Gaminator. Gry online.

graj lub zgiń
Szukaj

Jesteś tutaj pierwszy raz. Bardzo nam miło. Zarejestruj się, aby zyskać dostęp do największej bazy video o grach, możliwości wrzucania swoich treści, a także do systemu podpowiadania gier – Game Connect.

Logowanie

Zamknij Wyślij uwagę
 

Dark Souls (PS3)

Lubię to! 0

Premiera Świat - 22 wrzesień 2011 Premiera Polska - 7 październik 2011

Ocena użytkowników: bardzo dobra

0 osób chce zagrać w tą grę

miejsce w rankingu: n.a.

Deweloper: From Software Dystrybutor: Cenega Polska Wydawca: Namco Bandai

 

Gatunek: Akcja/Arcade

Tematyka: Fantasy,

Moja ocena: 1 2 3 4 5

 

grasz?
close

Game market

zgłoś tę grę

Na tę platformę mamy: 10 video, 1 recenzji, 20 newsów,

Mroczne Dusze Hardkoru

[ zobacz inne recenzje 1 ]
Najlepsza recenzja dodana przez quaz quaz
Stworzone przez From Software i wydane jedynie na PlayStation 3 Demon’s Souls określane było jako najtrudniejsza gra aktualnej generacji konsol. Nadszedł czas na niepowiązaną fabularnie kontynuację, w którą tym razem będą też mogli zagrać posiadacze Xboxów 360.

Demon’s Souls jedynie liznąłem, więc do grania w Dark Souls usiadłem zaledwie minimalnie przygotowany na to co mnie spotkało. Sądziłem, że jestem przygotowany. Myliłem się.


Mógłbym zacząć od omówienia kluczowej cechy tej gry, którą jest specyficznie skonstruowany, wysoki poziom trudności, ale to spory temat, więc zacznę od wyjaśnienia czym jest Dark Souls, a jest praktycznie tym samym co Demon’s Souls.

Nie oszukujmy się - fabuła praktycznie tu nie istnieje. Jest jakieś mętne, ponure intro i pojawiają się postacie wypowiadające kwestie napisane chyba przez Japończyka o słabej znajomości angielskiego, które powstały z pomocą jakiegoś archaicznego słownika angielsko-japońskiego i tyle. Tak naprawdę mamy nieumarłego bohatera, którego zadaniem jest oczyścić krainę zaludnioną przez potwory i inne zombiaki ze straszliwych, potężnych bossów. A przy tym zginąć setki, może tysiące razy.

Z punktu widzenia rozgrywki Dark Souls to trzecioosobowy hack’n’slash z rozwojem postaci i ekwipunku, który polega na chodzeniu, ciachaniu wrogów, perforowaniu ich strzałami i przysmażaniu potężnymi czarami. I na umieraniu. Umieranie jest tutaj dość kluczowym elementem. Aha, i mam nadzieję, że nie zapomniałem o umieraniu, bo umieranie jest śmiertelnie ważne.

Każda większa lokacja ma swojego bossa, którego musimy zabić, a cały świat składa się z pokrętnie połączonych ze sobą lokacji, więc nasza wyprawa nie musi być liniowa i gra oferuje pewną dowolność w tym w jakiej kolejności będziemy niszczyć kolejnych szefów. Zabijanie przeciwników daje nam dusze, które są tutaj jedyną walutą. Za nią ulepszamy zarówno naszą postać jak i ekwipunek, a sama walka rozwiązana jest w typowo zręcznościowy sposób - mamy bloki, uniki, ciosy silne i słabe, napoje leczące, różne czary itd.

W swoich założeniach ta gra to takie trochę Diablo, w którym klikanie przeciwników zostało zastąpione całkiem niezłą, wymagającą umiejętności i bogatą w różne ciosy oraz taktyki zręcznościową walką. Ale to powierzchowne uproszczenie. Popatrzmy więc na kilka mechanik, które zmieniają WSZYSTKO.

Śmierć w Dark Souls boli niczym kastracja tępą łyżeczką do herbaty zaostrzoną na kawałku piaskowca. Ginąc tracimy zebrane dusze. Nie ekwipunek czy statystyki, ale dusze, które zapewniają nam rozwój. Jeśli dotrzemy do miejsca naszego zgonu odnajdziemy plamę krwi, której użycie pozwala odzyskać dusze, ale jeśli przed dotarciem do niej zginiemy ponownie - przepadną na zawsze. Puf! Ostatnia godzina grindowania dusz ulatuje niczym gołębie spłoszone przez wystrzał z bazuki. Spieszmy się wydawać dusze, tak szybko odchodzą. Ponadto ogniska będące punktami odrodzeń są daleko od siebie, każde odrodzenie lub odpoczynek przy ogniu przywraca do życia wszystkich przeciwników poza bossami, a my ciągle umieramy.

Na domiar złego ginąc tracimy nasze Człowieczeństwo i stajemy się tzw. Pustym. Inaczej można by rzec, że stajemy się nieumarli, a odzyskanie życia jest dosyć trudne. O co w tym chodzi? Jest sporo niuansów, więc skupię się na... multiplayerze. Zaraz, Dark Souls ma multiplayer?

Tak, i to taki, który można wyłączyć jedynie odłączając konsolę od sieci, a zakłada on istnienie światów równoległych. Dzięki multiplayerowi widzimy sylwetki innych grających, możemy czytać zostawione przez nich podpowiedzi, które naprawdę się przydają i dotykać plam krwi, które pokażą nam jak zginęli. Martwi gracze mogą zostawić znak, który umożliwi żywym graczom przyzwanie ich do swojego świata i wspólną walkę z bossem. Martwy gracz może dzięki temu odzyskać Człowieczeństwo, czyli życie, a będąc już żywym może przyzwać innych martwych do swojego świata, aby pomogli mu w walce z bossem w jego świecie. Tak, mamy tu kooperację, ale grać będziemy z całkiem obcymi graczami.

Zapasowe Człowieczeństwo możemy też uzyskać włamując się do świata innego gracza i zabijając go. Tak, jeśli jesteście żywi w każdej chwili jakiś inny gracz może Was napaść i zamordować. Pomimo tego, że praktycznie przechodzicie tytuł dla jednego gracza! To tak jakby w połowie kampanii dowolnego Call of Duty nagle bossem okazywał się jakiś 14latek z wielokrotnym prestiżem i robił Wam z tyłka jesień średniowiecza. Koszmar! Ale nie tak straszny, bo intruzi wcale nie pojawiają się tak często.

Wszystko to wydaje się zawikłane? Jasne, ale to działa i jest piekielnie dobrze zaprojektowane. Niemniej wszystkie te mechaniki nie miałyby sensu, gdyby Dark Souls nie było... piekielnie trudne! Tylko w tej sytuacji podpowiedzi na podłodze się przydają, tylko dzięki temu wsparcie innych graczy naprawdę pomaga przy starciach z bossami.

Wysoki stopień trudności to dziwny pomysł na ulepszenie gry w dobie ciągłego upraszczania elektronicznej zabawy i stałego obniżania komplikacji rozgrywki. Mogłoby się wydawać to osobliwą decyzją w czasach kiedy to nawet ludzie narzekający na to, iż gry stają się coraz prostsze z pełną hipokryzją przechodzą kolejne tytuły na normalu. Ale tutaj Dark Souls wygrywa, bo trudność jest tu zrobiona dobrze. Dlaczego? Już wyjaśniam w tej jakże felietonowej części recenzji. Większość gier jeśli już staje się trudna to robi to w losowy, frustrujący sposób. Giniemy z nie swojej winy, przechodzimy fragmenty rozgrywki licząc na łut szczęścia.

Dark Souls, tak samo jak poprzednik, Demon’s Souls, zabija nas motywująco. Każda śmierć jest lekcją. Ginąc wiemy co zrobiliśmy źle albo uczymy się jaki sposób działania jest błędny. To najlepsza forma grindu - nie nabijamy tu statystyk, a grindujemy swój mózg. Chwila nieuwagi i po 20 godzinach gry zabić nas może najsłabszy przeciwnik, którego wysyłanie w niebyt opanowaliśmy już dawno temu, ale wiemy, że Dark Souls jest sprawiedliwe, nawet jeśli surowe.

Do każdego bossa podchodziłem wiele razy, za każdym razem wdeptując w glebę te same stada odradzających się przeciwników, a mimo to nie mogłem się oderwać, bo czułem, że każdy zgon przybliża mnie do zwycięstwa.

I wierzcie mi - żadna gra nie da Wam tyle satysfakcji z pokonania bossa co Dark Souls. Tutaj to nie jest kolejne trofeum do kolekcji czy parę dodatkowych punktów gamerscore’a. To Zen grania. Złoty medal na mistrzostwach w przechodzeniu gier. Odnalezienie punktu G na padzie konsoli.

Ale trzeba przetrzymać pierwsze godziny kiedy to jeszcze niczego nie ogarniamy i gra karze nas na każdym kroku, niczego nie wyjaśnia i wydaje się wredna niczym modelka po trzech dniach dzikiej głodówki. Dopiero potem dostrzegamy wzory i rozwiązania. Okazuje się, że lżejszy pancerz może dawać mniej ochrony, ale pozwala robić szybsze uniki, odkrywamy, iż dłuższa broń umożliwia utrzymywanie niektórych wrogów na dystans, uczymy się kiedy blokować, a kiedy atakować.

Dark Souls to piękna, wymagająca gra, która za cenę początkowej frustracji oferuje całe morze wspaniałych, piekielnie trudnych wyzwań i niesamowitą satysfakcję. Czy jednak wszystko jest tu tak cudowne? Niestety nie.

Stosunkowo najmniejszym problemem jest nierówna oprawa audiowizualna, która wyraźnie ujawnia niskobudżetowość gry. Z jednej strony mamy świetnie animowane modele oraz projekty potworków, imponujące, ponure lokacje oraz genialną, epicką muzykę podczas walk z bossami. Z drugiej dostajemy rozmówców, którzy wypowiadają najgorzej czytane kwestie w wykonaniu aktorów rodem z drewnianego piekła i nikt nie przejmuje się tym, że postacie powinny poruszać ustami w tym świecie brzuchomówców, a ragdolle zabitych mogłyby swoją chaotycznością zawstydzić lawinę kauczukowych piłeczek. Już wiem czemu żywe trupy nazywane są tutaj mianem Hollow, czyli Pustych. Pustych jak baloniki.

Ale najgorsze są problemy czysto techniczne, które dopadają grę tylko w niektórych lokacjach. Przeciwników trafiających nas ciosami przez ściany mogę jeszcze wytrzymać chociaż troll zrzucający bohatera w przepaść ciosem spod podłogi mógłby wyprowadzić z równowagi nawet martwego misia koala. To co naprawdę napsuło mi wiele krwi to spadki płynności w pewnych lokacjach gry. I to spadki poważne oraz długotrwałe, które absolutnie nie powinny występować na konsolach. Wyobraźcie sobie 15 klatek na sekundę na wiszących nad przepaścią kładkach, pośród wściekłych przeciwników, kiedy to ułamek sekundy opóźnienia reakcji oznacza śmierć.

Innym problemem jest sztuczna inteligencja przeciwników. Nieźle radzą sobie z podążaniem za graczem oraz wyszukiwaniem ścieżek, ale poza tym to skończeni idioci rzucający się w przepaść bez powodu, zaczepiający się na elementach otoczenia itd. I przez to Dark Souls jest jednocześnie zbudowane na niesamowitym stopniu trudności oraz błędach, które ta trudność uczy nas wykorzystywać. Ile to razy korzystałem z powszechnej, ślepej żądzy podążania za mną i przekarmiałem jakiegoś wroga ogniowymi bombami. Tak nie powinno być.

I oto całe Dark Souls. Kilkadziesiąt godzin oryginalnej, niezwykle wciągającej, równie frustrującej co satysfakcjonującej rzezi pełnej planowania, uczenia się wrogów, budowania postaci i... umierania z odrobiną zgonu przyprawionej śmiercią o smaku zejścia śmiertelnego. Gdyby nie pewne poważne problemy techniczne dałbym oceniałbym tę grę jaką jedną z najlepszych, a w tej sytuacji muszę się ograniczyć do określenia jej jako naprawdę dobrą. Jeśli jednak szukacie wyzwań tak rzadko spotykanych w dzisiejszych tytułach to Dark Souls ma szansę zachwycić Was tak bardzo jak mnie, a przełknięcie technicznych niedoskonałości powinno być niczym w obliczu monstrualnego poziomu trudności, który trzeba tu wytrzymać.

Udanego... umierania, umierania oraz umierania! Game on!

Podobała Ci się recenzja? Jeśli tak kliknij "graj"

recenzja dodana przez: quaz quaz który uważa że gra ma takie plusy i minusy

+ Plusy

+  dobrze zrealizowany, wysoki poziom trudności
+ rozwijające gracza porażki i motywująca śmierć
+ nie wybacza, ale jest sprawiedliwa
+ kilkadziesiąt godzin zabawy
+ oryginalny, działający cały czas w tle, multiplayer
+ niesamowici bossowie i monumentalne lokacje

Minusy

  czasem spore problemy z optymalizacją
 wrogowie uderzający przez ściany
 niedoskonała sztuczna inteligencja przeciwników
 gracz zbyt często uczy się wykorzystywać słabości gry

dlatego quaz
ocenia tę grę na:

8

Grafika 80%

Dźwięk 70%

Gameplay 90%

Ocena wszystkich
recenzentów

8.0

Grafika 80%

Dźwięk 70%

Gameplay 90%

Przejmij panowanie nad grą

Teraz

Newsy

Najlepsze gry

The Elder Scrolls V: Skyrim

gatunek: RPG
Data polskiej premiery
11 listopad 2011

1. Drakensang: The River of Time RPG

Dodatek do staroszkolnego cRPG w niemieckim stylu.

2. Amnesia: The Dark Descent Przygoda

Ambitny projekt, wielkie nadzieje, zapewne kiepska sprzedaż.

3. Dead Rising 2 Akcja/Arcade

Masowa rozwałka zombiaków po raz drugi.

4. Mafia 2 Akcja/Arcade

Sequel świetnego sandboksa w gangsterskich klimatach.

5. Sid Meier's Civilization V Strategia

Piąty raz turowo podbijemy świat.

6. StarCraft II: Wings of Liberty Strategia

Powtórka z rozrywki w stylu Blizzard.

1. Dead Rising 2 Akcja/Arcade

Masowa rozwałka zombiaków po raz drugi.

2. Guitar Hero: Warriors of Rock Akcja/Arcade

Najmocniejsze muzycznie Guitar Hero w historii serii.

3. Kane & Lynch 2: Dog Days Akcja/Arcade

Psychol i ponurak powracają nadzy i skąpani we krwi.

4. Mafia 2 Akcja/Arcade

Sequel świetnego sandboksa w gangsterskich klimatach.

5. Super Street Fighter IV Akcja/Arcade

Rozszerzenie podstawowej wersji Street Fighter IV to nowi zawodnicy, areny ...

6. Tom Clancy's H.A.W.X. 2 Symulator , Akcja/Arcade

Dogfighty i epickie powietrzne batalie spod znaku kropek.

1. Demon's Souls RPG , Akcja/Arcade

Genialny klasyczny hack&slash po japońsku.

2. Guitar Hero: Warriors of Rock Akcja/Arcade

Najmocniejsze muzycznie Guitar Hero w historii serii.

3. Ratchet & Clank Future: A Crack in Time Akcja/Arcade

Kolejna odsłona zwariowanej gierki dla starych i młodych.

4. Yakuza 3 Akcja/Arcade , Przygoda

Kolejna odsłona sagi o japońskiej mafii.

5. Tom Clancy's H.A.W.X. 2 Symulator , Akcja/Arcade

Dogfighty i epickie powietrzne batalie spod znaku kropek.

6. Mafia 2 Akcja/Arcade

Sequel świetnego sandboksa w gangsterskich klimatach.

1. N.O.V.A. Akcja/Arcade

Wyobraźcie sobie Halo, ale na iPhone.

2. Dungeon Hunter RPG , Akcja/Arcade

Diablo w wersji Gameloftu.

3. Plants vs. Zombies Strategia

Tower defense z zombiakami w roli głównej.

4. Hero of Sparta II Akcja/Arcade

Druga część przygód xeroboja Kratosa.

5. Street Fighter IV Akcja/Arcade

Mobilna wersja najlepszego mordobicia ostatnich lat.

6. Spore Creatures Akcja/Arcade

Spore Creatures, takie jakie znamy z DSa.

Gaminator.tv

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka