Heavenly Sword (PS3)
Premiera: nie znamy jeszcze daty premiery
Ocena użytkowników: bardzo dobra
2 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu: n.a.
Na tę platformę mamy: 2 screenów, 5 video, 1 recenzji, 5 newsów,
Piękne rozczarowanie
[ zobacz inne recenzje 1 ] Najlepsza recenzja dodana przez
Fax
Kai i Flying Fox to gwiazdy wieczoru
Heavenly Sword to znakomicie opowiedziana historia. Bez przydługich wstępów, nakreślania sytuacji politycznej, czy opisywania realiów świata. Mamy za to legendę o Niebiańskim Mieczu, który przechowuje klan wojowników i mamy króla, które chce ten oręż zdobyć. On dysponuje niezliczoną armią, a my możemy liczyć tylko na umiejętności naszej bohaterki. Ruszy ona w podróż, w której zmierzy się z potężnymi przeciwnikami i postara się uratować swój klan od zagłady, a po drodze wymorduje setki wojowników i odnajdzie smutną prawdę o Niebiańskim Mieczu. Ta prosta w założeniach historia została ukazana w najlepszych scenkach przerywnikowych jakie kiedykolwiek widziałem. Mimika twarzy po prostu zabija. Nigdy jeszcze nie oglądałem takiego pakietu emocji na twarzach bohaterów i prawdę mówiąc nie spodziewałem się, że producent przeznaczy tak potężne środki na dopracowanie tego elementu. Każdą scenę oglądałem po kilka razy i zachwycałem się każdym drobnym detalem postaci. Dodajcie do tego azjatycki klimat, piękną muzykę i świetne głosy aktorów, a okaże się, że Heavenly Sword to materiał filmowy, a nie tylko scenariusz gry na konsolę. Twórcy przygotowali dla nas kilku najbardziej wykręconych bohaterów, jakich widzieliście na ekranach swoich telewizorów. Szlachetna Nariko, szalona i zabawna Kai, oślepiony rządzą władzy Bohan i niezwykle kontrowersyjny Flying Fox, który zabije Was swoimi tekstami i zachowaniem. Od tej strony Heavenly Sword to dla mnie mistrzostwo świata, niestety dość szybko okazuje się, że lepiej oglądać Nariko w akcji niż nią grać.
Ich jest dziesięciu, my mamy boski miecz
Nasza piękna bohaterka używa w walce trzech postaw. Powolne, ale niezwykle potężne ataki, szybkie cięcia, które przeciwnicy niestety łatwo blokują i uderzenia z dystansu, przy których Nariko używa łańcuchów. Cały system walki opiera się na żonglerce tymi postawami. Trik polega na tym, że dziewczyna ma automatyczny blok, który zadziała gdy nie wykonujemy ataku, oraz wybierzemy właściwą postawę. Jeżeli wokół przeciwnika pojawia się niebieska aura, to musimy mieć ustawioną szybką postawę, kolor żółty oznacza silny atak, więc musimy przytrzymać R1. Czerwona poświata to cios nie do zablokowania, więc konieczny jest unik. Do tego dochodzi kontra, która automatycznie zabija przeciwnika, ale musimy wykonać ją w momencie jego ataku plus oczywiście właściwa postawa. I tutaj zaczynają się problemy. Po pierwsze, gdy jesteśmy otoczeni przez kilkunastu wojowników, ciężko równocześnie atakować, blokować i reagować na ich aury. Autorzy przypisali unik pod ruch prawą gałką analogową, co jest dużym utrudnieniem. Standardowo powinien być to krzyżyk, co by zwiększyło szybkość reakcji. Kolejna sprawa, to sytuacja gdy Nariko zostanie trafiona, bo wtedy musimy potrząsnąć padem, co daje nam dodatkową kombinację. W trakcie gry udało mi się może wykorzystać ten patent z trzy razy, choć machałem padem, jak szalony. System walki zdecydowanie nie zachwyca, choć kilka godzin treningu i zaczynamy prawdziwy balet (pomijając chwile, gdy będziemy musieli wyjść na kilkuminutowy spacer w celu uspokojenia się). Animacja ruchów Nariko wprawiła mnie w osłupienie. Żadne bohater nie poruszą się w tak doskonały sposób. Bohaterka atakuje z nieprawdopodobną gracją i zwinnością, a paleta jej ruchów jest olbrzymia i z każdą godziną gry możemy obserwować, jak rozwijają się jej umiejętności. Należy jeszcze wspomnieć o atakach specjalnych, które odpalamy po napełnieniu się odpowiedniego paska. Ich animacje zabiją. I nas (swoim wykonaniem) i naszych przeciwników (dosłownie). Szkoda, że to piękno ruchu niszczą nieprzemyślane rozwiązania.
Gra na jeden wieczór?
Niestety to nie koniec mojego narzekania. W Heavenly Sword bardzo dużo czasu spędzimy z Kai, która posługuje się kuszą. Jej misje są bardzo ciekawe i pełno tu świeżych patentów, ale sterowanie kompletnie psuje zabawę. Kai bardzo gwałtownie reaguje na ruchy gałki, co tłumaczy fakt, że dziewczyna jest szalona, więc miło, że twórcy chcieli oddać nam jej charakter, ale mimo wszystko utrudnia to rozgrywkę. Przy strzelaniu korzystamy z możliwości pada Playstation 3, więc nasze ruchy dłoni przekładają się na tor lotu pocisków. Znienawidziłem ten patent po 5 minutach, a po godzinie miałem ochotę rozwalić kontroler. Przełączenie sterowania na gałki też niewiele pomaga. Czasami trzeba strzelić przez ogień, by pocisk zaczął się palić, albo musimy trafić przeciwnika w głowę, co powoduje frustrację. Czasu mało, zawsze atakują nas liczni wojownicy, a my musimy walczyć ze sterowaniem. Na podobnej zasadzie są zbudowane zagadki w grze. Rzucamy tarczą, która musi się odbić np. od ściany, by trafić w cel. Jednak i to nie jest najpoważniejszy minus tej gry. Najgorsze jest to, że można ją skończyć w jeden wieczór. Wyobraźcie sobie, że po kilku godzinach stajecie do walki z całą armią. Setki przeciwników, prawdziwe wyzwanie. I co? Twórcy dają Wam 3 minuty na wykonanie zadania. Trzy minuty i koniec. Liczyłem chociaż na godzinę solidnej walki, a tu trzy minuty! W pewnym momencie gry Nariko zyskuje boskie moce i dosłownie zabija samym dotykiem. Wspaniała chwila, który trwa około 30 sekund. Jak tak można traktować gracza? Poziomy z Kai dłużą się w nieskończoność, nudne walki z szefami potrafią zająć ponad kwadrans, a najciekawsze akcje trwają tak krótko.
Piękne rozczarowanie
Heavenly Sword to jedna z najpiękniejszych gier na Playstation 3. Poziomy są wspaniale zaprojektowane, pełno tu azjatyckich motywów i architektury. I nie chodzi mi tylko o przywiązanie do szczegółów, czy techniczne wykonanie, ale po prostu o piękno każdej budowli, czy krajobrazu. Przeciwnicy są różnorodni, złego słowa nie można napisać o ich projektach, a każde miejsce, w którym będziecie z nimi walczyć zaskoczy Was nowymi pomysłami. Muzyka doskonale buduje nastrój, momentami jest bardzo nostalgiczna i smutna, a podczas starć potrafi porwać nas w wir walki. Ta gra naprawdę pokazuje możliwości konsoli Sony i obiecuje jeszcze więcej, bo Heavenly Sword zapowiedziany jest na trylogię. Niestety, na to wszystko lepiej patrzeć, niż grać. Zbyt wiele elementów zostało niedopracowanych lub niepotrzebnie skomplikowanych. Nie lubię powtarzać poziomów przez złe sterowanie, co zdarzało mi się kilkanaście razy. I największa wada, przygoda Nariko kończy się w jeden wieczór i zostawia Was tylko z dodatkowym poziomem trudności. Czy takim problemem było dodanie np. trybów gdzie walczymy na arenie z coraz to silniejszymi przeciwnikami? Ostatnia Onimusha to nawet 30 ? 40 godzin gry, więc okazuje się, że można. Piękna gra, piękna bohaterka i wielkie rozczarowanie. Może druga część przekona mnie do Heavenly Sword.
recenzja dodana przez:
Fax
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ Oprawa graficzna i dźwiękowa
+ Scenki przerywnikowe
+ Bohaterowie
+ Animacja ruchów Nariko
+ Głosy aktorów
− System walki
− Sterowanie Kai
− Gra na jeden wieczór
Ocena wszystkich
recenzentów
7.0
Grafika 100%
Dźwięk 90%
Gameplay 70%



