Red Faction: Guerrilla (PS3)
Premiera Świat - 2 czerwiec 2009 Premiera Polska - 19 czerwiec 2009
Ocena użytkowników: bardzo dobra
2 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu: n.a.
Deweloper: Volition Dystrybutor: CD Projekt Wydawca: THQ
Gatunek: Akcja/Arcade Podgatunek: Strzelanka Cechy gry: TPP
Tematyka: Science-Fiction,
Game market
zgłoś tę grę
Na tę platformę mamy: 20 screenów, 22 video, 1 recenzji, 22 newsów,
Mars atakuje!
[ zobacz inne recenzje 1 ] Najlepsza recenzja dodana przez
E. Siekiera
Eugeniusz Siekiera
Czasem pojedynczy koncept potrafi pociągnąć resztę, o ile jest odpowiednio dopracowany i stanowi miłą odmianę w stosunku do tego, co oferuje konkurencja. Najlepszym przykładem jest tu system korzystania z osłon w Gears of War. Czy to samo można powiedzieć o najnowszym Red Faction, który od początku do końca bazuje na totalnej demolce? Niestety nie do końca. Póki co skupmy się jednak na najjaśniejszych stronach programu.
Symfonia destrukcji
Jeśli idzie o wszelkie aspekty związane z deformacją otoczenia, postęp w stosunku do pierwszej części serii (o drugiej litościwie pozwolę sobie nie wspomnieć) jest ogromny. To w zasadzie zupełnie nowa jakość, a nawet nieco odmienne założenia. O ile bowiem w pierwszym Red Faction mogliśmy kruszyć skały, większość budowli postawionych ludzką ręką była nie do ruszenia. Jedynie tam, gdzie przewidywał to scenariusz, dało się wybić dziurę w ścianie. W przypadku najnowszej odsłony jest zgoła odwrotnie, bowiem marsjańskiej skały nie draśniesz w żaden sposób, za to wszelkiej maści konstrukcje z betonu i stali możesz rozłożyć na czynniki pierwsze. Żadnych skryptów, żadnej reżyserki, żadnych ściem. Każda wybita dziura prezentuje się nieco inaczej, nigdy też dana budowla nie rozpadnie się dokładnie w ten sam sposób. Co więcej, wszystko ma odpowiednią masę, więc wystarczy odrobina pomyślunku i kilka ładunków podłożonych w odpowiednich miejscach, by naruszona konstrukcja zawaliła się pod własnym ciężarem. To naprawdę działa! Już po godzinie zabawy nabieramy przekonania, że to właśnie Geo-Mod 2.0 i jego niesamowite możliwości są tutaj głównym daniem, a fabuła, miejsce akcji, pojazdy i cała reszta to tylko skromna przystawka. Dodajmy, że powyższe cuda wymagają odpowiedniego przestawienia, bowiem nauczeni doświadczeniem z innych gier często szukamy wejścia na teren danego obiektu, kiedy tutaj wystarczy po prostu wyrąbać sobie przejście.
Wraz z nadejściem nowej odsłony seria zaliczyła ostrą metamorfozę. Z pierwszoosobowej strzelaniny przeobraziła się w sandboxa pełną gębą, z całym szeregiem wad i zalet wynikających z tego tytułu. Mamy otwarty świat, pełne ręce roboty i gros prostych zadań pobocznych będących miłą odskocznią od głównej osi fabularnej. Akcja została osadzona 50 lat po wydarzeniach znanych z jedynki, a sam Mars kompletnie nie przypomina miejsca, jakie pamiętamy z przygody Parkera. Planeta została częściowo terraformowana, na powierzchni można swobodnie oddychać, a koloniści próbują zorganizować sobie godziwe warunki życia. Nie zmieniło się tylko jedno - reżim w postaci organizacji EDF trzymającej wszystkich za pysk i grupa rewolucjonistów, którym nie podoba się zaistniała sytuacja, więc postanawiają coś z tym zrobić. Cieszą drobne ukłony w stronę graczy pamiętających pierwszą odsłonę serii. Nie brakuje chociażby wzmianek o Parkerze, w którego wtedy mieliśmy sposobność się wcielić.
