Demon's Souls (PS3)
Premiera Świat - 5 luty 2009 Premiera Polska - 25 czerwiec 2010
Ocena użytkowników: bardzo dobra
2 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu: n.a.
Deweloper: From Software Dystrybutor: Cenega Polska Wydawca: Sony Computer Entertainment
Gatunek: RPG, Akcja/Arcade Cechy gry: TPP
Tematyka: Fantasy,
Na tę platformę mamy: 10 screenów, 2 video, 3 recenzji, 6 newsów,
Demoniczna patologia i cud wcielony
[ zobacz inne recenzje 3 ] Najlepsza recenzja dodana przez
Chimaira
to przykład tego, jak za pomocą starodawnych prawideł zrobić coś, co zawładnie naszym światem. Setting gry jest typowy dla gatunku zwanego dark fantasy. Nie chodzi tu bynajmniej o to, że gobliny mają mroczniejszy wygląd. Mamy sporą dozę realizmu w projektach postaci oraz otoczenia. Wszelkie lokacje w są odwzorowane doskonale pod wieloma względami. Raz, że są piekielnie realistyczne, dwa, że pięknie zazębiają się różne elementy danego etapu, trzy wreszcie - są skonstruowane tak, że o śmierć nietrudno. Kolejną rzeczą jaką przemawia za tym, by do fantastyki dodać element mroku jest jednoznacznie dołujący, depresyjny i niezmiernie ponury obraz świata. Nie wierzę, że to piszę, ale nawet brzmi przy jak bieg po słonecznej łące skąpanej w porannej rosie. Poważnie. Tak potwornie smutnego świata przedstawionego nie widziałem od dawna. Choć sama fabuła da się perwersyjnie streścić w trzech słowach (demony wygrały wojnę), to niedopowiedzenia i urywki wypowiedzi NPC czy opisy czarów dają nam pewne wskazówki co do Boletarii, Nexus i krain obrzeżnych. I nawet jeśli naszym głównym celem jest pokonanie spasionego demona, to poprzez drogę przez kolejne etapy poznajemy potworność tych krain. Im dalej, tym bardziej spaczone. Muszę przyznać, że mimo z pozoru mikrej warstwy fabularnej, nawet samo intro chwyta za serce i zgniata je w potężnym uścisku demonich łap.
Czy blisko jest do jakiegoś innego cRPG? Z jednej strony pasuje tu - mroczna oprawa, hack&slashowe inklinacje i tak dalej. Z drugiej zaś sam system ukazania postaci, jak i mechanika walki to taki na końskim metanabolu. Flankując jeszcze ten osąd, powiedzmy, że gra w pewnym sensie przypomina nieco , głównie ze względu na mocno rozbudowany schemat rozwoju postaci, jak też i ekwipunek oraz magię. Podczas tworzenia naszego bohatera mamy do wyboru kilka klas. Różnią się one z reguły początkowymi statystykami, startowym ekwipunkiem oraz ewentualnie magią. Wybór ten po pewnym czasie przestaje mieć duże znaczenie, gdyż i tak sami inwestujemy w to co nam się podoba. Jednakże zważywszy na specyfikę gry, jeśli chcecie pokonać pierwszego bossa w mniej niż kilkudziesięciu podejściach, polecam Royalty, ostatecznie Maga. Pierwszy dostaje pierścień regenerujący nam energię magiczną i ma przyjemny tani czar, drugi zaś posiada słabowite statystyki ale nadrabia to ognistą strzałą. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie by, gdy już uzyskamy dostęp do Dziewicy w Czerni, ukierunkować statystyki jak nam się podoba. Ale początek lepiej przełknąć w mniej niż dwanaście godzin...
Poza naszymi współczynnikami, takimi jak siła, wytrzymałość, czy duch, niezmiernie ważne są klamoty. Choć samych broni czy zbroi nie jest jakoś koszmarnie dużo, każdą możemy ulepszyć i tym samym liczyć na to, że uda nam się nieco efektywniej klepać te demoniczne mordy. Ważne jest też, jaki rodzaj obrażeń zadaje dany oręż. Wiadomo, że inaczej będziemy walczyć sejmitarem (rany cięte), a inaczej rapierem (kłute). Dotyczy to naturalnie stworów - na prawie każdego trzeba znaleźć sposób. Czy będzie to odpowiedni cios, czy magia, musimy odkryć to sami. A może nie? Tu warto zatrzymać się na chwilę i jeden akapicik poświęcić najlepszemu pomysłowi na multiplayer jaki widziałem.
Otóż nie posiada konkretnego grania przez sieć. Po prostu gdy tylko konsola łapie coś za pomocą WiFi, cały czas jesteśmy w trybie multi. I tu pojawia się kilka ciekawostek. Pierwsza z nich to plamy krwi i wiadomości. Gdy widzimy kałużę posoki, możemy zaobserwować, jak zakończył żywot jeden z łowców demonów. Z kolei wiadomości zostawiane przez innych graczy to nieoceniona wiedza na temat tego co nas czeka. Ale uważajcie, niektórzy mają kaprawe poczucie humoru i każą nam np. skakać w przepaść. Do tego dochodzi kooperacja, czyli inny rodzaj wiadomości, którą może zostawić inny gracz. Gdy nie możemy dać sobie rady z jakimś demonem, stawiamy taki monit i - być może - fantomy innych łowców przyjdą nam z pomocą. Ale działa to także w drugą stronę, możemy zaatakować takiego nieszczęśnika, który wzywa asystę. Ciekawy pomysł na PVP, nie powiem.
Ale po co to wszystko? Po dusze i ciało. Dusze bowiem to waluta w grze oraz źródło doświadczenia. Ciało zaś to coś, co tracimy już na początku gry i stajemy się fantomem. Po pokonaniu pierwszego bossa odzyskujemy swoje flaczki, ale każda kolejna śmierć to znów przyczyna tułaczki jako dusza. Możemy wrócić do ciała na kilka sposobów - jednym z nich jest zabicie wyjątkowo silnego demona, innym na przykład użycie pewnego przedmiotu. Po co to wszystko, po raz drugi? Ano dlatego, że jako dusza mamy obniżone o połowę punkty życia i nasze zdolności do zadawania obrażeń pozostawiają nieco do życzenia.
No dobrze, czas na danie główne. to gra cholernie trudna. I mam na myśli realny poziom trudności, który wyciśnie z nawet najtwardszych dup ostatnie soki. Wystarczy że powiem, że jako nieprzyzwyczajony gracz przez około dziesięć godzin przebijałem się przez dwie pierwsze plansze, nie licząc tutoriala. Tutaj przez nieuwagę zabić was może byle kapiszon. O tym, że trzeba znaleźć sposób na każdego bossa, czy niemal wszystkich co mniejszych nawet przeciwników, nawet nie mówię. Ale jest jedna piękna rzecz w tym, że rzucam padem o ścianę, wypuszczam z siebie stek bluzgów i dostaję pouczenie za zakłócanie ciszy nocnej. Każdy błąd, śmierć i frustracja nie wynika z tego, że gra jest przegięta. Nie, jest to tylko i wyłącznie nasza wina. Jeśli można opisać to czymś na kształt oksymoronu, byłaby to pozytywna frustracja. Możemy wkurzyć się tylko i wyłącznie na siebie. Ale po kilkunastu próbach pokonanie jakiegoś wypasionego demona to czysta ambrozja... Niestety, 99% graczy odbije się od po pięciu minutach poza wstępem. Trudno, takie życie.
Poza tym gra ma właściwie tylko jedną dodatkową wadę. Otóż poziom grafiki nie jest zbyt zachwycający. Nie idzie o to, że jest brzydkie, ale zdecydowanie pozostaje daleko w tyle choćby za takim . Animacja jest w porządku, tak samo stylistyka całego świata. Po prostu sam silnik graficzny pozostawia nieco do życzenia.
Kompletnie inaczej sprawa ma się z muzyką. Począwszy od totalnie piorunującego motywu przewodniego z intro, przez utwory towarzyszące bossom, na nawet i typowo minimalistycznym plumkaniu skończywszy, soundtrack to czysta wirtuozeria. Jak żyję, tak dobrej, psychodelicznej i działającej na wyobraźnię ścieżki dźwiękowej nie słyszałem od czasów pierwszego . Po prostu majstersztyk.
Cóż można powiedzieć na koniec? to świetna rzecz, ale przeznaczona dla kompletnych popaprańców, którzy nie boją się porażki. To nie jest gra która przejdzie się sama. To nie jest przechadzka po parku. To nie jest wreszcie jakieś guano dla byle niedzielnego frajera. przeznaczono tylko dla najtwardszych łowców demonów. Tutaj pokonanie nawet najsłabszego przeciwnika to wielkie zwycięstwo. Dołóżmy do tego doskonały soundtrack i bardzo ciekawą wizję świata i maksymalnie mocna dziewiątka w kieszeni. W po prostu warto zagrać. A przynajmniej spróbować.
recenzja dodana przez:
Chimaira
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ świat przedstawiony
+ muzyka!
+ wyciśnie z was ostatnie soki
− niestety, dla znacznej większości po prostu będzie zbyt trudna
− grafika jest deczko "nie PS3"
Ocena wszystkich
recenzentów
9.0
Grafika 83%
Dźwięk 90%
Gameplay 96%
Chimaira: Gigantyczna demoniczna płaszczka z ogromnymi płucami... A może waginą? (PS3)
Chimaira: Smocek! (PS3)
Chimaira: Nie ma to jak sterta pseudookultystycznych symboli (PS3)
Chimaira: Kogoś tu nieźle popieściło (PS3)

