruncie rzeczy porządny gość. Choć możemy (przy okazji systemu honoru czyli klasycznej karmy) zrobić z niego okrutnego bandziora, to jednak w kwestii fabularnej nie daje się poznać od szczególnie złej strony. Duży wkład w to ma sam tytuł gry. Owo odkupienie jest zasadą i podstawą całej akcji. Marston bowiem, czego dowiadujemy się już niemal na początku, wykonuje zadanie dla rządu. Aby ostatecznie zerwać z bandycką przeszłością i sprawić, by jego bliskim (żonie i synowi) nic nie groziło, trzeba wykonać jedną rzecz - w taki czy inny sposób pozbyć się kompanów z dawnego gangu. To główna oś gry, jednakże diabeł tkwi w wielu szczegółach. Są to przede wszystkim „duże” misje poboczne, zlecane przez Nieznajomych. Dookreślają one całą historię i stanowią miłą, acz sporą odskocznię od głównego wątku gry. Do tego mamy misje pomniejsze, takie jak choćby patrolowanie rancza wraz z psem, czy mini-gry w stylu pokera (naturalnie Texas Hold’em).

Słówko o samym prowadzeniu nas przez historię. Niestety, nie jest tu tak piorunująco jak choćby w GTA IV. Nasze pierwsze misje przypominają raczej tagowanie w San Andreas. Marston bowiem bez pardonu podchodzi pod bramy swego dawnego kolegi, dostaje kulkę i już, już ma być pożywką dla sępów, gdy zjawia się tajemnicza nieznajoma, która ratuje go z opresji. I gdy wydobrzejemy, zaczyna się pierwszy rozdział, w którym naprawdę można obrzydzić sobie słowo „cowboy”. Zaganianie krów, łapanie dzikich koni, prowadzenie stad na wypas... Ot, kolory dnia codziennego. Później gra nabiera nieco rumieńców, przyspiesza, by wreszcie zatrzymać się przy iście rzeźnickim finale. Cóż, taka już uroda rockstarowych produkcji.

Ale nie samą historią stoi Red Dead Redemption. To przede wszystkim świat, i jako powiedzieliśmy już na wstępie, oddany ze szczególnym pietyzmem i chorobliwą wręcz dbałością o szczegóły. Mnie osobiście najbardziej wprawiły w osłupienie stada wyjących kojotów, które zbierały się, wściekłe, nad pokonanymi wrogami już parę minut po masakrze, jaką wraz z Marstonem urządziliśmy tu czy ówdzie. Gdybyśmy poczekali nieco dłużej - zlecą się z kolei sępy. Coś pięknego. Wspaniałe są kina, w których możemy obejrzeć nieme filmy, typowo w stylu Rockstar. No i najważniejsze, czyli zapełnienie zawartością. Wszak teren gry to głównie pustkowia, przetykane osadami, czy akuratnie obozującymi podróżnymi. Nie wiem, jak panowie i panie z Rockstar to zrobili, ale nawet na największym zadupiu jest co robić! Praktycznie nawet przejażdżka koniem raptem kilku kilometrów może obfitować w różnorakie losowe zdarzenia. A to musimy pomóc komuś, kogo właśnie chcą zlinczować, a to znowu napotykamy podróżnego z którym możemy po prostu posiedzieć i pogadać... Drogami pędzą powozy, dyliżanse, konni wędrowcy. Słowem - nie sposób się nudzić. Do tego dochodzi to, co Rockstar robi najlepiej, czyli wykreowanie realnie żyjącego świata. Ludzie chodzą, rozmawiają, tu w zaułku jakiś gnojek bije dziwkę z saloonu, nocą przez ranczo przejeżdża banda podpitych rewolwerowców, zaś gdy gramy w pokera small talki przeradzają się w prawdziwe dyskusje o życiu w tym zapomnianym przez Boga miejscu.

Mechanika gry nie uległa zmianie. Choć nie do końca jest to GTA na Dzikim Zachodzie, do podstawy są takie same. Zamieniamy cztery kółka na kopyta, bazookę na karabinek i rewolwer zaś ponure miasto to przepiękne prerie Zachodu. System celowania byłby świetny, gdyby nie paskudne przyciski kontrolera PS3. Wiadomo - wciśnięty do połowy trigger powoduje dynamiczne przyklejenie się celownika, zaś gdy naciśniemy przycisk do końca przyklejamy się na stałe. Byłoby super, gdyby triggery wyglądały jak w Xboksie. Nie jest to zarzut w kierunku gry oczywiście, jednak gdy trzeba komuś przestrzelić rzepki kolanowe, pojawiają się małe problemy. Jazda koniem oddana została niezwykle ciekawie. I choć zdarza mu się zatrzymywać na przeszkodach, mimo tego że z reguły je przeskakuje, to nie mam tu nic konkretnego do zarzucenia.

Sporo na sieci mówi się o bugach i posklejanych modelach w grze. Niestety dla czepialskich, na szczęście dla RDR nie zauważyłem takowych. Sama gra chodzi niezwykle płynnie, co nieco dziwi, zważywszy na fakt, że z reguły to wersje PS3 kuleją pod względem optymalizacji. Graficznie jest nieźle. Gry Rockstar nigdy nie były dziełami sztuki, ale miały swój specyficzny posmak designerski. Tak jest też w przypadku Red Dead Redemption. Choć modele postaci są oteksturowane wręcz wirtuozersko, to już ich poruszanie się, zwłaszcza w cut-scenkach bywa dyskusyjne. Na szczęście animacja postaci jako taka nie jest zła. Tereny, choć z założenia nudne, wypełnione są taką ilością szczegółów że nie ma nawet jak marudzić. Osobną kwestią jest ścieżka dźwiękowa. Tu już, siłą rzeczy, nie mamy stacji radiowych. Cały czas zatem przygrywa nam w tle brzdąkanie podobne do ścieżek Enio Moricone. Nie przeszkadza, a wręcz jest bardzo przyjemne, bo i nie inwazyjne.

By już podsumować. Red Dead Redemption to gra niemal doskonała. Moim zdaniem znacznie ciekawsza od serii GTA, nie tylko poprzez zmianę otoczenia. Choć i tamte były szczegółowe, to tu dostajemy prawdziwy pokaz urealniania świata przez masę malutkich rzeczy. Do tego świetna fabuła i porywające wręcz uczucie przemijania sprawiają, że do ideału brakuje niewiele. Jednakże to nadal ten sam schemat, ulepszany, owszem, ale trudno mówić tu o jakiejś rewolucji. Na szczęście RDR daleko do odgrzanego kotletu, tylko z innymi teksturami. Z tego powodu jednak, a także przy okazji - nieco kulawej animacji postaci w cut-scenkach jakoś wstrzymuję się przed dziesiątką. Powiedzmy, że to dziewięć z ogromnym jak cały Zachód, Meksyk i piersi Bonnie MacFarlane plusem.

Podobała Ci się recenzja? Jeśli tak kliknij "graj"

recenzja dodana przez: Chimaira Chimaira który uważa że gra ma takie plusy i minusy

+ Plusy

+  fabuła
+ akcja
+ setting!

Minusy

  niby nic, ale jakoś jest to uczucie deja vu...

dlatego Chimaira
ocenia tę grę na:

9

Grafika 90%

Dźwięk 90%

Gameplay 100%

Ocena wszystkich
recenzentów

9.5

Grafika 90%

Dźwięk 95%

Gameplay 100%

[ + dodaj screen ]

Kacper.K: Ładny widok (PS3)

Kacper.K: Iść, ciągle iść, w stronę słońca... (PS3)

Kacper.K: Romantycznie (PS3)

Kacper.K: Światełko w tunelu (PS3)

Przejmij panowanie nad grą

Teraz

Użytkownicy, którzy lubią tę grę:

Gaminator.tv

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka