Gaminator. Gry online.

graj lub zgiń
Szukaj

Jesteś tutaj pierwszy raz. Bardzo nam miło. Zarejestruj się, aby zyskać dostęp do największej bazy video o grach, możliwości wrzucania swoich treści, a także do systemu podpowiadania gier – Game Connect.

Logowanie

Zamknij Wyślij uwagę
 

Guitar Hero: Warriors of Rock (PS3)

Lubię to! 1

Premiera Świat - 24 wrzesień 2010 Premiera Polska - 28 wrzesień 2010

Ocena użytkowników: bardzo dobra

1 osób chce zagrać w tą grę

miejsce w rankingu: n.a.

Deweloper: Neversoft Entertainment Dystrybutor: Licomp Empik Multimedia Wydawca: Activision

 

Gatunek: Akcja/Arcade Podgatunek: Muzyczna

Moja ocena: 1 2 3 4 5

 

grasz?
close

Game market

zgłoś tę grę

Na tę platformę mamy: 9 video, 1 recenzji, 8 newsów,

Money for nothing, chicks for free

[ zobacz inne recenzje 1 ]
Najlepsza recenzja dodana przez Doombek Doombek
Każdy z Was kto choć trochę interesuje się grami muzycznymi, na pewno słyszał (bądź osobiście tego doświadczył) o problemach serii Guitar Hero. I nie mam tu na myśli wydawcy tnącego koszta czy zwalniającego zespół. Neversoft po wydaniu świetnego Legends of Rock nie mógł się odnaleźć w świecie plastikowych gitar, czego efektem były dziwactwa pokroju World Tour czy Guitar Hero 5. Nie oszukujmy się, Tokio Hotel czy Rod Stewart to nie jest rock jakiego szukamy w grze muzycznej. Czy w takim razie zapowiadany przez twórców powrót do korzeni w postaci Warriors of Rock się udał?

Jethro Tull - Aqualung

Wszystko w tej części kręci się dookoła tytułowych wojowników rocka, Półboga Rocka uwięzionego przez złą Bestię i legendarnej gitary, dzięki ktorej możemy pokonać Bestię. Brzmi infantylnie? Może i tak, ale w momencie kiedy zobaczyłem intro do gry (poniżej) czekałem tylko na okrzyk i logo Double Fine. Przejdźmy jednak już do samego trybu kariery. Musimy dokonać transformacji na ośmiu wojownikach, którzy tak na dobrą sprawę dopiero po tej zmianie staną się prawdziwymi zabijakami, zgarnąć legendarną gitarę co wiąże się z rozegraniem całej 20 minutowej suity 2112 oraz pokonać Bestię... Zdejmując jej punkty życia kolejnymi gwiazdkami zdobywanymi w trzech naprawdę hardkorowych kawałkach Megadeth.

Ja wiem, w takiej grze fabuła nie ma znaczenia, przecież tu chodzi o stukanie w kolorowe przyciski i kawałek plastiku udający strunę. Ale musi być coś co ciągnie nas do przodu, zwłaszcza że nie wszystkie utwory są od razu dostępne na przykład do grania ze znajomymi. Skończenie fabuły jest w sumie wymogiem, jeśli chcemy zagrać właśnie Megadeth czy Dragonforce. Swoją drogą, wiecie że Dragonforce nagrał coś więcej niż Through the Fire and Flames? Sam byłem zaskoczony! Co ważne, w karierze nie liczą się punkty które zdobywamy a gwiazdki. Ich liczba podskoczyła ze standardowych 5 do 40. Nasi wojownicy mają od teraz super moce, takie jak na przykład 10% starpowera za każde 10 zagranych nutek czy maksymalny mnożnik podbity do 6x. Transformacja wojownika w uberwojownika to nabicie określonej liczby gwiazdek z dostępnych u niego utworów. Co ważne, nawet w Quest Mode nie musimy zagrać wszystkiego by zmierzyć się z legendarną Bestią. Kawałki takie jak „Dance Dance” od Fall Out Boy możemy sobie spokojnie odpuścić.



Skoro zahaczyłem już o utwory, warto poświęcić akapit soundtrackowi nowego Guitar Hero. Obiecywany powrót do korzeni widać już na pierwszych utworach. Jethro Tull, Black Sabbath, Ozzy Osbourne, Megadeth, Rush, Alice Cooper, Blue Oyster Cult, Deep Purple, Def Leppard, Kiss, Queen, Dire Straits... Mam wymieniać dalej? Po zagraniu każdego utworu, zarówno samemu na gitarze jak i z Taeri na mikrofonie znalazłem tu co najwyżej trzy słabe kawałki. Neversoft przypomniał sobie nawet o Queensryche, które jest zespołem ze wszech miar genialnym, a mało kto już o nim pamięta. Ponad 90 kawałków z czego 80 to wypas totalny, zaś reszty również da się posłuchać. W końcu lepszy Sum 41 niż Tokio Hotel, nie?

Nowe Guitar Hero nie wprowadza rewolucji na miarę trzeciego Rock Banda. Nie mamy nowych instrumentów, nie mamy prawdziwej gitary ani nauczyciela który nauczy nas grać. Mamy za to Gene’a Simmonsa w roli narratora, jeszcze bardziej wykręcone animacje w tle podczas grania, dużo machania wajchą i całkiem łatwe do zdobycia trofea. O ile w przypadku Guitar Hero 5 i Rock Band 2 decyzję o wyborze gry podejmowało się patrząc na soundtrack, tak teraz rozrzut między tymi dwoma seriami jest naprawdę ogromny.

Ważnym elementem każdej gry muzycznej jest oczywiście tryb grania ze znajomymi. Mimo powrotu serii do korzeni muzycznych, rozwiązania techniczne z czwórki i piątki zostały. Możemy grać zarówno na gitarze, basie, perkusji jak i po prostu nieśmiało podśpiewywać. Grając w kilka osób, możemy bawić się na cztery mikrofony czy cztery gitary - kombinacja instrumentów jest dowolna, byleby nie przekroczyć liczby czterech graczy. Dalej mamy tryb Party Play, gdzie w każdej chwili możemy wskoczyć do gry, zmienić piosenkę, wyjść z gry nie przerywając innym zabawy czy przenieść się na inny instrument. Zabawa online została wzbogacona o wyzwania, które możemy rzucać znajomym poprzez zaproszenie na PSNie, Facebooka czy Twittera. Każdy kawałek ma masę swoich wyzwań, za których spełnienie gra nagrodzi nas gwiazdkami, nowymi ciuszkami czy instrumentami. Trzeba pamiętać, że tryb Quickplay+ to zupełnie coś innego niż kariera. Jedyne co je łączy, to fakt, że aby zagrać wybrane utwory w Quickplay+ trzeba ukończyć karierę.

Bardzo ważnym ogłoszeniem ze strony Neversoftu była możliwość zaimportowania piosenek z poprzednich Guitar Hero. Tak, bylo to dostępne już w piątce, jednak działalo jak chciało. Teraz w nasze ręce oddano opcję wstukania kodów z instrukcji Guitar Hero: World Tour, Guitar Hero 5, Band Hero oraz Guitar Hero: Greatest Hits, co zaowocuje pobraniem z PSNu kawałków z w/w gier. Niespodzianką dla fanów była także ostatnia informacja jakoby można było zaimportować utwory z GH: Metallica. Przez pierwszy tydzień od premiery gry, będziemy mogli za darmo przenieść 39 piosenek z tej gry. Później przyjdzie nam zapłacić grosze za jakieś licencyjne badziewia.

O ile oprawa audio tej gry to tylko i wyłącznie soundtrack, tak na oprawę graficzną składa się masa aspektów. Bardzo fajne cutscenki, zarówno te zapowiadające wojownika jak i ukazujące jego transformację. Rewelacyjna suita 2112, oddająca dokladnie to co Rush chciał nam przekazać w swoim utworze. Poprawione animacje „za nutkami”, czyli to czego my nie widzimy, a oglądają ludzie obok. Nie udało się wyeliminować problemu facetów śpiewających kobiecym głosem, ale nie można mieć wszystkiego. Wiele utworów ma swoje wyreżyserowane animacje, jak np: Bohemian Rapsody, które trzeba po prostu obejrzeć (np: tutaj).

Pierwsze recenzje w sieci zarzucają nowemu Guitar Hero brak postępu, a jedynie powrót do korzeni. Patrząc na to co zrobiono z Rock Bandem, wydaje mi się że ja postępu nie chcę. Jeśli Neversoft dostarcza nam rewelacyjny soundtrack, poprawia rozgrywkę, dokłada świetny tryb kariery i szlifuje grafikę, to na jaką inną ocenę jak nie na dychę zasługuje Warriors of Rock?

Autor tej recenzji chciałby dodać, iż grał w każdą dostępną grę muzyczną zarówno z serii Guitar Hero jak i Rock Band, i nowe Guitar Hero jest jego zdaniem najlepszą dostępną grą muzyczną - stąd taka a nie inna ocena

Podobała Ci się recenzja? Jeśli tak kliknij "graj"

recenzja dodana przez: Doombek Doombek który uważa że gra ma takie plusy i minusy

+ Plusy

+  Setlista
+ Tryb fabularny
+ Oprawa graficzna
+ Poprawiony tryb Quickplay
+ 20 minutowa suita Rush miażdży
+ Wszystko inne?

Minusy

  Gdybym miał się uprzeć, to fakt, że bezprzewodowe mikrofony od Singstara czasami nie łapią dobrze naszego głosu. Ale czy to na pewno wina gry?

dlatego Doombek
ocenia tę grę na:

10

Grafika 80%

Dźwięk 100%

Gameplay 90%

Ocena wszystkich
recenzentów

10

Grafika 80%

Dźwięk 100%

Gameplay 90%

Przejmij panowanie nad grą

Teraz

Użytkownicy, którzy lubią tę grę:

Gaminator.tv

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka