Gaminator. Gry online.

graj lub zgiń
Szukaj

Jesteś tutaj pierwszy raz. Bardzo nam miło. Zarejestruj się, aby zyskać dostęp do największej bazy video o grach, możliwości wrzucania swoich treści, a także do systemu podpowiadania gier – Game Connect.

Logowanie

Zamknij Wyślij uwagę
 

Shin Megami Tensei: Persona 4 (PS2)

Lubię to! 1

Premiera Świat - 10 lipiec 2008 Premiera Polska - 27 marzec 2009

Ocena użytkowników: rewelacja

2 osób chce zagrać w tą grę

miejsce w rankingu: n.a.

Dystrybutor: Cenega Polska

 

Gatunek: RPG Cechy gry: TPP

Tematyka: Science-Fiction, Rozgrywka: Singleplayer

Moja ocena: 1 2 3 4 5

 

grasz?
close

Game market

zgłoś tę grę

Na tę platformę mamy: 11 screenów, 1 recenzji, 4 newsów,

Smakowity kogel mogel po japońsku

[ zobacz inne recenzje 1 ]
Najlepsza recenzja dodana przez Chimaira Chimaira
Persona to dość ciekawa seria, jednakże na naszym poletku growym znajdziemy ją w kategorii "WTF?" tudzież "LOLWUT?". Tak na dobrą sprawę, dopiero trzecia część zrobiła niemały szum na świecie. Trzecia, u nas nigdy nie wydana. Na szczęście ktoś poszedł po rozum do głowy i Cenega dystrybuuje w Polsce Personę 4. I nie trzeba chyba mówić, że wytarty już na świecie frazes, że jest to "ostatni wielki hit na PS2" jest prawdą. Bo, cholera, ta gra jest po prostu znakomita!

Chimaira

Czwarta część Persony przenosi nas do małego miasteczka Inaba. Przenosi się tu właśnie pewien uczeń, by uczęszczać do liceum w tejże mieścinie. Niestety, zaraz po tym, jak pojawia się w domu swego opiekuna, lokalnego detektywa (oraz jego małej córeczki), ktoś popełnia morderstwo. A potem kolejne. Nasz bohater nolens volens wplątuje się w całą intrygę, a nawet Intrygę, prowadząc jednocześnie spokojny żywot licealisty. Choć streściłem zarys fabuły w dwóch zdaniach, jest ona najmocniejszą stroną gry. Wreszcie nie musimy ratować świata z rąk straszliwego Shadowa czy inszych demonów (tudzież Szarańczy). Nie, tym razem mamy do rozwiązania li i jedynie zagadkę, można powiedzieć, kryminalną. I przy okazji musimy chronić naszych bliskich. Prawda, że już miło się zaczyna? Ale - czym byłby jRPG bez elementów jRPG? Zaraz na początku gry okaże się, że mamy do czynienia z pewną legendą miejską, tak charakterystyczną dla zurbanizowanej Japonii.

Otóż, gdy gapisz się w deszczową noc w telewizor, o północy, może włączyć się tzw. Midnight Channel. I wtedy zobaczysz tam kogoś, kto będzie twoim duchowym partnerem. Problem w tym, że tak naprawdę widzimy tam kolejne potencjalne ofiary mordercy. Nasz bohater oraz jego szybko powiększające się stadko postanawiają coś z tym zrobić. Okazuje się też, że ma on - a później i jego poplecznicy - możliwość wejścia w telewizor. Tak, wejścia. Znajdziemy tam swego rodzaju alternatywną rzeczywistość i to tam przyjdzie nam ratować kolejne zaginione osoby.

Zapowiada się ciekawie? Mało tego! Nasz bohater w pewnym momencie budzi w sobie tzw. Personę. Tak też będzie miał i każdy członek naszej drużyny, jednakże możliwość "mieszania" Person przynależy tylko do głównego protagonisty. Wśród rzeczonych stworów, które "powstają z oceanu naszej duszy" znajdziemy praktycznie rzecz biorąc prawie wszystkie demony i mitologiczne potwory z niemal każdej ścieżki religijnej, wliczając w to nawet Goecję (sic!).

Po raz drugi powiem - mało tego! Cały koncept Person oparty jest na Wielkich Arkanach Tarota. Każda Persona oparta jest na archetypie, np. Diabła czy Wieży. Mamy zatem wszystkie mitologie świata i Tarot. Coś jeszcze? Ano tak. Wszystko to podszyte jest silnie niejakim Carlem Gustavem Jungiem. Tak, tym Jungiem. Mniejsza o to, że Tarot per se jest skorelowany z Jungiem. Zarówno koncepcja i umiejscowienie Persony, jak i sama intryga, nieświadomość kreująca alternatywny świat etc., śmierdzi tym sympatycznym psychiatrą na kilometr. Mało tego po raz trzeci! Przecież określenie "Persona" pochodzi prosto z terminologii Junga! Oznacza właśnie część naszego umysłu odpowiedzialną za przystosowanie do życia z innymi ludźmi. Chcecie jeszcze? Już poszerzam ten misz-masz.

Nasza zgraja ma dzień po dniu być w szkole. Japończycy chodzą do szkoły sześć dni w tygodniu, uwierzycie? Z tej strony dostajemy do rąk niejako... Sima. Symulator, gdyż musimy dokładnie zaplanować co nasz bohater będzie robił danego dnia. Czy pójdzie dorywczo do pracy... A może zje coś na mieście żeby podnieść statystyki w "normalnym" świecie? Albo spotka się ze znajomymi by rozwinąć Social Linki? A właśnie - tu dochodzimy do kolejnego elementu naszego kogla-mogla. Bohater może rozwijać swoje naturalne statystyki, takie jak Odwaga, Pilność czy Wiedza. Przydają się one do egzaminów, czy kontaktów z innymi ludźmi. Ale są też i te nieszczęsne Social Linki, które związane są bezpośrednio z Arkanami Tarota. Nie trzeba chyba mówić, że rozwijanie tychże powiązań społecznych ma wymierne korzyści. Przy każdym mieszaniu Person dostaniemy bonus do doświadczenia danego stwora. Warto także i starać się o dobre pożycie z ludźmi, bowiem dzięki temu poznajemy kolejne - poboczne - wątki tej historii. Nie są one związane z morderstwami i zaginieniami, ale pomagają nam poznać pełniej świat, a raczej światek, Inaby i ludzi ją zamieszkujących. W pewnym momencie pojawi się także i opcja romansowania (nawet z wieloma osobami jednocześnie!). Wszak w Tarocie jest karta "Kochankowie", nieprawdaż?

I tu, muszę przyznać, ciężko się oderwać od śledzenia fabuły. Choć dzienna aktywność polega z reguły na wciskaniu klawisza "X" i czytaniu kolejnych wiadomości, przerywanych czasem możliwością wyboru, to cała otoczka skonstruowana jest tak, że nie da się odkleić od ekranu! Choć niejednemu Europejczykowi przyjdzie z trudem zaakceptowanie takiego stylu gry, to już każdy fan Anime będzie w niebie. Przyznam się szczerze, że z wypiekami na twarzy zarwałem kilka nocy tylko po to, by lepiej poznać bohaterów. A ci są naprawdę świetni! Dawno nie widziałem tak dobrze zarysowanych psychologicznie postaci. Nie ukrywajmy - w produkcjach zachodnich, z reguły bohaterowie to pustostany emocjonalne. Tutaj natomiast czujemy się jakbyśmy... oglądali film! To prawda, Japończycy są mistrzami w mieszaniu konwencji i tworzeniu stereotypowych (czy archetypicznych, trzymając się Junga) bohaterów, a jednocześnie potrafią zrobić to z takim smakiem i taktem, że nie czujemy się zrobieni w wała. To wszystko i jeszcze więcej jest w Personie.

Czas przejść do tego, co musi być opisane. Walka. Tutaj potyczki zepchnięte są na nader daleki plan, gdyż - jako już rzekliśmy - Persona jest bardziej symulatorem i "true role-play" niźli jRPG. Ale i te elementy występują, w dość specyficznej formie. Otóż, gdy ratujemy jakąś nieszczęsną duszyczkę, schodzimy do... podziemi. Tak, zaczyna się stary dobry dungeon crawling. I grind, trzeba zaznaczyć. Nie wierzcie w banialuki, jakoby za jednym podejściem dało się pokonać wszystkich bossów. Trzeba czasem pogrindować, podnieść statystyki, rozwinąć albo wytworzyć nowe Persony i dopiero wtedy spróbować swych sił.

