Gaminator. Gry online.

graj lub zgiń
Szukaj

Jesteś tutaj pierwszy raz. Bardzo nam miło. Zarejestruj się, aby zyskać dostęp do największej bazy video o grach, możliwości wrzucania swoich treści, a także do systemu podpowiadania gier – Game Connect.

Logowanie

Zamknij Wyślij uwagę
 

Metal Gear Solid 4: Guns of the Patriots (PS3)

Lubię to! 9

Premiera Świat - 1 styczeń 2008 Premiera Polska - 12 czerwiec 2008

Ocena użytkowników: bardzo dobra

5 osób chce zagrać w tą grę

miejsce w rankingu: n.a.

Deweloper: Kojima Productions Dystrybutor: CD Projekt Wydawca: Konami

 

Gatunek: Akcja/Arcade Podgatunek: Skradanka Cechy gry: TPP

Rozgrywka: Singleplayer/Multiplayer

Moja ocena: 1 2 3 4 5

 

Game market

zgłoś tę grę

Na tę platformę mamy: 19 screenów, 10 video, 1 recenzji, 41 newsów,

Rozczarowanie roku?

[ zobacz inne recenzje 1 ]
Najlepsza recenzja dodana przez Pyszny Pyszny
Tak... W końcu musiał nadejść ten dzień. 12 czerwca 2008 roku. Niby zwykły poranek, ptaki za oknem kolejny raz odstawiają śpiewaczą symfonię, ludzie - jak co dzień - rozjeżdżają się do pracy, a ja z kubeczkiem kawy zbożowej na biurku rozpoczynam pisanie newsów na Gaminatorze. Wszystko zmieniło się jednak w przeciągu kilku następnych minut, bo właśnie tego dnia przybył do mnie listonosz z pewną tajemniczą paczuszką. Domyślacie się pewnie, co zawierała. Metal Gear Solid 4: Guns of the Patriots to tytuł, w którym Hideo Kojima musiał podsumować i skleić 20-stoletnią egzystencję jednej z najpopularniejszych serii w branży elektronicznej rozrywki. Przyznacie chyba, że - nawet dla człowieka takiego formatu - zadanie to bardzo trudne, wymagające ogromu wyrzeczeń i umiejętności zgrabnego kojarzenia faktów. Zresztą, czego bym tutaj nie napisał i tak pewnie zjeżdżacie już oczkami w dół. Powiem więc wprost. Metal Gear Solid 4 najlepszym exclusive'm na PlayStation 3? Jak najbardziej. Jest jednak w tym wszystkim jeden szkopuł...

... Którego omówieniem zajmę się w ostatnim akapicie tej recenzji. Nie zważając na razie na to, nie ma drugiej produkcji, która w tak genialny w przekazie sposób potrafiłaby spiąć wątki, zaprzątające głowy fanom serii już od 20 lat. Od samego początku gry, aż do momentu wyjęcia płytki z napędu konsoli widać jak na dłoni mnogość nawiązań i koneksji z poprzednimi tytułami serii. Nikogo rzecz jasna to nie dziwi. Zdziwić może jedynie lekkość i finezja, z jaką Japończyk sumuje to wszystko na ekranach naszych telewizorów. Gra podzielona została na pięć oddzielnych aktów i przed każdym z nich musi zainstalować troszkę danych. Przy pierwszym podejściu zabierze nam to 8 minut, późniejsze trwają już około czterech razy krócej. Myślę jednak, że nie ma to większego znaczenia, jakkolwiek archaicznie by to nie wyglądało.

Wejdźmy więc na ścieżkę, z której ani Hideo Kojima, ani też Solid Snake nie mogą już zboczyć. Ścieżkę z której nie ma już odwrotu. Ścieżkę Metal Gear Solid 4: Guns of the Patriots...

Zniknęli już idole, bohaterowie zeszłych wojen...


Solid Snake przypomina już tylko cień człowieka, jakim był podczas zakończenia Metal Gear Solid 2: Sons of Liberty. Zestarzał się znacznie, tragicznie zniedołężniał - bynajmniej nie z powodu upływu czasu. Nie wiemy jednak, co było tego przyczyną. Snake wie tylko, że musi się spieszyć. Pozostało mu bowiem bardzo niewiele czasu. Nie przypomina on już także komandosa z poprzednich części serii. Stopniowo słabnie, podczas dłuższych biegów dyszy i zapowietrza się, kaszle, a w chwilach słabości może się nawet przewrócić. Snake w dalszym ciągu brzmi bez emocjonalnie, jednak teraz jego głos wydaje się bardziej zniszczony i bardziej zdarty niż w poprzednich częściach serii. Kończąc jednak ten temat: od początku gry sprawia wrażenie, jakby w każdym momencie mógł paść na zawał serca. A gracz zmuszony jest do ratowania świata właśnie w jego wątłej skórze. Fajnie, co nie? Widok jednego z największych kozaków w historii gier video w takim stanie może być dla niektórych fanów serii przygnębiający. Zarazem jeszcze nigdy nie mieliśmy do czynienia z tak dobitnym przedstawieniem słabości głównego bohatera jakiejkolwiek gry. Teraz wszyscy razem wstajemy i głośno bijemy brawo Kojimie. W tym aspekcie należą się mu one bezsprzecznie...

Wędrować tak długo, aż sens i spokój znajdę...


Świat przedstawiony w Metal Gear Solid 4: Guns of the Patriots nie jest Idyllą. W kilka lat po wydarzeniach z Metal Gear Solid 2: Sons of Liberty zmienił się on w pole zbrojnych rozgrywek między prywatnymi koncernami militarnymi. Wojna stała się sposobem rozbudowywania infrastruktury różnych firm. Stała się najzwyczajniej w świecie dochodowa dla pewnych grup społecznych. Rząd nie ma tutaj nic do powiedzenia, ponieważ wspomniane przed momentem organizacje przerastają go zarówno w sferze militarnej, jak i finansowej. Do tego wszystkiego dołóżmy nanomaszyny, mutacje genetyczne, śmiertelnego dla rasy ludzkiej wirusa oraz fakt, że Liquid Snake - pasożyt, brat głównego bohatera Solid Snake'a, żyjący w ciele Ocelota - w 2 lata stworzył bardzo liczną armię. Jaki jest główny cel naszej podróży? Otrzymujemy zadanie zabicia naszego brata i zapobiegnięcia wybuchowi ogólnoświatowego konfliktu nuklearnego. Brzmi banalnie i nad wyraz jasno, jednak wiadomo, że Kojima nieźle zawirował...

Sama fabuła prezentowana jest oczywiście za pośrednictwem przerywników filmowych. Właściwie patrząc na ich długość i rozmach, trudno tutaj mówić o "przerwynikach". Bardziej pasowałoby słowo "seanse". Bardzo ważnym było danie graczom możliwości wytchnienia podczas oglądania filmów. Dlatego też Hideo zdecydował, że możliwym stanie się ich pauzowanie. Od teraz, kiedy zachce się nam nie wiadomo czego, będziemy mogli spokojnie zatrzymać film, wyjść, zrobić sobie herbatę, odprowadzić dziewczynę do domu i tysiąc innych rzeczy. Gra będzie na nas grzecznie czekać. Oczywiście, nie ma tutaj mowy o prezentacjach trwających pełne 90 minut (chyba, bo czasami tak wsiąkałem w filmy, że kompletnie traciłem poczucie czasu), jednak czasami naprawdę możemy poczuć się jak na filmie utalentowanego reżysera dramatycznego kina akcji. Tym bardziej, że nie uświadczymy popularnych Quick Time Events. Kojima chciał bowiem, byśmy jak najbardziej skupili się na samym przedstawieniu historii. Słusznie, niesłusznie? Dla fana serii jak najbardziej, jednak nie dla gracza mającego zamiar mile spędzić kilkanaście godzin. Nie da się ukryć, Metal Gear Solid 4: Guns of the Patriots to genialne połączenie dwóch oddzielnych gałęzi sztuki: gry i filmu. Pełne zwrotów akcji, dynamicznych najazdów kamery, różnych kątów jej ujęć, wywołujące zupełnie skrajne emocje filmy kończą się zazwyczaj wtedy, gdy akcja nabiera intensywności i w sumie wypadałoby w niej uczestniczyć. Nie możemy bowiem siedzieć grzecznie w fotelu z gazetką w rękach i czekać, aż konflikt nuklearny sam się rozwiąże. Dodam jeszcze tylko jedno: gdy mają być łzy - są łzy. Z kolei gdy ich miejsce zastąpić powinny gniew, niepewność, uczucie zaszczucia, zdziwienie - właśnie takich emocji doświadczamy. Co prawda, niektórym graczom mogą nie przypaść do gustu przydługawe sceny dogorywania bossów (o których później), jednak są one jakby nie było symbolem serii, bez których nie mogłaby się ona obejść. Wszystko zostało po staremu...