Robota pali się w rękach
Świat gry podzielony został na kilka odrębnych, nazwijmy to, kwartałów. Początkowo w każdym dominuje korporacja EDF, zaś rolą naszego świeżo upieczonego sabotażysty jest, bagatela, rewolta i odbijanie kolejnych sektorów. W porównaniu do innych sandboxowych molochów ostatniego półrocza, misji wątku głównego nie ma może zbyt wiele, jednakże dzięki tak zwanym Guerrilla Actions na nudę narzekać nie sposób. Wzorem Saints Row 2, wcześniejszego dzieła Volition, questy poboczne lubią się często powtarzać i podzielić je można na kilka podstawowych kategorii. Czasem złomujemy pojazdy przeciwnika, zasiadając za sterami czołgu bądź górniczego robota, czasem odpieramy napór wroga lub też uwalniamy przetrzymywanych zakładników, kiedy indziej niszczymy określony budynek danym typem broni w wyznaczonym limicie czasowym. Nie zabrakło również zadań związanych z jazdą, jak przechwytywanie ważnych informacji, dostarczanie na czas pojazdów, atak na konwój czy rozwalanie mienia EDF za pomocą działka i wyrzutni rakiet (klasyczny etap celowniczkowy). Rzecz jasna questy głównego wątku fabularnego są znacznie bardziej rozbudowane, a przy okazji nieco bardziej urozmaicone, jednakże i tutaj głównym mianownikiem jest totalna demolka. Temu zajęciu podporządkowane jest niemal wszystko, co robimy.
Do każdej sekcji mapy przypisano raptem kilka zadań z podstawowej linii scenariusza, nim jednak odblokujemy ostatnie, trzeba zainteresować się tak zwanym współczynnikiem kontroli. Kontrola określa skalę dominacji sił EDF w danym rejonie. W jej uszczupleniu pomaga wykonywanie niektórych zadań pobocznych bądź też równanie z ziemią najważniejszych struktur przeciwnika. By ostatecznie przejąć władzę nad określonym sektorem mapy, wartość na wspomnianym wskaźniku musi spać do zera.
Pozostałe, nie mniej ważne parametry dotyczą morale i złomu. Morale to rzecz jasna nastroje panujące wśród kolonistów. Im wyższa wartość, tym częściej miejscowi przyłączają się do walki, łatwiej też o skrzynie z wyposażeniem na placu boju. Złom z kolei robi za swego rodzaju walutę. Zbieramy go wśród zgliszcz zrujnowanych przez nas budynków, większe sumy wpadają do naszej kieszeni również po zaliczeniu danego questa. Po cóż właściwie go gromadzić, skoro lokalnego marketu jeszcze nie postawili, a o bar ze striptizem również trudno? Złom służy do pozyskiwania kolejnych elementów wyposażenia (kamizelki, jetpack), uzbrojenia, jak również upgrade’owania już posiadanych klamotów.
Rysy na szkle
Pora przejść do wad, których niestety nowy Red Faction nie zdołał się ustrzec. Guerrilla cierpi na przypadłość cechującą wiele produkcji sandboxowych. Często w trakcie wykonywania nawet najbardziej błahych zadań robi się totalny, bezmyślny rozgardiasz i czasem giniemy śmiercią idioty. Bez sensu, bez celu, zupełnie przypadkiem, bo akurat pechowo staranowało nas osiem pojazdów jednocześnie. Wcale nie przesadzam, podobne sytuacje naprawdę się tu zdarzają. Robi się gorąco i program zaczyna respawnować w najbliższej okolicy kolejne wraże jednostki, więc w efekcie mamy kompletne zamieszanie z powodu najdrobniejszej błahostki.
Zaprezentowana filozofia rozgrywki z konieczności musi ciągnąć za sobą wiele rażących niekonsekwencji. Jedną z najpoważniejszych jest brak realizmu, no bo jakim cudem z pomocą głupiego młota położysz każdą, największą nawet konstrukcję, a już zwykłego głazu nie zarysujesz nawet ładunkiem wybuchowym? Inną sprawą jest poziom trudności. Choć zgony zdarzają się, i to wcale nierzadko, nie jest to podyktowane wątłym zdrowiem naszego herosa, jeno przytłaczającą ilością przeciwników, których zawsze jest zbyt wielu i wyskakują dosłownie znikąd. O ile z początku nie zwracasz na to uwagi, w miarę postępów zastępy wroga zaczynają przypominać chmarę komarów nad jeziorem. Występują równie licznie i są tak samo upierdliwe.
Tym niemniej wszystko jest tu podporządkowane naczelnej wytycznej - radości płynącej z rozwałki. Masz cieszyć się, kładąc na łopatki kolejną konstrukcję, a ciągły ogień z pięciu luf jednocześnie nie powinien ci w tym zbytnio przeszkadzać. Innymi słowy nasz bohater jest wyjątkowo odporny, choć rzecz jasna nie niezniszczalny. Tym niemniej trzeba sporej siły, by go przygwoździć na amen.
Podróże małe i duże
Mieszane emocje wzbudzi zapewne sam świat. Marsjańskie krajobrazy to niestety widok wyjątkowo monotonny, choć chyba tylko ktoś niespełna rozumu oczekiwałby po takim miejscu zróżnicowania rodem z Liberty City. Nieraz zdarzało mi się ziewnąć podczas dłużących się w nieskończoność eskapad, bowiem za kółkiem wszelkiej maści pojazdów spędzamy cholernie dużo czasu (wedle statystyk mniej więcej 1/3 czasu gry, co daje nam kilka bitych godzin jeżdżenia po piachu i skałach). Zbyt wiele jak na mój gust, szczególnie, że teren oddany do naszych rąk jest naprawę spory. Najczęściej poruszamy się rozmaitymi wariacjami jeepów i łazików księżycowych, choć nie zabrakło również ciężarówek, pojazdów opancerzonych, a nawet czołgów. Generalnie jest się czym rozbijać po okolicy, jednak razić może wykonanie kilku pojazdów. Niektóre wyglądają po prostu tandetnie, sprawiają wrażenie niedokończonych, jak gdyby zostały dorzucone na siłę na kilka dni przed zamknięciem projektu.
Sama grafika prezentuje się nieźle, choć ewidentnie cała moc obliczeniowa poszła w fizykę. Jak już wspomniałem, pustkowia czerwonej planety nie szokują nadmiernym uszczegółowieniem, tak więc uśmiech pojawia się na naszej twarzy dopiero w chwili, gdy wysadzamy pierwszą konstrukcję. Eksplozje, wybuchy, tysiące odłamków, walące się szkielety budynków - to naprawdę wygląda zjawiskowo. Od siebie dodam, że w nocne rozgwieżdżone niebo również można gapić się godzinami.
Red Faction: Guerrilla to projekt ze sporym potencjałem. Szkoda, że twórcy postawili wszystko na jedną kartę, co trochę spłyca rozgrywkę, bowiem koniec końców cała zabawa sprowadza się do podziwiania w akcji Geo Mod 2.0. Fabuła, związana z nią otoczka i klimat zeszły na dalszy plan. Kompletnie nie czujesz tematu, umyka gdzieś świadomość, że wyzwalasz ciemiężonych kolonistów. Powiem więcej - masz to gdzieś. Wszak liczy się jeno rozwałka. Ta potrafi być soczysta i satysfakcjonująca, przyznaję, tylko że to rozrywka na krótką metę. Warto ten tytuł sprawdzić na własnej skórze, ale coś czuję, że za rok nikt nie będzie o nim pamiętał.
recenzja dodana przez:
E. Siekiera
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ fizyka
+ niewiarygodny model zniszczeń
+ mnóstwo demolki
+ niezłe misje + sporo zadań pobocznych
+ niezgorsza oprawa
− krótka kampania wątku głównego
− jazda po bezdrożach dłuży się niemiłosiernie
− czasem bezsensownie chaotyczna
− przy dłuższych posiedzeniach potrafi znużyć
Ocena wszystkich
recenzentów
8.0
Grafika 80%
Dźwięk 80%
Gameplay 80%
Doombek: Chwila spokoju na Marsie (PS3)
Doombek: On już skończył zabawę na dzisiaj (PS3)
Doombek: Zawiało porządnie, co? (PS3)
Doombek: Zza winkla go wezmę (PS3)

