Uncharted 2: Among Thieves (PS3)
Premiera Świat - 13 październik 2009 Premiera Polska - 14 październik 2009
Ocena użytkowników: bardzo dobra
6 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu:92
Deweloper: Naughty Dog Dystrybutor: Sony Computer Entertainment Polska Wydawca: Sony Computer Entertainment
Gatunek: Akcja/Arcade, Przygoda Podgatunek: Strzelanka, Skradanka Cechy gry: TPP
Rozgrywka: Singleplayer/Multiplayer
Game market
zgłoś tę grę
Platformy:59.0 zł
Uncharted 2: Among Thieves - Multiplayer Trailer
Uncharted 2 - "The Highrise Multiplayer Map" Trailer
Uncharted 2: Among Thieves - Fort Map DLC
Uncharted 2: Among Thieves - E3'09 Rooftop Gameplay
Uncharted 2: Among Thieves - Spike VGA Trailer
Uncharted 2: Among Thieves - videorecenzja
Uncharted 2: Among Thieves - E3'09 Trailer
Uncharted 2: PlayStation Heroes Skins
Uncharted 2 - TV Commercial
Na tę platformę mamy: 18 screenów, 12 video, 1 recenzji, 34 newsów,
Perfekcja w wirtualnym wydaniu
[ zobacz inne recenzje 1 ] Najlepsza recenzja dodana przez
E. Siekiera
Eugeniusz Siekiera
Gdy recenzent zastanawia się nad przyznaniem najwyższej noty, na ogół długo waży wszystkie za i przeciw. W przypadku Uncharted 2 żadna minuta z ponad dziesięciogodzinnej kampanii nie zachwiała przekonaniem, które towarzyszyło mi od pierwszych chwil. Ta gra ma wszystko. Charyzmatycznego bohatera, piękne kobiety, upierdliwego bad guya, kapitalnie napisane dialogi, sztampową, ale bezbłędnie opowiedzianą historię, olśniewającą oprawę, wzniosłą, symfoniczną ścieżkę dźwiękową, doskonałe animacje, jeszcze lepsze cut-scenki, olbrzymie, piękne, rozległe poziomy, sensowne rozwiązania w zakresie mechanizmów rozgrywki i ogromne, wprost nieprzebrane pokłady klimatu.
Dlaczego dycha? Uncharted 2 to gra kompletna. Diament oszlifowany z godnym podziwu pietyzmem, w którym trudno doszukać się słabszych elementów. Podobnie jak swego czasu Half-Life 2 stał się doskonałym przykładem na to, jak sensownie zebrać do kupy całą spuściznę gatunkową, będąc jednocześnie produktem dopracowanym i na swój sposób przełomowym. Uncharted 2 robi coś podobnego. Łączy elementy oglądane wielokrotnie w grach akcji, czerpiąc całymi garściami z takich klasyków, jak Tomb Raider czy Gears of War, ale sposób, w jaki podaje je odbiorcy, przebija niemal wszystko, co widzieliśmy do tej pory w grach video. Naughty Dog to bogowie, bo tylko bogowie są w stanie dokonać niemożliwego. Poprzeczka, jaką sami zawiesili niezwykle wysoko wybornym Drake's Fortune, sięga kontynuacji co najwyżej do kostek. Teoretycznie otrzymaliśmy to samo, co w przypadku części pierwszej. Obowiązują znane schematy i rozwiązania. Diabeł jednak tkwi w szczegółach, te zaś w przypadku omawianej produkcji prezentują wzorowy, najwyższy poziom.
Nathan Drake powraca w wielkim stylu, a wraz z nim znani z poprzedniej odsłony przyjaciel Sully i dziennikarka Elena. Obok starej gwardii na plan pierwszy wysuwają się również czarnowłosa Chloe i znajomy Nathana, niejaki Harry Flynn, który wplątuje naszego bohatera w całą historię. Rzecz kręci się tym razem wokół kamienia Cintamani, który wedle legend jest gwarantem niezwykłej potęgi, a być może nawet życia wiecznego. Nim jednak zawitamy do mitycznej Shambhali, czeka nas długa, pełna niebezpieczeństw droga, która zaprowadzi nas między innymi do tureckiego muzeum (i więzienia), na Bornego czy do ogarniętego wojną domową nepalskiego miasta. Fabuła pędzi na złamanie karku, wydarzenia zmieniają się jak w kalejdoskopie, a dzięki sprawnej reżyserii i doskonale nakreślonym sylwetkom postaci gracza zasiadającego przed telewizorem ani na moment nie opuszcza wrażenie, że bierze czynny udział w wysokobudżetowej produkcji rodem ze srebrnego ekranu.
Wedle schematu znanego z poprzedniej odsłony, kampania to zgrabny kolaż kilku składowych. Na kompletny obraz składają się sekcje skakane, strzelaniny, eksploracja i rozwiązywanie zagadek. Te ostatnie są stosunkowo proste, choć wydały mi się ciekawsze niż poprzednio, a w niektórych sytuacjach po raz koleiny posługujemy się dziennikiem Drake'a pełnym zapisków, ręcznych szkiców i podpowiedzi. Znacznie lepiej udało się również wyważyć pozostałe atrakcje programu. Strzelaniny nie bywają już monotonne, a do patentu korzystania z osłon dołączyły dodatkowe umiejętności w postaci bardziej dopracowanego systemu walki na gołe pięści (jest mocno uproszczony, choć, jak wszystko tutaj, niezwykle widowiskowy) i symboliczne wtręty skradankowe, pozwalające na cichą likwidację przeciwników.
Elementy czysto zręcznościowe to zainspirowane trylogią Księcia Persji i Tomb Raiderem ewolucje na drążkach i cienkich gzymsach, ryzykowne skoki, huśtanie się na linach i inne tego typu atrakcje. Choć teoretycznie nie ma w tym nic nowego, ciekawa konstrukcja etapów sprawia, że kolejne przeszkody pokonujemy z niekłamaną przyjemnością. Pomaga w tym również dość duży margines błędu, nie zmuszający nas do odmierzania skoków z dokładnością co do centymetra. Gra jest do tego stopnia przyjazna, że pozwala na zmianę poziomu trudności w trakcie rozgrywania kampanii, a w razie chwilowego przestoju podsuwa podpowiedź, co należy zrobić w następnej kolejności.
Podobnie jak we wspomnianym we wstępie Modern Warfare 2, gra uderza w filmowy ton opowieści. Filmowe jest tu w istocie wszystko - od fabuły i dialogów, aż po montaż, efektowne ustawienia kamery i rozgrywkę silnie bazującą na skryptach oraz wyreżyserowanych akcjach. Śmiem twierdzić, że jeszcze nigdy nie udało się tak dobrze zatrzeć granicy pomiędzy kinem a grą, zaś sceny rodem z hollywoodzkich produkcji autentycznie wbijają w fotel, nie pozwalając, by wkradło się znużenie. Udało się również zachować sensowny kompromis pomiędzy scenami galopującej akcji a chwilami względnego spokoju, podczas których możemy złapać oddech i rozkoszować się zjawiskowymi plenerami. Naturalnie takie podejście do tematu niesie ze sobą dość oczywiste konsekwencje, wśród których na plan pierwszy wysuwa się liniowość. Choć świat gry wydaje się olbrzymi, do celu zawsze prowadzi jedna droga, a całość jest tak zaprojektowana, by gracz niczego nie przegapił, nie ominął żadnej dramatycznej cut-scenki czy dialogu.
Ponoć Uncharted 2 wykorzystuje niemal wszystkie ukryte zapasy mocy konsoli. Nie wiem, ile w tym prawdy, a ile marketingowego bełkotu i prawdę powiedziawszy - mam to gdzieś. Odbiorca zainteresowany jest efektem końcowym, ten zaś funduje nam kilkugodzinny opad szczęki. Animacje postaci i niewiarygodnie dopracowane modele (z Drake'iem na czele) to dopiero początek. W niczym nie ustępują im lokacje. Wielkie, rozległe przestrzenie na długo zapadają w pamięć, a olbrzymia różnorodność odwiedzanych miejscówek sprawia, że obraz nigdy nie nudzi. Zdewastowane ulice nepalskiej mieściny, skute lodem jaskinie, podziemne tunele, gęsto zalesiona dżungla, skąpane w promieniach słońca monumentalne budowle, nadgryzione zębem czasu, zapomniane świątynie bądź przysypane śniegiem wioski wśród stromych himalajskich szczytów. Tu zawsze jest coś ciekawego do oglądania i możemy mieć pewność, że za kolejnym załomem muru bądź w kolejnym rozdziale opowieści napatoczymy się na coś nowego. Oczywiście, można się spierać o to, czy Uncharted 2 jest najładniejszą grą w historii, czy też może zasługuje co najwyżej na miejsce w pierwszej dziesiątce. Gdyby bawić się w porównania i wyliczanie wykorzystanych efektów, być może nawet kilkuletni Crysis wyszedłby z tego pojedynku zwycięsko. Tu jednak chodzi o coś więcej. O dopracowanie detali, estetykę, o pewnego rodzaju artystyczną wizję, która sprawia, że nie sposób oderwać wzroku. Tu zachwyca dosłownie wszystko, nawet kolorowe proporce łopoczące na wietrze. Pod tym względem Uncharted 2 jest prawdziwym dziełem sztuki, a obraz odmalowany przez grafików z Naughty Dog należy do jednego z najpiękniejszych w historii branży.
Uzupełnieniem wizualnej orgii jest symfoniczna ścieżka dźwiękowa, która kapitalnie dopełnia akcję na ekranie, dostosowując określone fragmenty muzyki do tempa rozgrywki. W trakcie spokojnej eksploracji towarzyszą nam łagodne, stonowane melodie, by chwilę później gwałtownie przyspieszyć, zwiastując zbliżające się niebezpieczeństwo. Nieźle wypada również dubbing, element, co do którego miałem największe wątpliwości. W projekt zaangażowano zawodowych aktorów i można śmiało powiedzieć, że główne persony dramatu stanęły na wysokości zadania. Na pochwałę zasługuje szczególnie Jarosław Boberek, człowiek, który zjadł zęby na dubbingu. Co prawda, z początku średnio przypasował mi do roli Drake'a (trudno przebić Nolana Northa, użyczającego głosu w anglojęzycznej wersji programu), ale nie można mu odmówić profesjonalizmu i ogromnego zaangażowania w kreację osobowości głównego bohatera. Pojawiają się co prawda drobne zgrzyty w tłumaczeniu, wynikające z nieznajomości kontekstu, w którym pada dana kwestia - na szczęście są to potknięcia symboliczne i w żaden sposób nie psują zgranego wydźwięku całości. Zresztą nasza ojczysta mowa jest tylko opcją. Gra jest elastyczna również i na tym polu, umożliwiając wybór spośród kilku języków (tyczy się to zarówno głosów, jak i napisów, więc każdy może dopasować ustawienia wedle własnych preferencji).
Na uznanie zasługuje również bogate i niezwykle szerokie spektrum najrozmaitszych bonusów (od filmów czy szkiców koncepcyjnych, aż po dodatkowe stroje czy specjalne filtry), które wykupujemy za zdobywaną podczas kampanii mamonę (każdy odblokowane trofeum bądź znaleziony skarb zasila stan naszego wirtualnego konta). Żywotność programu znacząco przedłuża także moduł rozgrywek sieciowych, umożliwiający zabawę w pięcioosobowych grupach (kilka trybów do wyboru, m.in. klasyczny drużynowy deathmatch oraz lokalna wariacja CTF) bądź kooperacji, w której swych sił będzie mogło spróbować trzech graczy jednocześnie.
Wiele w życiu widziałem, dlatego z wiekiem coraz sceptycznej podchodzę do gier, coraz częściej marudzę, coraz trudniej mnie zaskoczyć. Są jednak momenty, w których cały ten pancerz marazmu zostaje starty w proch, a ja znów czuję się jak dzieciak, zasiadający przed gumową klawiaturą ZX Spectrum, który gapił się jak urzeczony w biegające po ekranie kwadraciki. Uncharted 2 to najlepsza wyprawa w świat po drugiej stronie ekranu, jaką miałem przyjemność odbyć w ostatnich latach. Jest dla produkcji zręcznościowych tym, czym Indiana Jones dla kina przygodowego.
Omawianym tytułem ekipa Naughty Dog ugruntowała swoją wysoką pozycję na liście najlepszych producentów świata, a jednocześnie pokazała wszystkim, jak wiele można wycisnąć z tego, wydawałoby się, wyeksploatowanego gatunku, jakim są gry action-adventure. Lara Croft właśnie pali się ze wstydu. A cichaczem, gdy nikt nie patrzy, zagrywa w najnowsze perypetie Nathana Drake'a. Bóg mi świadkiem, są tego warte.
recenzja dodana przez:
E. Siekiera
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ klimat wielkiej przygody
+ obłędna oprawa
+ filmowy rozmach
+ doskonała ścieżka dźwiękowa i niezły dubbing
+ charyzmatyczni bohaterowie
+ kapitalne dialogi i cut-scenki
+ długa, zróżnicowana i piekielnie wciągająca kampania
+ multiplayer
− drobne błędy w tłumaczeniu
Ocena wszystkich
recenzentów
10
Grafika 100%
Dźwięk 100%
Gameplay 100%
Gamescom trailer
przez
OsaX Nymloth
Uncharted 2 - "The ...
przez
Moskit
Fort Map DLC
przez
Moskit
Weaver: I co powiesz na temat mojego gnata? (PS3)
Weaver: Garbi, garbi - aż się zgarbi ;-) (PS3)
Weaver: Cóż, blachy będą już do wymiany (PS3)
Weaver: Ja poproszę tak ze dwa "strzały" ;-) (PS3)




