Gran Turismo 5 (PS3)
Premiera Świat - 24 listopad 2010 Premiera Polska - 24 listopad 2010
Ocena użytkowników: bardzo dobra
5 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu: n.a.
Deweloper: Polyphony Digital Dystrybutor: Sony Computer Entertainment Polska Wydawca: Sony Computer Entertainment
Gatunek: Samochodowa Podgatunek: Wyścigi
Rozgrywka: Singleplayer/Multiplayer
Na tę platformę mamy: 9 screenów, 12 video, 1 recenzji, 55 newsów,
Mesjasz cyfrowej motoryzacji...?
[ zobacz inne recenzje 1 ] Najlepsza recenzja dodana przez
Zobacz videorecenzję Boromiego!

Produkcja Polyphony Digital nie jest grą zwyczajną i winniśmy jej kosztować w wyjątkowych warunkach. Jeżeli naprawdę chcielibyście grać w to jak należy, w pierwszej kolejności polecałbym zakup skórzanej sofy. W trakcie powrotu ze sklepu zahaczcie o monopolowy celem nabycia butelki dobrej szkockiej, soku jabłkowy dla pozostałych. Potem wbijcie się w jakiś stylowy garniaczek, ogólcie się i upewnijcie że Wasz rolex jest na swoim miejscu... Potem możecie już zabierać się do gry.Po co to wszystko? Ano po to, że Gran Turismo 5 sprawia wrażenie właśnie takiego tytułu. Ekskluzywnego, niesamowicie rozbudowanego i obdarzonego pierdylionem gadżetów z których przeciętny gracz nie ma szansy skorzystać. Ta gra to praktycznie oddzielny system operacyjny, którego skonfigurowanie trwa dłużej niż to windowsowe. Choć fakt - instaluje się szybciej. Właśnie – z marszu sugeruję przerzucenie danych na dysk twardy konsoli, gdyż znacząco skraca to loadingi.
Wróćmy jednak do samej gry. Oglądamy absolutnie cudowne, przeurocze intro i oczom naszym ukazuje się dość standardowe menu. Sęk w tym jednak, że tutaj wszystko co jest na oko standardowe, po chwili rozwija przed nami multum pod-opcji przy których takie błahostki jak zmiana konfiguracji przycisków czy opcjonalny import własnych empetrójek ledwo budzi uśmiech politowania. Po kliknięciu w ikonkę gry właściwej ukazuje się nam cały pulpit możliwości. Abstrahując od samych wyścigów: ta gra ma w sobie facebooka (niestety bez zabójczych aplikacji), youtube'a i allegro. Przemierzając coraz to nowe opcje, tylko czekałem kiedy Gran Turismo 5 poinformuje mnie o aktualnej pogodzie i przeciekach z wiki leaks. A jednak tego nie zrobiło. Otworzyło przede mną natomiast niesamowite bogactwo trybów. Jednych sensownych, innych mniej, ale bogactwo.
Ten najbardziej podstawowy podział to kategorie A-Spec i B-spec. Ta pierwsza to standardowa kampania w której pchamy się przez różnorodne zawody umiejscowione na autentycznych trasach. B-spec natomiast, jest już opcją dla pasjonatów, bo szczerze mówiąc to nie wierzę by zwykłemu graczowi sprawiało frajdę wydawanie prościutkich poleceń sterowanemu przez SI kierowcy. To w zasadzie trochę takie szybsze tamagotchi – musimy reagować głównie na zmianę kondycji psychofizycznej naszego śmigajka. Następny w kolejce jest tryb licencji. Skrótowo – jest to szereg wyzwań, mający nas przygotować do wiraży codzienności. Wykonanie tego trybu jest ogólnie naprawdę solidne na tyle, na ile solidny może być tutorial. W kierunku twórców poleci tym razem jednak pierwsze zastrzeżenie. Czasami gra kategorycznie wymaga od nas, byśmy fragment wyścigu przejechali bez bezpośredniego kontaktu z oponentami. Trochę się więc zdziwiłem, gdy po którymś solidnym dzwonie gra wyjątkowo nie wymusiła na mnie powtórki. Coś tu wyraźnie utyka.
Porzućmy jednak nudnawe tutoriale na rzecz podstawowego A-Spec. Tryb kariery ma kilka poziomów zaawansowania i wyznaje wybitnie liberalne zasady. Poszczególne eventy najczęściej mają jakieś wymagania względem naszych czterech kółek. A to będziemy musieli zaopatrzyć się w mini-coopera, a to w jakiegoś potwora z lat 60-tych. Gra w żadnym wypadku nam niczego nie podsuwa pod nos, ba! Nawet nie sugeruje w które wózki powinniśmy się zaopatrzyć. Oczywiście nie jest to wadą a nawet powoduje u gracza swego rodzaju satysfakcję przy właściwym wyborze. Ot – po prostu warto, by co leniwsi przygotowali się na kurs samodzielności. A skoro już przy naszych maszynach jesteśmy – być może wiecie, że w grze znalazła się astronomiczna liczba ponad tysiąca aut. Większość z nich to prawdziwe, licencjonowane wózki. Szkoda tylko, że podział na tak zwane modele premium i standard, jest widoczny tak wyraźnie. Premium to pieczołowicie rzeźbione cudeńka, które wyglądają wspaniale tak z zewnątrz jak i od wewnątrz. Standard zaś, wbrew swojej nazwie, w standardach nijak się nie mieszczą. Są to po prostu brzydkie bryły, pozbawione widoku z kabiny. Bardzo bolesne są proporcje: modeli Standard jest w grze koło ośmiuset. Niby zwykły gracz z powodzeniem może w kampanii korzystać jedynie z tych dwustu wisienek na torcie, ale niesmak pozostaje.
Przejdźmy jednak wreszcie do tego, jak się tymi potworkami śmiga. Gran Turismo 5 jako symulator jazdy sprawdza się wyśmienicie. Czuć wyraźnie ciężar prowadzonych furek. Każdy wyraźniejszy zakręt to obowiązkowe hamowanie w odpowiednich miejscach i bez korzystania z pomocniczej linii, naprawdę trzeba do każdego z torów przywyknąć.. Prowadząc gigantycznego Volswagena, minimalny błąd w wejściu choćby w najlżejsze odbicie jest równoznaczny z wypadnięciem z trasy. Naprawdę, fizyka jazdy sprawdza się tu fantastycznie.
Oddzielne zdanie (zupełnie niepochlebne) należy poświęcić modelowi zniszczeń i ogólnie – bezpośredniej interakcji z otoczeniem na torach. Jest to bodaj największa wada tej gry. Rozpoczynając zabawę z Gran Turismo 5 będziecie czuli się trochę tak, jakbyście uczestniczyli w wyścigach perfekcyjnie wyważonych, jednak wciąż kartonowych, niezniszczalnych imitacji. Polyphony Digital zdecydowało się na kuriozalny krok i zafundowało nam odblokowywany wraz z postępami w grze, system zniszczeń. Przepraszam najmocniej, ale jak coś, co okładka reklamuje jako „Real Drive Simulator”, może w dzisiejszych czasach nie posiadać przynajmniej dobrego modelu zniszczeń...? I nie, nie trafiają do mnie tłumaczenia twórców oraz fanbojów serii, że „w Gran Turismo wozy są po to, by nimi jeździć, nie zaś – by je rozbijać”. Czystej wody idiotyzm, panowie. Idąc tym szaleńczym krokiem w Full Spectrum Warrior nasi wojacy powinni być nieśmiertelni, bo przecież bezpośrednim przeznaczeniem żołnierza w starciu jest walka. Najgorsze, że traci na tym realizm rozgrywki. Już odpuśćmy nawet walory estetyczne. Na pierwszym ostrym zakręcie, kiedy wszyscy kierowcy sterowani SI zwalniają, najbardziej korzystnym posunięciem jest wjechanie w ten kocioł na bombę. W normalnych warunkach skończylibyśmy na ścianie, jednak w tej sytuacji odbijemy się od któregoś ze współścigaczy i bezproblemowo wyjdziemy na prostą w czołówce, samemu nie odnosząc żadnych dotkliwszych strat. Absurd i nonsens, rzekłem.
Poza tym jednak wrażenia w trakcie jazdy są konkretne. Nie można nie zauważyć także, niespotykanej w żadnym innym tytule różnorodności. Gran Turismo 5 śmiało można nazwać wielogatunkową syntezą. Wyścigi z żywcem wyjętymi z PRL-owskich odmętów ogórkami, śrubowanie czasów w jeżdżących puszkach, zwane potocznie NASCAR, szaleńcza jazda gokartami czy WRC, które przecież w swej czystej formie miałem niedawno okazję testować. Ta różnorodność poraża i na tym polu opieszałość Polyphony Digital jest w stu procentach usprawiedliwiona.
Rzeczą niepojętą jest dla mnie oprawa graficzna. Nowe Gran Turismo to tytuł złożony w lwiej części ze słabych modeli samochodów i naprawdę średniej jakości tekstur. Zadziwiające jest więc, że w trakcie gry mamy do czynienia z najdalej idącym fotorealizmem w historii gier (nie licząc oczywiście kręconych kamerą przygodówek sprzed dwóch dekad). Wiele tras sprawia wrażenie pustawych, jednak te najbardziej charakterystyczne, rozgrywające się w miastach, po prostu miażdżą. Perfekcyjnie wykonane efekty świetlne i kontrast kolorów, zadziwiająca płynność obrazu, cieniowanie a (przy powtórkach) także bardzo wiarygodna praca kamer sprawiają, że mknąc przez Picadilly Circus z pewnością rozdziawicie swe jadaczki. Niesamowita sprawa, zwłaszcza że – tak jak mówię – w momencie startu gra bardzo często wygląda, delikatnie rzecz ujmując, nie najlepiej. To jest magia.
Oprawa audio odzwierciedla resztę gry. Ryk kierowanych przez nas potworów jest bardzo sugestywny, zaś ścieżkę dźwiękową tworzą zróżnicowane gatunkowo i bardzo liczne utwory, które mimo to z niewiadomych przyczyn powtarzają się dość często. Tym niemniej, naprawdę – standardowy podkład jest tak subtelny i nienarzucający się, że ma to niewielki wpływ na ocenę audio.
Grywalność to już natomiast sprawa czysto indywidualna. Gran Turismo 5 przepełnione jest niemal namacalną miłością twórców do motoryzacji. Posiada również prawdziwy ogrom opcji, których w całości nie wymieniałem z oczywistych względów a które mają szansę docenić i wykorzystać jedynie prawdziwi pasjonaci. To właśnie oni będą godziny spędzać w samych menusach, studiując encyklopedię motoryzacji, jaką w rzeczywistości jest ten tytuł. Dla nich też nie będą miały większego znaczenia te loadingi, które pomimo instalacji, wciąż pozostawały długie.
Jeżeli zaś chodzi o multiplayer, to właśnie tutaj nasze umiejętności przejdą prawdziwy chrzest bojowy. SI wirtualnych nieprzyjaciół to mit i w gruncie rzeczy są to jedynie cyborgi, zaprojektowane by możliwie najszybciej dojechać do celu. Prawdziwa interakcja zaczyna się dopiero w trybie dla wielu graczy. Multi jest przyjemne, jednak działa dość opornie. Sprawę poprawił wydany niedawno patch, jednak w dalszym ciągu od odwiedzenia lobby do rozpoczęcia wyścigu mija duuuużo czasu.
To co jednak jest ważne, to fakt, że Gran Turismo 5 trafia również do tych zwykłych graczy, których (jako że sam należę do tej grupy) celowo kilka razy w tej recenzji wyszczególniłem. Nie będzie to dla nich bezdenna studnia rozrywek ale także będą bawić się przy niej bardzo dobrze. Na pewno nie jest to gra pozbawiona wad i momentami zastanawiałem się, czy Polyphony Digital dobrze zrobiło, inwestując dany im czas w pierdoły na które my - grający plebs, nawet nie spojrzymy. W końcu do poprawy zostało sporo. Począwszy od paskudnych modelów standard, przez mało przekonywującą jazdę przeciwników a skończywszy na bezsensownym modelu zniszczeń. Dlatego też ósemka z minusem - ocena, którą otrzymuje ode mnie ta produkcja, oddaje to, czym ta produkcja będzie dla zwykłego gracza, który pojeździć na ekranie lubi i od czasu do czasu bierze się za coś poważniejszego. Bo fakt faktem, że dla takich prawdziwych geeków motoryzacji, Gran Turismo 5 jest najzwyczajniej w świecie bezkonkurencyjne. Takim oto zdaniem kończę recenzję tego, bez wątpienia niezwykłego tytułu i... chyba polecę robić prawko. Do usłyszenia!
recenzja dodana przez:
Boromi
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ Doskonale się prezentuje...
+ Przyjemna oprawa audio...
+ Ponad 1000 autek...
+ Obiektywnie: OGROM opcji
+ Fantastyczna fizyka jazdy
− ... aczkolwiek nie zawsze
− ... która zbyt często powtarza utwory
− ... z których 8/10 wygląda słabiutko
− Autystyczne AI
Ocena wszystkich
recenzentów
8.0
Grafika 80%
Dźwięk 80%
Gameplay 80%
Gamescom gameplay
przez
Doombek
Videorecenzja
przez
Boromi
Night Racing Trailer
przez
Moskit
OsaX Nymloth: Żółta łódź podwodna to to nie jest, ale i tak niezłe! (PS3)
OsaX Nymloth: Nascar anyone? (PS3)
OsaX Nymloth: Uszkodzenia są? Jak najbardziej! (PS3)
OsaX Nymloth: Trasa wiedzie daleko, daleko, hen za góry i lasy... (PS3)
Postacie [1]
- Nazwa: Ford GT
- Typ: Pojazd

