Call of Duty: Modern Warfare 2 (PS3)
Premiera Świat - 10 listopad 2009 Premiera Polska - 10 listopad 2009
Ocena użytkowników: bardzo dobra
1 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu: n.a.
Deweloper: Infinity Ward Dystrybutor: Licomp Empik Multimedia Wydawca: Activision
Gatunek: Akcja/Arcade Podgatunek: Strzelanka Cechy gry: FPP
Tematyka: Wojenna,
Platformy:83.92 zł
Na tę platformę mamy: 12 video, 1 recenzji, 114 newsów,
"Let's do this"
[ zobacz inne recenzje 1 ] Najlepsza recenzja dodana przez
Trubadur
I'm asleep. I'm asleep and dreaming…
Już pierwsze chwile spędzone z grą udowadniają, że Infinity Ward posiadło w całości tajemną sztukę budowania napięcia i rzucania gracza w sam środek akcji. Po szybkim zapoznaniu się z podstawami sterowania i przejściu toru przeszkód, który pozwoli na określenie naszych umiejętności i dopasowanie do nich stopnia trudności, udamy się na pierwszą misję. Początek przygody jest tu mniej dynamiczny i spektakularny niż w poprzednim Modern Warfare. Jest to jednak cisza przed burzą. Kolejne etapy, choć krótkie i liniowe, przepełnione są akcją, rozmachem i ową filmowością, która stała się cechą rozpoznawczą cyklu. Nie zdradzając szczegółów wspomnę tylko, że w trakcie gry odwiedzimy m.in. slumsy w Rio de Janeiro, rosyjski gułag, platformę wiertniczą, czy, na krótką chwilę, orbitę Ziemi.
You are fighting for the biggest nothing in history.
Taka różnorodność etapów, na których przyjdzie nam wystrzelać niezliczoną liczbę pocisków, jest w pełni uzasadniona fabularnie. Szkoda tylko, że nic nie uzasadnia naiwności scenariusza, który owszem, jest bardziej epicki i spektakularny od tego z Call of Duty 4 (którego zresztą jest kontynuatorem), ale równocześnie mniej prawdopodobny. Jedną z wielu zalet pierwszego Modern Warfare była historia, która równie dobrze mogłaby wydarzyć się w rzeczywistości, to jeszcze bardziej pozwalało wczuć się w rolę naszego podopiecznego. W „dwójce” sytuacja na początku rozgrywki jest przejrzysta, mamy jasno postawiony główny cel i wyraźnego antagonistę - Vladimira Makarova, rosyjskiego terrorystę, który przelewa krew innych za pieniądze. Rozwój wydarzeń wszystko jednak pokomplikuje, a świat przedstawiony w grze utraci swój podział na biel i czerń, do gamy kolorów dołączy szarość. Co jednak ciekawe, w moim przypadku nielogiczności scenariusza dały znać o sobie dopiero po ukończeniu kampanii single player. W toku rozgrywki wszystko dzieje się tak szybko i spektakularnie, że nie mamy ani chwili na rozmyślania nad sensem fabuły. Dopiero później, po otrząśnięciu się z pierwszego, jakże pozytywnego wrażenia, przychodzi czas na refleksję.
Charlie don't surf!
Jak już wcześniej kilkakrotnie wspomniałem gameplay Modern Warfare 2 jest niezwykle efektowny. Wszystko wokół skoncentrowane jest na postaci, którą kierujemy tak, że zawsze znajdujemy się w centrum wydarzeń. Oczywiście, ceną za tak wyreżyserowane momenty jest ogromna liniowość gry i wszędobylskie skrypty. Osobiście jednak, w pełni rozgrzeszam twórców gry za posługiwanie się owymi, przeważnie nielubianymi przez graczy, narzędziami. Bez nich nie dałoby się stworzyć widowiskowości gry. Rzecz jasna, nie wszystkie skrypty zostały wmontowane w całość w sposób idealny, znów mają miejsca sytuacje, gdy ostrzeliwujemy się bez końca z wrogiem tylko dlatego, że nie przekroczyliśmy niewidzialnej linii skryptu odpowiedzialnej za włączenie danego zdarzenia. To również przez ową liniowość nowe Call of Duty oferuje graczowi największą satysfakcję przy pierwszym przechodzeniu kampanii dla pojedynczego gracza. Za drugim, trzecim podejściem czujemy się niemal jak aktor na planie filmu, który znowu musi powtarzać dany ciąg ujęć. Wiemy wtedy bowiem doskonale co czeka nas za rogiem i w którym momencie paść na ziemię, by nie stać się ofiarą przeciwnika czyhającego za okiennicą.
Don't these people ever give up?
Bezsensownym byłoby jednak odsprzedanie gry po zapoznaniu się jedynie z tym, co twórcy przygotowali dla pojedynczego gracza. Żywotność tejże wydłuża (w teorii do nieskończoności) możliwość rozgrywki w dwóch trybach: multiplayer i operacje specjalne. Ten nowy, nieobecny we wcześniejszych odsłonach serii, lecz jakby zaspoilerowny w Call of Duty 4 bonusową misją rozgrywającą się na pokładzie samolotu, tryb pozwala nam sprawdzić ile warte są nasze umiejętności bojowe. Składa się on bowiem z szeregu krótkich, różnych od siebie i niepowiązanych fabularnie piekielnie trudnych misji. Zaliczenie którejkolwiek z nich na najwyższym stopniu trudność może być powodem do dumy dla domorosłego żołnierza. Aby ułatwić nieco zadania stawiane przed graczem, twórcy wkomponowali w rozgrywkę możliwość kooperacji na podzielonym ekranie tudzież ze znajomym z Playstation Network. Operacje specjalne w większości przypadków dzieją się one na lekko zmodyfikowanych mapach z kampanii single player, ale znajdziemy też takie perełki jak np. misja snajperska w okolicach Czarnobyla. Mniam!
Przejdźmy jednak do magnum opus Infinity Ward - walki w multiplayerze. Wszyscy weterani poprzedniej części od razu poczują się jak w domu, tryb ten został poddany wyłącznie kosmetycznym zmianom. Czy to źle? Oczywiście, że nie! Nie zmienia się czegoś, co funkcjonuje wręcz idealnie. Tak więc nadal mamy system awansu i odznaczeń oraz dopasowywanie naszego wirtualnego wojaka do naszych preferencji, jak bowiem pamiętacie nie ma tu jasno narzuconych klas postaci. Rozgrywka jest bardzo dynamiczna, czasami wręcz chaotyczna, i bardzo przystępna nawet dla początkujących. To nie jest sieciowy FPS, którego człowiek uczy się latami, choć oczywiście doświadczenie procentuje. Szczególnie przy odblokowywaniu nagród w trakcie gry, począwszy od BSP przez nalot niewidzialnego bombowca na taktycznym pocisku nuklearnym skończywszy. Aby otrzymać tak śmiercionośne bonusy należy ustrzelić kilku lub kilkunastu przeciwników nie ginąc przy tym ani razu. Z kronikarskiego obowiązku wspomnę jeszcze, że dodano kilka nowych rodzajów rozgrywki np. deathmatch z perspektywy trzeciej osoby lub mecz w tzw. klatce, jeden na jednego. Mi jednak nie dane było przetestowanie tych nowych trybów z prostej przyczyny: ze świecą szukać kogoś chętnego do takiej formy zabawy z Modern Warfare 2.
Someday this war's gonna end …
Wrażenia z uczestnictwa w czymś naprawdę spektakularnym, zarówno w multi jak i w single playerze, potęgowane są poprzez klimatyczną muzykę skomponowaną przez Hansa Zimmera. W czasie oglądania intra do gry gwarantuję, że ciarki przejdą Was po plecach, gdy po raz pierwszy usłyszycie główny motyw muzyczny gry. Grafika pozostaje krok w tyle za udźwiękowieniem. Wrażenia estetyczne nie są złe, przeciwnie, są naprawdę dobre, ale od czołowych tytułów Playstation nowe Call of Duty nieco odstaje. To, co podnosi ocenę grafiki jest szczegółowość plansz, moskiewskie lotnisko czy brazylijskie slumsy pełne są małych, cieszących oko detali jak np. spadające z parapetów doniczki lub rozbryzgujące po trafieniu pociskiem arbuzy. Także odgłosy i wygląd broni zostały przygotowane wręcz wzorowo, nie ma jednak co się dziwić, gry z serii Call of Duty zawsze cechowały się znakomitym poziomem odwzorowania różnorodnych pistoletów, karabinów itp.. Słowem zakończenia, to prawda, że nowe Modern Warfare jest grą dosyć krótką, jej przejście zajmuje ok. 7 godzin. Nie zamierzam jednak odejmować za to od oceny, ani wyszczególniać tego punktu w minusach. Taka jest konwencja tejże gry, gdyby była dłuższa, wrażenia z rozgrywki na pewno nie byłyby tak zintensyfikowane, na dłuższą metę mogłaby się stać po prostu nudna. Nie rozumiem też krytyki tej właśnie odsłony cyklu Call of Duty, przecież wszystkie inne jej części również nie należały do gatunku „długodystansowców”. Może i masz rację, że nie opłaca się wydawać tak dużej sumy na sześć czy siedem godzin zabawy, ale z drugiej strony żadna z nowych na rynku produkcji nie podniesie Ci adrenaliny aż tak bardzo. Rzekłem.
śródtytuły pochodzą z filmu "Czas apokalipsy", kto nie widział, ten trąba!
recenzja dodana przez:
Trubadur
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ dynamika i spektakularność rozgrywki
+ różnorodność i szczegółowość map
+ klimatyczna muzyka
+ bardzo dobry multiplayer
+ możliwość kooperacji w operacjach specjalnych
− naiwna fabuła
− pomału starzejąca się grafika
− jednorazowy tryb single player
Ocena wszystkich
recenzentów
9.0
Grafika 80%
Dźwięk 100%
Gameplay 90%
Postacie [1]
- Nazwa: Ghost
- Typ: Osoba












