inFamous (PS3)
Premiera Świat - 26 maj 2009 Premiera Polska - 27 maj 2009
Ocena użytkowników: bardzo dobra
1 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu: n.a.
Deweloper: Sucker Punch Dystrybutor: Sony Computer Entertainment Polska Wydawca: Sony Computer Entertainment
Gatunek: Akcja/Arcade Cechy gry: TPP, Free Roam
Tematyka: Science-Fiction, Rozgrywka: Singleplayer/Multiplayer
Na tę platformę mamy: 30 screenów, 6 video, 1 recenzji, 13 newsów,
Prawdziwie elektryzująca produkcja
[ zobacz inne recenzje 1 ] Najlepsza recenzja dodana przez
E. Siekiera
Eugeniusz Siekiera
Zgodnie z hitchcockowską maksymą, zaczyna się od trzęsienia ziemi. A dokładniej, potężnej eksplozji, która rozsadza ekran tuz po tym, jak wdusisz przycisk Start. Nazywasz się Cole McGrath i pechowo znalazłeś się w centrum całego bałaganu. Tyle, że zamiast zginąć na miejscu, wciąż stoisz na nogach, a w twoim ciele właśnie zaczynają zachodzić poważne zmiany. Dwa tygodnie później pamięć nadal szwankuje i wiesz tylko tyle, że rząd objął całe miasto kwarantanną, wszyscy nawijają o tajemniczej zarazie, ulicami rządzą gangi, a ty w wyniku tamtego feralnego zdarzenia dorobiłeś się kilku ciekawych umiejętności. Wszak ksywa Piorunochron nie bierze się znikąd.
Twoje miasto, twój cały świat
Niezwykle ciekawie rysuje się wymyślony przed twórców koncept świata. Mamy tu coś z pogranicza GTA IV wymieszanego z... Falloutem 3. Skąd tak cudaczne porównanie? Empire City to wielka, lśniąca tysiącem neonów metropolia, zamieniona w wyniku wspomnianego wybuchu w specyficzne więzienie, w którym karę przyszło odbywać zarówno zwykłym, szarym obywatelom, jak i wszelkim mętom społecznym. Skojarzenia z Kolonią Górniczą z pierwszego Gothica są zupełnie na miejscu. Gangi czające się dotychczas w cieniu wylazły na ulicę i przejęły kontrolę nad poszczególnymi dzielnicami. Brakuje świeżej żywności, ludzie są przerażeni i sterroryzowani, ulice zarastają brudem i stertą śmieci, a splądrowane witryny sklepów straszą powybijanymi szybami. Wciąż jeszcze jeżdżą samochody, ale wszystkie wyglądają jak ofiary crash testów, na każdym kroku potykamy się o spalone, zniszczone do szczętu wraki. Jednym słowem mamy tu miasto leżące u progu zagłady. Nie katastrofy nuklearnej, która pozostawiła po sobie jedynie pogorzelisko, ale miejsce pogrążone w totalnym chaosie, kompletnie odcięte od świata zewnętrznego, w którym nikt nie sprawuje już władzy, a wojsko pilnuje tylko tego, by nikt nie wydostał się poza obszar kwarantanny.
Od czasu wspomnianego GTA IV nie spotkałem się z tak spójnym, przemyślanym i dobrze zaprojektowanym sandboxem. Oczywiście produkcji Sucker Punch brakuje rozmachu znamionującego dzieło Rockstara, nie znajdziemy tu również tryliona oryginalnych rozwiązań i smaczków. Świat inFamous jest daleko mniej złożony i z oczywistych przyczyn mniejszy (przy powierzchni równej Liberty City pomykanie na piechotę rodziłoby pewne problemy), ale program nadrabia na innym, równie ważnym polu - olbrzymiej frajdy płynącej z rozgrywki, czyli po prostu końskiej dawki grywalności.
A kim ty będziesz?
Z całej puli niesamowitych pomysłów, ekipie udało się wcielić w życie nawet ten najbardziej wątpliwy - system karmy. Pierwotny zamiar był szalenie ambitny, chodziło bowiem o to, by gracz kreował postać wedle własnych wyborów moralnych. Masz władzę, ale tylko od ciebie zależy, co z nią zrobisz. Innymi słowy możesz być superbohaterem albo arcyłotrem, w zależności od tego, jaka ścieżka rozwoju bardziej ci odpowiada. Cole na początku przygody to tabula rasa, postać całkowicie neutralna, która właśnie budzi się w samym centrum zamieszania i zgodnie z kanonem historii obrazkowych, jest obdarzona nadnaturalnymi zdolnościami. To ty, a nie nikt inny, w trakcie kampanii rzeźbisz jej charakter i poprzez konkretne uczynki sprawiasz, że tłum wiwatuje na twój widok, robi ci zdjęcia lub nawet przyłącza się do walki po twojej stronie, czy może raczej obrzuca cię kamieniami i czmycha, gdzie pieprz rośnie.
Oczywiście prościej byłoby narzucić konkretny model rozgrywki i poprowadzić za rączkę. Tak robią filmy, komiksy, rolę biernego widza często również przejmujemy w grach. Sucker Punch dokonało rzeczy niebywałej. Tutaj naprawdę masz wrażenie, że niemal wszystko zależy od ciebie. W wielu punktach scenariusza mamy możliwość wyboru, czy kierować się jedynie własnym interesem, czy może dobrem mieszkańców. Podobne motywy pojawiały się co prawda w GTA IV, ale w przypadku inFamous system ten jest dalece bardziej rozbudowany, bo dylematy pojawiają się znacznie częściej i mają wpływ na rozwój scenariusza. Dodatkowe bądź ujemne punkty na wskaźniku karmy mają realne przełożenie nawet na wachlarz dostępnych zdolności, a niektóre questy są przypisane wyłącznie do postaci o określonym charakterze.
Pełne ręce roboty
Jako że energia elektryczna jest dla naszego bohatera równie ważna jak powietrze i bez stałego dostępu do najrozmaitszych źródeł prądu niewiele zdołamy zdziałać, niemal każdy kolejny dzień rozpoczynamy od przywrócenia zasilania w innej części miasta, co z kolei wiąże się z pozyskaniem nowej umiejętności. Dopiero później możemy zabrać się za pozostałe zlecenia. Samo miasto zostało podzielone na trzy niewielkich rozmiarów wyspy i zgodnie z niepisaną tradycją zaczerpniętą ze znanej nam wszystkim serii, początkowo biegamy jedynie po pierwszej z nich, zaś dostęp do kolejnych uzależniony jest od naszych postępów. Misji wątku głównego jest całkiem sporo, a dzięki odmiennej filozofii rozgrywki (miast spluw i pojazdów masz do dyspozycji zestaw efekciarskich mocy i kocią zwinność) gra nie nudzi i z wypiekami na twarzy odkrywasz kolejne karty szalenie wciągającej fabuły.
Nie mogło również zabraknąć misji pobocznych. To typowa drobnica, która doskonale nadaje się na złapanie oddechu pomiędzy kolejnymi żelaznymi wytycznymi scenariusza. Wiele misji pobocznych się powtarza, często też są wariacją tego, czym zajmowaliśmy się w przypadku zaliczania wątku głównego, zawsze jednak warto się za nie zabierać, bowiem z każdej, najbardziej błahej czynności czerpiemy jakieś wymierne korzyści. W przypadku zaliczania questów dodatkowych bonusów jest niemało - po pierwsze na naszym koncie lądują kolejne punkty doświadczenia, co jest podstawą rozwijania zdobytych umiejętności. Po drugie często wykonanie zadania wiąże się z wyborem moralnym, a więc zdobyciem lub utraceniem punktu karmy. I wreszcie po trzecie - każda poprawnie zaliczona misja poboczna to kolejny fragment miasta oczyszczony z szumowin. Wzorem innych sandboxowych produkcji jest tu również cała masa dodatkowych rzeczy do zrobienia. Zbieramy odłamki rozrzucone po całym mieście, namierzamy specjalne anteny, by odczytać zakodowany przekaz oraz rzecz jasna pomagamy przypadkowym mieszkańcom.
Garść przydatnych talentów
W zasadzie wszystkie umiejętności specjalne naszego bohatera związane są z elektrycznością. Mogłoby się wydawać, że będzie tego niewiele, a ciskanie błyskawicami uśpi każdego po trzech kwadransach zabawy. Błąd! Wachlarz możliwości jest całkiem szeroki, choć z początku może wydać się niezbyt imponujący. Już po kilku godzinach potrafimy ciskać pioruny, granaty energetyczne, wywoływać falę uderzeniową pozwalającą przewracać samochody, ślizgać się po kablach rozwieszonych pomiędzy budynkami, przewodach wysokiego napięcia i torach miejskiej kolejki. Absolutną podstawą naszej egzystencji jest również wysysanie prądu z każdego transformatora, samochodu czy nawet człowieka, to zaś oznacza, że na każdym kroku potykamy się o swoiste apteczki, dzięki którym można zregenerować nadszarpnięte zdrowie bądź uzupełnić zapasy energii potrzebnej do krzesania co bardziej spektakularnych sztuczek. System rozwoju bohatera jest naprawdę doskonale przemyślany, a większość zdolności można dopakować, inwestując weń zdobyczne punkty doświadczenia. Co więcej, poszczególne talenty są przed nami odkrywane stopniowo, więc gdy już do naszej puli wpada kolejny, jesteśmy doskonale otrzaskani w wykorzystywaniu wcześniejszych. Scenariusz nie wrzuca nas na głęboką wodę, powoli odkrywa przed nami kolejne karty, byśmy mogli czerpać z rozgrywki jak największą przyjemność i w pełni kontrolować swoją postać.
Altair ma konkurencję
A skoro już jesteśmy w temacie kontroli, pora na najjaśniejszą gwiazdę programu. Absolutnym mistrzostwem świata jest niezwykle dopracowany, a przy tym szalenie intuicyjny system wspinania się na poszczególne konstrukcje. Myślałem, że Altair pozostanie niekwestionowanym liderem i tytuł "człowieka-pająka" odbierze mu dopiero bohater Assassin's Creed II. InFamous robi w tej kwestii odważny krok do przodu, bo wspinaczka daje tu jeszcze więcej frajdy, a przy tym jest prostsza i bardziej dynamiczna. Niejako zupełnie przy okazji znajdą tu również pole do popisu miłośnicy parkoura, którzy zawiedli się na Mirror's Edge, bowiem ekipa Sucker Punch oddała w ręce graczy coś, czemu nie sprostało studio DICE - świat o otwartej strukturze oferujący totalną, nieskrępowaną wolność. Twórcy założyli (całkiem słusznie zresztą), że zwiedzanie miasta z perspektywy okolicznych dachów jest daleko bardziej emocjonującym doświadczeniem niż wędrówka ulicami. I to śmiałe założenie wcielili w życie, czego efektem swoboda na niespotykaną dotąd skalę. Na każdy budynek możesz wejść z jakiejkolwiek strony, nic również nie stoi na przeszkodzie, byś do dowolnego punktu miasta mógł przedostać się zarówno tradycyjną metodą, jak i górą, przeskakując z dachu na dach, czepiając się gzymsów, ślizgając po przewodach wysokiego napięcia, chwytając słupów, filarów, krat, latarni, billboardów, parapetów i dosłownie każdego innego elementu. Naprawdę epickie.
Choć nie wiązałem z tym tytułem wielkich nadziei, obiecywano wiele i - paradoksalnie - udało się wszystkich obietnic dotrzymać. Czasem los bywa przewrotny i najbardziej niepewne projekty stają się wystarczająco mocnym argumentem przemawiającym za tym, by zainwestować w daną platformę. InFamous rządzi, urywa głowę i sprawia, że przez kilka dni świat za oknem przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie. Lansowanemu na hit Prototype wyrósł właśnie przepotężny rywal.
recenzja dodana przez:
E. Siekiera
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ kapitalny klimat
+ świetny design miasta
+ dobra oprawa
+ grywalna jak diabli
+ perfekcyjnie rozwiązane elementy akrobatyki
+ interesująca fabuła
+ sensowny zestaw umiejętności i dobry system rozwoju
+ najbardziej przemyślany i spójny sandbox od czasów GTA IV
− na upartego - polonizacja mogłaby być lepsza
− okazjonalne spadki płynności
Ocena wszystkich
recenzentów
9.0
Grafika 90%
Dźwięk 80%
Gameplay 100%
Videorecenzja
przez
quaz
Music Video
przez
Marwari
Mpire City Trailer
przez
Marwari
Mystique: Bzzzt! (PS3)
Mystique: Bohater z prądem (PS3)
Mystique: Power up! (PS3)
E. Siekiera: Epicko! (PS3)

