Gaminator. Gry online.

graj lub zgiń
Szukaj

Jesteś tutaj pierwszy raz. Bardzo nam miło. Zarejestruj się, aby zyskać dostęp do największej bazy video o grach, możliwości wrzucania swoich treści, a także do systemu podpowiadania gier – Game Connect.

Logowanie

Zamknij Wyślij uwagę
 

Resistance: Fall of Man (PS3)

Lubię to! 4

Premiera Świat - 14 listopad 2006 Premiera Polska - 23 marzec 2007

Ocena użytkowników: bardzo dobra

1 osób chce zagrać w tą grę

miejsce w rankingu: n.a.

Deweloper: Insomniac Games Wydawca: Sony Computer Entertainment

 

Gatunek: Akcja/Arcade Cechy gry: FPP

Tematyka: Science-Fiction, Rozgrywka: Singleplayer/Multiplayer

Moja ocena: 1 2 3 4 5

 

grasz?
close

Game market

zgłoś tę grę

Na tę platformę mamy: 17 screenów, 2 recenzji, 3 newsów,

Dobry, ale nic ponadto

[ zobacz inne recenzje 2 ]
Najlepsza recenzja dodana przez E. Siekiera E. Siekiera
Resistance jest ofiarą własnej kampanii reklamowej i przedpremierowego szumu. Gra, która miała zmieść konkurencję i sprawić, że ludzie będą wyrywać sobie pudła z PS3 niczym zombie na głodzie, zwyczajnie zawodzi. Nie jako jeden z wielu FPS-ów, ale jako ten, który miał wprowadzić powiew świeżości do skostniałego gatunku.

Eugeniusz Siekiera

Wszystko rozbija się o oczekiwania. Dla kogoś, kogo ominęło całe to promocyjne szaleństwo związane z najgłośniejszym tytułem startowym nowej konsoli Sony, Resistance może okazać się świetną, lekkostrawną produkcją. Nie taką, która definiuje na nowo to, co kryje się pod hasłem współczesnej strzelanki, ale w sam raz nadającą się do tego, by zrelaksować się po wyjątkowo męczącym dniu. Natomiast dla kogoś, kto na bieżąco śledził napływające ze świata informacje i co rusz wycierał ślinę, widząc kolejne niebotycznie wysokie oceny, pierwszy kontakt może być szokiem. Jakże to? Zwyczajny, do bólu schematyczny FPS, których na PC mamy na pęczki? FPS, który tonie w morzu innych dobrych tytułów, reklamowany jest co najmniej jak objawienie i wystarczająco dobry powód, by zamienić gryzonia na konsolowego pada?

Jak na garbatego jest całkiem prosty


No niestety, Resistance objawieniem nie jest i nigdy nie był. Nie ma sensu zaklinać na siłę rzeczywistości. Ochłońmy jednak na moment, chowając do kieszeni niespełnione oczekiwania. Zostawmy je za sobą, by uczciwie i bez wzburzenia ocenić dzieło Insomniac Games. Przyznać trzeba, że jak na pierwsze kroki w temacie poważnej gry akcji dla starszych graczy (ekipa do tej pory wsławiła się głównie serią zakręconych platformerów spod szyldu Ratcheta & Clanka), możemy chyba mówić o sukcesie. Sama gra jest przyzwoitym, choć kompletnie schematycznym shooterem. Liniowym, momentami ździebko monotonnym, ale przemyślanym i zwartym, jeśli idzie o koncepcję spinającą całość zgrabnym scenariuszem.

Zaraza zwana Chimerą nadeszła od wschodu. Mamy rok 1951. Budząca grozę rasa, posiadająca niezwykłe możliwości adaptacyjne, sukcesywnie podbija kolejne europejskie miasta, a tajemniczy wirus zamienia ludzi w krwiożercze monstra, zasilające szeregi wrogiej armii. W momencie, gdy los Starego Kontynentu wydaje się być przesądzony, wskakujemy w buty Nathana Hale'a i pomagamy Brytyjczykom w nierównej walce, by skopać zadek najeźdźcy, a z czasem przechylić szalę zwycięstwa na naszą stronę. Pomysł, by akcję osadzić w latach pięćdziesiątych dwudziestego wieku, a po przeciwnej stronie barykady postawić obcą rasę, nie jest może zbyt sensowny (już widzę, jak ludzie z tamtego okresu mają cokolwiek do powiedzenia w starciu z daleko bardziej zaawansowaną technologią), ale ciekawy i szalenie oryginalny.

Inspiracje


Warto w tym miejscu wspomnieć, że Resistance przez wielu był nazywany odpowiedzią Sony na Gears of War. Poniekąd potrafię to zrozumieć, choć prywatnie uważam takie porównania za bezzasadne i na dłuższą metę mylące. Przygody Marcusa Fenixa zarządziły na konkurencyjnej platformie, więc przydałby się jakaś alternatywa. Padło na Resistance. Tyle że poza zaciekłą walką z obcym ścierwem, tak na dobrą sprawę obie produkcje nic więcej nie łączy (nie wyłączając perspektywy). Dzieło Insomniac Games to wypadkowa próby zespolenia klimatów rodem z Call of Duty i Halo. Z kolei od strony tematyki i ogólnie przyjętej koncepcji dopatrzyłem się wielu podobieństw do Half-Life 2. Cóż nietypowego charakteryzowało wizytę Gordona w ponurym City 17? Niezwykle sugestywna wizja łącząca swojskie, dobrze nam znane klimaty z metalicznymi konstrukcjami Kombinatu. Kontrast był oczywiście zamierzony i przyznać trzeba, że doskonale spełnił swą rolę. Tu mamy podobny schemat. Zrujnowane kamienice, placyki i okopy co rusz przeplatają się z chłodnymi sterylnymi wnętrzami obcych struktur. Generalnie kompletnie to do siebie nie pasuje, ale daje nam dość wybuchową mieszankę, a przy okazji wprowadza ciekawe urozmaicenie w temacie odwiedzanych miejscówek.

Ich konstrukcja niestety nie zachwyca. Są schludne, ale totalnie liniowe i zbudowane wedle bardzo prostych wzorców. Swobody zbyt wielkiej nie ma, podobnie z alternatywnymi ścieżkami; do celu na ogół prowadzi jedna słuszna droga. Ani przez moment nie zastanawiasz się, którędy teraz. Sprawia to wrażenie pewnej hermetyczności, gdyż nawet poziomy rozgrywające się na otwartym terenie tak zaprojektowano, byśmy nie musieli narzekać na brak kompasu i mapy.

Gra nie zaskakuje. Nawet nie stara się tego robić. Co gorsza, bardzo powoli się rozkręca i cierpi na syndrom Area 51, co można sprowadzić do wspólnego mianownika - rzezi klonów. Nim pojawia się jakiekolwiek urozmaicenie w serwowanej nam menażerii, masz już serdecznie dość strzelania do wciąż tak samo wyglądających maszkaronów. Być może w przypadku nieco odmiennej filozofii poprowadzenia rozgrywki nie przeszkadzałoby to tak bardzo. Szkopuł w tym, że w swych założeniach Resistance jest FPS-em bardzo trywialnym i w gruncie rzeczy prymitywnym. Tu kompletnie nic innego nie robimy poza nieustannym strzelaniem do wszystkiego, co się rusza i ma nienaturalnie duże zębiska. Lufy nie stygną, fala wylewającego się zewsząd ścierwa wydaje się nie mieć końca, a ty zastanawiasz się, dlaczego do cholery walczysz ciągle z tymi samymi dziwolągami. Później, gdy na arenie pojawiają się nowe gatunki, jest znacznie lepiej, ale przez monotonny wstęp trzeba się jakoś przegryźć.

Co jest, a czego zabrakło


W tym zaś nie pomaga wachlarz pukawek. Byśmy się dobrze zrozumieli - klamoty są rewelacyjne. Leżą w dłoni idealnie, zaś poza wybitnie nietrafionym gnatem wypluwającym jakieś gluty (czyżby inspiracje stareńkim UT?), wszystkie spisują się fantastycznie. Tyle że znowu mamy tu ten sam problem, co wcześniej. Przez pierwsze 2-3 godziny zabawy cały twój wybór sprowadza się do dwóch karabinów, na dodatek bliźniaczo do siebie podobnych pod kątem bojowej przydatności. Autentycznie byłem przekonany, że to już wszystko w tym temacie. Dlaczego za najlepsze zabawki łapiemy dopiero po kilku godzinach rozgrywki? Przecież to niedorzeczne. Tym bardziej, że w przeciwieństwie do większości wydawanych dziś FPS-ów, Resistance wyznaje zasady starej szkoły, czyli możliwość taszczenia całego ekwipunku na własnych plecach.

Wszystkim rządzi wszechobecny skrypt. Widać to szczególnie w większych starciach, kiedy walczymy z grupą kamratów u boku. Mimo iż jest to kolejna klasyczna opowieść o gościu, który w pojedynkę góry przenosił, nie zabrakło również dynamicznych akcji typowych dla gier spod szyldu wspomnianego wcześniej Call of Duty, gdzie u naszego boku bohatersko ginie wielu innych żołnierzy. Burdel panuje kompletny, ziemią wstrząsają wybuchy, zewsząd wyziera chaos, śmierć i zniszczenie. Jednym słowem jest nieźle.

Piesze wycieczki uzupełniono o możliwość kierowania pojazdami. Oprócz jeepa i czołgu, zasiadamy również za sterami robota bojowego Chimery. Wygląda nieźle, a koncertowa destrukcja, jakiej dokonujemy z jego pomocą, daje sporo frajdy. Szkoda tylko, że nie pokuszono się o rozbudowanie tych wątków. Zabrakło mi natomiast bossów. Owszem, z czasem pojawiają się więksi przeciwnicy. Raz walczymy z gigantycznym robotem, Goliathem, kilka razy na arenie pojawia się również pewien przerośnięty pajączek, ale mimo wszystko trudno w tym przypadku mówić o bossach z prawdziwego zdarzenia. Zabrakło ich nawet w finale opowieści; przychodzi nam jedynie po raz kolejny zmierzyć się z absurdalną ilością mięcha, nic więcej.

Dobry i tylko dobry


Grafika nie jest mocną stroną Resistance. Owszem, otwarte plenery i ulice miasteczka wyglądają przyzwoicie (znacznie gorzej ze sterylnymi wnętrzami), budowle wroga również robią przyzwoite wrażenie, ale z drugiej strony nie znalazło się tu nic, czego byśmy wcześniej nie widzieli. Z pewnością nie tego spodziewaliśmy się po next-genowym tytule, który miał zrównać z ziemią wszystko, co powstało przed nim. W tej materii Gears of War ma dużo więcej do powiedzenia.

Kampania w singlu jest, jak na współczesne standardy, przyzwoicie długa (mniej więcej 12-14 godzin w zależności od wybranego poziomu trudności). Atrakcyjność programu podnosi również tryb kooperacji, umożliwiający rozegranie całego scenariusza razem z kumplem siedzącym obok. Na deser pozostaje jeszcze niezły i dynamiczny multiplayer pozwalający na radosną młóckę 40 graczom jednocześnie.

Odrzucając na moment marketing, idiotyczne hasła reklamowe i hurraoptymistyczne zapowiedzi, trzeba uczciwie przyznać, że przy całym swym bagażu przeciętności, Resistance jest przy okazji całkiem grywalną produkcją. Raz usiadłszy, dobrych kilka godzin chłonąłem bieg wydarzeń. Gdyby nie zmęczenie, najprawdopodobniej dalej tkwiłbym przed konsolą, łykając bez zająknięcia ciekawą, choć naciąganą jak polskie przepisy, fabułę i po prostu dobrze się bawiąc. A to przecież w tym sporcie najważniejsze.

Podobała Ci się recenzja? Jeśli tak kliknij "graj"

recenzja dodana przez: E. Siekiera E. Siekiera który uważa że gra ma takie plusy i minusy

+ Plusy

+  interesujący pomysł wyjściowy
+ świetne pukawki
+ im dalej, tym ciekawiej
+ niezły klimat
+ niektóre miejscówki dają radę
+ w miarę długa kampania

Minusy

  totalna liniowość
 gra na raz
 zbyt długo się rozkręca
 liczyliśmy na więcej
 oprawa - choć niezła, nie powala

dlatego E. Siekiera
ocenia tę grę na:

7

Grafika 70%

Dźwięk 70%

Gameplay 70%

Ocena wszystkich
recenzentów

7.0

Grafika 80%

Dźwięk 75%

Gameplay 70%

[ + dodaj screen ]

Kacper.K: Walka (PS3)

Kacper.K: Boss (PS3)

E. Siekiera: Atak klonów (PS3)

E. Siekiera: Fajne ząbki (PS3)

Przejmij panowanie nad grą

Teraz

Użytkownicy, którzy lubią tę grę:

Gaminator.tv

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka