Gaminator. Gry online.

graj lub zgiń
Szukaj

Jesteś tutaj pierwszy raz. Bardzo nam miło. Zarejestruj się, aby zyskać dostęp do największej bazy video o grach, możliwości wrzucania swoich treści, a także do systemu podpowiadania gier – Game Connect.

Logowanie

Zamknij Wyślij uwagę
 

Killzone (PS2)

Lubię to! 0

Premiera Świat - 2 listopad 2004 Premiera Polska - 1 grudzień 2004

Ocena użytkowników: dobra

2 osób chce zagrać w tą grę

miejsce w rankingu: n.a.

Deweloper: Guerrilla Games Dystrybutor: Sony Computer Entertainment Polska Wydawca: Sony Computer Entertainment

 

Gatunek: Akcja/Arcade Cechy gry: FPP

Tematyka: Science-Fiction, Rozgrywka: Singleplayer/Multiplayer

Moja ocena: 1 2 3 4 5

 

grasz?
close

Game market

zgłoś tę grę

Na tę platformę mamy: 15 screenów, 1 video, 1 recenzji, 3 newsów,

Klasyk, który wciąż daje radę

[ zobacz inne recenzje 1 ]
Najlepsza recenzja dodana przez E. Siekiera E. Siekiera
Darujmy sobie sentymenty. FPS-y to nie wino. Z wiekiem nie nabierają charakteru, szlachetnego połysku i wyrafinowanego smaku. Wręcz przeciwnie. Jak chyba żaden inny gatunek, przodują w promowaniu nowych rozwiązań w zakresie grafiki i jako takie najszybciej tracą na wartości.

Eugeniusz Siekiera

Znam dziwaków, którzy po dziś dzień dobrze się bawią, wcielając się po raz setny w Caleba czy Duke'a. Sam darzę niewytłumaczalnym sentymentem pierwszą odsłonę przygód Freemana. Ale pojedyncze jaskółki wiosny nie czynią. FPS-y z wiekiem dziadzieją i to, co jeszcze kilka lat temu wywoływało mimowolny szczękospad, dziś już takiego wrażenia raczej nie zrobi. Dlatego najlepszy komplement, jaki można zaserwować starszej produkcji, to powiedzieć, że wytrzymała próbę czasu i wciąż jest na tyle grywalna, że satysfakcja płynąca z rozgrywki przyćmiła niedoskonałości natury czysto technicznej.

Wciąż miodna...


Czy Killzone jest grywalny? Jest, i to diabelnie. Jak już złapiesz za świetnie skrojony garnitur pukawek, odstawisz go dopiero wtedy, gdy wystrzelasz się z wszystkich pestek, a nad truchłem ostatniego przeciwnika zaczną gromadzić się muchy. Niezmiernie łatwo połknąć przynętę i zaangażować się w wielki konflikt pomiędzy armią Helghastu a ISA. Gra wciąga, choć to w gruncie rzeczy kolejna schematyczna i odtwórcza strzelanka. I to w zasadzie główny zarzut pod adresem dzieła Guerilla Games.

Killzone nie ewoluuje, nie stara się czymkolwiek zaskoczyć. Nie ma nagłych zwrotów akcji, charakterystycznych momentów zapadających w pamięć czy dodatkowych urozmaiceń, które wprowadziłyby do przyjętego modelu rozgrywki choć odrobinę pieprzu. Poszczególne misje to nic więcej, jak komplet zróżnicowanych miejscówek. Reszta sprowadza się do jednego i dość banalnego pierwiastka - nie daj się zabić i idź przed siebie po rosnącym stosie trupów.

Oczywiście, celowo upraszam i trywializuję. Na wyższych poziomach trudności przeciwnik staje się piekielnie wymagający, więc taktyka rodem z Serious Sama na niewiele się przydaje. Szczególnie, że checkpointy występują szalenie rzadko, więc konieczność powtarzania dłuższych fragmentów wystarczy, by odwieźć każdego narwańca od bezmyślnego parcia do przodu. Gra wymusza dobór odpowiedniego uzbrojenia do aktualnej sytuacji i korzystania z osłon w celu podreperowania nadszarpniętego zdrowia. Trzeba nieustannie kontrolować sytuację, gdyż wróg doskonale odnajduje się na polu walki, a zatrważająca liczebność wrażych oddziałów sprawia, że niejednokrotnie dostajemy ostry wycisk.

...choć nieco schematyczna


Tym niemniej w obrębie scenariusza gra nie serwuje nam jakiejkolwiek odskoczni od głównego nurtu zabawy, chociażby w postaci pojazdów. Mimo iż często stajemy w szranki z maszynami Helghastu, nie dano nam możliwości przejęcia kontroli nad którymś z tych opancerzonych cacuszek. Z drugiej strony, wymagałoby to gruntownego przemodelowania mapy, bowiem praktycznie wszystkie mają bardzo hermetyczną budowę i nawet na pozornie otwartej przestrzeni wystarczy lekko zboczyć z wytyczonej ścieżki, by odbić się od niewidzialnej ściany.

Tym sposobem dotarliśmy do drugiej skazy programu, czyli kompletnej liniowości. Teoretycznie jest to dość oczywista wada, w praktyce jednak pozwala utrzymać wysokie tempo rozgrywki, gdyż nie tracimy czasu na bezproduktywne łażenie po okolicznych krzakach w poszukiwaniu alternatywnej drogi do celu. Trasę wytycza wianuszek odstrzelonych łbów. Jeśli ciągle wylewa się wrogie ścierwo, znaczy, że obrałeś właściwy kierunek i nic więcej nie powinno cię interesować.

Czterech wspaniałych...


Kampania w singlu składa się z 11 stosunkowo rozbudowanych misji, z czego każdą dodatkowo poszatkowano na kilka mniejszych leveli. Co ciekawe, przed każdym z etapów mamy możliwość wybrania jednego z czwórki głównych bohaterów. Początkowo do dyspozycji jest jedynie niejaki Templar, ale w miarę rozwoju wydarzeń do naszej drużyny dołączą kolejni. Zbieranina to dość barwna, ale w stu procentach zgodna ze stereotypami wykorzystywanymi od niepamiętnych czasów w kinie akcji trzeciej kategorii.

Wspomniany Templar to postać środka - najbardziej zrównoważony, klasyczny przystojniak, który godzi waśnie i trzyma resztę ekipy za przysłowiową mordę. Kolejny gniewny z naszego dream teamu to Rico - przerośnięty murzyn z nadmiarem testosteronu, który dużo gada, jest tępy i wyjątkowo agresywny, ale brak mózgu nadrabia rozmiarem dźwiganych zabawek i większą odpornością na ostrzał przeciwnika. Olbrzymi karabin z jego podstawowego wyposażenia to jedna z najlepszych maszynek do robienia kotletów mielonych, a kilkaset pocisków w zapasie daje nam solidną gwarancję na porcję niezapomnianych wrażeń. Przeciwwagą dla osiłka jest Luger, subtelna zabójczyni, która potrafi cicho załatwiać swoje sprawunki, a w razie potrzeby może wspomóc się goglami termowizyjnymi. Czwartym do brydża okazuje się Hakha, szpieg z wrogiego obozu, który najlepiej radzi sobie z uzbrojeniem przeciwnika. Oczywiście, bez względu na wybraną postać, poczynaniami pozostałej trójki steruje komputer i choć nie są to strzelcy wyborowi, którzy sami odwalają za nas całą robotę, nie gubią się jak dzieci we mgle i nie utrudniają zadania, a to już coś.

...i ich nieocenione zabawki


Uzbrojenie to prawdziwa sól Killzone'a. Esencja, dla której warto zarwać nockę i oddać się radosnej eksterminacji. Moim faworytem były ciężkie klamoty Rica, ale równie często korzystałem z karabinu, który znalazł się na podstawowym wyposażeniu żołnierzy Helghastu. Oferuje świetny kompromis pomiędzy szybkością wypluwanych pocisków a celnością, w dodatku posiada alternatywny tryb strzału, który działa jak klasyczny shotgun. Doprawdy ciężko wyobrazić sobie lepsze panaceum na zbitą grupkę przeciwników. To, czego strzelba nie załatwi, dokończysz krótką serią. Do kompletu dochodzą rzecz jasna granaty i działka stacjonarne. Na osobne słowa uznania zasługuje sam wygląd poszczególnych spluw i animacje przeładowania - jedne z bardziej dopracowanych, jakie miałem okazję oglądać.

Jedynym mankamentem na polu uzbrojenia jest snajperka. Elegancki sprzęt, nie powiem, tyle że raczej średnio przydatny z uwagi na dość dziwne manewrowanie celownikiem w trybie zbliżenia. Wymaga niewiarygodnej precyzji i wprawy, więc na początku ponosimy sromotne klęski. Dla porządku dodam jeszcze, że w jednej chwili można taszczyć jednocześnie trzy pukawki, ale możliwość podnoszenia broni na placu boju i praktycznie niekończące się zapasy amunicji, które znajdujemy przy poległych, sprawiają, że o brak argumentów w walce bać się nie trzeba.

Warto znać


Oprawa graficzna z oczywistych względów nie robi już takiego wrażenia, jak przed laty. To rzecz zupełnie naturalna, nad którą nie ma się sensu dłużej rozwodzić. Patrząc przez pryzmat konkurencji z 2004 roku i standardów panujących w tym czasie na PS2, jest dobrze. Może nie rewelacyjnie, ale dobrze. Próbę czasu chyba najlepiej zniosły modele postaci, szczególnie żołnierze Helghastu. Zaskakująco korzystnie prezentują się nawet dziś, w przeddzień premiery drugiej odsłony cyklu. Etapy w ogarniętym wojenną pożogą mieście bądź zamkniętych pomieszczeniach też trzymają należyty fason. Na ich tle definitywnie najbardziej słabują poziomy rozgrywane w naturalnym terenie, pośród skał i drzew. Tunelowa konstrukcja map plus nie najlepszej jakości tekstury i ubogie w detale otoczenie składa się na cykl niezbyt atrakcyjnych pejzaży (choć górski kanion z końcówki gry wygląda całkiem znośnie). W kilku newralgicznych punktach przesadzono z mięsem armatnim, dlatego też w obliczu większych zadym program miewa problemy z płynnością. Nie jest to zjawisko uciążliwe, ale warte odnotowania.

Fani od jakiegoś już czasu zerkają nerwowo w kierunku kalendarza, odliczając dni, które pozostały do premiery części drugiej. Z oczywistych względów ich nie trzeba przekonywać o klasie Killzone'a. Sami wiedzą o tym najlepiej. Ale gracze, którzy nie mają bladego pojęcia, skąd to całe zamieszanie związane z pojawieniem się na rynku kontynuacji, powinni czym prędzej nadrobić zaległości i przetestować kultowe dzieło Guerilla Games w praniu. Są takie tytuły, które po prostu wypada znać. Killzone jest jednym z nich.

Podobała Ci się recenzja? Jeśli tak kliknij "graj"

recenzja dodana przez: E. Siekiera E. Siekiera który uważa że gra ma takie plusy i minusy

+ Plusy

+  wciąż miodna i grywalna
+ świetny wachlarz pukawek
+ niezłe modele postaci
+ wymagający przeciwnik
+ 4 zróżnicowanych bohaterów
+ dobrze oddany klimat wielkiego konfliktu

Minusy

  co krok niewidzialne ściany
 odzywki przeciwnika zbyt często się powtarzają
 cała kampania skonstruowana wedle tego samego schematu
 animacja czasem potrafi przyciąć

dlatego E. Siekiera
ocenia tę grę na:

8

Grafika 70%

Dźwięk 80%

Gameplay 80%

Ocena wszystkich
recenzentów

8.0

Grafika 70%

Dźwięk 80%

Gameplay 80%

[ + dodaj screen ]

E. Siekiera: Buszujący w trawie (PS2)

E. Siekiera: Coś taki narwany? (PS2)

E. Siekiera: Fajne gogle, gdzie kupiłeś? (PS2)

E. Siekiera: Granatnik w akcji (PS2)

Postacie [6]

Helghast
Luger
  • Nazwa: Luger
  • Typ: Osoba
StA-52 LAR
Templar
Żołnierz Helghast
Master Blaster
Przejmij panowanie nad grą

Teraz

Newsy

Najlepsze gry

The Elder Scrolls V: Skyrim

gatunek: RPG
Data polskiej premiery
11 listopad 2011

1. Drakensang: The River of Time RPG

Dodatek do staroszkolnego cRPG w niemieckim stylu.

2. Amnesia: The Dark Descent Przygoda

Ambitny projekt, wielkie nadzieje, zapewne kiepska sprzedaż.

3. Dead Rising 2 Akcja/Arcade

Masowa rozwałka zombiaków po raz drugi.

4. Mafia 2 Akcja/Arcade

Sequel świetnego sandboksa w gangsterskich klimatach.

5. Sid Meier's Civilization V Strategia

Piąty raz turowo podbijemy świat.

6. StarCraft II: Wings of Liberty Strategia

Powtórka z rozrywki w stylu Blizzard.

1. Dead Rising 2 Akcja/Arcade

Masowa rozwałka zombiaków po raz drugi.

2. Guitar Hero: Warriors of Rock Akcja/Arcade

Najmocniejsze muzycznie Guitar Hero w historii serii.

3. Kane & Lynch 2: Dog Days Akcja/Arcade

Psychol i ponurak powracają nadzy i skąpani we krwi.

4. Mafia 2 Akcja/Arcade

Sequel świetnego sandboksa w gangsterskich klimatach.

5. Super Street Fighter IV Akcja/Arcade

Rozszerzenie podstawowej wersji Street Fighter IV to nowi zawodnicy, areny ...

6. Tom Clancy's H.A.W.X. 2 Symulator , Akcja/Arcade

Dogfighty i epickie powietrzne batalie spod znaku kropek.

1. Demon's Souls RPG , Akcja/Arcade

Genialny klasyczny hack&slash po japońsku.

2. Guitar Hero: Warriors of Rock Akcja/Arcade

Najmocniejsze muzycznie Guitar Hero w historii serii.

3. Ratchet & Clank Future: A Crack in Time Akcja/Arcade

Kolejna odsłona zwariowanej gierki dla starych i młodych.

4. Yakuza 3 Akcja/Arcade , Przygoda

Kolejna odsłona sagi o japońskiej mafii.

5. Tom Clancy's H.A.W.X. 2 Symulator , Akcja/Arcade

Dogfighty i epickie powietrzne batalie spod znaku kropek.

6. Mafia 2 Akcja/Arcade

Sequel świetnego sandboksa w gangsterskich klimatach.

1. N.O.V.A. Akcja/Arcade

Wyobraźcie sobie Halo, ale na iPhone.

2. Dungeon Hunter RPG , Akcja/Arcade

Diablo w wersji Gameloftu.

3. Plants vs. Zombies Strategia

Tower defense z zombiakami w roli głównej.

4. Hero of Sparta II Akcja/Arcade

Druga część przygód xeroboja Kratosa.

5. Street Fighter IV Akcja/Arcade

Mobilna wersja najlepszego mordobicia ostatnich lat.

6. Spore Creatures Akcja/Arcade

Spore Creatures, takie jakie znamy z DSa.

Gaminator.tv

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka