Ghostbusters: The Video Game (PS3)
Premiera Świat - 16 czerwiec 2009 Premiera Polska - 3 lipiec 2009
Ocena użytkowników: dobra
1 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu: n.a.
Deweloper: Terminal Reality Dystrybutor: Sony Computer Entertainment Polska Wydawca: Atari
Gatunek: Akcja/Arcade Cechy gry: TPP
Rozgrywka: Singleplayer/Multiplayer
Platformy:69.0 zł
Na tę platformę mamy: 4 video, 1 recenzji, 13 newsów,
Who you gonna call?
[ zobacz inne recenzje 1 ] Najlepsza recenzja dodana przez
E. Siekiera
Eugeniusz Siekiera
Rok 1984. Sugestywna antyutopia Orwella, a z punktu widzenia statystycznego gracza totalna prehistoria. To właśnie w '84 Aleksiej Pażytnow stworzył Tetrisa, najbardziej rozpoznawalny tytuł wszechczasów. Wtedy też umysłami kinomaniaków na całym świecie zawładnęli Pogromcy duchów. Przepis na sukces był stosunkowo prosty. Miast kolejnej poważnej historii o zjawiskach paranormalnych, sprzedano widzom coś nowego, zaś ponury skądinąd temat potraktowano z humorem, a nie marsową miną. Wystarczyło jeszcze zadbać o dobrze napisany, przesiąknięty kapitalnymi dialogami scenariusz (na wysokości zadania stanęli Aykroyd i Ramis) i doborową obsadę. I to wystarczyło.
Film opowiadał o perypetiach trójki młodych zakręconych naukowców, którzy skonstruowali urządzenie do łapania duchów. Jako że wszelkiej maści zjawy dziwnym trafem zaczęły coraz częściej manifestować swoją obecność w naszej rzeczywistości, rezolutne chłopaki wpadają na pomysł rozkręcenia nietypowego biznesu. Uzbrojeni w dziwaczne urządzenia poczęli trzepać tyłki wszelkiej maści bytom nie z tego świata, by koniec końców stanąć w szranki z czymś nader osobliwym i uratować świat od zagłady. Niby sztampa, ale diabeł tkwi w szczegółach, te zaś w przypadku Ghostbusters były wyjątkowo wysokich lotów. Kilka lat później przyszła kolej na równie udaną kontynuację, gdzie w rolę bad guy'a wcielił się mołdawski książę Vigo.
Gdzieś po drodze przewinęły się również seriale animowane i kilka wyjątkowo marnych gier, ale na kolejne pełnoprawne przygody łapiduchów przyszło nam czekać kilkanaście lat. I oto jest. Ghostbusters: The Video Game, produkcja silnie zakorzeniona w omawianym uniwersum, a jednocześnie oparta na filmowej licencji. Co z tego wyszło? Z jednej strony piękny powrót do czasów dzieciństwa i fantastyczny ukłon w stronę miłośników ponadczasowych produkcji Ivana Reitmana. Z drugiej zaś niezła (i tylko niezła) gra akcji na jedno dłuższe popołudnie. Nim ocenimy, czy bilans zysków i strat wychodzi na plus, przyjrzyjmy się bliżej kilku szczegółom.
Pierwsze, co rzuca się w oczy, to kompletna zgodność z filmowym pierwowzorem. Nie chodzi bynajmniej o scenariusz, ten bowiem opowiada o dalszych losach pogromców. Mam na myśli niezwykłą dbałość o wszelkiej maści detale, jak choćby witająca nas w menu melodia, czy odwzorowana w najdrobniejszych szczegółach remiza strażacka, czyli baza wypadowa naszych zawadiaków. Co więcej, już pierwsze dialogi jasno wskazują, jaki kierunek obrali scenarzyści. Pod względem przedstawionej historii i wspomnianych rozmów gra bardzo wiernie podąża ścieżką wytyczoną przed laty przez filmowe pierwowzory. Nie tylko wygląd czy głos, ale nawet zachowanie poszczególnych postaci jak żywo przypomina kreacje aktorskie z kinowego obrazu. Peter Venkman jest klasycznym przykładem jajcarza - kobieciarza, który żadnej krótkiej spódniczce nie przepuści, Ray Stantz zachwyca się jak dziecko każdym przejawem aktywności paranormalnej, a Egon Spengler to typowy jajogłowy, traktujący wszystko ze śmiertelną powagą. W historię wpleciono nawet kilku bohaterów drugoplanowych (jest m.in. sekretarka Janine czy upierdliwy i antypatyczny Walter Peck). To wszystko sprawia, że odnosimy wrażenie uczestnictwa nie tyle w grze, co kolejnej, trzeciej odsłonie filmu. Niby nie powinno to specjalnie dziwić, zważywszy, że za scenariusz ponownie odpowiada niezrównany duet Aykroyd i Ramis, tym niemniej należą się gromkie brawa za to, że po tylu latach udało się odtworzyć ten charakterystyczny, unikalny klimat oryginału. To definitywnie jeden z największych atutów omawianej produkcji.
Z pewnością niektórym nie przypadnie do gustu postać, w którą przychodzi nam się wcielić, jest nią bowiem zupełnie nowa twarz w zespole, młody szczeniak, który milczy jak zaklęty niczym Gordon Freeman w Half-Life, a w gęsto usianych cut-scenkach przewija się sporadycznie. Dzięki takiemu rozwiązaniu nic nie rozprasza uwagi gracza, bo choć uczestniczymy w każdej akcji, to już bieg wydarzeń i rozwój fabuły obserwujemy nieco z boku, niczym widz zasiadający w fotelu przed kinowym ekranem.
Fabuła programu dość silnie wiąże się z pierwszą odsłoną filmu, zgrabnie splatając stare wątki z nowymi. Do tego powracają kultowe, znane z oryginału miejscówki, a nawet kilku charakterystycznych przeciwników (m.in. Slimer, Szara Dama). Dzięki takiemu zagraniu możemy niemalże odtworzyć kilka pamiętnych scen, jak chociażby walkę z przerośniętym Piankowym Marynarzykiem (dla przyjaciół Gozer). Rozgrywka w głównej mierze polega na łapaniu duchów (to ci zaskoczenie!), względnie sprowadzaniu do parteru najrozmaitszych bytów materialnych. A zaatakować może nas niemal wszystko - od opętanego świecznika w hotelowym korytarzu, aż po zbudowanego z książek golema w podziemiach biblioteki. Brzmi jak sen narkomana? Nie szkodzi, grunt że w niepoważną konwencję serii wpisuje się idealnie.
Co prawda uszczegółowienie przeciwników pozostawia sporo do życzenia, trzeba jednak oddać ekipie sprawiedliwość, że uczciwie podeszli do tematu i z dość monotonnego charakteru rozgrywki starali się wycisnąć jak najwięcej esencji. Samo łapanie duchów prezentuje się modelowo, co więcej z zachowaniem pełnej zgodności z oryginałem. Każdą zjawę trzeba zwyczajowo osłabić, później złapać na coś w rodzaju energetycznego lassa, wyrywającą się bestię nieco potarmosić i koniec końców zamknąć w specjalnej pułapce. Początkowo obawiałem się totalnego chaosu na placu boju i braku niezbędnej precyzji, jeśli idzie o operowanie posiadanym osprzętem. Na szczęście wszelkie obawy okazały się bezpodstawne, a łapanie napotkanych zjaw już po krótkim przeszkoleniu stało się czystą przyjemnością.
By nieco urozmaicić całą zabawę, z czasem rozszerza się wachlarz możliwości posiadanych zabawek, choć jest to element wrzucony nieco na siłę, bo z czterech dostępnych trybów strzału do ukończenia całej przygody wystarczą tak naprawdę dwa. Resztę należy traktować jak zwyczajną kosmetykę. Oprócz pułapek i protonowego plecaka, na naszym wyposażeniu znajduje się również zmyślne urządzonko (PKE Meter), które w połączeniu ze specjalnymi goglami przydaje się do namierzania ukrytych przeciwników, artefaktów i skanowania wszelkich przejawów duchowej aktywności. Dodatkowo w miarę postępów możemy usprawnić funkcje posiadanego osprzętu i za zarobioną kasę wykupić kilka przydatnych ulepszeń (każdy załatwiony przeciwnik to dodatkowy grosz wpadający do naszej skarbonki). I w gruncie rzeczy to tyle. Oczywiście pojawiają się również jakieś elementy zręcznościowo-logiczne, ale są stosunkowo proste i występują na tyle rzadko, że raczej pełnią rolę przyprawy, niż ekstraktu.
Od strony graficznej gra jest dość nierówna. Obok całkiem urokliwych miejscówek pojawiają się kompletnie przeciętne, nudzące zarówno pod względem konstrukcyjnym, jak i wizualnym. Do tego wersja na PS3 jest wyraźnie brzydsza od edycji wypuszczonej na platformę konkurencji (że o PC nie wspomnę). Na szczęście w przypadku dźwięku i muzyki nie ma powodów, by zanadto kręcić nosem. Co prawda niektóre fragmenty ścieżki zbyt często się powtarzają, ale przyzwoicie nagrane dialogi i motywy doskonale znane z filmów z nawiązką rekompensują wszelkie niedogodności.
Dzieło Terminal Reality trudno poddać jednoznacznej ocenie. Z jednej strony gra na emocjach, odwołując się do wspomnień z dzieciństwa. Co więcej, robi to naprawdę dobrze. Z drugiej zaś w swych podstawowych założeniach program nie jest szczególnie odkrywczy, a gros akcji sprowadza się do smażenia po okolicy strumieniem protonów. Gdyby tak odrzeć grę z całej fabularnej otoczki, pozbawić ją mnóstwa charakterystycznych smaczków, otrzymamy jedynie przeciętną zręcznościówkę, jakich wiele na rynku. Na szczęście nie oceniamy poszczególnych elementów w oderwaniu od całości. Było nie było, mamy do czynienia z grą na bazie filmowej licencji i tak ją należy traktować. Jako tytuł skierowany głównie do tych, którzy przed laty zarazili się magią łapiduchów, sprawdza się doskonale. I właśnie tym graczom mogę szczerze polecić omawianą produkcję. Tylko pamiętajcie drogie dzieci, nie krzyżujcie strumieni!
recenzja dodana przez:
E. Siekiera
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ niepowtarzalny klimat
+ dialogi, fabuła, humor
+ masa smaczków
+ muzyka
+ świetna fizyka
− graficznie nierówna
− trafiają się nudne momenty
− jeśli nie jesteś fanem filmu, możesz odjąć punkt od oceny
Ocena wszystkich
recenzentów
8.0
Grafika 70%
Dźwięk 80%
Gameplay 80%
Najlepsze gry
-
1.
Drakensang: The River of Time
RPG
Dodatek do staroszkolnego cRPG w niemieckim stylu.
-
2.
Amnesia: The Dark Descent
Przygoda
Ambitny projekt, wielkie nadzieje, zapewne kiepska sprzedaż.
-
3.
Dead Rising 2
Akcja/Arcade
Masowa rozwałka zombiaków po raz drugi.
-
4.
Mafia 2
Akcja/Arcade
Sequel świetnego sandboksa w gangsterskich klimatach.
-
5.
Sid Meier's Civilization V
Strategia
Piąty raz turowo podbijemy świat.
-
6.
StarCraft II: Wings of Liberty
Strategia
Powtórka z rozrywki w stylu Blizzard.
-
1.
Dead Rising 2
Akcja/Arcade
Masowa rozwałka zombiaków po raz drugi.
-
2.
Guitar Hero: Warriors of Rock
Akcja/Arcade
Najmocniejsze muzycznie Guitar Hero w historii serii.
-
3.
Kane & Lynch 2: Dog Days
Akcja/Arcade
Psychol i ponurak powracają nadzy i skąpani we krwi.
-
4.
Mafia 2
Akcja/Arcade
Sequel świetnego sandboksa w gangsterskich klimatach.
-
5.
Super Street Fighter IV
Akcja/Arcade
Rozszerzenie podstawowej wersji Street Fighter IV to nowi zawodnicy, areny ...
-
6.
Tom Clancy's H.A.W.X. 2
Symulator
, Akcja/Arcade
Dogfighty i epickie powietrzne batalie spod znaku kropek.
-
1.
Demon's Souls
RPG
, Akcja/Arcade
Genialny klasyczny hack&slash po japońsku.
-
2.
Guitar Hero: Warriors of Rock
Akcja/Arcade
Najmocniejsze muzycznie Guitar Hero w historii serii.
-
3.
Ratchet & Clank Future: A Crack in Time
Akcja/Arcade
Kolejna odsłona zwariowanej gierki dla starych i młodych.
-
4.
Yakuza 3
Akcja/Arcade
, Przygoda
Kolejna odsłona sagi o japońskiej mafii.
-
5.
Tom Clancy's H.A.W.X. 2
Symulator
, Akcja/Arcade
Dogfighty i epickie powietrzne batalie spod znaku kropek.
-
6.
Mafia 2
Akcja/Arcade
Sequel świetnego sandboksa w gangsterskich klimatach.
-
1.
N.O.V.A.
Akcja/Arcade
Wyobraźcie sobie Halo, ale na iPhone.
-
2.
Dungeon Hunter
RPG
, Akcja/Arcade
Diablo w wersji Gameloftu.
-
3.
Plants vs. Zombies
Strategia
Tower defense z zombiakami w roli głównej.
-
4.
Hero of Sparta II
Akcja/Arcade
Druga część przygód xeroboja Kratosa.
-
5.
Street Fighter IV
Akcja/Arcade
Mobilna wersja najlepszego mordobicia ostatnich lat.
-
6.
Spore Creatures
Akcja/Arcade
Spore Creatures, takie jakie znamy z DSa.