Sama walka jest oczywiście turowa i polega w głównej mierze na znalezieniu słabości wroga oraz takiego jej wyeksploatowania, by uniknąć zebrania ciosów na klatę. Dookreślając - gdy wróg jest słaby przeciwko atakom ognistym, walimy w niego ogniem. Gdy fizycznym - spuszczamy mu klasyczny łomot. Za każdy taki atak, wróg przewraca się, a my zyskujemy dodatkową turę. W ten sposób można pokonać sporą grupkę stworów w jednej turze. Wystarczy znaleźć ową słabość. Niestety, im dalej w las, tym więcej drzew. Nie będzie tak różowo, że trafią nam się stwory z identycznymi słabościami. Grupki będą przemieszane i załatwienie całej zgrai w jednej turze stanie się bardzo trudne. Jest jeszcze jeden problem. Walki są nieco nużące po pewnym czasie. Fakt, nie ma tu aż takiego grindu jak w Final Fantasy czy Dragon Quest, ale mimo wszystko czasem trzeba się napocić. Na szczęście, jest to tylko jeden element gry, przyćmiony zdecydowanie przez prowadzenie nas przez niuansy fabuły.

Oprawa jest całkiem niezła, nawet na ekranie z HD (na takim grałem). Nie jest to może szczyt możliwości PS2 (FF X wyglądało jednak lepiej), ale wszystkie postacie są umowne, zaś w ramach przerywników mamy całkiem nieźle zrealizowane wstawki anime. Jeśli idzie o muzykę, cóż - tu na dwoje babka wróży. Jeśli ktoś lubi j-pop, j-rock, j-jazz i inne j-, będzie zachwycony. Jeśli nie - to ma problem. Ujmę to tak, gdy ktoś wchodził do pokoju w którym grałem, po usłyszeniu muzyki uciekał z krzykiem. Nie da się jednak ukryć, że nawet tak specyficznie dobrane utwory są ciekawe. Byle nie były zapętlone na tak długo... Voice acting jest całkiem niezły, aczkolwiek odnoszę wrażenie, że głosy podkładały jakieś stare dziadki, tylko udając nastoletnie dziewczyny i chłopców. Nie da się jednak ukryć, że także i ten element zrealizowany jest z należytym rozmachem.

Jak podsumować Personę? Jest to typowy dla Japończyków wyrób. Miesza tu filozofię i psychologię Junga, archetypy Tarota, egzystencjalizm, poszukiwanie siebie i związków w społeczeństwie, a przy tym nierzadko grind spod znaku dungeon crawlingu i gier roguelike. Do tego jest to niejako interaktywne anime, które prowadzi nas przez pełny rok kalendarzowy. SIC! Do ukończenia gry potrzeba naprawdę wielu wieczorów - średni przebieg to 60-70 godzin. Mało tego, gra posiada trzy zakończenia, zatem warto ukończyć ją kilka razy.

Na pewno nie wspomniałem o wielu rzeczach podczas tej recenzji. Velvet room, sposoby mieszania person, niektórzy bossowie, zawiłości fabularne - tego jest sporo. Ale przecież recenzja nie ma być solucją, prawda? Jedno na pewno warto powiedzieć - dla tej gry można spokojnie kupić PlayStation 2. Na pewno nie będziecie żałować.

Podobała Ci się recenzja? Jeśli tak kliknij "graj"

recenzja dodana przez: Chimaira Chimaira który uważa że gra ma takie plusy i minusy

+ Plusy

+  fabuła!
+ intryga! (choć dość infantylna po czasie...)
+ system symulacyjny
+ by do gry wcisnąć tyle rzeczy i zrobić to ze smakiem, trzeba mieć ogromne cojones...

Minusy

  grind podczas crawlingu
 może nużyć swoją monotonią życia - ale tak to już bywa w szkole, nie? ;)

dlatego Chimaira
ocenia tę grę na:

9

Grafika 90%

Dźwięk 80%

Gameplay 100%

Ocena wszystkich
recenzentów

9.0

Grafika 90%

Dźwięk 80%

Gameplay 100%

[ + dodaj screen ]

GregoryFear: Przytniemy temu panu nóżki (PS2)

GregoryFear: Aaaaaaa straszne xD (PS2)

GregoryFear: Nie ma jak to dylemat w czasie walki (PS2)

GregoryFear: Simsy?! (PS2)

Przejmij panowanie nad grą

Teraz

Użytkownicy, którzy lubią tę grę:

Tym, którzy lubią tę grę, podoba się też:

Gaminator.tv

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka