Gaminator. Gry online.

graj lub zgiń
Szukaj

Jesteś tutaj pierwszy raz. Bardzo nam miło. Zarejestruj się, aby zyskać dostęp do największej bazy video o grach, możliwości wrzucania swoich treści, a także do systemu podpowiadania gier – Game Connect.

Logowanie

Zamknij Wyślij uwagę
 

Far Cry 2 (PS3)

Lubię to! 1

Premiera Świat - 21 październik 2008 Premiera Polska - 7 listopad 2008

Ocena użytkowników: bardzo dobra

0 osób chce zagrać w tą grę

miejsce w rankingu: n.a.

Deweloper: Ubisoft Montreal Dystrybutor: Ubisoft Wydawca: Ubisoft

 

Gatunek: Akcja/Arcade Podgatunek: Strzelanka Cechy gry: FPP

Rozgrywka: Singleplayer/Multiplayer

Moja ocena: 1 2 3 4 5

 

Game market

zgłoś tę grę

Na tę platformę mamy: 20 screenów, 13 video, 1 recenzji, 28 newsów,

Ekstremalne safari lekiem na bezsenność

[ zobacz inne recenzje 1 ]
Najlepsza recenzja dodana przez E. Siekiera E. Siekiera
Gracze bywają bezlitośni. Wredni i wiecznie niezadowoleni. Chyba każdy z nas choć raz miał okazję pomstować pod adresem liniowości i długości FPS-ów. Sam nierzadko czyniłem z tego tytułu wyrzuty, jęcząc, że te gry to teraz coraz krótsze i prostsze robią. W sukurs wszystkim marudom wychodzi Ubisoft, smarując dla odmiany FPS-a z singlem na ponad 20 godzin oraz otwartym, rozległym światem. I co? I też niedobrze.

Eugeniusz Siekiera

Zdaję sobie sprawę, że sandboxowy świat to temat niezwykle ciężki do ugryzienia. Samo stworzenie otwartej struktury, po której bez przeszkód możemy się poruszać, to zadanie daleko bardziej złożone niż skonstruowanie kilkunastu tunelowych etapów. I z tego zadania Ubisoft wywiązał się niemalże modelowo, bowiem tak rozległej, a jednocześnie dobrze prezentującej się dziczy w grach komputerowych jeszcze nie mieliśmy okazji oglądać (Crysisa nie liczę, bo pomimo pewnej otwartości, jego struktura nie miała nic wspólnego z sandboxem).

Świat to za mało


Plac zabaw jednak sprawy nie załatwi, bowiem trzeba jeszcze zadbać o to, by ów świat swoją otwartością nie zanudził nas na śmierć, oferował odpowiednio zróżnicowane zadania i w miarę możności serwował trzymającą w napięciu fabułę. Wymienione elementy to absolutna podstawa niezbędna do tego, by wykreowane uniwersum trzymać w ryzach i nie dopuścić do tego, by wkradło się znużenie. I tu już nie jest tak różowo. Powiem więcej - to największa skaza na tym gigantycznym przedsięwzięciu. Udało się im stworzyć piekielnie dobrze wyglądający świat, okrasić go garścią wyjątkowo trafionych pomysłów i kompletnie pogrzebać grywalność. Co mam na myśli? Tylko tyle, że gra jest nudna. Ni mniej, ni więcej - po prostu cholernie nudna.

Nie napiszę, że Far Cry 2 cierpi na syndrom Assassin's Creeda, bo niektórzy gotowi podać mnie do sądu za bezczelne plagiatorstwo. Miast tego posłużę się innym, równie treściwym przykładem - Just Cause. Gra, która przez pierwsze trzy godziny wzbudzała nieustanny zachwyt, czy to rozmiarem wyspy, totalną wolnością, bądź też oprawą graficzną. Far Cry 2 idzie tym samym tropem. Jest rozmach, swoboda i wizualne fajerwerki z najwyższej półki. Jest nawet coś więcej - kilka świetnych patentów i Czarny Ląd, który do tej pory dość skwapliwie był pomijany przez producentów gier komputerowych. Tym samym dochodzi nam jeszcze jeden walor, a jest nim nietypowe środowisko. Co z tego, skoro wystarczy raptem kilka godzin kampanii, by po początkowym zachwycie pozostało mgliste wspomnienie, gdyż szablonowe, klepane wedle tej samej formy zadania zaczynają powoli, acz systematycznie wbijać gwóźdź do trumny, w której pochowano grywalność?

Obiecujący początek


Wraz ze zmianą właściciela marki dość gruntownie przemodelowano model rozgrywki. Poza perspektywą pierwszej osoby i koniecznością przedzierania się przez gęsto zalesione tereny, niewiele znajdziemy punków łączących nowe dzieło Ubisoft ze starszym hitem studia Crytek. Jack Carver poszedł na emeryturę, podobnie jak tropikalna wyspa i szalejące po okolicy mutanty samozwańczego doktora Kriegera. Ubisoft postawił na znacznie poważniejszą otoczkę fabularną, która oklepany temat nieudanych eksperymentów genetycznych zamienia na wojnę domową trawiącą jedno z afrykańskich państewek.

Swą przygodę rozpoczynamy od wyboru postaci spośród gotowej puli bohaterów. Nie ma to szczególnie wielkiego znaczenia poza faktem, iż pozostali najemnicy pojawią się w trakcie kampanii w roli naszych przyjaciół, mając dla nas od czasu do czasu jakąś robótkę na boku bądź proponując alternatywny sposób wykonania aktualnego zadania. Pierwsza godzina na afrykańskiej ziemi pozwala zaznajomić się z prawidłami, jakie rządzą tym brutalnym, wstrząsanym nieustannymi konfliktami światem. Uczymy się korzystać ze sklepów i schronień, poruszać się w świecie gry, a także przyjmujemy pierwsze zlecenia. Naszym priorytetem jest dorwanie niejakiego Szakala, bezwzględnego handlarza bronią, który systematycznie dozbraja obie strony konfliktu. Nim staniemy z nim oko w oko, czeka nas długa przeprawa i wykonanie szeregu usług dla naszych mocodawców. Schemat przypomina z grubsza model rozgrywki znany z GTA. Jedziemy do punktu A, przyjmujemy zlecenie, zmuszające nas do przedarcia się w do punktu B, tam robimy małe zamieszanie i z uczuciem dobrze spełnionego obowiązku zabieramy się za kolejne zadanie.

Fabryka klonów


Co by nasze turystyczne wojaże zbyt prędko się nam nie znudziły, po drodze trafiamy na tak zwane posterunki, które poza mięsem armatnim dysponują również zapasami amunicji tudzież gotowym do wykorzystania pojazdem (warto nadmienić, że uszkodzony samochód nie oznacza jeszcze tragedii, bowiem w kilka sekund można postawić go na koła). Niestety, owe posterunki to prawdziwe utrapienie i przysłowiowa sól w oku. Fakt, iż przeciwnik dysponuje fabryką klonów i nieustannie rozrzuca po oczyszczonych już terenach nowe jednostki, doprowadza do szewskiej pasji i sprawia, że mamy ochotę cisnąć płytą za okno. Dziwnym trafem nasz cel znajduje się najczęściej w jakimś skrajnie oddalonym rejonie mapy i nim dotrzemy na miejsce, trzeba dosłownie wystrzelać sobie drogę do niego. Mamy co prawda autobusy, skracające naszą mękę, ale sieć przystanków jest stanowczo zbyt słabo rozbudowana, by opierać się wyłącznie na tej metodzie transportu.

Swoją drogą, niezły absurd wyszedł, bo z czasem odnosisz wrażenie, że zebry śmigające po sawannach są jedynymi istotami, które nie chcą rozpruć ci gardła tylko dlatego, że przejeżdżasz akurat nieopodal. Sama wymiana ognia również daleka jest od doskonałości. Choć esencją programu są strzelaniny, nawet ten element razi niekonsekwencjami i najzwyczajniej w świecie nuży. Z jednej strony przeciwnik zachowuje się dość przewidywalnie, z drugiej zaś ma stanowczo zbyt dobrego cela, wielokrotnie też zdarza mu się widzieć, co dzieje się za jego plecami. O absurdalnej odporności na ołów już nie wspominam, bo to akurat zmora wielu FPS-ów. Odniosłem wrażenie, że Ubisoft nie bardzo wiedział, jak ugryźć temat i zamiast SI na poziomie, postawił na armię kretynów w koszulach z kevlaru.

Wspomniane posterunki to nie jedyne przekleństwo nowego Far Cry'a. Problem tej gry polega na tym, że bez względu na to, czym się aktualnie zajmujemy, wszystko zbyt szybko robi się przerażająco nudne, bo popadamy w jakieś koszmarne piekło powtarzalności. Podróże do celu są stanowczo za długie, a schematyczne walki usypiają lepiej niż najnowszy odcinek Mody na sukces. Co mi po tym, że mogę przyjmować zlecenia poboczne, skoro również są sakramencko nudne? Poszukiwanie ukrytych w walizkach diamentów (jedynej sensownej waluty, za którą m.in. kupujemy lepsze, niezacinające się egzemplarze gnatów) to też zabawa dobra na godzinę, dwie. Takich niewiele znaczących pierdółek jest tu od zatrzęsienia, ale wszystkie są przeraźliwie monotonne.

Oczywiście jakieś tam pole manewru mamy. Tylko od nas zależy, czy zaatakujemy nocą, czy w pełnym słońcu. Nic nie stoi na przeszkodzie, by zdejmować przeciwników z większej odległości bądź wbić się w sam środek i ze śpiewem na ustach wyrżnąć wszystkich krótką serią. Można nawet próbować wykurzyć ich ogniem, bo rozprzestrzeniające się płomienie dają nam taką możliwość. Nie zmienia to jednak faktu, że za którymś razem z kolei robi się to po prostu nudne. Gdy już zachłyśniemy się tym światem i poznamy wszelkie zawarte w nim smaczki, żadna siła nie jest w stanie zatrzymać nas przed ekranem.

Chwalimy!


Powyższe wywody nie znaczą bynajmniej, że gra jest jakimś koszmarnym nieporozumieniem. Dla kontrastu pora więc napisać co nieco o pozytywach. Pierwsze, co rzuca się w oczy, to rzecz jasna oprawa graficzna. Nie dostrzegłem jakichś szczególnych różnic pomiędzy wersją PS3 a PC, co więcej, program jest wyśmienicie zoptymalizowany, więc drobne szarpnięcia i spadki płynności należą do rzadkości. Elementem, który pośrednio wpływa na wizualną stronę programu, jest cykl dobowy, a więc zmieniające się w czasie rzeczywistym oświetlenie i warunki atmosferyczne. Wydłużające się cienie wyglądają porażająco realistycznie, a w wirtualne zachody słońca można wpatrywać się bez opamiętania.

Na uznanie zasługuje również niesamowita świadomość ciała. Od rzeczy oczywistych jak przeładowanie broni, aż po zasiadanie za sterami pojazdu czy zażywanie lekarstwa na malarię - w każdej sytuacji postarano się o to, by gracz wczuł się w rolę animowanej na ekranie postaci, dlatego gros czynności okraszono świetnymi animacjami, które zawsze obserwujemy z perspektywy pierwszej osoby. Podobny zabieg mieliśmy okazję oglądać w Mirror's Edge, tam jednak z uwagi na czysto zręcznościowy model zabawy było to niezbędne, by móc bez przeszkód i w miarę intuicyjnie poruszać się w świecie gry. Tutaj zaś jest to po prostu jeden z elementów, który buduje klimat, choć na sam charakter rozgrywki nie ma większego wpływu. Innym ciekawym pomysłem jest wydłubywanie pocisków z ran. Ekspresowe operacje za pomocą kombinerek wyglądają niezwykle sugestywnie, choć po kilku takich zabiegach przyzwyczajamy się do tego widoku i z czasem przestaje robić jakiekolwiek wrażenie.

Kolejnym świetnym patentem jest system rozprzestrzeniania się ognia. Trudno orzec, czy bardziej zaawansowany od tego z ostatniego Alone in the Dark, ale z pewnością robiący lepsze wrażenie z uwagi na rozległe, otwarte przestrzenie. Co prawda, nie da się puścić z dymem całej puszczy, bo i byłoby to chyba lekką przesadą, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by wykorzystać ogień w charakterze całkiem skutecznej broni. Pamiętać jednak należy, że żywioł nie wartościuje i nie wybiera - przypieka tyłki wszystkim po równo, a w chaosie walki sami nieopatrznie możemy posłużyć za kurczaka na rożnie.

Szalenie ciężko uczciwie ocenić nowego Far Cry'a. Z jednej strony nie sposób nie docenić starań twórców, którym udało się wykreować gigantyczną, momentami niewiarygodnie prezentującą się połać terenu. Oglądając przedpremierowe zwiastuny, aż chciało się zanurzyć w tym świecie. Tyle że poza owym światem kompletnie nic tu nie zachwyca. Czy może inaczej - gra naszpikowana jest całym mnóstwem smaczków, takich jak wspomniany model rozprzestrzeniającego się ognia, świadomość ciała czy animacje wyjmowania pocisków z ran. Smaczki mają jednak to do siebie, że pełnią rolę swoistej przyprawy, a nie ekstraktu. Innymi słowy - kosmetyka, choć budzi podziw, do samego końca pozostaje kosmetyką i w pojedynkę grywalności nie uratuje, jeśli gros naszych zleceń będzie bazować na jednym i tym samym pomyśle. Jedź, przebij się przez posterunki, po raz setny rozpraw się z cudownie ożywionymi przeciwnikami, zlikwiduj cel, wróć do bazy, przyjmij kolejne zlecenie. Zapętlić. Bóg mi świadkiem, że nie tego oczekiwałem, widząc krzykliwe hasła, wieszczące prawdziwą rewolucję. Pal licho przełomy, jeśli mają działać tak usypiająco.

Podobała Ci się recenzja? Jeśli tak kliknij "graj"

recenzja dodana przez: E. Siekiera E. Siekiera który uważa że gra ma takie plusy i minusy

+ Plusy

+  wielki, dobrze wyglądający świat
+ w zachodach słońca można się zakochać
+ świadomość ciała
+ system rozprzestrzeniania się ognia
+ kilka niezłych pomysłów

Minusy

  przerażająco nudna i schematyczna
 odradzający się przeciwnicy
 zadania zmontowane na jedno kopyto
 ułomne SI
 po czterech godzinach masz serdecznie dość

dlatego E. Siekiera
ocenia tę grę na:

7

Grafika 90%

Dźwięk 80%

Gameplay 60%

Ocena wszystkich
recenzentów

7.0

Grafika 90%

Dźwięk 80%

Gameplay 60%

[ + dodaj screen ]

E. Siekiera: Cukierek albo psikus! (PS3)

E. Siekiera: Demolka to moje drugie imię (PS3)

E. Siekiera: Dlaczego wszyscy chcą mnie zabić? (PS3)

E. Siekiera: Gustowne zdobienia, sam rzeźbiłeś? (PS3)

Postacie [5]

Ingram MAC-10
AK-47
  • Nazwa: AK-47
  • A.K.A.: AK47, Kałasznikow, KBK AK, Kałach
  • Typ: Broń
SWD Dragunow
Desert Eagle
FN Minimi
  • Nazwa: FN Minimi
  • A.K.A.: M249 SAW
  • Typ: Broń
Przejmij panowanie nad grą

Teraz

Użytkownicy, którzy lubią tę grę:

Gaminator.tv

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka