DJ Hero 2 (PS3)
Premiera Świat - 19 październik 2010 Premiera Polska - 22 październik 2010
Ocena użytkowników: dobra
1 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu: n.a.
Deweloper: FreeStyleGames Dystrybutor: Licomp Empik Multimedia Wydawca: Activision
Gatunek: Akcja/Arcade Podgatunek: Muzyczna
Na tę platformę mamy: 5 screenów, 14 video, 1 recenzji, 8 newsów,
Bonkers!
[ zobacz inne recenzje 1 ] Najlepsza recenzja dodana przez
Eminem - Not Afraid vs. Lil Wayne feat. Static Major - Lollipop
Gracze konsolowi wydają się być już znudzeni grami muzycznymi. Wyniki sprzedaży ostatnich produkcji z serii Guitar Hero czy Rock Band nie powalają, na pewno żaden z wydawców nie będzie z tego powodu szczęśliwy. Na nieszczęście FreeStyleGames, ich produkt też z tej okazji oberwie. Bo przecież jest kolejną grą muzyczną. Czy na pewno?
Zdolni Brytyjczycy doszli do mądrego wniosku, że drugi raz koła nie wymyślą, więc w przypadku DJ Hero 2 skupili się na tym co w grze muzycznej najważniejsze, czyli muzyce oraz gameplayu. Wszystkich którzy nie wiedzą na czym polega zabawa z plastikowym talerzem zapraszam do recenzji pierwszej części, nie ma sensu abyśmy to powtarzali. Największa zmiana w samej mechanice to zdecydowanie położenie większego nacisku na freestyle. W poprzedniej odsłonie nasza swoboda ograniczała się do naciskania czerwonego przycisku w odpowiednim momencie i tym samym uruchamianiu jednego z kilku wstępnie zdefiniowanych sampli. Rozwiązanie to pozostało ale zamiast kilku sampli mamy ich kilkaset. Każdy mix ma swoje sample, nie decydujemy jednak już który zapodać, to już jest wstępnie zaprogramowane. Wybieramy tylko odpowiedni moment. Sprawdza się to idealnie, gdyż czujemy że gramy konkretny utwór, i nie dochodzi już do sytuacji gdzie w utworze z samym męskim wokalem jakaś laska co chwila krzyczy "Put your hands up!". Zmiana zdecydowanie na plus. Kolejny dodatek to partie dowolnego zmieniania ścieżek. Do tej pory crossfadera używaliśmy tylko wtedy kiedy było to widoczne na ekranie, i musieliśmy go przesuwać w określonym kierunku. Teraz mamy całe, czasami nawet kilkudziesięcio sekundowe partie gdzie suwak ruszamy jak nam się tylko podoba. Funkcja potencjometru pozostała bez zmian, jedynie teraz jest go więcej. A im więcej kombinowania z barwą dźwięku, tym wyższy wynik końcowy więc warto nim kręcić. Do standardowego wciskania trzech kolorowych przycisków doszło przytrzymywanie ich przez jakiś czas, co może brzmi banalnie bo przcież w Guitar Hero jest to od początku, jednak wyobraźcie sobie trzymanie palca na czerwonym przez parę sekund, a w międzyczasie operowanie na zmianę zielonym i niebieskiem. Aha, no i jeszcze skreczowanie. Wierzcie mi lub nie, ale po DJ Battle z Tiesto autentycznie bolała mnie cała dłoń.
Zmiany w samym gameplayu mamy za sobą, czas więc rozprawić się ze ścieżką muzyczną. Autorzy porzucili klimaty jedynki, i zamiast miksów rapu z metalem, wszystko kręci się wokół electro. Oczywiście, są tu Eminem jak i Metallica, jednak wpleceni w taki sposób, że nie męczą. Koniec też z dziesięcioma miksami jednego kawałku, jak to miało miejsce w jedynce. Kto w takim razie jest na setliście? 2Pac, Dizzee Rascal, Basement Jaxx, Justice, Jackson 5, Daft Punk, Deadmau5, The Chemical Brothers, Kanye West, Salt 'n'Pepa czy Tiesto. To tylko mały fragment tego co znajdziecie w grze, pełna lista jest na oficjalnej stronie gry. Dla mnie dobór kawałków to strzał w 10. Jakaś lepsza rekomendacja? Jest Bonkers. I pozamiatane.
Zmianom nie oparł się także tryb kariery, tu nazwany Empire Mode. Wybieramy sobie swojego DJa (lub DJkę), kustomizujemy takie rzeczy jak strój, deck, nazwa klubu czy logo i startujemy w trasę po całym świecie. Naszym zadaniem jest pokazanie rezydentom najważniejszych klubów kto tu rządzi, więc odwiedzając konkretną miejscówkę musimy najpierw rozegrać set rządzącego tu DJa, zagrać parę mniejszych secików, pokonać paru mniej ważnych łebków aby na sam koniec w DJ Battle pokonać wspomnianego wcześniej rezydenta. Gdyby wyciąć tę otoczkę, mamy powtórkę z jedynki, czyli granie kolejnych setów, jednak w jakiś sposób motywuje to do zbierania gwiazdek i podbijania świata. Warto dodać, że taki Szanghaj różni się drastycznie dizajnem od Londynu czy Berlinu, przez co nie nuży to aż tak jak w jedynce. Najważniejsze w tym wszystkim jest jednak to, że każdy napotkany po drodze DJ to prawdziwa postać, więc o ile takich osobistości jak RZA czy DJ Qbert możecie nie kojarzyć, tak Tiesto, Deadmau5, DJ Shadow czy David Guetta to już gwiazdy światowego formatu.
Z gry wycięto zupełnie tryb DJ vs Guitar, który nie miałby tu większego sensu głównie z braku rockowych kawałków. Dodano za to śpiewanie. Sprawdza się to niestety średnio, gdyż cała ta zabawa opiera się na skreczowaniu i zmieniu ścieżek, przez co partie wokalne są pocięte nie gorzej niż młode emo. Technicznie jest to wszystko zrobione przyzwoicie, wydaje się że przeniesiono tu silnik z ostatniego Guitar Hero, więc gra bez problemu wszystko wykrywa itd. Jeśli nie przeszkadza Wam śpiewanie po-po-po-po-po-po-poker fa-fa-fa-fa-fa-fa-fa-face czy innego re-re-re-re-re-re-relax, to na pewno się tu odnajdziecie. Jeśli macie kumpla z własnym kontrolerem, to każdy kawałek możecie zagrać na dwóch w co-opie. Bądź powalczyć, jak kto woli.
Natomiast multiplayer w DJ Hero 2 to dla rzecz nie do pojęcia. Są poziomy doświadczenia, są różne tryby gry, są perki i odznaczenia, jest też Hero Feed. Wszystko fajnie? To co powiecie na matchmaking stawiający do boju osoby na różnych poziomach trudności? Nie wiem kto wpadł na tak chory pomysł, ale grając na hardzie może Was pokonać lamus na easy - nie liczy się wynik punktowy, a skuteczność w grze. Łatwiej jest uzyskać 100% na 5 tapnięciach na minutę niż na 100, prawda? Jeśli chcecie szybko podlewelować i zdobyć trofea, wystarczy odpalić grę na medium i szukać chętnych do gry. Paru na expercie się na mnie w ten sposób nacięło.
Zdajecie sobie sprawę z tego, że oprawa graficzna w takiej produkcji nie należy do najważniejszych czynników branych pod uwagę przy wystawianiu oceny? Jeśli jednak zwracacie na to uwagę, to z dziennikarskiego obowiązku dodam, że w stosunku do pierwszej części dostaliśmy bardziej szczegółową oprawę, lepszej jakości tekstury, wszystko zaś zostało podlane wieloma filtrami. Czuć klimat porządnego klubu, zwłaszcza że zmiany ujęć kamery są praktycznie co kilka sekund, więc poza samym DJem widzimy również tańczące na rurach panienki jak i dziki tłum szalejący przy naszych dźwiękach. Ach, przepraszam, nie widzimy bo jesteśmy skupieni na mashowaniu buttonów i skreczowaniu. Osobom które staną obok nas powinno się spodobać.

Czy warto w takim razie kupić DJ Hero 2? Mimo paru wymienionych powyżej wad, ciągle jest to rewelacyjny produkt na imprezy. Znany z serii Guitar Hero tryb party play pozwala w każdej chwili wskoczyć do gry, a gdy nikt nie ma ochoty grać to konsola robi za szafę muzyczną, wypełnioną rewelacyjnymi kawałkami których nigdzie nie kupicie. Tryb kariery starczy Wam na 6-7 godzin zabawy, jednak jest to produkcja do której się wraca na pół godzinki dziennie w przerwie między epickimi walkami z Helghastami czy Locustami. Większy nacisk na samo Djowanie sprawił, że gra się jeszcze przyjemniej, więc ostatecznie gra dostaje ode mnie mocną 9. Miało być 8, ale oczko wyżej za Bonkersa.
Większość sklepów w Polsce sprzedaje tę grę w zestawie z kontrolerem za 299 złotych, zaś w pudełku oprócz dwójki znajduje się także pierwsza część gry, co daje ponad 170 mixów do zagrania.
recenzja dodana przez:
Doombek
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ Bonkers!
+ dobór kawałków
+ zmiany w mechanice gry
+ tryb Empire Mode
+ oprawa graficzna uległa poprawie
+ działa z kontrolerem od "jedynki"
+ świetna jako szafa muzyczna
+ fakt dodania śpiewanie to zarówno plus...
− ... jak i minus, bo niektórych kawałków nie da się zaśpiewać
− nierówny multiplayer
Ocena wszystkich
recenzentów
9.0
Grafika 70%
Dźwięk 100%
Gameplay 90%
Taeri: Różowo, kolorowo! (PS3)
Taeri: Czy ktoś zwrócił uwagę na tą piersiastą panią po lewej? (PS3)
Taeri: Ja-ja-ja-jaaazdaaaa! (PS3)
Taeri: Joł, joł! (PS3)



