Rise of the Argonauts (PS3)
Premiera Świat - 12 grudzień 2008 Premiera Polska - 12 grudzień 2008
Ocena użytkowników: raczej słaba
0 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu: n.a.
Na tę platformę mamy: 24 screenów, 5 video, 1 recenzji, 3 newsów,
Przegadana mitologia
[ zobacz inne recenzje 1 ] Najlepsza recenzja dodana przez
E. Siekiera
Eugeniusz Siekiera
Czasem jednak rewelacyjny koncept wyjściowy nie wystarczy. Kiedy indziej ambitne pomysły przerastają możliwości twórców i choć bardzo by chcieli, nie przeskoczą poprzeczki, którą sami ustawili diabelnie wysoko. Taki właśnie scenariusz napisało życie chłopakom z Liquid Entertainment.
Jazon i jego zakapiory
Nasz bohater nigdzie się nie wybierał. Gdzie mu tam niebezpieczne wojaże w głowie, skoro lud potrzebuje króla, a w domu kobieta stygnie. Niestety, gdy ta ostatnia odchodzi powalona strzałą skrytobójcy, Jazon kompletnie traci głowę i wbrew zdrowemu rozsądkowi zaprzysięga sobie, że dotrze na kraniec świata, a nawet zejdzie do czeluści Tartaru, jeśli tylko dzięki temu będzie mógł tchnąć ducha w ciało ukochanej.
Z rodzinnego Jolkos wraz z nami wyrusza w podróż również kilku zaufanych ludzi, z których na szczególną uwagę zasługuje Herkules, przyjaciel Jazona i nieoceniona pomoc, gdy dochodzi do bitki. Puste kajuty statku pełniącego rolę łącznika pomiędzy poszczególnymi wyspami z czasem wypełnią się innymi bohaterami, zaś do naszego dream teamu dołączy m.in. niezwyciężony Achilles. Przed wyjściem na kolejny niezbadany ląd to gracz decyduje, kto wesprze swym ramieniem Jazona, bowiem za każdym razem towarzyszyć nam może jedynie dwóch herosów z całej drużyny.
Gra przeraźliwie długo się rozkręca, przez co mniej cierpliwi gracze odbiją się od niej z hukiem nim zdołają odpłynąć z macierzystego portu. Co prawda później czeka nas jeszcze wizyta u wyroczni, a więc kolejne pasmo dialogów, dalej jednak robi się znacznie ciekawiej i to nawet nie dlatego, że częściej chwytamy za broń, ale ze względu na dość barwnie zarysowaną fabułę, która niezwykle zgrabnie łączy najrozmaitsze wątki i bohaterów mitologicznego świata. Twórcy nie podeszli do tematu na klęczkach, dlatego fanatycy, potrafiący wyrecytować Parandowskiego na wyrywki, mogą się krzywić na znaczne odstępstwa. Tym niemniej fabuła to jedna z mocniejszych stron tej produkcji, a dialogi, choć często bywają nużące, pozwalają poczuć temat i bezboleśnie zatopić się w świecie mitycznych herosów.
Zachwiane proporcje
No właśnie... Dialogi. Gra jest koszmarnie przegadana. W zapowiedziach mówiło się o action-RPG, zdarzały się również pojedyncze głosy nazywające Rise of the Argonauts hack'n'slashem. Prawdę mówiąc jak by jej nie zaszufladkować, wypada równie kiepsko. Jak na prostą wyrzynkę stanowczo zbyt wiele tu samego łażenia, przerywników i ciągnących się w nieskończoność dysput na tematy wszelakie. Większość bohaterów niezależnych można zagadnąć, ale tylko nieliczni będą mieli dla nas jakieś palące zadanie. A nawet jeśli takowe otrzymamy, w większości przypadków będzie się sprowadzało do wycieczki na drugi kraniec mapy, znalezienia odpowiedniego człowieka i kolejnej przydługiej rozmowy. Niewykluczone rzecz jasna, że ten odeśle nas na spytki jeszcze dalej.
Generalnie nagadać się trzeba sporo. Przez pierwsze 5-6 godzin rozgrywki zastanawiasz się, po cholerę cały ten oręż dźwigany na plecach, skoro miast ostrzem, mielisz nieustannie ozorem. Proporcje są szalenie nierówne, przez co po krótkim tutorialu mamy wrażenie, że to jakiś marny klon God of War, później z kolei, przebijając się przez kolejne krainy, szybko dochodzisz do wniosku, że na raptem kilka pojedynków przypadają setki linii dialogowych. Gdy zaś pod koniec dobrniesz do Tartaru, dla odmiany rozpoczyna się wesoła masakra z flakami w tle i w przeciągu niespełna godziny tłuczesz się tak często i gęsto, jakbyś przez omyłkę odpalił IV akt Diablo II. W trakcie tego jednego dość krótkiego etapu toczysz więcej pojedynków, niż w przeciągu kilkunastu poprzednich godzin. Czy tylko ja widzę w tym gigantyczną niekonsekwencję?
Swoją drogą gra jest przesadnie prosta. Pokonanie większości przeciwników przychodzi zbyt łatwo, a ewentualne zgony zdarzają się sporadycznie. Największym wrogiem gracza nie jest ostrze przeciwnika, a wariująca kamera, ukazująca plan z rozmaitych, niestety często dość nietrafionych perspektyw. Zresztą nie ona jedna wszystkiemu winna; nasi kompani wprost uwielbiają wchodzić nam w paradę, zasłaniając swoim cielskiem pół ekranu.
Gra fabularna? Gdzie, bo nie widzę...
Jako rasowy RPG gra również nie zdaje egzaminu. Jest przede wszystkim zbyt liniowa, schematyczna i przeraźliwie ograniczona, jeśli idzie o dostępny oręż, system rozwoju postaci i pozostałe elementy cechujące każdą szanującą się grę fabularną. Skąd zarzut liniowości? Głównie z tytułu konstrukcji scenariusza i samych map. Te ostatnie, bez względu czy biegamy po mieście, porcie, jaskiniach czy lesie, mają budowę tunelową. Brak wielkich otwartych przestrzeni daje się we znaki do tego stopnia, że czasem odnosimy wrażenie brania udziału w grze wyścigowej, gdzie niewidzialne ściany są smutnym standardem.
Zabrakło również opcji handlu, nie ma też charakterystycznego dla gatunku zbieractwa i przeczesywania rozmaitych zakamarków w poszukiwaniu ukrytych skarbów. Ba, darmo tu szukać nawet zwykłego okna ekwipunku (nie licząc specjalnego miejsca na statku), bo i po co nam ono, skoro nową włócznię, buławę, miecz lub zbroję otrzymujemy w ściśle określonych miejscach, najczęściej po wykonaniu jakiegoś questa (jest tego wszystkiego raptem kilka sztuk).
System rozwoju postaci też ciężko nazwać rozbudowanym. Brak tu klasycznych punktów doświadczenia. Wszystko rozbija się o tak zwane uczynki, które otrzymujemy po wykonaniu jakiegoś zadania, rozsmarowanie na pobliskich ścianach określonej ilości przeciwników etc. Innymi słowy każdy zaliczony quest przekłada się na kolejny wyczyn, który możemy ofiarować bogom (Ares, Atena, Apollo i Hermes), uzyskując tym samym ich przychylność. Co ciekawe, uzyskujemy ją także poprzez wybieranie określonych ścieżek dialogowych. Każdemu z wymienionej czwórki odpowiada odrębne drzewko umiejętności, które pozwala odpowiednio wzmocnić bądź rozbudować talenty naszej postaci. Brzmi to nieco dziwacznie, ale dość szybko się w tym odnajdujemy.
Lamentów ciąg dalszy
Gra zawiera również masę pomniejszych grzeszków, które skutecznie psują rozgrywkę i niepotrzebnie utrudniają to, co powinno być proste i intuicyjne. Kosztem funkcjonalności zrezygnowano z HUD-a. O ile w takim Dead Space rozwiązano to wręcz modelowo, tutaj - nie wiedząc jak ugryźć temat - po prostu go olano. Można co prawda aktywować wskaźnik obrażeń, ale on akurat jest nam najmniej do szczęścia potrzebny. Natomiast brak mini-mapy to już poważne uchybienie, gdyż skutkuje koniecznością nieustannego przebijania się przez ohydne menu, by zorientować się, czyśmy przypadkiem nie przeoczyli ukrytej ścieżki pomiędzy drzewami. Koszmar. Sama mapa również do zbyt czytelnych nie należy, ale to już drobny szczegół.
Na osobne baty zasługuje techniczna strona produkcji. Częste doczytywanie lokacji, a nawet tekstur, to tutaj smutny standard. Do tego jest to kolejna produkcja hulająca na Unreal Engine 3.0, która ma wyraźne problemy na konsoli Sony. Animacja często rwie jak szalona - bez względu, czy przebijamy się ostrzem miecza przez zastępy wrogów, czy nie wadząc nikomu spacerujemy leśnym traktem. W kilku newralgicznych punktach (głównie walka z Meduzą i cały etap w Tartarze) miast soczystej akcji mamy kiepską zabawę grubo poniżej granicy płynności. Panowie, co jest? Jak czegoś nie potraficie, to się po prostu za to nie bierzcie. Nie po to płaci się grubą kasę za konsolowe wydania, żeby rwać włosy z głowy, bo frame rate orbituje w okolicach 18-20 klatek.
Optymalizacja optymalizacją, niestety graficy pokpili sprawę również na innym polu. Gra nie wykorzystuje potencjału, jaki kryje się w tym narzędziu. Nie okiełznano jego olbrzymiej mocy, niektóre tekstury wyglądają nad wyraz przeciętnie, a modele wielu postaci nadają się do gruntownego retuszu. Zupełnie inaczej ma się sprawa z warstwą audio. Voice acting jest bardzo przyzwoity, co zasługuje na szczególne uznanie, biorąc pod uwagę olbrzymią liczbę aktorów zaangażowanych w to przedsięwzięcie. Sama muzyka to również miód dla uszu. Wzniosłe, orkiestrowe wstawki skuteczniej zachęcają do bitki niż zestaw świeżo wykupionych talentów. OST z Rise of the Argonauts bez rumieńca wstydu można postawić na półce obok ścieżek dźwiękowych nagranych na potrzeby wysokobudżetowych produkcji filmowych.
Gra broni się chyba tylko brakiem konkurencji (chodzi rzecz jasna o fabułę, a nie przynależność gatunkową). Kierując się maksymą "w królestwie ślepców jednooki jest królem", można przy Rise of the Argonauts całkiem miło spędzić kilkanaście godzin, pod warunkiem, że masz hopla na punkcie mitologii, bo wtedy sama fabuła pozwoli ci zapomnieć o miałkości programu. Ja jednak, jeśli miałbym wybrać, po stokroć wolałbym po raz kolejny przebijać się przez rozwlekłe poziomy w Titan Quest. Rise of the Argonauts to tytuł z ogromnym potencjałem i sporym budżetem. Widzę, doceniam. Ale chęci to za mało panowie, a za spadki płynności w Tartarze należy się wam bonusowy rejs po Styksie.
recenzja dodana przez:
E. Siekiera
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ dobrze opowiedziana historia
+ sensowne (choć przydługie) dialogi
+ świetna oprawa audio
+ intuicyjny system rozwoju postaci
− taka sobie grafika
− fatalna optymalizacja
− praca kamery
− zbyt przegadana
− tunelowe etapy
− brak mini-mapy
− dla miłośników rasowych RPG zbyt trywialna
Ocena wszystkich
recenzentów
6.0
Grafika 60%
Dźwięk 80%
Gameplay 60%
E. Siekiera: A kuku! (PS3)
E. Siekiera: Achilles robi szaszłyki, nie przeszkadzać (PS3)
E. Siekiera: Chłopie, zbroja ci się pali (PS3)
E. Siekiera: Chyba przesadził z polerowaniem (PS3)
Najlepsze gry
-
1.
Drakensang: The River of Time
RPG
Dodatek do staroszkolnego cRPG w niemieckim stylu.
-
2.
Amnesia: The Dark Descent
Przygoda
Ambitny projekt, wielkie nadzieje, zapewne kiepska sprzedaż.
-
3.
Dead Rising 2
Akcja/Arcade
Masowa rozwałka zombiaków po raz drugi.
-
4.
Mafia 2
Akcja/Arcade
Sequel świetnego sandboksa w gangsterskich klimatach.
-
5.
Sid Meier's Civilization V
Strategia
Piąty raz turowo podbijemy świat.
-
6.
StarCraft II: Wings of Liberty
Strategia
Powtórka z rozrywki w stylu Blizzard.
-
1.
Dead Rising 2
Akcja/Arcade
Masowa rozwałka zombiaków po raz drugi.
-
2.
Guitar Hero: Warriors of Rock
Akcja/Arcade
Najmocniejsze muzycznie Guitar Hero w historii serii.
-
3.
Kane & Lynch 2: Dog Days
Akcja/Arcade
Psychol i ponurak powracają nadzy i skąpani we krwi.
-
4.
Mafia 2
Akcja/Arcade
Sequel świetnego sandboksa w gangsterskich klimatach.
-
5.
Super Street Fighter IV
Akcja/Arcade
Rozszerzenie podstawowej wersji Street Fighter IV to nowi zawodnicy, areny ...
-
6.
Tom Clancy's H.A.W.X. 2
Symulator
, Akcja/Arcade
Dogfighty i epickie powietrzne batalie spod znaku kropek.
-
1.
Demon's Souls
RPG
, Akcja/Arcade
Genialny klasyczny hack&slash po japońsku.
-
2.
Guitar Hero: Warriors of Rock
Akcja/Arcade
Najmocniejsze muzycznie Guitar Hero w historii serii.
-
3.
Ratchet & Clank Future: A Crack in Time
Akcja/Arcade
Kolejna odsłona zwariowanej gierki dla starych i młodych.
-
4.
Yakuza 3
Akcja/Arcade
, Przygoda
Kolejna odsłona sagi o japońskiej mafii.
-
5.
Tom Clancy's H.A.W.X. 2
Symulator
, Akcja/Arcade
Dogfighty i epickie powietrzne batalie spod znaku kropek.
-
6.
Mafia 2
Akcja/Arcade
Sequel świetnego sandboksa w gangsterskich klimatach.
-
1.
N.O.V.A.
Akcja/Arcade
Wyobraźcie sobie Halo, ale na iPhone.
-
2.
Dungeon Hunter
RPG
, Akcja/Arcade
Diablo w wersji Gameloftu.
-
3.
Plants vs. Zombies
Strategia
Tower defense z zombiakami w roli głównej.
-
4.
Hero of Sparta II
Akcja/Arcade
Druga część przygód xeroboja Kratosa.
-
5.
Street Fighter IV
Akcja/Arcade
Mobilna wersja najlepszego mordobicia ostatnich lat.
-
6.
Spore Creatures
Akcja/Arcade
Spore Creatures, takie jakie znamy z DSa.

