Sports Champions (PS3)
Premiera Świat - 15 wrzesień 2010 Premiera Polska - 17 wrzesień 2010
Ocena użytkowników: bardzo dobra
1 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu: n.a.
Dystrybutor: Sony Computer Entertainment Polska Wydawca: Sony Computer Entertainment
Gatunek: Akcja/Arcade, Sportowa
Na tę platformę mamy: 1 video, 1 recenzji,
Sportowi Czempioni i ich kontuzje przy PlayStation Move
[ zobacz inne recenzje 1 ] Najlepsza recenzja dodana przez
Obejrzyj również videorecenzję Sports Champions!

Tak jak Wii Sports sięgnęło głównie po zwykłe sporty takie jak golf, tenis czy boks tak Sports Champions prezentuje nieco bardziej nietypowy zestaw aktywności. Mamy co prawda całkiem zwyczajny tenis stołowy i siatkówkę, ale napotkamy tu też nieco mnie typowe bocce (boczi) czy osobliwy golf dyskowy, a także... walki gladiatorów?! Cóż, technicznie to jest sport, a że dzisiaj raczej nie oglądamy na igrzyskach par ludzi szlachtującym się mieczami to kwestia pewnej ewolucji społecznej. Trochę szkoda właściwie.
We wszystkie z tych sportów można grać przy użyciu jednego Move'a, ale niektóre stają się lepsze jeśli mamy po jednym kontrolerze w każdej ręce i nie jesteśmy jednorękim drwalem. Zresztą nie warto podchodzić do Sports Champions bez dwóch różdżek, bo wszystkie te podgry oferują też lokalny multiplayer. Warto zaznaczyć, że niektóre z minigier są rozgrywane na zmianę, turowo, jak np. bocce czy golf dyskowy i gra nie zmusza nas wtedy do tego, abyśmy posiadali tyle kontrolerów ile jest graczy – grający mogą sobie przekazywać Move'a z ręki do ręki.
To coś czego niektóre turowe planszówki na Xbox Live Arcade nie mogą się nauczyć. Tam każdy gracz musiał mieć swojego pada. Najwyraźniej ktoś uznał, że przekazywanie sobie kontrolera jest niehigieniczne. A i na sprzedaży padów można tak zarobić. Na szczęście w Sports Champions kilka kontrolerów potrzebne jest tylko wtedy, gdy grający muszą grać jednocześnie. No dobrze, to przyjrzyjmy się dostępnym konkurencjom i temu jak gra korzysta z Move'a do ich obsługi.
Zacznijmy może od klasycznego tenisa stołowego. Ten sport rozgrywamy prawie tak samo jak w rzeczywistości. Odwzorowanie ruchów naszej ręki z kontrolerem jest perfekcyjne. Wszystkie wychylenia, przekręcenia, a nawet położenie w przestrzeni dzięki czemu możemy podchodzić i oddalać się od stołu podchodząc i oddalając się od kamery PlayStation Eye.
Możemy ścinać, podkręcać, odbijać lekko i mocno. W rozgrywkach na niższym poziomie trudności gra trochę pomaga posyłając piłki na drugą połowę stołu, ale na ustawieniach dla bardziej zaawansowanych często zdarza nam się nie trafić w stół jeśli nie będziemy bardziej precyzyjni. Gra wtedy przesuwa się z przyjemnej minigry w stronę bardziej realistycznej symulacji. Kiedy gramy nie widzimy swojego zawodnika, a jedynie widmową paletkę, ale podczas serwu postać grającego jest widoczna. I wtedy też można dowolnie układać rękę co prowadzi do lekko przerażającego pokazu nienaturalnie kręcącego się nadgarstka grozy.
Podobnie naturalnie jak w tenis stołowy gra się w golf dyskowy. Zaraz, golf dyskowy? To ma być prawdziwy sport? Poszperałem w sieci i, o dziwo, taka dyscyplina naprawdę istnieje! Polega na tym samym co zwykły golf, ale zamiast piłeczki mamy frisbee, a zamiast dziury na końcu dołka stojący na nóżce kosz z łańcuchami. Zupełnie jak w zwykłym golfie chodzi o to, aby doprowadzić obiekt do celu jak najmniejszą ilością ruchów, w tym przypadku rzutów. Mechanika gry jest prosta jak konstrukcja piły do trepanacji czaszki. Naciskamy przycisk spustu, nasz zawodnik podnosi dysk, a potem machamy ręką, puszczamy spust i dysk leci.
Tutaj też odwzorowanie ruchów ręki jest idealne. Możemy rzucać dyskiem w dowolny sposób, z prawej lub z lewej. Ba, da się nawet rzucić go pionowo, aby się turlał. Fizyka działa świetnie, tereny oferują różne podłoża, a dołków jest osiemnaście co daje całkiem przyzwoitą różnorodność. Jedyne czego nie możemy zrobić to rzucić dysk za siebie. Gra automatycznie uznaje, że robimy coś źle. A szkoda, bo można by było szpanować odwracaniem się do kosza tyłem i wrzucaniem dysku ruchem przez ramię.
Interesujące jest też bocce znane u nas bardziej jako gra w bule. To ta dziwna dyscyplina, w której zawodnicy rzucają kulkami starając się, aby ich kulki leżały jak najbliżej kulki docelowej. Zasady są banalne, rozgrywka jest prosta. Znowu mamy idealne odwzorowanie ruchów trzymanej w ręce kuli i rzucamy ją machając ręką oraz puszczając przycisk na kontrolerze. Jeśli tylko ktoś lubi taki sport to będzie bawił się świetnie, bo precyzja działania kontrolera naprawdę robi wrażenie i cały czas ma się wrażenie pełnej kontroli nad tym jak wykonujemy swoje rzuty. Kilka różnych i dość odmiennych lokacji wprowadza do gry nieco różnorodności i to co początkowo uznałem za nużącą konkurencję okazało się bardzo fajne.
Trzy sporty omówione, trzy kolejne przed nami. Te wykorzystują PlayStation Move trochę bardziej umownie. Zacznijmy od strzelania z łuku. W tej dyscyplinie możemy korzystać z jednego lub dwóch kontrolerów. Zabawa jednym Movem jest o wiele łatwiejsza, ale i bardziej umowna. Sięgamy ręką przez ramię do kołczanu, łapiemy strzałę naciskając przycisk, celujemy przed siebie, a gdy gra sama napnie cięciwę mierzymy i puszczamy trzymany spust, aby zwolnić strzałę.
Korzystając z dwóch kontrolerów odtwarzamy obydwiema rękami ruchy łucznika. Sięgamy po strzałę jedną ręką, zbliżamy Move'y do siebie, aby nałożyć amunicję na łuk, a potem naciągamy cięciwę oddalając dłonie od siebie i celujemy ruchami obydwu rąk. Bardzo naturalne i całkiem fajne doświadczenie, nawet jeśli celowanie w ten sposób jest trudniejsze.
Ale właśnie przy dwuręcznym strzelaniu pojawiają się pewne zgrzyty. Działanie PlayStation Move opiera się na tym, że kamera widzi kontroler. Kiedy strzelamy do ekranu gdzie jest umieszczone PlayStation Eye jesteśmy skazani na ułożenie świecących kulek w jednej linii, tak że jedna zasłoni drugą. Gra dostaje wtedy ataku głupoty i mamy problemy z naciągnięciem cięciwy oraz celowaniem. Można to obejść trzymając ręce bokiem do kamery albo przekręcając trzymany z przodu Move i strzelając niczym jakiś gangsta łucznik.
Mam jednak za złe grze, że ukrywa ten problem i nawet przez moment nie daje rad jak sobie z nim radzić. Daje za to rady jak poradzić sobie z fizyczną ułomnością większości graczy, których trzymana z przodu ręka szybko okazuje się za słaba i zaczyna boleć. Gra mówi – strzelaj z biodra!
Strzelaj z biodra z łuku?! To normalne, że podczas zabawy z ruchowymi kontrolerami jesteśmy skazani na to, aby wyglądać jak idioci, ale kiedy próbujemy strzelać z biodra z łuku to już nie tylko wyglądamy jak idioci. Wtedy już nawet czujemy się jak idioci.
Łucznictwo w Sports Champions oferuje całkiem spory i wymagający zbiór konkurencji. Strzelanie do celów ruchomych i statycznych, popychanie w stronę przeciwnika jeżdżących tarcz czy nawet świetna gra w kółko i krzyżyk.
Wszystkie konkurencje rozgrywane są przez graczy jednocześnie, więc nie bez znaczenia jest tu szybkie sięganie do kołczanu i celowanie. I pomimo pewnych problemów technicznych dyscyplina łucznictwa też jest całkiem niezła.
Walki gladiatorów także mogą być rozgrywane przy pomocy jednego lub dwóch kontrolerów. Jedyna różnica jest taka, że mają w ręce dwa Move'y kierujemy oddzielnie ruchami naszego oręża oraz tarczą. Mając tylko jednego Move'a przełączamy się na kontrolowanie tarczy wciskając spust, a domyślnie machamy mieczem. Kolejny raz precyzja pozytywnie zaskakuje. Pozycja i obrót różdżki są idealnie odwzorowane w ruchach miecza. Możemy zadawać dowolne ciosy, parować, a przy użyciu przycisków robić uniki i uderzać tarczą.
Mimo to w tej konkurencji mamy sporo umowności. Quick time eventowe superciosy ładowane parowaniem, wyskoki uruchamiane unoszeniem rąk do góry czy szlachtowanie przeciwka w powietrzu. Ale te dodatki tylko urozmaicają zabawę, której większa część jest jednak oparta na porządnej i realistycznej symulacji trafień. Należy jeszcze dodać, że przy żadnej ruchowej grze się tak nie zmęczyłem jak przy gladiatorach, bo ilość zadanych obrażeń naprawdę zależy tu od siły wymachu, a przy trudniejszych przeciwnikach pragniemy, aby nasze ciosy czyniły jak najwięcej krzywdy. Następnego dnia mięśnie potrafią strajkować.
Pomimo pewnej umowności i okazjonalnych problemów z trafianiem walki gladiatorów są świetne. Tak świetne, że chciałbym zobaczyć grę w klimatach Gwiezdnych Wojen z tak rozwiązaną walką mieczem świetlnym. Szkoda, że ostatnia dyscyplina, siatkówka, nie jest tak dobra.
Tutaj też możemy korzystać z jednego lub dwóch Move'ów, ale różnica jest mała. Nie kontrolujemy tego jak nasz zawodnik porusza się po boisku, a jedynie odbijamy piłkę z dołu, góry lub też ścinamy. Niby wszystko działa jak trzeba, ale ten sport daje nam najmniej wolności. W wykorzystaniu jest cała bateria przycisków, które pomogą się ustawić do serwu, odróżnić uderzenie dolne od górnego czy dokonać bloku przy siatce. Niestety to niepotrzebnie komplikuje, intuicyjne w innych dyscyplinach, sterowanie, a i tak nie daje nam zbyt wiele wolności.
Siatkówka, chociaż działa prawidłowo, jest chyba najmniej interesującą i najnudniejszą dyscypliną Sports Champions. Nieco ratuje ją możliwość grania wspólnie w jednej drużynie, ale multiplayer i tak jest dostępny we wszystkich dyscyplinach, a w wielu daje więcej radości.
Niestety w omawiany tytuł nie można grać po sieci. Szkoda. Z drugiej strony taka gra najlepiej sprawdza się w zabawie lokalnej. Okładanie się mieczami w gladiatorach na podzielonym ekranie, wspólna gra w tenisa stołowego, partyjka w bocce lub dysk golfowy albo pojedynek łuczników – wszystko to jest tu świetne.
Niemniej Sports Champions oferuje też niemało dla pojedynczego gracza. Kilka serii rozgrywek dla każdej konkurencji pogrupowanych w puchary, masa ciuchów dla postaci oraz trochę samych postaci do odblokowania, a także system punktów, który pozwala bić rekordy i dość wymagający przeciwnicy komputerowi – wszystko to czyni Sportowych Czempionów naprawdę niezłym pakietem.
Irytować może niezła, ale zbyt mało różnorodna i powtarzająca się muzyka oraz dość idiotycznie stereotypowe projekty postaci. Faceci to banda barczystych troglodytów, a stereotypy rasowe aż krzyczą z ekranu. Muzykę można jeszcze zastąpić utworami umieszczonymi na dysku konsoli, ale na te stereotypowe persony nie ma rady.
Wyluzowany koszykarz Afroamerykanin, ambitna Azjatka, południowo-amerykańska pięściarka czy szalony Azjata? I poważnie, gro? Biały Amerykanin musi nosić kowbojski kapelusz, duże okulary przeciwsłoneczne i jeszcze do tego mieć na imię... Dallas!? Pewno na jego ranczo nadal można znaleźć czarnych niewolników.
Sama oprawa jest względnie ładna, barwna i funkcjonalna. Niestety mogłaby być nieco bardziej szczegółowa a otoczenia mniej puste, ale właściwie nie można się jej czepiać.
I oto całe Sports Champions. Tytuł, który jest naprawdę niesamowitym pokazem możliwości kontrolera będąc przy tym całkiem przyzwoitą grą. Być może przydałoby się więcej sportów, nie zaszkodziłby też sieciowy multiplayer, ale to naprawdę niezły produkt, do którego można od czasu do czasu wrócić i pobawić się całkiem nieźle z przyjaciółmi.
I nawet jeśli czasem przeszkadzają drobne trudności techniczne, a i nie wszystkie dyscypliny są naprawdę wciągające – Sports Champions jest grą, którą warto mieć jeśli posiada się PlayStation Move, choć raczej nie jest tytułem, dla którego warto ten kontroler kupić. Ode mnie dostaje mocne 8 na 10.
recenzja dodana przez:
quaz
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ świetnie odwzorowane ruchy rąk
+ naturalna mechanika gry większości podgier
+ dobry pokaz możliwości kontrolera Move
+ bardzo dobry lokalny multiplayer
+ ciekawy dobór gier
− nudna siatkówka
− problemy techniczne przy strzelaniu z łuku
− mało interesująca oprawa graficzna
− irytująca, zapętlona muzyka
− boleśnie stereotypowi zawodnicy
Ocena wszystkich
recenzentów
8.0
Grafika 70%
Dźwięk 60%
Gameplay 80%