Cała gra wygląda więc następująco: oglądamy świetny i chwytający za serce film, który nagle przeradza się w kino akcji najlepszego formatu. Przejmujemy kontrolę nad bohaterem i jakiś czas siedzimy w jego skórze aż do końca intensywnej akcji. Wtedy znowu włącza się filmik, a my kolejny raz zmuszani jesteśmy do mimowolnego chłonięcia linii fabularnej. I wiecie co? Nie każdemu takie podejście musi się podobać...

Za rękę z bezczelnością...


Bardzo trudno pisze się o samej rozgrywce w grach z serii Metal Gear Solid, bo w sumie gra ta opiera się właśnie o historię i sposób jej przedstawienia, o których rozpisałem się w dwóch poprzednich akapitach. W podstawowym zarysie wszystko przedstawia się znajomo. Mamy kamerę TPP, która zmienia się w FPP kiedy chcemy przycelować. Jest też widok znad ramienia, a chowanie się za przeszkodami terenu i przyleganie do ścian to podstawowe zagrania, które pozwolą nam w tym świecie przeżyć. Powiedzmy sobie jednak wprost, żeby później nie było rozczarowań i niedomówień: Metal Gear Solid 4: Guns of the Patriots to najbardziej naładowana intensywną akcją gra z całej serii! Wydaje się być zarazem troszkę łatwiejsza niż jej poprzedniczki. Wspomnę tylko, że podczas gry na normalnym poziomie trudności nie spotkałem się z praktycznie żadnymi trudnościami. Tylko tutaj możemy bowiem bezczelnie wparować do pomieszczenia i bez problemu wystrzelać kilku świetnie przeszkolonych przeciwników. Ich AI jest bowiem niedopracowane. Żołnierze biegają od czasu do czasu bez żadnego konkretnego celu, autentycznie wyskakując nam pod celownik. Nam w tym momencie nie pozostaje nic innego, jak szybkie, łatwe i przyjemne ich rozstrzelanie. Nie tego oczekiwaliśmy po konsolach nowej generacji, Hideo. Jest to ogromny minus najnowszej części Metal Gear Solid.

Przed wypuszczeniem Metal Gear Solid 4 byłoby to nie do pomyślenia, jednak od czasu do czasu Snake uczestniczy w najzwyklejszej otwartej potyczce dwóch oddziałów! Cała skradankowa idea serii w tym momencie upada, bo Snake z cichego skrytobójcy zamienia się w żądnego krwi żołnierza sił specjalnych. Mnie akurat takie podejście twórców przypadło do gustu, bo w końcu rozgrywka nie jest aż tak statyczna i nudna jak w poprzednich częściach serii, ale nie daję odciąć sobie żadnego członka (tak, tego też nie!), że z Wami będzie podobnie.

W kwestii samego gameplay'u dodano kilka bardzo ważnych nowości. Po pierwsze, tym razem Snake nie będzie pozostawiony na polu bitwy z tym, co sam sobie znajdzie. Handlarz Drebin jest bowiem na usługach naszej organizacji i to za jego pośrednictwem zaopatrywać będziemy się przez całą grę (a także ulepszać zdobyte już giwery). Oczywiście trzeba mu będzie za uzbrojenie zapłacić. Jak tego dokonamy? Walutą w MGS 4 są zebrane bronie, które nasi przeciwnicy po śmierci pozostawiają na ziemi. Troszkę to groteskowe, ale cóż - nie wszystko musi być naładowane patosem, hm? Dziadek wyposażony został także w kombinezon maskujący, dzięki któremu w mgnieniu oka potrafi się on wtopić w otoczenie. Bardzo przydatna rzecz, tym bardziej, że niejednokrotnie uratuje nam ona tyłek w sytuacjach zagrożenia, w innych natomiast będąc niekwestionowaną koniecznością. Samodzielnie możemy sobie oczywiście dopasowywać kolor maseczki oraz kamizelki, choć nie ma to bezpośredniego wpływu na rozgrywkę. Ponad to, nie musimy się już odżywiać, a szybkość regeneracji życia naszego bohatera określa licznik stanu kondycji psychicznej. Odbiera to tytułowi garstkę realizmu, ale co tam...

Bossowie. Na ten aspekt Hideo Kojima od zawsze zwracał ogromną uwagę, starając się serwować nam "coś więcej". Sniper Wolf, Psycho Mantis, The Sorrow, The End, The Pain, ostatnia walka z Metal Gear Solid 3: Snake Eater. Wszystkie wymienione przeze mnie przed momentem frazy to niezapomniane potyczki z bossami serii Metal Gear Solid. Czy szefowie z Guns of the Patriots dorównują im pod jakimkolwiek względem? W mojej opinii - nie. Brakuje tutaj "tego czegoś", przez co dany wojownik wyróżniałby się na tle innych. Jasne, po każdej walce mamy ckliwy i chwytający za serce film, a bossa pokonać możemy tylko i wyłącznie poprzez znalezienie jego słabego punktu, jednak kolejny raz powtórzę - po konsolach nowej generacji spodziewaliśmy się czegoś więcej. Większej interakcji z otoczeniem i wykorzystanie jej w sposób bezpośredni do ubicia silniejszego oponenta na przykład. Z samego szacunku dla graczy nie zdradzę oczywiście, jak przebiegają te walki oraz kto w nich uczestniczy, jednak możecie być pewni, że nie są to tak genialne aranżacje, jak kiedyś. Świetne, ale nie genialne. Wielka, ale to bardzo wielka szkoda...

Słuchałem krzyku mew, i widziałem w tym ludzi...


Metal Gear Solid 3: Snake Eater wyciskał ostatnie soki z PlayStation 2. Guns of the Patriots na pewno tego zabiegu w przypadku PlayStation 3 nie powtarza. Owszem, gra prezentuje się bardzo ładnie, animacje bohatera, przeciwników i ich mimika twarzy to klasa sama dla siebie, jednak pewna sterylność otoczenia i jego hermetyczność nie pozwalają mi spać spokojnie. Poza tym, interakcja z otoczeniem mogłaby być postawiona na nieco wyższym poziomie. Żeby nie było, Guns of the Patriots prezentuje się naprawdę świetnie, jednak nie jest to nic, czego już byśmy nie widzieli. Lokacje Bliskiego Wschodu nie powalają wykonaniem. Są mdłe, nie mają praktycznie żadnego wyrazu, a i ze szczegółowością u nich na bakier. Dla fana serii nie ma to oczywiście żadnego znaczenia. Zwykły gracz jednak odnotuje ten fakt. A muzyka? Tutaj nie będę pisał wiele. Po prostu musicie to usłyszeć. Lepszej i tak genialnie budującej klimat muzyki nie słyszałem od bardzo, bardzo dawna. Nie mogło być przecież inaczej.

I jeśli mam jak on spaść, to spadnę jak on...


Na początku recenzji coś Wam obiecałem. Obiecałem Wam, że wyjaśnię wszystkim wszem i wobec na czym polega szkopuł Metal Gear Solid 4. Skupcie się więc. Czwarta część przygód Snake'a to tytuł niewątpliwie ponadczasowy. Hideo Kojima wprost genialnie spiął wszystkie dotychczasowe wątki serii i podał nam je na tacy w postaci smakowitej i pełnej głębi całości. Kreacje postaci, historia, rodzaj prowadzenia ścieżki fabularnej, wszechobecna akcja i motywy oraz pobudki wszystkich bohaterów to oczywiście majstersztyk, w końcu po Hideo nie mogliśmy spodziewać się niczego innego. Nowe możliwości i dodatki, jakich jeszcze nie widzieliśmy (kombinezon kamuflażowy, etc.) także zdają swój egzamin i świetnie wpasowują się w rozgrywkę. Wreszcie - najlepsze w historii branży elektronicznej rozrywki filmy wywołujące gniew, płacz, smutek, radość - dosłownie wszystkie rodzaje emocji. Wobec Metal Gear Solid 4: Guns of the Patriots nie można bowiem pozostać obojętnym. Dla mnie, jako fana serii, jest to gra doskonała i dlatego też wystawiłem jej najwyższą możliwą notę. Nawet mimo wad, którymi została przez Konami skarcona. Dlaczego więc w tekście mowa o jakimś szkopule? Powód jest bardzo prosty. Guns of the Patriots jest tytułem TYLKO I WYŁĄCZNIE dla fanów serii. Przeciętny gracz nie ma absolutnie żadnych szans na zrozumienie wszystkich nawiązań i niuansów fabularnych do poprzednich gier z serii, jakimi Metal Gear Solid 4 obdarzony został przez Hideo Kojime. W tym momencie ocena całego tytułu może spaść nawet o dwa oczka! Gra kontynuuje wszystkie złe nawyki serii. Kultywuje jej niedostępność wobec zwykłych graczy, wydając się przy tym, nie raz i nie dwa, grą niedostosowaną do dzisiejszych standardów technicznych. Przestrzegam więc po raz kolejny: jeśli nie jesteś fanem przygód Solid Snake'a, zastanów się kilka razy przed zakupem tego tytułu. Fanom nie muszę chyba mówić, że pudełko z płytą Guns of the Patriots jest materialnym odzwierciedleniem ich najskrytszych marzeń związanych z serią? Geniusz Kojimy znowu dał o sobie znać. Szkoda tylko, że po raz ostatni. Dziękujemy Ci, mistrzu...



Nagłówki akapitów pochodzą z piosenki pt. Plaża, autorswa polskiego rapera Eldo

Podobała Ci się recenzja? Jeśli tak kliknij "graj"

recenzja dodana przez: Pyszny Pyszny który uważa że gra ma takie plusy i minusy

+ Plusy

+  fabuła, fabuła, fabuła
+ mnogość wątków
+ nakreślenie postaci i motywów ich postępowania
+ dialogi występujące w grze
+ oprawa graficzna i dźwiękowa
+ klimat zaszczucia
+ bossowie
+ praktycznie wszystko, czym seria MGS od zawsze zachwycała ;)

Minusy

  sztuczna inteligencja przeciwników
 sterylność otoczenia
 niezrozumiała dla graczy, nie mających jeszcze nigdy do czynienia z serią
 TYLKO DLA FANÓW!

dlatego Pyszny
ocenia tę grę na:

10

Grafika 90%

Dźwięk 100%

Gameplay 100%

Ocena wszystkich
recenzentów

10

Grafika 90%

Dźwięk 100%

Gameplay 100%

[ + dodaj screen ]

Doombek: Are you talking to me? (PS3)

Doombek: Do biegu, gotowi, start! (PS3)

Doombek: Chłopaki, na szaber jedziecie? (PS3)

Doombek: Wuaaa, co Wy tacy duzi? (PS3)

Postacie [6]

Solid Snake
  • Nazwa: Solid Snake
  • A.K.A.: Iroquois Plissken, Old Snake, Dave
  • Typ: Osoba
Naked Snake
  • Nazwa: Naked Snake
  • A.K.A.: Big Boss, Jack Milles, Saladin
  • Typ: Osoba
Desert Eagle
FOXHOUND
Raiden
  • Nazwa: Raiden
  • A.K.A.: Jack The Ripper, White Devil, Snake
  • Typ: Osoba
Revolver Ocelot
Przejmij panowanie nad grą

Teraz

Użytkownicy, którzy lubią tę grę:

Gaminator.tv

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka